Krzysztof Kurzydło, Jerzy Pirecki - "Kraków, szkic do portretu miasta"
Wydawnictwo Dęby Rogalińskie, Kraków 2001 r.

 

 

Szkic do portretu miasta


TA KSIĄŻKA, położona w witrynie księgarni już z daleka przyciąga uwagę swą okładką. Zamieszczona na niej fotografia przedstawia krakowski rynek ranną porą, najprawdopodobniej na początku jesieni, kiedy nisko stojące słońce zaopatruje przechodniów w długie cienie, zaś powietrze pozbawione jest przejrzystości typowej dla wiosny lub lata. Wiklinowe fotele, ustawione w ogródku jednej z licznych kawiarni na linii AB są jeszcze puste, zaś wiszące nad nimi delikatne liście akacji stanowią oprawę dla lekko nieostrego drugiego planu tego zdjęcia, na którym widzimy sylwetki kilku pieszych i dorożki stojące na postoju vis a vis Krzysztoforów. Mimo, że wykonane zostało ono nie tak dawno (powrót kawiarnianych ogródków na Rynek nastąpił po upadku minionego systemu), swym klimatem przypomina fotografie z lat 40, 50 lub 60 zeszłego - czyli dwudziestego wieku.

Opublikowany niedawno album "Kraków, szkic do portretu miasta" zawierający czarno białe zdjęcia Krzysztofa Kurzydły i Jerzego Pireckiego, jest prawdziwym ewenementem na polskim rynku wydawniczym. To prawda, że obserwujemy ostatnio powracające zainteresowanie monochromatyczną fotografią, czego przykładem jest m.in. dość dobrze się sprzedająca (choć fatalnie wydrukowana) książka "1/250 sek" z pracami Bohdana Dziworskiego. Myślę jednak, że casus publikacji autorstwa Kurzydły i Pireckiego jest odmienny. Ich album, choć zawiera zdjęcia utrzymane w stylistyce dokumentu sprzed kilkudziesięciu lat, nie powstał na fali nostalgii za ikonografią lub "ikonosferą" real-socjalizmu (mieliśmy ostatnio trochę wystaw i publikacji eksploatujących ten temat). Dodatkowo, ich książka najwyraźniej adresowana jest do turystów odwiedzających Kraków.

Krzysztof Kurzydło i Jerzy Pirecki prowadzą od dobrych kilku lat dość powszechnie znany Komis Fotograficzny przy ul. Św. Tomasza (czyli w samym centrum Starego Miasta). Są rodowitymi krakowianami, co chyba nie ułatwia im zadania w fotografowaniu Krakowa właśnie. Tak się bowiem składa, że najlepsze monografie miast wykonywali najczęściej przybysze z zewnątrz. Przezwyciężenie pewnych nawyków (i lenistwa) w obserwowaniu otaczającej nas rzeczywistości nie jest wcale prostą sprawą, o czym może przekonać nas zapoznanie się z kilkunastoma albumowymi wydawnictwami, mającymi za swój temat Kraków. Sztampowe ukazywanie "urody podwawelskiego grodu" na kolorowych aż do bólu zdjęciach, rzadko wychyla się tutaj poza stylistykę pocztowej kartki. Oczywiście, publikacje te mają charakter stricte komercyjny i to zapewne spowodowało taki właśnie ich kształt, jednak czy to "względy rynkowe" właśnie zmusiły ich autorów do odstawienia takiej straszliwej chałtury?

 

Kraków, Ulica Poselska
fot. K.Kurzydło

 

 

Kraków, Rynek, noc
fot. K.Kurzydło

 

 

Członkowie Bractwa Literackiego Białego Pasterza

 

 

Bez tytułu
fot. K. Kurzydlo

 

 

Bez tytułu
fot. K. Kurzydło

 

 

Kraków, Plac Mariacki
fot. K.Kurzydło

 

Czarno białe zdjęcia Krzysztofa Kurzydły i Jerzego Pireckiego w miły sposób zaskakują świeżością spojrzenia, nawet jeżeli za swój temat biorą mocno zbanalizowane w wizualnych mediach motywy. Chociaż autorzy książki jako patrona swoich fotograficznych poczynań przywołują postać Henri Cartier Bressona (jak możemy się tego dowiedzieć z lektury przedmowy napisanej przez Jarosława Zycha), myślę że klimat tych prac oraz ich wyraźna i dość konsekwentna estetyka nasuwa też skojarzenia z paryskimi zdjęciami Brassaia. By zakończyć te "wpływologiczne badania" należałoby też przywołać nazwisko Henryka Hermanowicza. Jego dość popularny przed laty album p.t. "Kraków, cztery pory roku" ("album rekordzista" - 8 wydań w łącznym nakładzie 600 tys. egzemplarzy) z pewnością znany autorom omawianej publikacji, niewątpliwie zaciążył na piktoralnej stylistyce kilkunastu fotografii.

Jednak oglądanie książki "Kraków, szkic do portretu miasta" bynajmniej nie skłania do usilnego poszukiwania jakichś "wzorców" lub "wpływów". Mimo że zamieszczone w niej zdjęcia powstawały na przestrzeni więcej niż 10 lat (jak należy sądzić z wyglądu niektórych obiektów), tworzą one dość spójną całość. Kurzydło i Pirecki w swych fotograficznych poszukiwaniach nie wychodzą w zasadzie poza granice zwartej miejskiej zabudowy Krakowa sprzed II wojny światowej. Mimo tych narzuconych sobie terytorialnych ograniczeń, potrafią oni jednak znaleźć całe mnóstwo motywów (np. także w bardzo rzadko fotografowanej dzielnicy Podgórze), jakich daremnie szukać by nam przyszło w wydawnictwach o folderowym charakterze. Znajdziemy więc w albumie nie tylko miejskie pejzaże, ale także sporo fotografii sytuacyjnych oraz zdjęcia dokumentujące charakterystyczne dla Krakowa lokalne święta i obrzędy.

Album "Kraków, szkic do portretu miasta" zgodnie z tytułem ma charakter otwarty. Ponieważ jego autorzy bez przerwy fotografują swe rodzinne miasto, należy się spodziewać, że następne edycje książki (miejmy nadzieję że będą takie!), uzupełnione zostaną o kolejne, bardziej "aktualne" zdjęcia. Mimo że - jak wcześniej wspomniałem - wydawnictwo to adresowane jest głównie do turystów odwiedzających Kraków i to takich, którzy szukają bardziej wyrafinowanych wrażeń estetycznych, jest on jednocześnie kapitalnym dokumentem, mogącym dodatkowo dotrzeć do dość szerokiego kręgu odbiorców. Nie trzeba chyba specjalnie nikogo przekonywać, że kształt i wygląd większości dużych miast w Polsce uległ w ciągu ostatniego dziesięciolecia ogromnym zmianom, co nie zawsze niestety zostało w odpowiedni sposób udokumentowane.

Wojciech Wilczyk

 

 

 

Henryk Druć, antykwariusz

 

 

Jan Pawlikowski, artysta lutnik
fot. J. Pirecki

 

 

Zaćmienie słońca na Rynku krakowskim
fot. K. Kurzydło

 

 

Kazimierz Madej, artysta krakowski
fot. K.Kurzydło

 

 

Andrzej Pejko, pracownia szkła laboratoryjnego
fot. J. Pirecki

 

 

Z orszaku Lajkonika
fot. K. Kurzydło

 

 


 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.

 

08 - 06 - 01