Ateńczyk - Ateńczycy

Costas Ordolis: "Athenians"
tekst: Menis Koumantareas
Kastaniotis Editions, Athens 2000

 


NIGDY nie byłem w Atenach, ani nawet w Grecji. Pojęcie jakie mam o Grecji, Grekach, nie mówiąc już nawet o Ateńczykach, jest zlepkiem popularnych sądów w stylu "Grecy są porywczy", zderzonych z wyniesioną ze szkoły wiedzą "fachową", a więc mitologia, ruiny, filozofia, kolebka cywilizacji, i tym podobne_ Moje spojrzenie na album autorstwa Costasa Ordolisa, jak podejrzewam nie jedynego fotografującego Ateńczyka, jest zatem spojrzeniem człowieka z zewnątrz, lub nazywając rzecz po imieniu spojrzeniem ignoranta.

"Ateńczycy", jak sam tytuł wskazuje nawiązują do wszystkim znanych "Amerykanów" Roberta Franka. Ordolis nie tyle odwołuje się do jego pomysłu stworzenia na gorąco portretu pewnego społeczeństwa, ale przywłaszcza sobie całą wypracowaną przez Franka konwencję, nawet można by powiedzieć estetykę. Oczywiście, świadoma stylizacja jest zabiegiem dosyć często spotykanym, koniec końćów sfotografowano już wszystko i na wszystkie możliwe sposoby. Zdumiewający jest fakt do jakiego stopnia Ordolis potrafi 'zamerykanizować' niektóre ze swych ateńskich zdjęć. Zamerykanizować i niejako przesunąć w czasie - oglądając współczesne Ateny nie można się oprzeć wrażeniu, że to połowa lat 50-tych, a może nawet nie Ateny, tylko jakieś "Małe Ateny", dzielnica jednej z amerykańskich metropolii.

Intertekstualność Ordolisa, cytowanie konkretnych zdjęć, ujęć, motywów charakterystycznych dla Roberta Franka ma posmak zabawy z oglądającym. Porównując oba albumy mimowolnie nasuwa się pytanie o różnicę między na przykład paradą w Atenach (Ordolis) i paradą w Hoboken (Frank)? Czy różnica miałaby sprowadzać się do ciemniejszej karnacji Ateńczyków Ordolisa? Podobieństw (i pytań) jest więcej. Wydaje się, że Ordolisowi udało się pośrednio zadać dosyć istotne pytanie o "prawdziwą" kolebkę współczesnej fotografii, ale i współczesnej cywilizacji. Doniosłość pytania podkreśla fakt, że zadaje je nie byle kto, bo mówiąc szumnie sam 'potomek Sokratesa', który stojąc na współczesnej 'agorze' daje świadectwo postępujacej amerykanizacji miasta. 'Agora' to w końcu rynek, a ten jaki jest każdy widzi_

Istotną wartością albumu Ordolisa jest jego przejrzystość oraz umiejętny dobór fotografii - to także w jakiś sposób nawiązuje do znakomitej tradycji "Amerykanów" Franka. Warto chyba także podkrteślić, że całość nazywa się "Ateńczycy", dodajmy "współcześni", a nie "Ateny". Zawiodą się więc srodze miłośnicy Partenonu oraz greckej, skądinąd bardzo dobrej, ceramiki, rzeźby etc. Ordolis konsekwentnie pokazuje przeciętnych ludzi uchwyconych na gorąco nawiązując tym samym do najlepszych tradycji tzw. "fotografii ulicznej".

Adam Mazur

 

Costas Ordolis: Colonou Street, Central Athens - 1991
Z albumu "Athenians", wydawnictwo Kastaniotis Editions

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.

 

16 - 05 - 01