Muzeum Częstochowskie
Pawilon Wystawowy Muzeum w Parku im. St.Staszica
23 marca - 20 maja 2001 r.

 

 

Cykl fotograficzny Wojciecha Prażmowskiego

Biało-czerwono-czarna Polska prowincjonalna

Wojciech Wilczyk

Wojciech Prażmowski : "Biało - czerwono - czarna"  Książka zawiera 200 fotografii, poprzedzonych esejem Elżbiety Łubowicz p.t. "Rzeczywistość w trakcie przeprowadzki - o fotografiach Wojciecha Prażmowskiego". Książkę wydało Muzeum Częstochowskie, wyd I, 1000 egz. ISBN 83-911252-7-0.


KOŃCZĄCY się kilka miesięcy temu wiek XX, choć jest to przecież czysto umowna cezura, skłonił wielu artystów do dokonywania swoistych podsumowań "mijającej epoki". W przypadku fotografii, medium o niezaprzeczalnie dokumentalnym charakterze, podejmowane w Polsce próby sporządzania "Pejzażu końca wieku" (zbiorowa wystawa zorganizowana przez Janusza Nowackiego) lub "Fotografii na koniec wieku" (retrospektywna ekspozycja prac Waldemara Jamy w Muzeum Śląskim) bardziej zmierzały jednak do zapisu egzystencjalnej kondycji samych twórców, niż utrwalenia współczesnego krajobrazu czy dwudziestowiecznej ikonosfery. Otaczająca nas polska codzienność, która podlega zresztą nieustannej eksploracji przez szukających "tematu" fotoreporterów, jest jednocześnie niemal całkowicie ignorowana w pracach przedstawicieli innych kierunków fotografii. Czysto dokumentalna rejestracja, bez nachalnych aspiracji do socjologicznego lub społecznego zapisu, wyzbyta także "prasowej doraźności" i utylitarnego przeznaczenia (jako "obrazka" do tekstu), to w Polsce prawdziwy rarytas!

Zrealizowany przez Wojciecha Prażmowskiego w 1999 roku (czyli dokładnie w końcu "umownego" wieku) cykl pt. "Biało-czerwono-czarna", posiada wszelkie cechy takiego dokumentu. 200 niewielkich rozmiarem kwadratowych fotografii (są to powiększenia całej klatki zarejestrowanej przy pomocy średnioformatowej kamery Mamiya 6), które znalazły się w książce pod takim tytułem oraz na wystawie w Muzeum Częstochowskim, prezentują obraz Polski, jakiego trudno by było szukać np. w zdjęciach prasowych. Choć w zasadzie Prażmowski zbierał materiał do swojego cyklu w całym kraju, przeważają zdjęcia wykonane w najbliższym sąsiedztwie Częstochowy. Co ciekawe też, prowincjonalna polska rzeczywistość, która w latach osiemdziesiątych dość chętnie była fotografowana w zestawieniu z wszechobecnymi propagandowymi hasłami, sama uległa niewielkim zmianom. W zasadzie zmieniły się tylko hasła - miejsce partyjnych sloganów zajęły bannery i bilbordy.

 


W. Prażmowski, 1999

Jednak małomiasteczkowa Polska sportretowana przez Prażmowskiego, składa się głównie z sensów i znaczeń w stanie pewnego "zawieszenia"... Nawet zarejestrowane przez niego dosadne elementy socrealistycznej architektury tracą swą siłę i wyrazistość. Absurdalność rzeczywistości utrwalanej przez fotografię, mocno eksponowali swego czasu artyści związani z nurtem surrealistycznym. U Prażmowskiego, którego fotograficzną działalność poprzedzającą cykl "Biało-czerwono-czarna", można by łączyć z tego rodzaju wrażliwością, stymulowana przez nadrealizm percepcja konkretu, przybiera formę pewnego "zdziwienia" nad kształtem oglądanych rzeczy. Sygnalizowane wcześniej "zawieszenie sensów i znaczeń", którego ulegający postmodernistycznej filozofii komentatorzy fotografii, dopatrują się głównie w ikonosferze bogatych państw zachodu, jak widać dotyczy nie tylko terenów zamieszkiwanych przez społeczeństwa "ery postindustrialnej".

Dokumentalny cykl Wojciecha Prażmowskiego jest zjawiskiem wyjątkowym i całkowicie osobnym we współczesnej fotografii polskiej. Tak konsekwentna prostota oraz czystość zapisu, zauważalna była wcześniej może tylko u przedstawicieli tzw. "szkoły jeleniogórskiej" (jednak ich wyraźna skłonność do imitowania ekspresji "starych fotografii", pociągała za sobą niestety omijanie zbyt "współcześnie" wyglądających tematów). Prażmowski buduje swoje kadry bez przesadnego estetyzowania i narzucania interpretacji. Nawet jeżeli w polu widzenia standardowej optyki jego Mamiyi 6, znajdą się obiekty będące czytelnymi znakami, ich treść nie przesądza do końca o wymowie zarejestrowanej klatki. Taki sposób obserwacji oraz utrwalania wizualnej rzeczywistości wydaje się być znacznie bardziej interesujący i wartościowy, niż metody oparte na przyswojonych w procesie edukacji kulturowych nawykach, czy też te (być może najbardziej ostatnio popularne) poddane terrorowi utylitaryzmu prasowych mediów, propagandy lub reklamy.

Wojciech Wilczyk

 

Wojciech Prażmowski, z cyklu "Biało-czerwono-czarna"

 

 

 

Otwarcie wystawy "Biało-czerwono-czarna" w Częstochowie. 23.III.2001. Autor, Wojciech Prażmowski, pierwszy z prawej. Fot. M. Grygiel

 

 

 


Najnowsze zdjęcia Wojciecha Prażmowskiego

Najwybitniejszy częstochowski fotografik i jeden z najlepszych w Polsce na wystawie "biało-czerwono-czarna" pokazuje obraz naszego kraju w roku 1999.

 

TADEUSZ PIERSIAK: Skąd wziął się tytuł częstochowskiej ekspozycji?

WOJCIECH PRAŻMOWSKI: "Biało-czerwona" jak Polska. I "biało-czarna" jak rodzaj prezentowanej fotografii.

Biało-czerwona to oczywiste - ta zbitka funkcjonuje w świadomości nas wszystkich. Ale czarna? To narzuca pewne skojarzenia.

- Owszem, mam świadomość, że tak się to czyta. Ale nawet jeśli takie nastroje pojawiają się w prezentowanym zestawie zdjęć, wolę milczeć na ich temat. Wolałbym czytać: biało-czarne, czyli rozpięte między bielą a czernią we wszystkich odcieniach szarości. Jak nasza rzeczywistość Anno Domini 1999. Są tam nastroje ironiczne, sytuacje trochę prześmiewcze, ale też sporo emocji pozytywnych, nostalgii i wzruszeń.

W jakich okolicznościach doszło do zaistnienia cyklu?

- Jest to efekt stypendium, jakie dostałem od Ministerstwa Kultury i Sztuki. Ostatnie ujęcia robiłem 30 grudnia 1999 roku. Że staram się być maksymalnie rzetelny, kiedy chodzi o fotografię, do zrealizowania tego cyklu kupiłem specjalnie 17-letni motorower i zrobiłem konstrukcję, która pozwalała przewozić ten pojazd samochodem. Dzięki temu podjeżdżałem np. do Wąchocka na rynek, zdejmowałem motorower i na nim wyruszałem w okolicę. Już w pierwszych miesiącach fotografowania doszedłem do wniosku, że tych zdjęć nie da się zrobić z okien samochodu. Że trzeba obiektu dotknąć, obejrzeć go ze wszystkich stron, pogadać o nim z ludźmi. Wtedy dopiero te fotografie staną się autentyczne. A możliwość porozmawiania z ludźmi w Sieniawie czy Lubaczowie była dla mnie wielką przygodą. Dla nich z kolei zainteresowanie faceta - przyjeżdżającego na motorowerze aż z Częstochowy - czymś, co uważali za błahe, było nobilitacją ich rzeczywistości.

A zdjęcia czarno-białe? Skąd decyzja, żeby były właśnie takie?

- Chciałem zostać wierny temu, co robiłem przez całe życie, a przeważnie robiłem zdjęcia czarno-białe. Chociaż te fotografie są inne od moich wcześniejszych prac, to ciągle pozostają w tym samym klimacie - nostalgii i zadumy nad przemijaniem. Postanowiłem pokazywać je bez jakiejkolwiek obróbki, nawet razem z ramkami kadru negatywowego, z perforacją... I decyzja ta dała mi stan prawdziwej wolności twórczej, o której uznałem za stosowne opowiedzieć nawet moim studentom. Nakreśliłem sobie cel: zestaw wręcz dokumentarny, rzeczywistość in situ - jak to się mówi, na zdjęciach, w których nie ma najmniejszej próby krygowania się, mizdrzenia przed ewentualną publicznością. Zastanawiania, czy to się będzie podobać czy nie. To Polska po prostu, taka, jaka była w chwili powstawania fotografii.

Czy "biało-czerwono-czarna" była już gdzieś pokazywana?

- Owszem, we wrześniu ubiegłego roku 80 fotografii wystawiłem w Małej Galerii Związku Polskich Artystów Fotografików na placu Zamkowym w Warszawie, z którą jestem związany od swojego debiutu. Ten pokaz był jednak tylko zajawką cyklu, bowiem powstało łącznie 3000 zdjęć. Cyklu, który - moim zdaniem - mimo wyczerpania się stypendium wcale nie jest skończony. Mam upatrzonych kilka miejsc, w których chcę się pojawić z wiosną; już szykuję motorower. Wystawa w Częstochowie - gdzie zostałem bardzo mile przyjęty przez dyrektor muzeum Iwonę Młodkowską-Przepiórowską - jest znacznie pełniejsza: gromadzi 200 zdjęć.

Czy jest takie miejsce, które spełnia warunki konieczne do pokazania całego cyklu?

- Już w aplikacji, którą napisałem do Ministerstwa Kultury i Sztuki, ubiegając się o stypendium, podkreśliłem, że moim zamiarem jest wydanie albumu z kilkuset zdjęciami. Książka "biało-czerwono-czarna", którą - dzięki życzliwości władz miasta Częstochowy - wydajemy przy okazji wystawy w tutejszym muzeum, zawiera 200 fotografii i jest już jakimś zalążkiem przyszłego albumu. Który - wierzę w to - kiedyś uda mi się wydać.

Dziękuję za rozmowę.

Tadeusz Piersiak
Gazeta Wyborcza w Częstochowie
22-03-2001

 

 

Wojciech Prażmowski w dniu otwarcia swej wystawy "Biało-czerwono-bczarna" w Częstochowie. 23.III.2001. Fot. M. Grygiel

 

W FOTOTAPECIE poprzednio:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.