"BIUROKRACJA"
Althamer, Bałka, Bodzianowski, Dróżdż, Krasiński, Maciejuk,
Niesterowicz, McCail, Pilson, Pippin, Sasnal, Sawicka, Uklański
Galeria Foksal
ul. Foksal 1/4, Warszawa
24 lipca - 10 września 2001

 

Artyści zawsze - jak na złość -
rozbijają porządki

 

Wernisaż "Biurokracja", Galeria Foksal w Warszawie, 25.VII.2001. Fot. Grażyna Jaworska/GW

 

"Biurokracja to wystawa, która ma podważyć oczywistość codziennego wyobcowania, jakie odczuwamy tkwiąc w narzucanych z zewnątrz i zamykających się wokół nas strukturach. Biurokracja to z jednej strony klasyczna wystawa 'na temat', z konkretnymi pracami dobranymi do jej koncepcji, z drugiej jednak strony chcemy zwrócić uwagę na to, że artyści zawsze - jak na złość - rozbijają porządki, tworzone przez kuratorów, a prace z pozoru już opatrzone potrafią nagle ujawnić swoją ukrytą energię i wywrotowe możliwości, o które byśmy ich nie podejrzewali."

 

W PRZYTOCZONYM cytacie z towarzyszącej wystawie ulotki najbardziej narzuca się fragment o artystach, którzy zawsze i "jak na złość" rozbijają ustalone odgórnie porządki oraz o pracach tychże artystów, które demonstrują swoją ukrytą energię i wywrotowe możliwości. O jakich zatem artystach, i o jakich pracach mowa? Jakiego rodzaju porządek został rozbity? Otóż w pokazywanej w sierpniu w Galerii Foksal Biurokracji udział biorą artyści rzeczywiście różni: starzy i młodzi, żywi i martwi, polscy i zagraniczni, kobiety i mężczyźni... Lista nazwisk, tak lubiana przez biurokrację, jest rzeczywiście imponująca od Althamera, Bałki i Bodzianowskiego po Krasińskiego, Dróżdża i Sawicką. Charakterystyczny dla biurokracji chaos wzmagają "wywrotowe dzieła". Foksalowcy pokazują wszystko od wideo, fotografii do rzeźby i malarstwa, a i tak najciekawsze "prace" powyższej klasyfikacji umykają. Althamer prezentuje "Drzwi do Wirtualnej Polski", Sawicka zakleja okna taśmą z napisem "Biurokracja", a Bałka każe nosić pracownikom galerii charakterystyczne "zarękawki".

 

Wernisaż "Biurokracja", Galeria Foksal w Warszawie, 25.VII.2001. Fot. Grażyna Jaworska/GW

 

Z całej tej mieszaniny, wbrew pozorom wcale nie aż tak chaotycznej, wyłania się dosyć spójny obraz tego, czym jest biurokracja dla sztuki, jak wokół niej i dzięki niej egzystuje, a raczej pasożytuje. Oczywiście biurokracja galeryjna, a więc artystyczna, ale nie tylko. Jednym z najciekawszych "eksponatów" na wystawie, chyba najlepiej oddającym ideę biurokracji właśnie, jest "skrzynia wykonana w latach 60-tych wpisana na inwentarz Galerii Foksal kolejno przez PSP, SBWA i MCKiS". Skrzynia zachowana mocą aktu inwentaryzacji podniesiona po latach do rangi artefaktu, to jest możliwe.

Biurokracja to także fotografia, i to nie tylko dokumentacyjna. Opatrzona "Klepsydra" Dróżdża, mało znane (przynajmniej mnie osobiście) "Szklanki herbaty" Uklańskiego i zupełnie nowa "Anarchia" Sasnala (wideo i fotografia) to zaledwie kilka prac, które, jak się okazuje, całkiem dobrze zagrały w jednym, tak przecież niewielkim pomieszczeniu. Zostając przy Sasnalu warto zauważyć ciekawe projekty wideo, spośród których wyróżnia się praca Anny Niesterowicz "Kino!". Długo zastanawiałem się, co wspólnego z biurokracją ma ściągająca kolejne pary majtek dziewczyna - warto udać się do Foksal, aby się przekonać, że coś wspólnego z biurokracją jednak ma. Dla ułatwienia dodam, że artyści zawsze - jak na złość - rozbijają porządki.

Adam Mazur

 

Wernisaż "Biurokracja", Galeria Foksal w Warszawie, 25.VII.2001. Fot. Grażyna Jaworska/GW

 

 

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.

 

12 - 08 - 01