CONTACT
5th annual Toronto Photography Festival
1 -31 maja 2001
Toronto, Kanada

 

 

List Toronto

Miasto zastępcze

 

 


W zeszłym tygodniu obchodziliśmy urodziny królowej Wiktorii. Pamiętasz Marku, przechodziliśmy kiedyś obok jej pomnika. Byłeś tutaj nie tak dawno temu, ale niektórych miejsc już byś pewnie nie poznał. Berlin, Szanghaj i Las Vegas mają opinię najbardziej rozbudowujacych się miast, ale Toronto też powinno znaleźć się na tej liście. Podobno Toronto jest najbardziej urozmaiconym etnicznie miastem na świecie. Na kontynencie połnocno-amerykańskim wyróżniamy się też tym, że w centrum miasta są nie tylko urzędy i banki, ale również domy mieszkalne. Amerykanie i Kanadyjczycy z reguły mieszkają na obrzeżach miast.

Posiadanie własnego domu poza centrum jest dowodem przynależności do klasy ludzi sukcesu. Taka też była mentalność przeciętnego Torontończyka, niezależnie od tego, jakim językiem posługiwal się w domu. Okazuje się, że te stereotypy nie są takie trudne do przełamania. Na początku lat dziewiędziesiątych radni miejscy zaczęli napomykać o wykorzystaniu opustoszałych terenów pofabrycznych w centrum miasta pod budowę osiedli mieszkaniowych. Specjaliści od finansów szybko wyliczyli potencjalne zyski takiego przedsięwzięcia i pojawili się inwestorzy. Sprawna reklama stworzyła nowy stereotyp światłego człowieka sukcesu, który zamiast spędzać czas na strzyżenie trawy i oglądanie telewizji woli spotkać się ze znajomymi w dobrej restauracji, pójść do teatru albo na koncert, uczestniczyć w życiu miasta.

Równolegle nastapiło kilka innych zmian. Miasto jest teraz trochę droższe. Artyści muszą opuszczać stare pofabryczne budynki. Oczywiście, nikogo nie stać na świeżo wyremontowane studio. Wiele niższego standartu domów poszło pod młotek. Jak tylko ludzie sukcesu wyszli na ulice, pojawili się tam też tacy, którzy pewnie chcieliby ten sukces w jakiś sposób dzielić, ale im się nie powiodło. Z reguły mieszkają w śpiworach na chodniku i wyciągają rękę.

Toronto oferuje masę różnych atrakcji. Jedną z nich jest luźno rozrzucona po mieście impreza pod nazwą Contact. "Contact" brzmi prawie jak Kodak, główny sponsor najbardziej kluczowych wydarzeń. Contact polega na tym, że wiele tutejszych galerii pokazuje w maju fotografię. Oprócz wystaw odbywają się wykłady, projekcje, warsztaty; wszystko w celu propagowania fotografii. Dla mniej znanych organizacji Contact jest szansą pozyskania nowej publiczności. Dla bardziej ustabilizowanych galerii jest to też dobra okazja odświeżenia kontaktów z wpływowymi postaciami, które przyjeżdżają z prelekcjami. Opisanie wszystkiego jest zupełnie nie możliwe, ale możesz mi zaufać, że jest wiele bardzo interesujących wystaw. Poprzestanę więc na kilku zdaniach na temat wystawy 'Substitute City' w The Power Plant.

Galeria The Power Plant w Toronto. Fot. M. Grygiel


Philip Monk, główny kurator The Power Plant i kurator tej wystawy, jest postacią ściśle związaną z niezależnym ruchem artystycznym Toronto, ruchem który narodził się w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych. Termin "ruch artystyczny" nie jest w tym przypadku ścisły. Prezentowani na wystawie artyści nie wyznają wspólnie wypracowanej ideologii ani nie reprezentują jakiegoś stylu. Czasy manifestów już dawno minęły. Mimo to wystawa jest bardzo spójna. Cykl dziesięciu zdjęć Johna McLachlin, The Erotic Possibility of Melancholy, 1997, jest dobrą reprezentacją characteru większości prac prezentowanych w ramach 'Substitute City'. To są zdjęcia parkowych alejek. Jedno podobne do drugiego, wszystkie bardzo spokojne, ale pełne tajemniczej energii i przywołujące myśli, które nie prowadzą do logicznych wniosków. Podobnie jak w przypadku wielu innych prac kontekst wystawy daje temu cyklowi zdjęć nowy potencjał znaczeń. Ale te znaczenia nie wynikają z logicznej konstrukcji elementów. To jest przekaz poza-semantyczny, jeżeli tak można powiedzieć. Artyści z tej wystawy nie prowadzą gry z rzeczywistością. Dużo ważniejsze jest dla nich bycie częścią życia, niż analiza otoczenia. Kilka prac przypomina fotografię dokumentalną albo reporterską. Ale są to raczej powierzchowne zbieżności.

Fotografie Petera MacCallum sa komentarzem do wielkiej investycji Toronto przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Zbudowano wtedy nowoczesną autostradę [Gardiner Expressway], która oddzieliła życie miasta od jeziora Ontario. Na fali nowego trendu rozbudowy miasta urbaniści dążą do usunięcia tego traktu, aby połączyć biznesowo-mieszkalne centrum z rekreacyjnym potencjałem wybrzeża. Zwolennikom zburzenia autostrady pomogli w pewnym sensie jej budowczowie. W kilka lat po uroczystym zakończeniu budowy okazało się, że użyto materiałów wyjątkowo nie odpornych na mróz, co w warunkach tutejszego klimatu nie było szczęśliwym rozwiązaniem, Koszty remontów są tak wysokie, że nie tylko urbaniści głosują za usunięciem Gardinera. Tej wiosny zaczęto burzyć wschodni koniec autostrady. W innych miejscach trwają remonty. Patrząc z daleka dwie serie zdjęć pod tytułem Gardiner Expressway Restoration, 1998-2000, i Gardiner East Demolition Project, 2000-2001, odnosi się wrażenie, że z jednej strony trwa jeszcze budowa autostrady, podczas gdy na drugim końcu toczą się już prace rozbiórkowe. Gardiner Expressway stał się symbolem jednostronnych, nieprzemyślanych decyzji, podejmowanych bez konsultacji i właściwej ekspertyzy. Nasuwa się pytanie, jaki będzie los tych nowych domów, których tak dużo teraz powstaje dookoła.

Mike Hoolboom nakłada swoje intymne wspomnienia na zdjęcia fragmentów ulic, domów, miejsc związanych z osobistymi przeżyciami. Opowiadanie jest bardzo zwięzłe, spokojne i precyzyjne. To jest dziesięcio-minutowy film pod tytułem In the City, 2000. Ta sama sekwencja ujęć fotograficznych pokazana bez "komentarza" byłaby zestawem obojętnych widoków, pozbawionych jakichkolwiek odniesień. To są zdjęcia miasta, ale miasta tam nie ma.

Dwa filmy Kiki Thorn: October 25th + 26th, 1996, i zrealizowany z Adrianem Blackwell Mattress City, 1998, dokumentują manifestacje artystyczne skierowane przeciwko arogancji, z jaką korporacje dominują politykę rozbudowy Toronto. Mimo że obydwie akcje odbywają się w kluczowych miejscach Toronto, dla kogoś, kto nie zna miasta, byłoby to nieczytelne. Otoczenie jest szare i nijakie. Zdjęcia pokazują się na ekranie w równym rytmie, tempo montażu jest chwilami bardzo szybkie, aż do efektu stroboskopii. Obie manifestacje są pasywne. Nie ma agresji, nie ma fajerwerków. Jest dużo swobody, poczucia humoru i prawdziwości. Obie akcje przemijają bez śladu. Zdjęcia, które pozostają, nie są głosem w dyskusji. Aktorzy nie wypowiadają kwestii politycznych, ani nie tworzą dramatycznych sytuacji. Pewnie dlatego, że nie sa aktorami, ani politykami. Jest to proces budowania wewnętrznej siły a nie otwarta walka z niedobrymi bogatymi.

W wystawie "Substitute City" bierze udział kilkunastu artystów. Jest tam dużo zdjęć różnych fragmentów miasta, ale obraz Toronto jest tam nieobecny. Oczywiście, można powiedzieć, że to właśnie jest Toronto. Nie wydaje sie, aby takie było założenie kuratora wystawy. Ta wystawa, podobnie jak inne które organizował wcześniej, i podobnie jak jego ksiażki, jest dowodem na to, że w tutejszym chaosie tymczasowości są ludzie, którzy nie tylko mają krytyczne oko na rzeczywistość, ale żyją z myślą o ludzkich wartościach .

Z drugiej strony "nowe" Toronto zaczyna wyglądać całkiem dobrze. W trakcie przebudowy centrum wydostało się na powierzchnię wiele bardzo interesujacych miejsc związanych z historią miasta. Urbaniści i architekci pracują z dużą dozą szacunku dla "starych" murów jak również dla przyszłych mieszkanców nowych dzielnic. Najlepszym przykładem tego myślenia jest Ogród Muzyczny, założony pod auspicjami światowej sławy wiolonczelisty, Yo Yo Ma. To jest dość spory ogród, który różnorodnością flory mógłby konkurować z ogrodami botanicznymi. Ale najbardziej interesujący jest sposób posadzenia kwiatów, traw, krzewów i drzew. Składają się one na roślinną reprezentację rożnych form muzycznych kultury Zachodu.

"Nowe" Toronto jest idealnym miejscem dla Contactu. Spora część prac prezentowanych i dyskutowanych w wielu galeriach i miejscach spotkań to są rzeczy dobrze nam znane z różnych antologii fotografii, a szczególnie tych wydanych w Ameryce Północnej. Jest też wiele nowych rzeczy, których autorzy konsekwentnie dopisują się do głównych kierunków i nurtów fotografii. Website, www.contactphoto.com dość dobrze odzwierciedla charakter tej imprezy, i zawiera wiele interesujacych informacji.

Również w maju odbywa się już od kilku lat konferencja Subtle Technologies, pomyślana jako miejsce spotkania nauki i sztuki. Ta inicjatywa jest organicznie związana ze środowiskami twórczymi Toronto. Ich website www.subtletechnologies.com daje ogólne pojęcie o zasięgu dyskutowanych spraw.

Wracając do dużych miast i roli sztuki w bogatych społeczeństwach, warto też przejrzeć artykuł Davida D'Arcy, opublikowany w The Art Newspaper.Com.

Tomasz Konart

Toronto, 30 maja 2001

 

 

Substitute City
Artists Infiltrate Toronto
March 24 - May 27, 2001
THE POWER PLANT
231 Queens Quay W, Toronto

Work by Michael Awad, Adrian Blackwell, Karma Clarke-Davis, Robin Collyer, Danny & Reid's Motion Machine, Atom Egoyan, April Hickox, Vid Ingelevics, Geoffrey James, Rose Kallal, Istvan Kantor, Peter MacCallum, John McLachlin, Leslie Peters, Seth & Kika.

Substitute City examines how artists incorporate Toronto as the direct or oblique subject of their work. Some of the images are documentary; others map out private experiences in which the city itself, through the artist's infiltration, figures as some factor of desire. Curated by Philip Monk.

 

 


 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.

 

04 - 06 - 01