Sam Taylor-Wood: fotografia, wideo
Centrum Sztuki Współczesnej, Warszawa
12 grudnia 2000 - 10 lutego 2001

 

 

Dandys w spódnicy

 

Sam Taylor-Wood: fotografia, wystawa w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie. Fot.: Piotr Molęcki/GW

 

Piękno dandysa polega przede wszystkim na chłodnym wyrazie, płynącym z niezachwianej decyzji, by nie dać się wzruszyć; rzekłbyś, utajony płomień, który można odgadnąć, który mógłby, lecz nie chce świecić. - Baudelaire

CZASY się zmieniają i to co dla Baudelaire'a było nie do pomyślenia - kobieta dandys - dziś nikogo nie dziwi. Nie tylko dlatego, że dandyzm i dandysi wymarli wieki temu (o tym, że istnieją, choćby sezonowo, niech zaświadczy Malwina Wieczorek swoimi 'Niedzielnymi dandysami'), ale także ze względu na zmianę wizerunku i miejsca kobiety w świecie. Autora "Pochwały makijażu" zdziwiłoby zapewne, że kobiety są czymś więcej niż tylko "pięknymi zwierzętami", i że mają coś do powiedzenia - także w sztuce - a że tak jest można się przekonać oglądając na przykład pokazywane w Zamku Ujazdowskim prace Sam Taylor-Wood.

Sam Taylor-Wood

Muszę przyznać, że postać tej młodej artystki (ur.1967) od samego początku budzi we mnie mieszane odczucia. Udało jej się wprowadzić mnie w błąd już samym swoim imieniem - pamiętam jak zupełnie niedawno wpadły mi w oko jej prace z serii Soliloquy, i jak zupełnie "naturalnie" skojarzyłem imię Sam z artystą płci męskiej. Będąc ofiarą własnych przesądów odczułem wówczas, może po raz pierwszy w życiu, że cała afera wokół gender artystów/artystek to niekoniecznie stek bzdur wyssanych z palca. Zupełnie inną sprawą jest to, że wieloznaczność (oraz gra z nawykami myślowymi widza) jest jedną z cech twórczości Taylor-Wood.

Na wystawie w Zamku Ujazdowskim obejrzeć można m.in. wyświetlane na ścianach sal filmy "Hysteria" oraz "Brontosaurus". Pierwszy to zbliżenie twarzy kobiety podczas ataku tytułowej histerii. Aktorka wywiązała się z zadania znakomicie przez 10 minut balansując między skrajnymi stanami emocjonalnymi: histerycznym śmiechem i histerycznym płaczem. Drugim filmem jest Brontosaurus - zapis tańca nagiego mężczyzny, który odtworzony w zwolnionym tempie i z podłożonym adagiem na skrzypce Barbera raz przypomina podrygi szaleńca tańczącego taniec świętego Wita, to znów chwilę później przywodzi na myśl antyczne posągi. Parafrazując cytowanego na początku Baudelaira można powiedzieć, że to co chwilowe, przeplata się tu nieustannie z ponadczasowym.

W przypadku "Brontosaurusa" mamy do czynienia z analizą sekwencji pełnych ekspresji układów ciała. Istotne, że jest to ciało mężczyzny, które wydaje się wyjątkowo wątłe i kruche, zwłaszcza jeśli je porównać ze zdjęciem z sali obok przedstawiającym śpiącą olbrzymkę. Ta należąca do cyklu "Soliloquy" fotografia o formacie kwadratu uzupełniona została 'predellą' stanowiącą - byćmoże - zapis snu piersiastej kobiety.

 

Sam Taylor-Wood: film "Hysteria", projekcja w ramach wystawy w Centrum Sztuki Współczesnej. Fot.: Piotr Molęcki/GW

 

 

Sam Taylor-Wood: "Brontosaurus", projekcja w ramach wystawy w Centrum Sztuki Współczesnej. Fot.: Piotr Molęcki/GW

 

Fotografie Sam Taylor-Wood nie tylko są perfekcyjnie zainscenizowane i sfotografowane, ale także w subtelny sposób czerpią z tradycji historii sztuki. Poza wspomnianym pomysłem z predellą artystka korzysta z dawnej ikongrafii (przykład Chrystusa Mantegni) oraz odwołuje się do sztuki nowoczesnej (przywołanie surrealnego klimatu prac Delvaux). Warto także zwrócić uwagę na cykl fotografii "Five Revolutionary Seconds" do którego realizacji artystka użyła specjalnego aparatu wykonującego w 5 sekund pełen obrót*. Powstałe w ten sposób precyzyjnie wyreżyserowane zdjęcia stanowią studium samotności oraz są grą z widzem i "widzeniem obrazu". Tytułowe 'rewolucyjne'** sekundy muszą zostać zamienione na minuty podczas których widz dokonuje re-wizji zdjęcia - tym samym kilkumetrowa panorama ulega przemianie w obraz-księgę, którą widz 'odczytuje' tworząc swoją własną narrację i sens. Choć każde ze zdjęć cyklu stanowi otwarty zbiór nowych sensów to posiadają one wyraźne cechy wspólne. Tym co je łączy, poza techniką wykonania, formatem etc., jest emanująca z nich zmysłowość i subtelność, a może po prostu jest to kobieca wrażliwość?

Zachęcając do obejrzenia wystawy kończę, gdyż chciałbym ustrzec się tonu 'duszoznawcy kobiet', który (jak pisał Jerzy Busza) próbując oceniać subtelną kobiecość przy całej swej ignorancji okazuje się być w najlepszym razie "opłakanym pajacem"***. Nie będzie jednak nadużyciem jeśli napiszę w zakończeniu, że prace Sam Taylor-Wood to ciekawy przykład fotografii (także video), w przypadku której treść i forma doskonale się uzupełniają. Chłodne badawcze spojrzenie oraz dążenie do piękna składają się na postać autorki - tytułowego dandysa w spódnicy.

Adam Mazur

 

* Artystka używa aparatu Alpha Rota z elektronicznym monitorem oraz filmu 220 mm, odbitki wykonując z kolorowego negatywu. [Por.E.Lajer-Burcharth Wizja monologiczna. Parkett, nr 55, 1999]

** Artystka wykorzystała dwuznaczność angielskiego słowa 'revolution', które oznacza zarówno rewolucję, ale także obrót wokół osi, rotację.

*** Przypomnę, że w 1983 roku ukazał się tematyczny numer Obscury poświęcony problemowi "fotografii i feminizmu". [Obscura nr 5(15)/1983]

 

 

Sam Taylor-Wood: z cyklu "Soliloquy", wystawa w Centrum Sztuki Współczesnej. Fot.: Piotr Molęcki/GW

 

 

 

Polecamy...

 

 

W fotoTAPECIE poprzednio m.in.:

 

 

Wydawnictwa:

Sam Taylor-Wood: Third Party
Sam Taylor-Wood, Martin Hentschel (Editor)
Hardcover - 148 pages (June 2000)
Gerd Hatje; ISBN: 3775790136

Sam Taylor-Wood
Nancy Spector, Bruce Ferguson
Paperback (January 1998)
Fondazione Prada; ISBN: 8887029008

Parkett Vol. 55
Andreas Slominski, Edward Ruscha, Sam Taylor-Wood
Paperback - 250 pages (June 1999)
Parkett Publishers; ISBN: 3907582055

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.

 

29 - 03 - 01