Siedem dni w Wilnie, a właściwie sześć

(jeden dzień to podróż do Dyneburga na Łotwę)

Siedem dni w Wilnie, a właściwie sześć ( jeden dzień to podróż do Dyneburga na Łotwę)

To zdecydowanie za mało. Ale i tak udało nam się zobaczyć kilka ciekawych wystaw fotograficznych.

odwiedzić naszych dobrych dawnych znajomych ( niektórych, bo na wszystkich nie starczyło jednak czasu i możliwości) no i także towarzyszyć w fotografowaniu Wilna, jakie realizował przez cały miesiąc Mariusz Harmanowicz. To zresztą jego determinacja i pomysł na spotkanie w Wilnie zaowocowały naszą podróżą do tego magicznego miasta. Mariusz przy użyciu klasycznego aparatu na duże formaty (Toyo) z użyciem statywu, czarnej pluszowej pelerynki ( w stylu fotografów przełomu wieków) bardzo systematycznie i według wcześniej dokładnie przemyślanego planu fotografował zaułki i wspaniała architekturę Wilna. Jego zdjęcia będą współczesną, bardzo osobistą zarazem dokumentacją tego czym jest to piękne miasto, tak szybko zmieniające się w wyniku na szeroką skale prowadzonych prac restauracyjnych oraz gwałtownego rozwoju spowodowanego zmianami jakie zaszły w tym kraju w ciągu ostatnich 10 lat.

Fotografia w Wilnie to przede wszystkim Związek Litewskich Artystów Fotografów, który od niedawna pozyskał nowe pomieszczenia i nową galerię nazwaną "Prospekt" przy głównej ulicy miasta (Giedymono g. 43).

Oprócz przestrzeni biurowej w nowej siedzibie znalazła się biblioteka a także miejsce na archiwum.

W przestronnym gabinecie prezesa, którym jak wiadomo jest założyciel Związku i wybitny fotograf Antanas Sutkus zaprezentowano nam szereg nowości, którymi zostaliśmy zupełnie zaskoczeni.

Bowiem jeszcze niedawno prezentowaliśmy na łamach Fototapety ostatni album fotografii litewskiej z serii "Lithuanian photography yesterday and today" (3 edycja) tym razem Stanislovas Zvirgzdas wręczył nam już kolejne czwarte wydanie tej niezwykle starannie opracowanej publikacji.

Tytuł ten sam czyli "Lietuvos Fotografija - vakar ir siandien" (Litewska fotografia wczoraj i dziś) oddaje doskonale pojemną formułę tej cennej publikacji. Z tym że tym razem akcenty zostały rozłożone trochę inaczej - obok już świetnie znanych fotografów takich jak Sutkus, Pozerskis,Macijauskas, Budvitys, Trejgys pojawiają się mniej znani, ale równie ciekawi twórcy młodszego pokolenia: Jarutis, Kapocius, Zdanaviciute, Voveryte ( te dwie ostatnie kobiety - fotografowie maja niewiele ponad 20 lat. Tak więc ryzyko pokazania młodych twórców, zderzenia ich dokonań ze starsza uznana już generacją bardzo urozmaiciło IV edycje albumu, tym bardziej, że młodzi fotografowie nie zawsze kontynuują sprawdzoną artystycznie linię swoich sławnych poprzedników.

Śmielej operują kolorem, fotografują więcej w stylu paradokumentalnym, albo wręcz odwrotnie - fascynuje ich czysta forma lub barwa... Słowem, kolejna wspaniała publikacja która powinna być jak najszybciej dostępna także u nas, stanowiąc ważny głos na temat relacji z rozwoju i przemian fotografii współczesnej. I chociaż przecież rzecz dotyczy Litwy, publikacja ta biorąc pod uwagę jej ciągłość wnosi sporo do obrazu całej fotografii europejskiej.

Inne zaskoczenie to informacja o przeobrażeniu się dotychczasowego skromnego biuletynu Związku w pełnoprawny kwartalnik o fotografii (FOTOGRAFIJA 1.(2) 2001), wydrukowanym na bardzo dobrym kredowym papierze , na razie tylko w wersji czarno-białej przypominający nieco amerykańskie słynne pismo Black & White (tyle, że w europejskim formacie).Fotografija ma pojemną formuł pisma przeglądowo-informacyjnego. Są artykuły na tematy aktualne, recenzje z wystaw, informacje o wystawach ( coraz liczniejszych) fotografów litewskich za granicą. Jest tematyka historyczna (ciekawy artykuł S. Zvirgzdasa o wileńskiej fotografii w latach 1858-1915 ze świetnym portretem słynnego Stanisława Fleury!) jest tez na stronie 32 przytoczona recenzja poprzedniego albumu o którym powyżej (III edycji) zamieszczona na stronach FOTOTAPETY, z tym że niestety z często powtarzanym błędem w adresie: tj. trzema literkami "w" (http://www.fototapeta.art.pl.)

zamiast ( http://fototapeta.art.pl.). FOTOGRAFIJA jest wydawana w nakładzie 600 egzemplarzy ( na razie) i będzie sprzedawana za cenę nie wyższą niż 4 lity (tj. równowartość 1 USD). Od następnego numeru przewidziane jest krótkie resume w języku angielskim.

Następna niespodzianka to prezentacja znakomitej kolekcji zdjęć nieżyjącego już Petrasa Velicki..

Związek wszedł w posiadanie tych zdjęć niedawno, stały się one swoistym odkryciem, bowiem ich autor nie uważał się za zawodowego fotografa - robił zdjęcia głównie w rodzinnej wsi w której się wychował. Pomimo, że mieszkał na wsi był człowiekiem wykształconym, który za pomocą swojego aparatu Agfa 4 x 6 cm, głównie na filmach jakie udało się jeszcze pozyskać z czasów wojny ( materiały głównie niemieckie Agfa-Gaevert) utrwalał codzienne życie swoich najbliższych. Powstały w ten sposób przejmujące zdjęcia wsi litewskiej zarówno z czasów jeszcze przedkołchozowych

(koniec lat 40-tych) jak i później, gdy przymusowa kolektywizacja zniszczyła wiele miejscowych gospodarstw. Na zdjęciach Velicki ukazani są jego najbliżsi: brat, dziadek, ojciec, kuzyni, ciocie, wujkowie. Zdjęcia te cechuje nieprawdopodobna siła i doskonała świadomość fotograficzna autora. Zdawał sobie niewątpliwie dobrze sprawę z tego jaką siłę może mieć fotografia. Obecny przy prezentacji tych zdjęć Domininkas Velicka, krewny autora i obecny poseł na Sejm Litewski z ramienia partii liberalnej - w latach utrwalonych na zdjęciach mały chłopiec - z przejęciem i wzruszeniem opowiadał nam szczegóły dotyczące prawie każdej fotografii. Ten unikalny i naprawdę znakomity pod każdym względem zbiór fotografii doczeka się niebawem dużej wystawy, która niewykluczone że trafi również do Polski.

W siedzibie Związku mieliśmy okazję do pozyskania cennych autografów na wydanym niedawno albumie autorskim Antanasa Sutkusa, który recenzowaliśmy już na łamach Fototapety.

Maj to tradycyjnie wypełniony miesiąc ciekawymi wystawami. Tak było i tym razem. Na tydzień przed naszym przyjazdem odbyło się salach Muzeum Narodowego otwarcie wystawy Stanislovasa Zvirgzdasa, niezwykle zasłużonego dla rozwoju fotografii litewskiej artysty, ale również krytyka i historyka fotografii. Otwarcie wystawy zbiegło się z 60 rocznicą jego urodzin - tak więc w szacownych salach Muzeum obok prac pejzażowych głównie z ostatnich 20 lat znalazły się także liczne odznaczenia i medale umieszczone w kilku obszernych gablotach. Nie od rzeczy będzie wspomnieć, że pośród wielu, naprawdę znakomitych międzynarodowych dyplomów i wyróżnień znaleźliśmy także medal Daguerr'a przyznany artyście przed kilku laty przez kapitułę odrodzonego w latach 90-tych Fotoklubu RP. Zvirgzdas jest także świetnym organizatorem, od lat pełni odpowiedzialne funkcje w Związku Litewskich Artystów Fotografów, jest głównym redaktorem wydawanego alamanachu "Litewska Fotografia wczoraj i dziś".

Druga ważna wystawa została otwarta już podczas naszego pobytu w Wilnie w galerii Arka mieszczącej się zaledwie ok. 150 metrów od słynnego cudownego obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej na wileńskiej starówce. Galeria ta tradycyjnie już gości wystawy młodej fotografii litewskiej - ta otwarta w połowie maja nosi tytuł " Młoda litewska Fotografia dzisiaj 2001".

Na łamach Fototapety relacjonowaliśmy pierwszą wystawę Młodej fotografii litewskiej - ta jest już trzecią z kolei i jak pisze we wstępie do katalogu jej kuratorka Egle Jaskuniene wystawę tę cechuje spokój, brak potrzeby szokowania drastycznym eksperymentem. Jest to raczej na nowo prowadzony dyskurs z regułami klasycznej fotografii a zarazem próba znalezienia sposobów by fotografie można było uznać za część współczesnej sztuki wizualnej. Tym bardziej że młodzi twórcy litewscy biorący udział w tej wystawie to również rzeźbiarze, osoby zajmujące się projektowanie wnętrz, ludzie pracujący w mediach elektronicznych. Wystawa ta jest na pewno ciekawą propozycją dającą pewność, że tradycje fotografii litewskiej znajda szerszą kontynuację w przyszłości.

Wystawą, która stała się dla nas pewnym zaskoczeniem, to wystawa grupy ZERO-61 prezentowana w Akademii Sztuk Pięknych. Być może nieco ukryta, ale siłą rzeczy oglądana przez licznie przewijających się tam studentów. Swoją drogą ciekawie jest zobaczyć znane prace, Robakowskiego, Wardaka, Rózyckiego, Mikołajczyka, Kwieka i in. w korytarzach tak szacownej uczelni mieszczącej się w zabytkowym budynku przylegającym bezpośrednio do Kościoła Bernardynów.

Osobna sprawa to nasze własne fotografowanie: Mariusz Hermanowicz z podziwu godną systematycznością wstając codziennie o 5 rano by złapać najlepsze światło, przemierzający ze swoją walizeczką na kółkach w której umieszczony był aparat zaułki starego Wilna, Wojtek Prażmowski penetrujący Wilno bardziej współczesne, a także "relikty" nie tak dawnej przeszłości i piszący te słowa, który starł się swoim Olympusikiem-małpką zatrzymać niezwykły klimat tego miasta, jego bogactwo i jedyny w swoim rodzaju nastrój... Fotografowanie widoków Wilna z wieży kościoła Św. Jana, panoramy miasta ze wzgórza z którego zdjęcia robił Bułhak, fotografowanie cmentarzy Bernardynskiego i na Rossie, niezwykłe zaułki wileńskiego Montparnassu czyli Zarzecza zostaną w pamięci na długo i będą sprawiały, że może za rok znowu wrócimy do Wilna, miasta dla fotografii (w każdym możliwym znaczeniu) bardzo miłego !

MG

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2018 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2018 Zeta-Media Inc.

 

25 - 06 - 01