150 lat fotografii w Hiszpanii
150 anos de fotografia en Espana
Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski
Aleje Ujazdowskie 6, Warszawa
2-29 września 2002
Muzeum Narodowe w Krakowie
7 października - 3 listopada 2002

 

 

150 lat fotografii w Hiszpanii

 


Félix Lorrio. Hiszpania usmażona. Fotomontaż, 1976 r. (oryginał kolorowy). Kol. Autora © 150 anos de fotografía en Espana - LUNWERG Editores

 

YSTAWA ta, będąca szeroką syntezą fotografii hiszpańskiej, składa sie z trzech części z aneksem. Pierwsza zawiera zdjęcia najstarsze np. dagerotypy z połowy ubiegłego wieku a także zdjęcia obrazujące rózne wydarzenia historyczne, portrety ówczesnych mieszkańców, wydarzenia społeczne i obyczajowe.

Część druga to lata 1900 - 1939 kiedy fotografia stała się juz nieodłącznym składnikiem dokumentowania najważniejszych momentów z historii kraju, zwłaszcza wojny domowej z lat 30. Część trzecia to wyjście z ponurej epoki frankistowskiej i oficjalnego akademizmu opartego na piktorialiźmie i wejście w dynamikę przemian lat 60. i 70. Wtedy gwałtownie rozwinął się reportaż rejestrujący te zmiany. Lata ostatnie to zdjęcia prezentujące najnowsze poszukiwania gdzie fotografia tzw. czysta wypierana jest przez różnego rodzaju ekseprymenty biorące źródło w ścierających się kierunkach sztuki współczesnej.

Wystawa ta oprócz tego że daje bardzo rozległą historyczną panoramę fotografii hiszpańskiej zawiera szereg wybitnych prac tak znanych fotografów współczesnych jak Joan Foncuberta, Isabel Munoz, Cristina Garcia Rodero, Pere Formiguera Javier Vallhorat i inni.

Ekspozycja została zrealizowana w Hiszpanii przez Instytut Cervantesa. Prezentowana będzie w dniach od 3 do 29 września 2002 w Piwnicach CSW. Kurator wystawy: Lopez Mondejar. Ze strony CSW: Marek Grygiel.

 


Lorichon. Dagerotyp. Ok. 1850 r. Muzeum Nauki i Techniki Katalonii © 150 anos de fotografía en Espana - LUNWERG Editores

Lucien Levy. Wyjazd dyliżansu pod akweduktem w Segowii. Ok. 1895 r. Kol. Monasor © 150 anos de fotografía en Espana - LUNWERG Editores

 


Fernández Trujillo. Wodowanie transatlantyka Magallanes. Matagorda, maj 1927 r. Archiwum Stoczniowe Hiszpańskich. © 150 anos de fotografía en Espana - LUNWERG Editores

Cristina García Rodero. Spowiedź. Saavedra, 1978 r. Kol. Autora © 150 anos de fotografía en Espana - LUNWERG Editores

 


Ceferino Yanguas. Portret. Vitoria, ok. 1915 r. Archiwum Miejskie Vitorii-Gasteiz © 150 anos de fotografía en Espana - LUNWERG Editores

 


Xavier Mierachs. Zaloty na ulicy Via Layetana w Barcelonie.  r. Kol. Autora © 150 anos de fotografía en Espana - LUNWERG Editores

 


Alberto García Alix. Trzy samice. Kwiecień 1989 r. Kol. Autora © 150 anos de fotografía en Espana - LUNWERG Editores

 

 


150 lat fotografii w Hiszpanii - wystawa w CSW

W Centrum Sztuki Współczesnej od dziś możemy oglądać wystawę "150 lat fotografii w Hiszpanii". Są tu wszystkie fotograficzne techniki i style, najgłośniejsze nazwiska hiszpańskiej fotografii.

Wystawę od dziś podziwiać można w piwnicach Zamku Ujazdowskiego. Podziwiać i zazdrościć. To bardzo profesjonalnie przygotowany przez Instytut Cervantesa produkt, który do września 2004 r. będzie prezentowany w 25 miastach na czterech kontynentach, sławiąc hiszpańską fotografię. Ach, gdybyż tak np. Instytut Mickiewicza pokusił się o stworzenie podobnej objazdowej ekspozycji pokazującej historię naszych fotograficznych dokonań...

150 lat to kawał czasu. Na wystawie w CSW obrazuje go zaledwie 113 fotografii. Dla miłośników historii będzie to zapewne za mało (np. hiszpańską wojnę domową zobaczą zaledwie na kilku zdjęciach), ale dla pasjonatów w zupełności wystarczy. Mamy tu pełen przegląd fotograficznych technik z mozołem rozwijających się od pierwszych dagerotypów w niezbyt cywilizacyjnie zaawansowanej XIX-wiecznej Hiszpanii aż po dynamiczne XX-wieczne eksperymenty. Pierwsza część ekspozycji, ta najstarsza, to oczywiście reprodukcje, a nie oryginalne odbitki (te nigdy nie ruszają się z muzealnych magazynów). Ale reprodukcje bardzo profesjonalnie wykonane. To właśnie te fotografie z drugiej połowy XIX i pierwszych lat XX wieku robią największe wrażenie. Wśród nich znalazły się nie tylko prace hiszpańskich fotografów, ale również obcokrajowców, którzy Hiszpanię odwiedzali i uwieczniali. Są portrety ludzi i miast, krajobrazy, najważniejsze historyczne momenty. Bardzo wysmakowane, czyste kadry. I nawet w tej najnowszej części - niemal wyłącznie czarno-białe. Finałowym akcentem wystawy są prace największych współczesnych fotograficznych sław, tj. Jorge Rueda, Isabel Munoz, Cristina Garcia Rodero, Pere Formiguera czy Javiera Vallhonrat.

Agnieszka Kowalska
Gazeta Stołeczna, 2.IX.2002

 

Fotografia hiszpańska w CSW w Warszawie

Dorota Jarecka

Wystawa pokazuje historię Hiszpanii XX wieku. Czy pokazuje historię fotografii? Chronologia wystawy sięga aż do roku 1850 - czyli czasu, kiedy na miedzianych płytkach pokrytych warstwą srebra po odpowiednio długim czasie naświetlania powstawał obraz. Ten wynalazek Francuza Nicolasa Daguerre'a z 1839 r. szybko został rozpowszechniony i usprawniony - skrócono czas naświetlania i wyostrzono obraz - można było przy jego użyciu wykonywać portrety osób, a nie tylko pejzaże czy martwe natury.

Ten rozwój widać także na wystawie hiszpańskiej fotografii. Najstarszy prezentowany tam anonimowy dagerotyp przedstawia widok kamienicy w Barcelonie z roku 1848, a z ok. roku 1850 pochodzą już dwie kompozycje portretowe - podobizna nieznanego mężczyzny autorstwa działającego w Hiszpanii Brytyjczyka Charlesa Clifforda i portret kobiety z dwiema córkami Eugenio Lorichona. Jednak ten, kto chciałby spotkania z prawdziwym XIX-wiecznym dagerotypem, będzie go na wystawie szukał bezskutecznie.

Z dagerotypów przechowywanych w hiszpańskich publicznych i prywatnych zbiorach wykonano na użytek wystawy fotograficzne reprodukcje. Większe niż oryginały doskonale pokazują szczegóły pierwszych "fotografii", ale zarazem oddalają od nich widza. Nie pokazują tego, co stanowi o istocie pierwszych obrazów na miedzianych płytkach - ich niedoskonałości właśnie.

Sytuacja przedstawia się nieco lepiej z fotografią z drugiej połowy XIX w. i początku XX w. - lecz i tutaj nie mamy do czynienia z odbitkami autorskimi. Są to odbitki wykonane dzisiaj z zachowanych dawnych negatywów albo też fotograficzne reprodukcje starych zdjęć. Powody są oczywiste - zestaw tych ponad stu fotografii jest typową wystawą objazdową (organizowaną pod patronatem Instytutu Cervantesa), która ma odwiedzić aż 25 miast na świecie. Nie może się więc składać z obiektów zbyt cennych lub narażonych na zniszczenie.

Jakie ma znaczenie - może ktoś zapytać - czy obcujemy z oryginałem, czy z kopią oraz to, jaki jest rozmiar zdjęcia, jego podłoże i chemiczne odczynniki, których użyto przy produkcji? Przecież chodzi o fotografię. A fotografia to tylko naśladowanie natury, a nie kreacja - jak malarstwo. Otóż to właśnie jest nieprawda. Fotografia - poczęta po to, by prześcignąć malarstwo w dążeniu do dokładnego przedstawiania świata - mimochodem stała się sztuką taką samą jak inne. To znaczy, że forma jest w niej równie ważna jak treść. A na wystawie hiszpańskiej forma jest nieobecna albo pokazana tylko w przybliżeniu. Stawia ją to na poziomie nie muzealnym, ale popularnym.

Samo życie

Trudno, skoro nie dano nam smakować subtelności formy, zanurzmy się w tym, co nam tu pokazano, czyli w życiu.

Na zdjęciu Pau Audouarda z roku 1905 czterej cykliści udają, że jadą na wieloosobowym rowerze. Za nimi zasłonka imituje sielankowy krajobraz. Ustawieni jeden za drugim według wzrostu (najniższy na końcu) wszyscy z takim samym cienkim wąsikiem, w podobnych kaszkietach i trzewikach z paskiem wokół kostki, sprawiają dziwne wrażenie - jakby za pomocą jakiejś sztuczki powielono tę samą osobę. W dodatku dwaj pierwsi to bliźniacy - różnią się tym, że drugi trzyma w ręku trąbkę do ostrzegania przechodniów.

Zobaczymy na wystawie inne sceny - wzruszające, groteskowe, ale i wstrząsające. Na dwóch dagerotypach z końca XIX w. ojcowie pozują ze zmarłymi dziećmi. To przeniesienie do dziedziny fotografii typu ikonograficznego znanego z XIX-wiecznego malarstwa. I zarazem jego całkowite rozbrojenie - nieważne staje się ustawienie i poza, wzniosłość i strój. Wszystko to niknie wobec grozy uchwyconego momentu.

Do najciekawszych fotografii należą sceny rodzajowe z udziałem ludzi anonimowych, jak wspaniały portret trzech masaży z naręczami parówek (na tle dekoracyjnego ekranu w studiu fotografa) Venanzio Gombau z 1915 r. czy wizerunek trzech prostytutek Albacete Luisa Escobara (1928).

Warto się także przyjrzeć obrazom politycznym. Jest kilka migawek z wojny domowej w Hiszpanii, są niezamierzenie karykaturalne portrety generała Franco i jego dowódców oraz zamach stanu z 1981 r.

Czy Hiszpania wniosła coś nowego do fotografii? Uderza wspaniała fotografia dokumentalna - zarówno w XIX w., jak i współczesna. Być może to zasługa wspaniałej tradycji malarstwa tego kraju, którą stworzyli malarze zdolni do realistycznej, nieraz okrutnej obserwacji - Goya i Velázquez. Gatunek fotografii, w którym ważniejszy niż narracja jest komponent fantazji, nie wydał w Hiszpanii dzieł zbyt oryginalnych. Awangarda też nie odcisnęła swojego śladu w kraju, który w tym nowoczesnym medium, jakim jest fotografia, stworzył dzieła o charakterze tradycyjnym.

"150 lat fotografii w Hiszpanii", kurator Publio Lopez Mondejar, Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, do 29 września, od 7 października do 3 listopada w Muzeum Narodowym w Krakowie

Dorota Jarecka
Gazeta Wyborcza, 3.IX.2002

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.

 

22 - 10 - 02