Za kulisami Nocnej Krainy Emanuela Raaba

 

„Nocą miasto staje się swoimi własnymi kulisami,
zbudowanymi z pappmaché jak w studio filmowym”.
Brassaï: „Technique de la photographie de nuit”,
Arts et Métiers graphiques, 15.01.1933

 


„Bez tytułu”, 120 x 80 cm, z serii „Nachtland”, © Emanuel Raab

 

CO wieczór, po zachodzie słońca, zaczyna się kolejne przedstawienie. Noc inscenizuje zdarzenia kończącego się dnia na nowo, pozwala im wyglądać pogodnie i przystępnie, niezwykle i groźnie lub fantastycznie i nienaturalnie. Od ponad stu lat sztuczne światło zamienia nocną krainę w nową krainę, jest ciągłym wyzwaniem dla kolejnych pokoleń fotografów.

Kiedy pod koniec 19. wieku pojawiła się nocna fotografia, świadomi mody artyści zafascynowani byli przede wszystkim malarskimi walorami nocnego oświetlenia, ponieważ zgodne one były z wymogami pitkuralnej estetyki miękkich konturów i symbolicznie wzmocnionego zaciemnienia lub oświecenia. Dla Brassaïa, mistrza fotografii paryskiej nocy, której jedyna w swoim rodzaju atmosfera spowodowała, że w 1929 roku sięgnął w ogóle po aparat fotograficzny, był to poetycki wdzięk fascynujących go nocnych scen w świetle latarni gazowych: starał się więc utrwalić go w dramatycznej, jasno-ciemnej tonacji. Jak wszyscy surrealiści lubił nocami przechadzać się po ulicach Paryża, kiedy wszystko pogrążone było we śnie zaś senne miasto stawało się sceną teatralną, po której snuli się kochankowie, włóczędzy, prostytutki i przestępcy. Podobnie jak reżyser film noir prowadził nas ulicami z ciemnymi fasadami domów i mrugającymi reklamami, zmierzając przez oświetlone mosty i wilgotny bruk do celu, którym była samotna piękność nocy, czekająca pod latarnią na klienta. Słynny album fotograficzny Brassaïa Paris de nuit to hommage dla architektury i mieszkańców stolicy Francji.

 


„Bez tytułu”, 120 x 80 cm, z serii „Nachtland”, © Emanuel Raab

 


„Bez tytułu”, 120 x 80 cm, z serii „Nachtland”, © Emanuel Raab

 


„Bez tytułu”, 120 x 80 cm, z serii „Nachtland”, © Emanuel Raab

 


„Bez tytułu”, 120 x 80 cm, z serii „Nachtland”, © Emanuel Raab

 

Atmosfera bez kontekstu

Niemieckiego fotografa Emanuela Raaba (*1957) nie interesuje specyfika konkretnego miejsca. Trzeźwy tytuł Nachtland (Nocna Kraina), który nadał swojemu najnowszemu cyklowi nocnych zdjęć, nie jest przypadkiem. Jak wielu młodych fotografów, zajmujących się tematyką nocy, nie śledzi specyficznego genius loci nocnej atmosfery i jej protagonistów, pojawiających się na scenie po zachodzie słońca. Poszczególne nocne zdjęcia Emanuela Raaba nie mają tytułów. Nie wiemy, gdzie zostały zrobione. Niekiedy możemy odkryć na tablicach reklamowych nazwy firm, jak na przykład Buffalo Grill lub Saint Maclou. Tylko nieliczni wiedzą, że jest to sieć francuskich restauracji szybkiej obsługi i marketów dla majsterkowiczów. Jednak tak naprawdę te informacje nie mają żadnego znaczenia. Kontekst lokalny i społeczny, skłaniający do identyfikacji, badań lub krytycznego dyskursu, nie leży w sferze zainteresowań Emanuela Raaba. W jego nocnych zdjęciach nie ma też napięcia między poszczególnymi strukturami urbanistycznymi, nie zajmują się one bezlitosnym eksponowaniem najmniejszego nawet szczegółu, nie opowiadają żadnych historii.

Typologia wrażeń

Emanuel Raab występuje w pierwszym rzędzie jako badacz wizualny. Chłodnym okiem poddaje obdukcji nocny świat, tak jak uprzednio rozłożył małą ojczyznę na serię zdjęć, opublikowanych w albumie pod tytułem heimat.de i pokazywanych na licznych wystawach w latach 2000-2002. Jego fotograficzne serie przypominają naukowe doświadczenia, w których zajmuje się zjawiskami percepcji codziennego życia. W Nocnej Krainie pokazuje szereg różnych sytuacji oświetleniowych, które wzbudziły jego zainteresowanie podczas nocnych przejażdżek, tak że postanowił je przedstawić w nowej serii. Widzimy tam samotne światło, wydostające się z pustego okna. Widzimy jasno oświetlony parking i drzewa, złocące się w świetle reflektorów. Spoglądamy na pierwsze promienie słońca, padającego o poranku na płot ze stalowej siatki. Podziwiamy delikatny błękit fasady biurowca i kolorowe tablice reklamowe, zamieniające trójwymiarowy budynek w typograficzną płaszczyznę. Zaczynamy rozumieć, że temu artyście nie chodzi o dokumentalne przedstawienie nocnych źródeł światła, tylko o typologię wrażeń. Obrazy Raaba są hołdem na cześć piękna nocnego, sztucznego światła i jego magicznej mocy, sprawiającej, że to co realne wydaje się być nierealne.

 


„Bez tytułu”, 120 x 80 cm, z serii „Nachtland”, © Emanuel Raab

 


„Bez tytułu”, 120 x 80 cm, z serii „Nachtland”, © Emanuel Raab

 


„Bez tytułu”, 120 x 80 cm, z serii „Nachtland”, © Emanuel Raab

 

Biurowiec pomalowany na niebiesko

To co pikturaliści interpretowali symbolicznie zaś Brassaï wykorzystywał jako scenę teatralną, znajduje się w centrum sztuki fotograficznej Emanuela Raaba, który w sposób zamierzony stara się pokazać modelowy charakter oświetlonych budynków i placów, przy czym rezygnuje z jakiejkolwiek cyfrowej obróbki swoich zdjęć. Są one robione najczęściej między drugą a trzecią rano i nawiązują do gatunku Straight Photography. Posługują się bowiem tylko i wyłącznie istniejącymi źródłami światła. Przy czasie naświetlania między jedną i trzema minutami każdy normalny mało- lub średnioobrazkowy aparat fotograficzny jest w stanie zarejestrować prawie że niewidoczne sztuczne światło. Z tego powodu oświetlona stacja benzynowa Aral ma wystarczająco dużo siły świetlnej, aby sąsiadujący z nią biurowiec również wydawał się być pomalowany na niebiesko. W tym sensie kolorowe fotografie nocne Emanuela Raaba nawiązują do pionierskiego okresu fotografii, kiedy - począwszy od połowy 19. wieku - jej protagonistom Williamowi Henry’emu Foxowi Talbottowi lub Ernstowi Machowi chodziło o pokazanie zjawisk naukowych, ukrytych przed gołym okiem.

Światła ślepej uliczki

Raab wykorzystuje optyczne właściwości aparatu fotograficznego do przekształcenia banalnej urbanistyki w poetyckie kulisy. Z mało przytulnego przejścia podziemnego wydobywa się złote światło, prowadzące jakby prosto do świetlistego raju. Dzięki malarstwu świetlnemu restauracja grillowa, znajdująca się z tyłu przystanku autobusowego, traci architektoniczną bezgustowność. Banalny magazyn z pofałdowanej blachy staje się częścią barwnej kompozycji abstrakcyjnej w czerni, beżu i czerwieni. Precyzyjnie wybrany wycinek zwiększa malarską nierzeczywistość tej scenerii. Ukryte źródła światła utrudniają zrozumienie tych obrazów. Widz często musi zastanawiać się, skąd to światło pochodzi i jakiego jest rodzaju. Tym bardziej, że na fotografiach Emanuela Raaba nie ma pomocnych anegdotycznych szczegółów, wskazówek dotyczących rzeczywistych rozmiarów lub przestrzennej definicji fotografowanych miejsc. Widać na nich jedynie pusty, opuszczony przez ludzi, łagodny, cichy i często niedostępny świat, do którego trudno się dostać lub który prowadzi w ślepą uliczkę. Niektóre budynki wyglądają tak, jakby śniły, inne spoglądają groźnie z ciemnych okien, tylko nieliczne wydają się być bezpiecznym schronieniem.


Emanuel Raab: "Nachtland"
Peter Weiermair (tekst)
twarda oprawa, 96 stron, rok wyd. 2002
Wydawnictwo Kerber Verlag, Heidelberg
ISBN: 3933257778


Przestępstwo wisi w powietrzu

Oprócz optycznych wrażeń nocnej percepcji Emanuel Raab interesuje się także jej psychologicznym oddziaływaniem. W swoich fotografiach zagęszcza nastrój i atmosferę, znane nam z malarstwa, filmów lub naszych własnych snów. Chwilami jego fotografie przypominają tajemnicze, mroczne budynki René Magritte’a lub tchną metafizyczną grozą fasad de Chirico. Niektóre zdjęcia wydają się pochodzić z filmów Davida Lyncha. Nasze duchowe oko dostrzega w nich miejsca zbrodni lub podejrzanych machinacji. Zadziwiające jest, jak mocno nasza wizualna pamięć zmuszana jest pod wpływem filmowej retoryki do wytwarzania napięcia. Pusty plac w sztucznym świetle wydaje się być miejscem niezwykle niebezpiecznym, gdzie przestępstwo wisi w powietrzu. Za samotnie w ciemnościach oświetlonym oknem czai się fizycznie odczuwalna groza. Reflektory sugerują policyjny nadzór i poszukiwanie przestępcy. Począwszy od ekspresjonistycznych filmów dramatyczna gra cieni jest bowiem zwiastunem zła.

Jakość bez scenariusza

Noc jest miejscem irracjonalnym, gdzie nie obowiązują zasady zdrowego rozsądku, gdzie wszystko jest możliwe: zarówno okropność jak i piękno. To wszystko odnaleźć można na malarskich i niezwykle sugestywnych fotografiach Emanuela Raaba. Nie opierają się one jednak na autoryzowanym scenariuszu, co stanowi o ich wyjątkowej jakości. Każdy widz może przygotować własną sztukę i wystawić ją na tej scenie. Kulisy już czekają.

Angela Lampe
kurator Kunsthalle Bielefeld

Przekład i śródtytuły:
Urszula Usakowska-Wolff

 

 


Emanuel Raab. Fot. Urszula Usakowska-Wolff

 

Emanuel Raab
ur. 1957 r. w Bautzen (Budziszynie), studia fotograficzno-filmowe w Fachhochschule für Gestaltung Darmstadt, od 1985 r. wolny fotograf, mieszka i pracuje w Wiesbaden; autor filmów TV (min. dla programów 3 Sat i arte) oraz muzycznych filmów wideo, autor multimedialnych instalacji i albumów fotograficznych, min. „heimat de”, 2000 i „Nachtland”, 2003; od 2001 r. profesor na wydziale fotografii i mediów wizualnych Fachhochschule w Bielefeldzie. Uczestniczył w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych i kilkunastu wystawach indywidualnych, min. Niemczech i Szwajcarii; 1994 r uhonorowany w. Nagrodą Fotograficzną Kodaka na Targach Photokina w Kolonii.

Wystawa jego fotografii z najnowszej serii „Nachtland” pokazywana była w Fotografie Forum International we Frankfurcie nad Menem (25.01. - 30.03.2003) i w Kunsthalle Bielefeld (19.03. - 18.05.2003)

 

 

Zobacz też:

 


„Bez tytułu”, 120 x 80 cm, z serii „Nachtland”, © Emanuel Raab

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2018 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2018 Zeta-Media Inc.

 

28 - 07 - 03