Austriackie Forum Kultury
Warszawa, ul. Próżna 8
15 września - 14 listopada 2003 r.

 

 

Przemyśleć (ponownie) fotografię

 


Tamara Horáková + Ewald Maurer, Bande test orange, 2003, Ilfochrome Classic, 105 x 299 cm

 

OD połowy września trwa w Austriackim Forum Kultury wystawa Rethinking Photography– relatywizacja obiektu we współczesnej fotografii. Jest ona ciekawa choćby z tego powodu, że koncentruje się na tym aspekcie fotografii, który w Polsce, może z wyjątkiem niektórych poszukiwań Józefa Robakowskiego i Stefana Wojneckiego, nie został rozwinięty w praktyce fotograficznej. Na tej wystawie natrafimy na prace, których czasem, nawet po wnikliwym obejrzeniu, nie nazwalibyśmy fotografiami. Fotografia redukcyjna, bo właśnie jej jest poświęcona ta wystawa, próbuje osłabić, a nawet zerwać związek łączący fotografię z jej przedmiotem. Jak celnie stwierdził Herwig Kempinger, jeden z uczestników wystawy, podczas dyskusji, którą zorganizowano w związku z jej otwarciem, fotografia abstrakcyjna jest obecnie w takiej samej sytuacji, w jakiej znalazło się malarstwo na początku zeszłego wieku. Oglądający podchodzili do obrazu i pytali – „Co to jest?”– Nie widzieli, a raczej nie rozpoznawali niczego – tylko linie, plamy, barwy. Kiedy dziś na tej wystawie podchodzimy chociażby do pracy bleu du ciel Inge Dick, która jest po prostu jednolitą ciemnoniebieską, wpadającą lekko w odcień fioletowy powierzchnią, siłą rzeczy zadajemy sobie to samo pytanie i tak, jak odbiorcy sztuki sprzed stu lat, nie znajdujemy odpowiedzi.

Zapytani, dlaczego po prostu nie osiągają podobnych efektów środkami malarskimi (przecież malarstwo ma już długą tradycję abstrakcji), artyści biorący udział w wystawie odpowiadają, że w ich praktyce artystycznej nie chodzi tylko o uprawianie abstrakcji jako formy, lecz ma ona na celu zbadanie uwarunkowań i granic fotografii jako medium. Można tu się dopatrywać ech wysokiego modernizmu w malarstwie: idei autonomiczności medium, badania jego ograniczeń, bezustannej krytyki jego podstaw, autoreferencyjności – jak te, propagowane przez Clementa Greenberga. Dopiero, gdy znika to, co przedstawione, rozpoznawalne i narzucające się jako treść i komunikat obrazu fotograficznego, staje się on nieprzezroczysty – zaczynamy widzieć sam obraz, a nie tylko rzeczywistość, którą, oglądamy przez jego doskonałe okno. Günther Selichar w swojej serii screens, cold fotografuje wyłączone ekrany najróżniejszych urządzeń, od monitora po elektroniczny budzik. Później powiększa je do ponadnaturalnych rozmiarów tak, że na jego obrazach bez trudu rozpoznajemy pojedynczy element tworzący obraz na ekranie. Dopiero, gdy są wyłączone widzimy, jak one rzeczywiście wyglądają. Ekrany te odwzorowane są z taką dokładnością, że ich nie rozpoznajemy, widzimy je jako abstrakcyjne płaszczyzny.

 


Günther Selichar, screen, cold # 20, 1998/2001, Ilfocrome/Alcuobond, detail, original: 125 x 165 cm

 


Herwig Kempinger, TW, 1993, b/w print on acrylic glass, 60 x 85 cm

Podczas gdy język opisu malarstwa abstrakcyjnego ma ponad 50-letnią tradycję, w dziedzinie fotografii jeszcze się nie wykształcił, o czym podczas dyskusji wspomniał Kempinger. Rzeczywiście, obecny sposób mówienia o takiej strategii fotograficznej a zwłaszcza jej interpretacja, zawsze zaczyna się od wytłumaczenia pochodzenia obrazu (jak choćby w przypadku powyżej przytoczonego opisu prac Selichara). Czy jednak istnieje alternatywa? Język służący opisowi abstrakcji malarskiej w dużej mierze odnosi się do sposobów pozostawiania przez artystę śladów na płótnie, do malarskiego gestu, sposobu potraktowania powierzchni, a przecież w fotografii ślad zostawia nie ręka artysty, lecz promienie światła. Dopiero sposób przetworzenia rzeczywistości przed obiektywem, czy wybór konkretnej metody postępowania mogą powiedzieć więcej o charakterze twórczości artysty zajmującego się fotografią abstrakcyjną.

Podczas dyskusji padło stwierdzenie, że jest to fotografia bardzo intelektualna, analityczna. Jako taka wymaga ona opowiadania, narracji, interpretacji, dla której zredukowana forma obrazu jest punktem wyjścia i osią obrotu. Okazuje się, że źródłem jednolitej płaszczyzny koloru pracy Inge Dick jest pojedynczy piksel, wyizolowany ze zdjęcia nieba i powiększony do rozmiarów 120 x 120 cm. Artystka uczyniła obraz z podstawowego budulca cyfrowego obrazu fotograficznego. Tytuł bleu du ciel (błękit nieba) wskazuje, że niebo na wszystkich zdjęciach cyfrowych składa się z podobnych, dyskretnych elementów, zamienia obraz w metaforę. Ciekawe wydaje się jednak to, że bez kontekstu, warstwa formalna tych obrazów się usamodzielnia i stają się one obiektami estetycznymi. Na tym biegunie znajdują się prace Kempingera, który z okna swojego poddasza fotografuje ten sam fragment nieba. Jego prace, organiczne i delikatne, budzą skojarzenia z prawie pół wieku starszymi dynamicznymi Kineformami Andrzeja Pawłowskiego, które można obejrzeć na wystawie indywidualnej artysty w Zamku Ujazdowskim.

Należy też wspomnieć, że rethinking photography stanowi czwartą część cyklu wystaw, którego piątą edycję można obejrzeć jeszcze do 12 października w Forum Stadtpark w Graz, czyli tam, gdzie odbyła się jego pierwsza część, zatytułowana rethinking photography – narracja i nowa redukcja w fotografii. Dokładnie pomiędzy tymi dwoma biegunami oscyluje praca Superbooks duetu artystycznego Sabine Bitter + Helmut Weber. Fotografowali oni opuszczoną byłą Bibliotekę Miasta Wiednia. Poprzez niski punkt widzenia kamery i zastosowany efekt sztucznej solaryzacji pomieszczenia na fotografiach uległy odpodobnieniu i przypominają modernistyczne blokowisko. W zredukowanej formie ich zdjęcia opowiadają równocześnie dwie historie.

 


Sabine Bittner + Helmut Weber, Superbooks, 2003, b/w print, 30 x 40 cm

 


Siegrun Appelt, 714, 2003, video still

 

Wystawa, mimo że prezentowała niewiele, za to świetnie wyeksponowanych prac, dawała szeroki przegląd różnych praktyk fotografii redukcyjnej. W dodatku za niewygórowaną cenę można było kupić znakomity katalog podsumowujący dwie poprzednie edycje, a także pięknie wydany folder do obecnej edycji. Wątpliwości budzi jednak promocja. Zadziwiające jest, że wernisaż odbył się w dzień otwarcia wielkiej wystawy Wojciecha Fangora w CSW, w związku z czym frekwencja nie była imponująca. Podobnie, jak podczas spotkania z artystami i przedstawicielami salzburskiej galerii Fotohof, współorganizatora wystawy, które odbyło się dwa dni później. Pojawiło się kilku fotografów, m. in. Tadeusz Rolke, Chris Niedenthal, czy Tomasz Sikora, ale z młodszego pokolenia twórców w dyskusji wzięła udział tylko jedna osoba, Barbara Sokołowska. Niemniej jednak można je uznać za udane, choć może z racji przynależności pokoleniowej obecnych zbyt wiele czasu poświęcono rozmowom o wpływie komunizmu na specyfikę fotografii polskiej w stosunku do tego, co można obecnie zaobserwować. Próby wyznaczenia perspektyw podjął się Tomasz Sikora, który na podstawie swoich doświadczeń z Galerią Bezdomną zaryzykował diagnozę, że młodzi polscy twórcy coraz bardziej zwracają się do wewnątrz, opisują swój świat wewnętrzny, swój sposób patrzenia na świat, a nie angażują się w sprawy zewnętrzne, tym bardziej teoretyczne. Obecni artyści zresztą nie rościli sobie żadnych pretensji do progresywności swojej sztuki i wytyczania przez nią nowych granic percepcji. Podkreślali marginalność swojej praktyki artystycznej. Przy nieco większym wysiłku medialnym austriackie forum kultury z pewnością zdołałoby przyciągnąć o wiele więcej zainteresowanych współczesną fotografią.

Krzysztof Pijarski

 


An Te Liu, Untitled (unitIII), 1999, photocollage, 38 x 38 cm

 


An Te Liu, Untitled (unit IV), 1999, photocollage, 38x 38 cm

 

Zobacz też:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.

 

13 - 10 - 03