Wyniki Konkursu
Komentarz Andrzeja Zygmuntowicza

Konkurs Polskiej Fotografii Prasowej 2003

Anna Cymer

 

PO RAZ jedenasty rozstrzygnięty został jeden z najważniejszych dla fotoreporterów plebiscytów – Konkurs Polskiej Fotografii Prasowej. Z nadesłanych blisko dwóch i pół tysiąca zdjęć wybrano sto sześćdziesiąt reportaży i zdjęć pojedynczych w kategoriach: Wydarzenia, Ludzie, Życie codzienne, Świat w którym żyjemy, Sport i Kultura. Nagrodę główną konkursu, tytuł Zdjęcia Roku, otrzymała praca Papa Bartłomieja Zborowskiego, reportera „Rzeczpospolitej”. Zdjęcie przedstawia Jana Pawła II podczas wizyty w Krakowie na Cmentarzu Rakowickim. Fotografia ta nie wyróżnia się spośród wielu prac na ten sam temat, w żaden sposób nie zapada w pamięć. I w tym roku jury nie odważyło się na przełamanie tradycji nagradzania Grand Prix zdjęć czysto dokumentacyjnych, o aktualnym i popularnym temacie, mało jednak odkrywczych i oryginalnych.

 


Bartłomiej Zborowski „Rzeczpospolita”: „Papa”.
Nagroda główna „Zdjęcie Roku” 11. Konkursu Polskiej Fotografii Prasowej

 

W tegorocznej edycji konkursu dał się dostrzec pewien dość istoty brak. Autorom wyraźnie zbywało na oryginalności. Łatwo można stworzyć katalog tematów nieśmiertelnych, powracających co roku w kolejnych odsłonach konkursu, takich jak śmieszne miny polityków, manifestacje uliczne kolejnych niezadowolonych grup zawodowych, ostatnio szczególnie popularne wśród reporterów stały się skoki narciarskie... Wśród reportaży mniej związanych z wydarzeniami z pierwszych stron gazet, kilka razy powtórzyły się prace o Cyganach, szkołach baletowych i rozmaitych, również dość egzotycznych obrzędach religijnych. Mało było prac w jakiś sposób odkrywczych, będących wynikiem indywidualnych poszukiwań autorów. A jeśli takie się pojawiły, najczęściej były to prace amatorów, jak materiały Gdańsk suburbia, Aficionados - ludzie corridy, czy Kochać i być.

Główną cechą Konkursu Polskiej Fotografii Prasowej jest jego otwarta formuła, pozwalająca przysyłać prace i profesjonalistom, i amatorom, zdjęcia publikowane oraz wyjęte z szuflady. Teoretycznie daje to możliwość zaistnienia zdolnym amatorom fotografującym z dala od dużych miast i ogólnopolskiej prasy, co jest niewątpliwie chwalebne i, jak się okazuje dodaje konkursowi dużo świeżości. Równocześnie jednak wyniki konkursu co roku przypominają, że w Polsce istnieją tylko dwie gazety skupiające dobrych fotoreporterów.W kraju tak dużym, w którym ukazuje się wiele tytułów, to raczej smutne zjawisko, szczególnie jeśli od lat nie widać żadnej zmiany na tym polu. Ta sama formuła sprawia, że co roku nadsyłana jest ogromna ilość zdjęć, a co za tym idzie wybór jury opiera się w głównej mierze na pierwszym wrażeniu. Nie ma fizycznej możliwości przeanalizowania zdjęć pod kątem właściwego kadru czy kompozycji. Kolejne etapy przechodzą więc zazwyczaj zdjęcia oddziałujące na widza natychmiastowo.

Niektóre kategorie są na tyle pojemne, że nadsyłane są na nie również materiały wymagające więcej uwagi i skupienia. Tak było w tym roku w kategorii Ludzie, w której pierwszą nagrodę dostał wspomniany reportaż Barbary Ostrowskiej pt. Kochać i być. Jest to fotograficzna opowieść o ostatnich tygodniach życia umierającej na raka babci autorki. Temat trudny i bardzo osobisty sfotografowany został na tyle subtelnie, że widz nie czuje się intruzem w życiu bohaterki. Równocześnie uczucie i smutna powaga bijące ze zdjęć nie pozostawiają nikogo obojętnym.

Podział nadsyłanych prac na kategorie powoduje, że często nie w każdej znajdą się równie dobre zdjęcia, często poziom poszczególnych grup jest bardzo różny. W takiej konstrukcji konkursu nie jest jasne, czy nagrody należy przyznawać zdjęciom najlepszym w każdej, osobno traktowanej kategorii, czy też powinno porównywać się je z poziomem wszystkich nadesłanych prac. W tym wypadku zastosowano to drugie wyjście. Mimo doświadczeń z ubiegłego roku, kiedy to nieprzyznanie nagród w kilku kategoriach wywołało oburzenie środowiska, i w tym roku nie ustanowiono pierwszych nagród w kategoriach Kultura i Świat w którym żyjemy, gdyż nadesłane prace reprezentowały zbyt niski, jak na cały konkurs, poziom. Nagrodzenie któregoś z nich byłoby ustawieniem go na tym samym poziomie, co innych, o wiele lepszych materiałów. Równocześnie w kategorii Życie codzienne pojawiło się kilka bardzo dobrych,równorzędnych materiałów – kandydatów do nagrody. Były to materiały o Centrum Zdrowia Dziecka, o lokomotywowni w Wolsztynie, o misterium w Kalwarii Zebrzydowskiej, o mieszkańcach przedmieścia Gdańska. Furtka przyznania nagród ex aequo pozwoliła docenić wszystkie te prace.

 


Maciej Jeziorek „Tygodnik Solidarność” - „Jesień Solidarności”
II nagroda (ex aequo) za zdjęcie pojedyncze w kategorii WYDARZENIA, Nagroda specjalna dziennika "RZECZPOSPOLITA" za „Najlepsze zdjęcie o Polsce”

 


Piotr Kowalczyk „Rzeczpospolita” - „Konflikt palestyńsko – izraelski”
I nagroda za fotoreportaż w kategorii WYDARZENIA

 


Piotr Bernaś „Gazeta Wyborcza” - „Ożarów”
II nagroda za fotoreportaż w kategorii WYDARZENIA, nagroda specjalna FUJIFILM POLSKA

 


Rafał Guz „Rzeczpospolita” - „Matka”
I nagroda aa zdjęcie pojedyncze w kategorii WYDARZENIA

 

Przyglądając się wszystkim nadesłanym materiałom, daje się dostrzec kilka ciekawych, bardziej ogólnych, zagadnień. Po pierwsze widoczna jest trudność, którą posiadają fotografowie przy selekcji materiału i podjęciu decyzji, co swoimi pracami chcą przekazać i osiągnąć. Limit ośmiu zdjęć w reportażu dla wielu był zbyt wysoki, powtarzane lub niepotrzebne ujęcia rozmywały właściwą treść pracy, którą można było opowiedzieć połową nadesłanych fotografii. Jeśli materiał mimo to był ciekawy, selekcji spośród tych sześciu czy ośmiu zdjęć dokonywała konkursowa komisja, co jest o tyle niewłaściwe, że powinna ona raczej oceniać wybór dokonany przez autora.

Konkurs Fotografii Prasowej dobrze oddaje szybkość, z jaką w reportaż wkracza technika cyfrowa powodująca stopniowy zanik fotografii wykonanych tradycyjnymi metodami analogowymi. Sporą część wśród nadesłanych prac stanowiły wydruki. Digitalizacja fotografii to proces oczywisty i nieunikniony, jednak widać, że ten sposób prezentacji fotografii nie jest jeszcze w wystarczającym stopniu opanowany przez twórców. Większość wydruków była bardzo złej jakości, często zrobiona na zwykłym, nie fotograficznym papierze, w małym formacie, z rażącymi przekłamaniami w kolorystyce. To jednak nie miało większego znaczenia dla jurorów, którzy nie oceniali formy nadesłanych na konkurs prac.

Trudno przeanalizować wszystkie zwycięskie i wyróżnione prace, refleksja ogólna jest jednak taka, że mimo dobrego poziomu nadesłanych zdjęć, nie było wśród nich właściwie żadnej pracy wyjątkowej. Sprawia to wrażenie, że w szeroko pojętej fotografii prasowej ustalił się jeden, tradycyjny i bezpieczny dla autorów sposób fotografowania. Wyróżniający się w tym roku jako jedyny, wspomniany już materiał „Kochać i być”, został natychmiast opublikowany („Duży Format” z 15. maja br.), co świadczy dobitnie o zapotrzebowaniu na reportaże oryginalne, zaciekawiające i tematem, i formą. Zapewne właśnie to skostnienie jest powodem niewątpliwego kryzysu konkursu, którego wyniki corocznie wywołują konflikty, a co za tym idzie tracenie prestiżu i sponsorów. Zdaje się, że wyjściem z tej sytuacji było by przełamanie się autorów, by rozszerzyli nieco swoje fotograficzne poszukiwania, oraz jury, aby starczyło mu odwagi oryginalne materiały nagradzać.

Anna Cymer

 

 


Barbara Ostrowska, amatorka, „Kochać i być”
I nagroda za fotoreportaż w kategorii LUDZIE

 


Artur Hojny, agencja Forum, „Słabość pozostawmy w domu”
I nagroda za fotoreportaż w kategorii SPORT

 


Tomasz Tomaszewski, „National Geographic”, „W centrum”
I nagroda za fotoreportaż w kategorii ŻYCIE CODZIENNE

 


Bartłomiej Pawelec - „Portret codzienności”
I nagroda za zdjęcia pojedyncze w kategorii ŻYCIE CODZIENNE

 


Arkadiusz Gola, „Dziennik Zachodni” - „Śląska riwiera”
I nagroda za fotoreportaż w kategorii ŚWIAT, W KTÓRYM ŻYJEMY

 

 

Wyniki Konkursu Polskiej Fotografii Prasowej 2003

Jury Konkursu Polskiej Fotografii Prasowej 2003, obradujące w dniach 10-11 maja 2003 w składzie: Anna Brzezińska - Rzeczpospolita, Joanna Zagórska - Gazeta Wyborcza, Leszek Fidusiewicz - Życie Warszawy, Wojciech Rzążewski - Axel Springer Polska (przewodniczący), Tomasz Sikora - Viva!/Przekrój, spośród 2238 zdjęć nadesłanych przez 211 autorów wybrało 156 zdjęć na wystawę pokonkursową i przyznało następujące nagrody:

ZDJĘCIE ROKU

Nagrodę główną konkursu – „Zdjęcie Roku” - otrzymał Bartłomiej Zborowski z „Rzeczpospolitej” za zdjęcie pt. „Papa”, ukazujące Jana Pawła II podczas Jego wizyty na krakowskim Cmentarzu Rakowickim.

Nagrody w sześciu kategoriach otrzymali:

WYDARZENIA
Za fotoreportaż
I nagroda - Piotr Kowalczyk „Rzeczpospolita” - „Konflikt palestyńsko – izraelski”
II nagroda - Piotr Bernaś „Gazeta Wyborcza” - „Ożarów”, ukazujący pracowników broniących likwidowanego zakładu
III nagroda - Robert Kowalewski „Gazeta Wyborcza” - „Droga”, ukazujący uchodźców czeczeńskich w Polsce

Za zdjęcia pojedyncze:
I nagroda - Rafał Guz „Rzeczpospolita” - „Matka”, ukazujące matkę skazaną na 25 lat więzienia za zlecenie zabójstwa swego dziecka
II nagroda (ex aequo): Maciej Jeziorek „Tygodnik Solidarność” - „Jesień Solidarności” - podczas demonstracji stoczniowców w Warszawie; Beata Kitowska „Gazeta Wyborcza Gdańsk” – „Strajk w Stoczni”
III nagroda - Maciej Macierzyński, agencja „Reporter” - „Montana” - blokada drogi w Zawadzie

LUDZIE
Za fotoreportaż
I nagroda - Barbara Ostrowska, amatorka, „Kochać i być” - przedstawiające ostatnie tygodnie życia babci autorki
II nagroda - Rafał Klimkiewicz, „Trybuna Śląska”, agencja Edytor - „Spotkania” - podczas wizyty Jana Pawła II w Polsce
III nagroda - Wojciech Radwański, amator - „Aficionados - ludzie corridy”

Za zdjęcie pojedyncze
I nagroda - Bartłomiej Zborowski, „Rzeczpospolita” za zdjęcie pt. „Papa”
II nagroda - Maciej Zienkiewicz, „Gazeta Wyborcza” - „Tygrys” - portret Dariusza Michalczewskiego
III nagroda - ex aequo: Michał Mutor, „Gazeta Wyborcza” - za portret Jerzego Urbana; Piotr Kowalczyk „Rzeczpospolita” - „Uwaga, uciekam” ukazujące Andrzeja Leppera podczas blokady w Zawadach

ŻYCIE CODZIENNE
Za fotoreportaż
I nagroda - Tomasz Tomaszewski, „National Geographic”, „W centrum” - codzienne życie pacjentów Centrum Zdrowia Dziecka
II nagroda - (ex aequo): Arkadiusz Gola, „Dziennik Zachodni” - „Misterium” - ukazujące Misterium Męki Pańskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej; Witold Krassowski, Network Photographers - „Parowozownia Wolsztyn”
III nagroda - Jerzy Wierzbicki, amator, „Gdańsk suburbia” - ukazujące życie mieszkańców przedmieść Gdańska

Za zdjęcia pojedyncze
I nagroda - Bartłomiej Pawelec - „Portret codzienności”
II nagroda - Michał Grzybczak „Gazeta Wyborcza Katowice” - „Bierzcie i jedzcie” - wieczerza wigilijna dla samotnych i potrzebujących w parafii Piotra i Pawła w Katowicach
III nagroda - Andrzej Górski, fotograf niezależny - za zdjęcie z fotoreportażu „Kalendarz liturgiczny”

ŚWIAT, W KTÓRYM ŻYJEMY
Za fotoreportaż
I nagroda - Arkadiusz Gola, „Dziennik Zachodni” - „Śląska riwiera” - okoliczni mieszkańcy odpoczywają w krajobrazie hałd pokopalnianych
II nagroda - Grzegorz Dąbrowski „Gazeta Wyborcza Białystok” - „Ex Oriente Lux” - życie codzienne na pograniczu polsko - białorusko - litewskim
III nagroda - Tomasz Gudzowaty, Agencja TGP – „Naadam” - ukazujące gonitwę koni na mongolskim stepie

Za zdjęcie pojedyncze
I nagroda - nie przyznano
II nagroda - nie przyznano
III nagroda - Sławomir Kamiński „Gazeta Wyborcza”, zdjęcie z reportażu „Nietoperz” - o nietypowym uczestniku debaty sejmowej.

SPORT
Za fotoreportaż
I nagroda - Artur Hojny, agencja Forum, „Słabość pozostawmy w domu” - o wspinaczce niepełnosprawnych
II nagroda - Rafał Milach, amator, „Skok w mgłę” - o ryzykownych skokach do wody w Lavadores w Portugalii
III nagroda - Piotr Grzybowski „Super Express” - „Nauka pływania” - nauka pływania kilkumiesięcznych dzieci

Za zdjęcie pojedyncze
I nagroda - Michał Sadowski „Rzeczpospolita” - „Olimpijski skok” - Adam Małysz w Salt Lake City
II nagroda - Piotr Andrews, agencja Reuters, „Buszkasi” - tradycyjne zawody konne w Afganistanie
III nagroda - Ryszard Poprawski, „Gazeta Lubuska” – „Czas Mundialu” - gra w piłkę sulęcińskich dzieci

KULTURA
Za fotoreportaż
I nagroda - Bartek Barczyk, „Gazeta Wyborcza Katowice” - „Portrety tancerzy”
II nagroda - Grzegorz Dąbrowski, „Gazeta Wyborcza Białystok” - „Artysta” - ukazujący malarza Leona Tarasewicza
III nagroda - Anna Włoch, „Marie Claire” - „Woda” - spektakl teatru Piny Bausch

Zdjęcia pojedyncze
I nagroda - nie przyznano
II nagroda - ex aequo: Grzegorz Dąbrowski, „Gazeta Wyborcza Białystok” - „Plaza Real” - ukazujące Leona Tarasewicza i jego pracę na placu w Barcelonie; Tomasz Reiss, agencja Tamtam - za zdjęcie z reportażu „Kulisy” - ukazujące występ baletu Teatru Balszoj
III nagroda - Karolina Sikorska – „Gazeta Wyborcza” - zdjęcie z reportażu „Missisipi thriller”

Nagrody specjalne, ufundowane przez sponsorów:
Nagroda FUJIFILM POLSKA: Piotr Bernaś ("Gazeta Wyborcza") za "Ożarów"
Nagroda dziennika "RZECZPOSPOLITA" - „Najlepsze zdjęcie o Polsce”: Maciej Jeziorek ("Tygodnik Solidarność") za "Jesień Solidarności"
Nagroda STUDIA RZECZPOSPOLITEJ: Bartłomiej Sowa ("Gazeta Wyborcza") za zdjęcie "Offering" ze spektaklu teatralnego
Nagroda Agencji CISZEWSKI PUBLIC RELATIONS: Andrzej Wiktor ("Rzeczpospolita") za zdjęcie "We are the champions", ukazujące kibiców Legii Warszawa

 


Michał Sadowski „Rzeczpospolita” - „Olimpijski skok”
I nagroda za zdjęcie pojedyncze w kategorii SPORT

 

Trudne realia współczesnej prasy

Andrzej Zygmuntowicz

 

MAMY za sobą kolejną, jedenastą już edycję konkursu Polskiej Fotografii Prasowej. Jak niemal zawsze ogłoszenie wyników wzbudziło pewne kontrowersje. Trudno się dziwić, nie wszyscy mamy takie same poglądy a wynik każdego konkursu zależy trochę od składu jury, od ilości zdjęć, od dominujących tematów i paru innych czynników czyniących wybory subiektywnymi. Mimo to zawsze celem prac jury jest znalezienie i wyróżnienie takich zdjęć, które najlepiej oddają miniony rok i są najlepszym przykładem dziennikarstwa wizualnego jakim jest fotoreportaż. Niezależnie od rozstrzygnięć jurorów każdy Konkurs Polskiej Fotografii Prasowej jest impulsem do rozważań o kondycji fotoreportażu i sposobach jego prezentowania na łamach gazet i czasopism, tak w Polsce jak i za granicą.

Wydawałoby się że właściwym miejscem dla reportażu jest szeroko rozumiana prasa : dzienniki, tygodniki i miesięczniki. Jednak przeglądając ich zawartość traci się tę pewność. Oglądamy coraz więcej zdjęć typowo ilustracyjnych, będących raczej ozdobnikiem tekstu niż samodzielnym materiałem dziennikarskim. Klasyczny fotoreportaż pojawia się coraz rzadziej i tylko w nielicznych tytułach. Dawniej takie redukowanie ambitnej fotografii, która nie potrzebowała obudowania artykułem, tłumaczono zdecydowaną przewagą w redakcjach dziennikarzy piszących, którzy sami chcieli zapełniać łamy. Dziś jest znacznie więcej powodów dla których fotoreportaż znika z gazet. Trudno jednoznacznie określić który z tych powodów jest najistotniejszy.

W ogromnej mierze za nikłą obecność fotoreportażu w prasie należy „winić” telewizję. To ona spowodowała, że współczesny świat i kondycję dzisiejszego człowieka, jego uwikłanie w codzienność i historię, obserwujemy na ekranie telewizora. Nie można za ten stan nikogo winić. To naturalna kolej rzeczy. Od kiedy telewizor zagościł w każdym domu, to niepostrzeżenie stał się głównym źródłem naszej wiedzy o aktualnym stanie spraw w kraju i na świecie. Nasze poznanie spraw bieżących zostało całkowicie zdominowane przez mały ekran. Na nim obserwujemy ważne zdarzenia i codzienność „w domu i zagrodzie”. Gdy mamy kłopot z odczytaniem obrazu głos zza ekranu objaśni nam dokładnie co oglądamy. Gdy obraz lub opowieść o nim nie będzie nam się podobać, przełączymy kanał i zobaczymy inny obraz, któremu towarzyszyć będzie inna opowieść. Odbiór informacji poprzez telewizor jest znacznie łagodniejszy niż poprzez prasę. Obrazy przepływają przez ekran i znikają, nie angażują nas, zawsze możemy poszukać innego kanału lub pójść do kuchni zaparzyć herbatę, a gdy wrócimy będą już inne obrazy i inne informacje.

Telewizja jest medium zimnym, prasa gorącym. Reportaże prasowe zawsze są na tym samym miejscu, nie znikają. Niepokoją swoją nieustępliwością, możemy odwrócić stronę ale wiemy, że one dalej są tam gdzie były. Fotoreportaże i pojedyncze zdjęcia atakują ze zdwojoną intensywnością. Tekst ma tytuł, który albo zachęci albo odepchnie od zapoznania się z całością. Zdjęcie widać od razu, działa od pierwszego wejrzenia i angażuje odbiorcę czy tego chce czy nie chce. Ta niesamowita możliwość szybkiego i intensywnego działania na odbiorcę jest jednocześnie ogromną zaletą fotografii i jej poważną wadą. Zaletą, bo działa na każdego, nie potrzeba znajomości języków by zobaczyć co jest na zdjęciu, jest łatwo dostępna i bezpośrednio komunikuje swoją treść. Ale też nie można zapominać, że za sprawą telewizora przyzwyczailiśmy się , że nie musimy analizować i rozumieć tego co widzimy, bo głos zza ekranu uporządkuje i wyjaśni nam wszystko co pojawiło się przed naszymi oczami. Gdy zdjęcie opowiada za dużo, nie wprost i niejednoznacznie, to wzbudza u odbiorcy niepokój. On nie chce patrzeć na rzeczy skomplikowane, chce prostych i szybkich komunikatów. A zdjęcie potrafi zawierać w sobie z jednej strony bogactwo informacji a z drugiej odautorski komentarz, niczym rozbudowany reportaż tekstowy. Jego odbiór wymaga czasu i uważnego zaangażowania. Dziś jest to mankament. Staliśmy się leniwymi odbiorcami. Łatwo strawne dania, którymi od lat karmi nas kuchnia kultury masowej, odcisnęły nieprawdopodobne piętno na ogromnej części społeczeństwa. Wszystko powinno proste i łatwe. Szkoda że rzeczywistość nie chce być taka.

Tak dochodzimy do drugiego ważnego powodu redukowania obecności dobrego fotoreportażu w prasie.

Dzisiejsze gazety są przede wszystkim towarem niczym kiełbasa, łóżko, pasta do zębów, samochód czy majtki. Mają przynosić wydawcy maksymalny zysk przy minimalnym nakładzie środków własnych. Aby zysk był naprawdę wysoki gazeta musi być kupowana przez wielu czytelników i mieć wielu reklamodawców. To oni wpływają na dzisiejszą zawartość gazety. Rozbudowany fotoreportaż zabiera zbyt dużo miejsca a nie przynosi takiego dochodu jak reklama. Mało tego, jeśli opowiada o sprawach nieprzyjemnych lub nieoczywistych, może budzić u odbiorcy niezadowolenie i niechęć. Czytelnik może drugi raz tej gazety nie kupić. Na dokładkę fotoreportaż może sąsiadować z reklamą, z którą będzie w jakiś sposób korespondował, tworząc jej drugie znaczenie, nie zamierzone przez reklamodawcę. Zderzenie reklamy samochodów z fotoreportażem o korkach w pierwszy dzień wakacji, karambolu na autostradzie czy gangach kradnących samochody „na stłuczkę”, przypomina że posiadanie samochodu to nie tylko wygoda i przyjemność. Fotoreportaż z domu opieki dla osób starszych, obok reklamy lekarstwa na pomięć czy sprawność ruchową, informuje że przyjdzie dzień w którym dopadnie nas starość, niezależnie od preparatów podsuwanych nam przez producentów farmaceutycznych. Reklamodawcy nie życzą sobie tego typu relacji między materiałem redakcyjnym a reklamowym. Redakcja musi wybierać. Możemy być spokojni że to reklama pozostanie na swoim miejscu a fotoreportaż spadnie.

Ten model relacji między reklamą a fotoreportażem oraz konieczność docierania do jak największej ilości czytelników wymusza na redakcji publikowanie prostych zdjęć, dających łatwo się odczytać. Stąd prosta droga do fotografii ilustrującej tekst i porzucenie przez fotografów ambitnej i trudnej formy jaką jest fotoreportaż. Szczęśliwie nie wszystkie tytuły zrezygnowały z fotoreportażu ale broni się on coraz słabiej, zajmuje coraz mniej miejsca i coraz łagodniej opowiada o rzeczywistości.

Tę nie najlepszą kondycję fotoreportażu dało się zauważyć oglądając całość materiału jaki napłynął na tegoroczny Konkurs Polskiej Fotografii Prasowej. Tylko jedna kategoria wyszła zdecydowanie obronną ręką: „życie codzienne”. Było tu najwięcej zdjęć i były to zdjęcia najciekawsze. Ale od lat, jeszcze w czasach realnego socjalizmu, nasi fotoreporterzy najlepiej odnajdowali się w takiej właśnie tematyce.

Najwięcej kłopotu, tradycyjnie już, sprawiła kategoria „świat w którym żyjemy”. W kategorii tej chodzi o zdjęcia pokazujące styk świata naturalnego, powołanego do życia ręką stwórcy i świata tworzonego przez człowieka, oraz jak na tym styku odnajduje się dzisiejszy człowiek. Nie chodzi więc o żadne piękne widoki, krajobrazy, robaki i zwierzęta, lecz o mieszkańca Ziemi, który znalazł się na styku dwóch światów, często antagonistycznych, i niejednokrotnie czuje się zagubiony, nie umiejąc określić, w którym z tych światów lepiej się czuje. W cywilizacji może wygodniej ale w naturze może piękniej.

Inne kategorie dawały się łatwiej zinterpretować, jednak zdjęcia pozostawiały dużo do życzenia. W „kulturze” napłynęło bardzo dużo zdjęć, ciekawych było jednak mało. Wiele spośród nadesłanych to klatki z kręconego filmu czy przedstawienia teatralnego. Nie są to oryginalne fotografie. To nie fotograf ustawia światło, scenografię, co najwyżej notuje swym aparatem dzieło kogoś innego, zwykle precyzyjnie zaplanowane. W gazetach takie zdjęcia wystarczają, bo zwykle towarzyszą recenzjom, ale nie oszukujmy się, że jest to samodzielny materiał fotograficzny. W kategorii „sport” dominowały odwiecznie powtarzające się parady bramkarzy, piłkarze w wyskoku do „główki”, Małysz w locie, obita twarz boksera. Jako ilustracja kolejnego meczu ligowego lub zawodów Pucharu Świata takie zdjęcia są standardem, jeśli są dobrze zrobione to chwała za nie autorom, lecz na Konkurs powinny trafiać mniej opatrzone tematy albo zupełnie inaczej potraktowane. Podobnie ma się sprawa w kategorii „ludzie”. Do znudzenia oglądamy polityków wykonujących te same czynności, przemawiających, ściskających dłoń, pozdrawiających. To są tylko ilustracje do tekstów. Politycy wywołują powszechne zainteresowanie ale nie wtedy gdy pozują do pamiątkowego zdjęcia, chcemy o nich wiedzieć jak najwięcej i fotoreporterzy powinni nam w tym pomóc. Sztampowe, ciągle niemal takie same ujęcia nie rozszerzają naszej wiedzy, utrwalają jedynie w naszych głowach obraz powtarzających się w nieskończoność rytuałów, odgrywanych przed aparatem przez ludzi władzy.
Tegoroczny Konkurs, w którym dominowali autorzy związani z najważniejszymi dziennikami, jest także sukcesem polskiego szkolnictwa fotograficznego. Wielu tegorocznych laureatów i uczestników wystawy pokonkursowej to absolwenci, a czasem jeszcze słuchacze, różnych szkół czysto fotograficznych z różnych miast Polski, są oni dobrze przygotowani tak od strony warsztatowej jak i ideowej do uprawiania trudnej sztuki reportażu. Muszą jednak pamiętać o trudnych realiach współczesnej prasy. Zdjęcie jest przede wszystkim towarem który należy sprzedać.
Mimo kilku krytycznych uwag warto zapoznać się z wystawą Polska Fotografia Prasowa 2003. Jest na niej bardzo wiele ciekawych reportaży poszerzających nasze poznanie współczesności, są oryginalne tematy i oryginalne sposoby opowiadania o nich. Nie wszystkie znalazły swoje miejsce na łamach prasy.

Andrzej Zygmuntowicz

Autor był w 1991 r. współorganizatorem Konkursu Polskiej Fotografii Prasowej.

 

Poprzednio w FOTOTAPECIE:

 


Andrzej Wiktor ("Rzeczpospolita") "We are the champions"
nagroda Agencji CISZEWSKI PUBLIC RELATIONS

 

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.

 

11 - 07 - 03