"Times Squared" Toby’ego Olda, "Color is power" Roberta Walkera

Pobudź swoje zmysły albo Times Square do kwadratu

Krzysztof Pijarski

 

Times Square to mekka turystów, jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc na świecie. W prostokącie kilkunastu przecznic wokół skrzyżowania słynnego Broadwayu z Siódmą Aleją koncentruje się wszystko, co kojarzymy z wielkim miastem i to w nadmiarze niespotykanym nigdzie indziej. Kilkadziesiąt teatrów i hoteli, siedziby korporacji, gigantyczne kina, główne ekspozytury znanych amerykańskich sieci fast-food, wszechobecne reklamy od kolorowych ulotek po olbrzymie billboardy i telebeamy, profuzja najróżniejszych sklepów oferujących wszystko, od pamiątek po wyroby jubilerskie i wreszcie dopiero niedawno stąd wygnany przemysł erotyczny – każdy element tego pulsującego życiem miejsca zabiega o uwagę przechodniów. Dziesiątki milionów ludzi przewijają się w ciągu roku przez w zasadzie niezamieszkały Times Square, który jest miejscem, w którym jak w soczewce skupia się to, co wielkomiejskie, gdzie sztuka, komercja, rozrywka i seks podają sobie ręce.

Tym miejscem zafascynowało się dwóch fotografów. Obaj – nowojorczycy z wyboru – uprawiają fotografię uliczną i przyglądają się miastu z tego punktu widzenia od lat 70-tych ubiegłego wieku. Do dziś ich fascynacja nie osłabła. W dodatku obaj w pewnym momencie skoncentrowali się na Times Square, który stał się dla nich metonimią amerykańskiej metropolii. Mimo, że ich styl i sposób patrzenia znacznie od siebie odbiegają, wspólne miejsce zainteresowania, miejsce ich obrazów, stwarza ciekawy punkt wyjścia do porównania ich twórczości fotograficznej.

 

TOBY OLD jest rasowym nowojorskim fotografem, wpisującym się w tradycję obrazowania życia metropolii i jej mieszkańców. Pierwszym skojarzeniem jest Weegee. Old tak jak on przemierza miasto przeważnie w porach, gdy niewiele jest światła naturalnego, lub gdy jest one szare i niezróżnicowane, często w nocy. Używa dużego i nieporęcznego aparatu średnioformatowego i za pomocą lampy błyskowej wyrywa postacie z półmroku otoczenia. Interesują go przede wszystkim ‘dziwni’ mieszkańcy miasta, ludzie, którzy próbują wyróżnić się z krzykliwego otoczenia, którzy chcą zostać zauważeni. Oczywiście to, co dla obserwatora z zewnątrz jest dziwne, dla nowojorczyka jest czymś zupełnie normalnym, a raczej wyrazem kondycji człowieka w wielkim mieście, ginącego w tłumie, często samotnego.

Old, poprzez inteligentne zestawienie fotografii, zwraca też uwagę na fakt, że tego typu próby są skazane na niepowodzenie, ponieważ obrazy inności są szybko zawłaszczane przez otoczenie. Obok ulicznego portretu mężczyzny z zupełnie pokrytym tatuażami i przebitym w wielu miejscach kolczykami ciałem, którego nos jest przebity zaostrzoną kością, sięgającą od ucha do ucha, fotograf umieścił fotografię budynku korporacji Disneya na ulicy Times Square, na którego fasadzie znajduje się ogromny plakat filmowy przedstawiający podobnego ‘dzikusa’ o pomalowanym ciele. W tym kontekście obydwa przedstawienia uzupełniają się przewrotnie, stają się karykaturalne.

Sztuczność przyjmowanych obrazów ciała jest podkreślana przez umieszczenie fotografii z gabinetu figur woskowych Madame Tussauds, znajdującego się też na Times Square. Pojawia się zdjęcie woskowej Lizy Minelli z filmu Kaberet, otoczonej ‘rzeczywistymi’ zwiedzającymi, czy fotografia ceremonii wstawienia do gabinetu figury woskowej amerykańskiego polityka, na której stoi on obok swojej kopii w identycznej pozie, uśmiechnięty.

 











 

 

ROBERT WALKER fotografuje Times Square z zupełnie innej perspektywy. Łączy go Oldem to, że tak jak on zajmuje się zależnościami między człowiekiem i jego wielkomiejskim otoczeniem. W przeciwieństwie do Olda interesują go przede wszystkim kulisy, w których mieszkańcy miasta poruszają się, i których częścią się stają. Fotografuje pejzaż miasta pełnego plakatów, reklam i znaków, jego pejzaż semiotyczny. „Pobudź swoje zmysły” czytamy na jednej z pierwszych fotografii albumu. Nie zajmują go same znaki językowe atakujące ludzi w przestrzeni ulicy, lecz ich współgranie z bodźcami zmysłowymi, z intensywnymi kolorami współkształtującymi ten pejzaż. Walker wychodzi na ulice miasta w pełni słońca, kiedy kolory i kontrasty są najostrzejsze. Te kontrasty i kolory, oddane na fotografiach, spłaszczają je, niszczą przestrzeń, a postacie z plakatów mieszają się przedstawieniami mieszkańców miasta, nadając im równe prawo bytu. Ludzie są tak samo obrazem, jak nierzadko fantastyczne postacie z plakatów. Z początku trudno jest oprzeć się zmysłowej sile jego fotografii, atakujących oko czystą intensywnością barw. Wynika ona z abstrakcyjnej wrażliwości Walkera, na którego, kiedy jeszcze był malarzem, duży wpływ miało malarstwo abstrakcyjne. Gdy się jego zdjęciom bliżej przyjrzeć, ludzie, obrazy i komunikaty językowe zaczynają współgrać i tworzyć zaskakujące znaczenia.

Pod wielkim plakatem reklamowym firmy Apple, przedstawiającym portret pięknej kobiety jakby obserwującej ulicę, z umieszczonym sloganem ‘myśl inaczej’ (think different) i powszechnie znanym ‘jabłuszkiem’w kolorach tęczy, fotograf uchwycił grupę ludzi dorosłych i dzieci, ubranych w te same kurtki o jaskrawozielonym kolorze, podobnym do koloru najwyższej warstwy znaku firmowego Apple Computers. Pojawia się pytanie, kto kogo wymyślił. Na innym zdjęciu widzimy fragment ściany zalepiony plakatami przedstawiającymi zabarwionego na żółto, krzyczącego mężczyznę z umieszczonym napisem „jestem gotów na wszystko”. Obok plakatów stoi mężczyzna w czarnym płaszczu, zapatrzony przed siebie, podczas gdy zza rogu w jego pole widzenia wjeżdża niepełnosprawna starsza kobieta na wózku…

 

 

Tak jak Old, Walker często zestawia fotografie, tworząc zaskakujące kombinacje. Obok zdjęcia, na którym zza dwóch jaskrawo pomarańczowych autobusów wyłaniają się dwa „klasyczne” pomniki na cokołach– brązowy i marmurowy, umieścił fotografię przedstawiającą „grecki” portyk w równie jaskrawym, pomarańczowym obramieniu, przed którym na ulicy stoi czerwony Ford Mustang. Okazuje się, że ów „grecki” portyk jest amerykańską atrapą, oświetlaną w nocy rzędami żarówek i wielkim halogenem, podczas gdy posągi są znanymi zabytkami Rzymu.

Co ciekawe, obaj autorzy umieścili w swoich albumach zdjęcie tego samego miejsca na Times Square, do tego w zbliżony sposób skadrowane. Na tym przykładzie niezwykle wyraźnie objawiają się różnice i zbieżności w ich podejściu. Po lewej stronie w tle widać fragment narożnej restauracji szybkiej obsługi – typowo amerykańskiego Diner – z neonem przedstawiającym kelnerkę z tacą, za którym ciągną się fasady po drugiej strony ulicy za rogiem. Po prawej stronie w kadrze znalazła się budka telefoniczna z plakatem, na którym unosi się w wodzie efemeryczna postać przywołująca skojarzenie z wodną nimfą, a nad jej głową widnieje napis „zabierz mnie tam”. Na obu zdjęciach widnieje ten sam plakat, co wskazywałoby na zbliżony czas ich powstania. Fotografie różnią się tym, że jedno jest czarno-białe, a drugie kolorowe, jedno zostało zrobione w nocy, a drugie w pełnym słońcu, a przede wszystkim odróżnia je ‘główny bohater’ sceny – w przypadku Olda jest to przypadkowy przechodzień, wyrwany z mroku błyskiem flesza, a Walker skoncentrował swój obiektyw na mężczyźnie w przebraniu filmowego Rocky’iego Balboa, stojącego na ulicy w krótkich spodenkach i płaszczu bokserskim. Na klapie nylonowego, biało- różowego płaszcza przebierańca widnieje wyhaftowany napis „Rocky”, a na nogawce spodenek- „włoski ogier” (italian stallion). Wyrwana z ciemności postać Olda patrzy podejrzliwie w obiektyw i, od pasa w dół znikając w ciemnościach, ginie pośród świecących neonów reklamowych. Wypowiedź nimfy z plakatu zdaje się wyrażać jego myśli, chęć ucieczki. Walker obciął połowę słowa „tam” z plakatu, pozbawiając go znaczenia, a ‘Rocky’ zdaje się zajęty tylko sobą, zawiązują pasek swojego płaszcza. On nie jest przytłoczony feerią barw i znaków wokół siebie, lecz skutecznie z nimi konkuruje– sam jest elementem tego kolorowego krajobrazu.

 

 

Podczas gdy fotografie Olda wydają się szczątkowe, przypadkowe, czasem niestarannie, skomponowane, jakby od niechcenia, twórczość Walkera jest zadziwiająco jednorodna i konsekwentna. Niż w tym dziwnego, gdyż Old, koncentrując się na człowieku, na kondycji jednostki w mieście jest skazany na fragmentaryczność. Po prostu grupuje swoje fotografie tematycznie, odsłaniając różne dla niego interesujące aspekty życia miasta. Tak obok części poświęconej Times Square, pojawiają się w albumie części poświęcone boksowi, modzie i w końcu życiu nocnym Nowego Jorku w latach 70-tych. Kolejne części zazębiają się problemowo: część poświęcona modzie kontynuuje problem sztuczności, fragment o boksie przeciwstawia wymiar ludzki i pokazowy tego przemysłu sportowego, a część ‘dyskotekowa’ pokazuje szaleństwo i samozapomnienie tego miasta. Walkera zajmuje to, co charakterystyczne dla rozwiniętego kapitalizmu i, oczywiście, wizualna siła i abstrakcyjna jakość jego fotografii. Dlatego też nie ogranicza się tylko do Nowego Jorku. Każda metropolia zachodniego świata ma przecież miejsca, w których kondensuje to, co nazywamy wielkomiejskością. Walker fotografuje także w Montrealu, jego rodzinnym mieście, Toronto, Paryżu, Rzymie, a także w Warszawie. Podobieństwo jego zdjęć nasuwa pytanie, czy jego przyczyną jest po prostu styl Walkera, czy fakt, że wszystkie wielkie miasta są do siebie podobne. Zdaje się, że i jedno i drugie. Właśnie poprzez swój sposób patrzenia fotograf ten pokazuje, że unifikacja środowiska zachodnich jest zjawiskiem zauważalnym. Wyjątkowo wyraźnie obrazują ten fakt fotografie z Warszawy, która jeszcze w latach 80-tych wydawała się autorowi niemożliwa do sfotografowania. W dziesięć lat później sytuacja wygląda zgoła inaczej.

Krzysztof Pijarski

 

 

Z katalogu ksiegarni wysyłkowej Amazon:

Times Squared
Richard Gordon (Introduction), Toby Old (Photographer)
Hardcover - 120 pages (1 July, 2002)
Dimensions (in inches): 0.66 x 10.74 x 9.76
Chameleon Books; ISBN: 091582972X

Colour Is Power
Robert Walker (Photographer)
Hardcover - 134 pages (1 September, 2002)
Dimensions (in inches): 0.73 x 12.18 x 9.96
Thames and Hudson; ISBN: 0500542597

Robert Walker's world is one in which mundane activities take on the character of inexplicable urban rites and quasi-mythic struggles. Using the phone, crossing the street, holding one's own on the busy pavement: such insignificant actions demand competitiveness and creativity. The photographer records these instants with an eye for the odd and the absurd, but not without empathy for the individual caught up in the city's complex machinery. His witty blurring of the real and unreal - the sign, the illusion, the simulacrum, ultimately the dream - forces us to question our understanding of the city. The actual city, Walker seems to be saying, is as much image as glass, concrete, steel and living flesh. Walker's introduction to this book gives the background to these pictures. He has been wandering in the cities of North America and Europe for over 25 years, ready to snatch that split-second conjunction of form, colour and motion. He participates in the long tradition of street photography which both celebrates the vibrancy of big city life and critiques its wear and tear on the citizen. His images speak of the bigger picture of urban experience - the lives we share, happily or otherwise, in New York, London, Paris, Rio and Rome.

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.

 

26 - 03 - 03