Zachęta Narodowa Galeria Sztuki
Plac Małachowskiego 3, 00-916 Warszawa
10 lutego 2004 - 28 marca 2004

 

 

Zofia Kulik: Od Syberii do Cyberii, 1998-2004

 


Zofia Kulik: Od Syberii do Cyberii, fragment. Wystawa w galerii Zachęta, luty-marzec 2004 r.


PODSTAWOWA część wystawy Zofii Kulik "Od Syberii do Cyberii" to wiele tysięcy pracowicie ułożonych w ramach (przyznaje się do tej pracy Jerzy Truszkowski) czarno-białych zdjęć obrazów z ekranu telewizora tworzących monumentalny pas ciągnący się przez całą szerokość ściany galerii. Telewizor czy raczej przekazywany przezeń obraz pojawia się od dawna w fotografii, która chętnie korzystała z okazji wprowadzenia w kadr enklawy semantycznej pozwalającej na zderzenie różnych rzeczywistości - przywołać tu można zdjęcia Harry'ego Callahana czy Józefa Robakowskiego. Początek tego typu działań przypadł na lata, kiedy łatwo jeszcze było rozróżnić między rejestracją rzeczywistości "obiektywnej" a rzeczywistości kreowanej. Dziś można podejrzewać, że czasami jedynie demiurgowie manipulujący informacją w mediach mają pojęcie co jest prawdą a co nie. Do tego wydaje się nawiązywać równoprawne traktowanie przez Kulik obrazów wydarzeń, spektakli artystycznych, filmów i wszystkiego innego, co może pojawić się na ekranie telewizora. Stwarza ona w ten sposób pewien rodzaj raportu o stanie świata, owej globalnej wioski, w której nikogo nie dziwi, że dzieci Eskimosów zajadają się bananami a małym Zulusom aplikuje się islandzki tran (o smaku miętowym). Raport ten jednak nie skłania do zastanowienia się nad każdą jego poszczególną pozycją, jego zadaniem zdaje się być zwrócenie uwagi na przewidywaną przez McLuhana już ponad czterdzieści lat temu nudę (spowodowaną niemożnością zaangażowanego odbioru).


"The effect of electric technology had at first been anxiety. Now it appears to create boredom." (Na początku skutkiem technologii elektronicznej było zaniepokojenie. Teraz wydaje się być ona źródłem nudy.) - Marshall McLuhan, Understanding Media


Cóż więc proponuje Kulik jako remedium? Lekarstwo przez nią zaordynowane jest całkiem konserwatywne. Przedstawiła je w drugiej części swojej pracy, księdze zawierającej słowne opisy przedstawionych na zdjęciach sytuacji, rzeczy itp. A więc zaleca - jakby powiedział McLuhan - medium "chłodniejsze", o niższej "rozdzielczości" lub - jakby powiedzieli jeszcze więksi od artystki konserwatyści - powrót do słowa, które według nich było na początku.

Jest też inny aspekt tej wystawy, o pewnym zabarwieniu politycznym. Można sobie wyobrazić, że 20 lat temu wystawa ta miałaby taki tytuł "Od [---- ][Ustawa z dn. 31 VII 81 r., art. 2, pkt 3] do Cyberii". Dzisiaj "brzydkim" słowem wydaje się być raczej Cyberia, otępiająca zalewem nikomu niepotrzebnych szumów informacyjnych, w której telefony komórkowe ograniczają wolność poruszania się (być może) a telewizja myślenia (na pewno) bardziej niż carski policmajster na syberyjskim zesłaniu. Widzę w tym przyrównaniu Syberii i Cyberii z jednej strony pesymistyczną konstatację niemożności wyzwolenia się z takich czy innych okowów zniewolenia a z drugiej strony jakąś tęsknotę za prostszymi relacjami, za powrotem od neuronowo-sieciowej komunikacji elektronicznej, w której ważny jest skutek, do liniowej słownej, w której liczy się zrozumienie. Tak więc może należałoby tytuł wystawy czytać wspak - "Od Cyberii do Syberii" gdzie Syberia, pozbawiona odium symbolu "nieludzkiej ziemi" jawiłaby się jako miejsce, gdzie ludzie porozumiewają się po ludzku, cokolwiek by to miało znaczyć.


Wystawa Zofii Kulik w galerii Zachęta. Fot. Marek Grygiel (Lomo)

Pozostaje jeszcze biegnący przez całość pracy oscylujący monotonnie wzór ułożony z pustych miejsc, przypominających otwory karty perforowanej służącej np. do programowania tkanin żakardowskich. Jest to być może odniesienie do "tekstylności" czy "dywanowości" poprzednich prac artystki, rodzaj zawłaszczenia anonimowej materii przekazu telewizyjnego. Są też te tajemnicze puste miejsca tym, co integruje mozaikę drobnych zdjęć będąc tym co jedynie daje się odczytać, kiedy ogląda się pracę jako całość.

Można więc chyba rozumieć najnowszą pracę Zofii Kulik jako refleksję nad stanem świata, w którym rzeczywistość medialna zaczyna górować nad tą, którą nadal uważamy za obiektywnie istniejącą, należącą do innego porządku niż ta dająca się zapisać na dyskietkach.

Krzysztof Wojciechowski

 

 

Poprzednio w FOTOTAPECIE:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.