Galeria Di Arte - Teatr Muzyczny ROMA
Warszawa, ul. Nowogrodzka 49, Warszawa
12 października - 15 listopada 2004 r.
godziny otwarcia: środa, czwartek, piątek 18.00-20.30;
sobota 14.00-20.30; niedziela 16.00-19.00

 

 

Precyzja, elegancja, formalizm –
Retrospektywa Mariana Schmidta w "Galerii di Arte"


Marian Schmidt, Paryż, 1995 - z wystawy "Marian Schmidt, Retrospektywa", Galeria Di Arte, Warszawa

MARIAN SCHMIDT, fotograf i pedagog z dużym dorobkiem, doczekał się nareszcie wystawy retrospektywnej, ukazującej w pełni ostrość jego fotograficznego spojrzenia, rzadko spotykaną u fotografów wrażliwość i niezrównany kunszt techniki, które czynią z niego mistrza fotografii współczesnej. Jednak wystawa przygotowana we foyer teatru muzycznego Roma, w galerii sztuki di Arte pod wieloma względami nie może satysfakcjonować znawców fotografii i fanów talentu Schmidta.


Marian Schmidt, Meksyk, 1971 - z wystawy "Marian Schmidt, Retrospektywa", Galeria Di Arte, Warszawa
 
Marian Schmidt, Jane, USA 1973 - z wystawy "Marian Schmidt, Retrospektywa", Galeria Di Arte, Warszawa

Wśród pokazanych na retrospektywie fotografii są zarówno najstarsze prace z lat sześćdziesiątych ze Stanów Zjednoczonych, z okresu młodzieńczych prób autora, nowsze, bressonowskie w istocie prace z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, jak i ostatnie, dojrzałe czarno-białe, bardzo formalne kompozycje. Fotografia Schmidta w jakiś sposób jest rozpięta między amerykańską tradycję sięgającą Ansela Adamsa, a fotografię francuską na czele z Cartier-Bressonem. Myśląc o zdjęciach artysty trudno oprzeć się mimowolnemu biografizmowi: Schmidt zanim zdecydował się na karierę artystyczną, zaczynał jako utalentowany matematyk, do dziś pozostała mu także fascynacja muzyką klasyczną. Nic więc dziwnego, że ceni sobie precyzję i formalną elegancję kadru dopracowując jednocześnie zdjęcie od strony technicznej. Fotografia humanistyczna Schmidta przynależałaby do innej, niższej klasy, gdyby nie zdolność autora do obserwacji, wyczucia i natychmiastowej rejestracji decydującego dla zdjęcia momentu. Ciekawe, jak zmienia się u tego samego autora spojrzenie na rzeczywistość. Dynamiczne kadry wczesnych prac, skrzące się anegdotą i metaforą stopniowo ustępują coraz bardziej wyważonym obrazom, by wreszcie sięgnąć abstrakcji skamieniałej w studium natury. Nie trzeba dodawać, że nie wszystkich ewolucja twórczości Schmidta cieszy. Formalny chłód najnowszych prac jest szczególnie wyraźny w zderzeniu z „ludzkimi” zdjęciami z dekad wcześniejszych. Broniąc autora przed zarzutem formalizmu, warto zauważyć, że nie powiedział ostatniego słowa. Według wiarygodnych źródeł Schmidt pracuje nad serią aktów, i do tego kolorowych.


Marian Schmidt, Belgia, 1989 - z wystawy "Marian Schmidt, Retrospektywa", Galeria Di Arte, Warszawa

Z wystawy "Marian Schmidt, Retrospektywa", Galeria Di Arte, Warszawa

Osobnym problemem jest wspomniana we wstępie dziwna, niezbyt sprzyjająca sztuce przestrzeń galerii di Arte. W teatralnym foyer, z jego dyskretnym oświetleniem, trudno dostrzec niuanse i subtelności techniki Schmidta. Ciężkie zasłony, stiukowe dekoracje, pluszowe dywany, zakręcający korytarz wszystko to sprawia, że świetne zdjęcia tracą na wartości. Do tego dochodzą godziny otwarcia galerii, która pracuje wraz z teatrem, czyli wieczorami, kilka razy w tygodniu. Chcąc zobaczyć zdjęcia, należy zapoznać się z programem i wybrać akurat, gdy grają muzyczny spektakl. Część prac powieszono wprawdzie w neutralnie białym, galeryjnym pokoju, ale nie zmienia to faktu, że wystawę ogląda się źle. Parafrazując przywołanego przez Schmidta Krishnamurtiego można zaryzykować twierdzenie, że galeria musi być pusta, by fotografię można było oglądać bez przeszkód.

Adam Mazur


Wystawa Mariana Schmidta w Galerii di Arte (Teatr Roma). Fot. A. Mazur

 

Poprzednio w FOTOTAPECIE:

 

Zobacz też:

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.