16e Festival International du Photojournalisme
Perpignan, Francja
28 sierpnia - 12 września 2004.

 

 

VISA POUR L’IMAGE

Korespondencja własna: Katarzyna Bogacz

 

VISA POUR L’IMAGE to najważniejszy międzynarodowy festiwal fotodziennikarstwa. Mało brakowało, a do tegorocznej edycji by nie doszło.

Festiwal ocaliło pojawienie się nowego sponsora (firma Fuji „zastąpiła” Kodaka, który 4 miesiące wcześniej wycofał się ze współfinansowania imprezy). Do Perpignan zjechali fotodziennikarze z całego świata. W Palais des congres przygotowano 62 miejsca dla agencji prasowych, ale chętnych było o wiele więcej. Festiwal w Perpignan to przecież doskonała okazja, by spotkać fotografów, korespondentów, dystrybutorów, przedstawicieli prasy codziennej i czasopism. Tego roku szczęście nie sprzyjało Amerykanom: festiwal zbiegł się w czasie z konferencją republikanów w Nowym Jorku. Dlatego wielu nie zdołało przyjechać do Perpignan.

Festiwal trwał od 28 sierpnia do 12 września. 30 sierpnia rozpoczął się „tydzień profesjonalny”: konferencje, wieczorne projekcje, zawodowe spotkania, nagrody. Podczas dwóch tygodni można było oglądać (za darmo) ponad 30 wystaw.

 

Jean-Francois Leroy, dyrektor Visy pour l’Image, zapewnia, że przymusowe opóźnienie nie wpłynęło ujemnie na program festiwalu. Twierdzi, że tegoroczne problemy finansowe wiążą się z wizerunkiem imprezy. Potencjalnym sponsorom przeszkadzają na przykład reportaże z Czeczenii (bo mają interesy w Rosji....). Odstrasza, bo nie jest to „ładny” festiwal: zewsząd atakują obrazy prosto z miejsc dramatów współczesnej ludzkości: ludobójstwo w Rwandzie, wojna domowa w Liberii, narkomania, bezprawie.

W programie festiwalu jak co roku pojawila sie wystawa laureatów World Press Photo. Odbyło się sześć wieczornych projekcji poswięconych ważnym wydarzeniom między wrześniem 2003 a 2004 roku. Pośród poruszanych tematów znalazły się: 10-lecie ludobójstwa w Rwandzie, Irak, Izrael i Palestyna, rocznica wyzwolenia Paryża, 50-lecie rock and rolla... Szczegóły wieczornych projekcji ustalano jak zwykle kilka godzin wcześniej: Visa słynie z faktu, że ostateczne decyzje programowe zapadają późno, a dobre pomysły są mile widziane niemal do ostatniej minuty.

„Komunizm był bardzo ciężki dla ludzi. Ale dla fotografii był imponujący.” Ironizuje Amerykanin Jason Eskenazi, przemierzający od kilkunastu lat kraje byłego bloku sowieckiego. W Perpignan pokazano jego projekt „Wonderland”. Na fotografii „Czterej rosyjscy żolnierze w Groznym” w tle zwłoki czterech Rosjan, a na pierwszym planie męski tors odziany w koszulkę ze zdjęciem The Beatles. Zdjęcie wykonane podczas procesji religijnej uwiecznia ludzki tłum ze świecami w dłoniach. Ale sfotografowano ich od klatki piersiowej w dół, a na obrazie pojawia sie jedna zaledwie twarz. Dziewczynka siedzi i „prawdopodobnie zanudza się na smierć” – przypuszcza Eskenazi.



© Noël Quidu / Gamma Rozruchy w Haiti, luty 2004 r.

W sercu ciemności
Noela Quidu od 15 lat przyciagają niebezpieczne zakątki świata. Trzykrotny laureat nagrody World Press, w Perpignan prezentuje projekt „W sercu ciemności”: dwa ostatnie reportaże zrealizowane w Liberii i na Haiti. O swych zdjeciach mówi, ze jego celem nie jest tworzenie ładnych obrazów. Pokazuje brudną wojnę bez pięknych dodatków. Dzieci -żołnierze, narkotyki, szaleństwo, profanacja. W zrujnowanej Monrovii, stolicy Liberii cywile próbujący zwrocić uwagę świata na swój horror, ułożyli przed ambasadą amerykańską kilkanaście ludzkich zwłok.


© Marco Longari / AFP - Żołnierz partyzantki w zbombardowanym przez lotnictwo rządowe domu w miejscowości Tine-Sudan na granicy z Czadem, styczeń 2003 r.

Marco Longari od czterech lat pracuje dla AFP we wschodniej Afryce. W przewodniku po festiwalowych wystawach czytamy: „jego obrazy sa opowieścią o zwykłym życiu: społeczeństwo rwandyjskie po ludobójstwie, wojna domowa w Burundi (...)”. Longari twierdzi, ze frustruje go fakt, iż interesujemy się Afryką wyłącznie przy okazji konfliktów. Wspólnie z przyjacielem obliczył, ze ilość zdjęć opublikowanych podczas Igrzysk Olimpijskich równa się liczbie fotografii z Afryki podczas ostatnich 20 lat.

Olivier Coret fotografuje konflikt izraelsko-palestyński. W Perpignan pokazano serię jego prac poświęconych tak zwanemu „murowi bezpieczeństwa” przeciw terroryzmowi. Forma zdjęć (czarno-białe, format 6x6 lub 6x7) ma służyć podkreśleniu uczucia uwięzienia, jakiego doświadczają Palestyńczycy: oddzieleni kilkumetrową ścianą od rodzin, mający widok z okien prosto na betonowy blok.

Lu Guang zagłębił się w brudne ulice Ruili – chińskiej stolicy narkotyków. Dawny robotnik, po wcześniejszym oddaniu głosu prostytutkom i ofiarom SARS, tym razem pokazuje brutalną codzienność narkomanów. By zdobyć ich zaufanie przemierzał Ruili przebrany za narkomana, szukał dealerów. Powrócił z aparatem fotograficznym i uwiecznił uzależnionych mieszkańców Ruili z realizmem, jakiego nie osiągnął dotąd nikt inny.


© Lu Guang / Gamma

 

Smak zemsty
Zdjęcia Guillaume’a Herbauta budzą niepokój: twarze portretowanych przezeń osób zdradzają dramatyczne przeżycia.Ważną rolę w wystawie odgrywają towarzyszące zdjęciom teksty. Są zresztą wyeksponowane na równi z fotografiami: oprawione, na czarnym tle. ”Bukurie obudziła się zakrwawiona w szpitalu” czytamy na jednej z tablic. Herbaut uwiecznił mieszkańców małego miasta na północy Albanii, których życie determinuje średniowieczne prawo. Porachunki regulują osobiscie wedle reguł Kanun - księgi praw zredagowanej w XV wieku, pozwalajacej rodzinie na krwawe pomszczenie krewnego. 10 tysięcy osob, w tym dzieci, jest w trakcie wendety i żyje w zamknięciu w obawie przed śmiercią. Herbaut dotarł do 15 rodzin. Piątka dzieci chce szybko dorosnać, by móc pomścić ojca.

 

Moja Ameryka
W mnogości wystaw dotyczących wojny i ludzkich dramatów, wyróżnia się kilka ekspozycji, w tym cykl zdjęć Christophera Morrisa „The New Republic: one Nation under God”. Od trzech lat na zlecenie magazynu Time, Morris podąża śladem prezydenta Busha: oficjalne spotkania, przemówienia, podróże. Ale Bush na fotografiach Morrisa niemal się nie pojawia... Fotograf kieruje obiektyw w stronę tych, którzy Bushowi towarzyszą i uważnie go słuchają: ochroniarzy, publiczności spotkań wyborczych. Cel tego zabiegu autor wyjaśnia w tekście towarzyszacym wystawie: „To moja Ameryka, moja nowa Republika (...)Ameryka paranoiczna. Ameryka naznaczona nienawiścią i ignorancją (...)”


© Christopher Morris / VII - Uczniowie gimnazjalni słuchają prezydenta USA, G. W. Busha mówiącego o staraniach rządu na rzecz poprawy szkolnictwa. Harrisburg, Pennsylvania, 12 lutego 2004 r.

© Christopher Morris / VII - Kobieta - attache wojskowy w Białym Domu krótko przed uroczystością podpisania przez prezydenta G.W.Busha proklamacji 'miesiąca walki z przemocą w rodzinie'. East Room of the White House, październik 2003 r.

Kulisy Hollywood
Miano najzabawniejszej wystawy 16 edycji festiwalu dziennikarstwa prasowego zdobył cykl prac Davida Stricka: „Hollywood”. Dokument o kulisach kręcenia filmów ukazuje talent i humor autora – 53-letniego amerykańskiego fotografa. Na czarno-białych zdjęciach uwiecznił charakteryzację aktorów, sekrety rekwizytorni czy chwile odprężenia tuż po zakończeniu ujęć. Znacząca przewaga liczebna horrorów i porno (np. pracownik techniczny ziewa podczas kręcenia filmu X).


© David Strick / Redux - Idle Hands: special effects makeup final touches, 1999.

© David Strick / Redux - Special effects makeup room, Hidden II: The Spawning 1994.

Ukryte plemiona Amazonii
Szacuje się, że w brazylijskiej Amazonii żyje ponad 30 dotychczas nie odkrytych plemion indiańskich. Podczas ponad 3 miesięcy fotograf Nicolas Reynard uczestniczył w wyprawie w głąb amazońskiej dżungli. Widzimy podróż ręcznie wykonanym canoe, martwą anakondę, odkryte w 1996 roku plemię Indian Korubo. Ciekawa wystawa, choć sam autor przyznaje, ze podczas całej wyprawy nigdy nie udało mu się zobaczyć glównego celu ekspedycji: nie odkrytych dotąd plemion.

 

Ojcowie fotodziennikarstwa
Większość wystaw prezentowanych podczas tegorocznej edycji festiwalu w Perpignan to reportaże zrealizowane niedawno. Ale znalazło się miejsce dla kilku retrospektyw znanych fotografów. Pośród nich Henri Bureau, Charles Harbutt, Willy Ronis. Gwarantowana przyjemność obejrzenia słynnych zdjęć i poznania historii z nimi związanych.


© Henri Bureau - Konflikt irańsko-iracki, rok 1980. Żołnierz iracki patrzy na płonącą rafinerię irańską w Abadan.
 
©Willy RONIS / RAPHO, Paryż, 1959 r.

Henri Bureau zasłynął jako jeden z najlepszych fotografów „newsów” swego pokolenia. W Perpignan pokazano zarówno jego zdjęcia z wojny w Wietnamie, jak i serię zdjęć znanych polityków: Georges Pompidou na plaży, Charles de Gaulle na spacerze, Lech Wałęsa tuż przed swym aresztowaniem w 1981 w Gdańsku. Kiedy ropa naftowa zabrudziła plaże Bretanii po katastrofie Torrey Canyon w 1967 roku, Bureau przekonał ówczesnego premiera Georgesa Pompidou do zanurzenia się w zimnej morskiej wodzie, by udowodnić, że Bretania nie jest stracona.

Willy Ronis obchodził niedawno 94 urodziny. Do wystawy – holdu, obejmującej jego prace z lat 1928-1998, fotograf samodzielnie wybrał 50 zdjęć. Selekcja nie była łatwa. W zbiorowej pamięci najbardziej utkwiły jego zdjęcia z lat 40 i 50. Należy doń „Chłopiec z bagietką” (1952) – Ronis przyznaje, ze urzekła go dysproporcja między niezwykle długą bagietką i małym chłopcem. Fotografię strajku u Citroena Javel wykonał w 1938 roku. Ale ujrzano ją dopiero ponad 30 lat później – do końca lat 70 nie istniał papier pozwalający na uwydatnienie kontrastu zdjęcia.

 

Kobiety za obiektywem
Niestety, pośród ponad 30 wystawiających fotografów, znalazły się zaledwie dwie kobiety... Ami Vitale (Getty Images) pokazała reportaż o zyciu codziennym w Kaszmirze, którego mieszkańcy cierpią od 1947 z powodu konfliktu między Indiami i Pakistanem. Ami Vitale uhonorowano rok wcześniej w Perpignan Nagrodą Canon dla Kobiety Fotodziennikarza. Edith Roux zaprezentowała projekt „Dreamscape”: 24 – metrowy ciąg zdjęć, pokazujących na przemian budowle i rajskie pejzaże. Przewodnik po wystawach Visy określa tę pracę jako „prawdziwy manifest przeciw urbanizacji szybkiej, brutalnej, przesadnej, takiej, jaka ma miejsce w dzisiejszych Chinach”.

 

© Ami Vitale / Getty Images Kaszmir, 2002 r., modląca się kobieta, należąca do mniejszości wyznającej sufizm.

 

Nagrody
Podczas festiwalu przyznaje sie kilka prestiowych nagród:

Visą d’Or w kategorii „News” nagrodzony został Olivier Jobard za reportaż zrealizowany na granicy czado-sudańskiej o uchodźcach z regionu Darfour. Jobard otrzymał w Perpignan za tę samą pracę drugą ważną nagrodę: Grand Prix międzynarodowej organizacji Care przyznawaną za reportaż o charakterze humanitarnym.

Nagroda Fujifilm dla Młodego Reportera trafiła do Karima Ben Khelifa za reportaż zrealizowany w Iraku. AFJ (Stowarzyszenie Kobiet Dziennikarzy) przyznało po raz czwarty z rzędu Nagrodę Canon dla Kobiety Fotodziennikarza: laureatką została Kristen Ashburn (Contact Press Images) za projekt reportażu o wpływie AIDS na życie codzienne, kulturę i ekonomię Zimbabwe.

Festiwal fotodziennikarstwa w Perpignan nagradza najlepsze fotoreportaże prasowe. Visa d’Or w kategorii czasopism powędrowała do Stephanie Sinclair (zdjęcia ukazały się w Marie-Claire). Visą d’Or dla prasy codziennej nagrodzono peruwiański dziennik El Comercio. W Arsenal des Carmes można było obejrzeć wszystkie reportaże biorące udział w konkursie. Dwa pochodziły z Polski: Gazetę Wyborczą reprezentowały zdjęcia Igora Morye, zaś Rzeczpospolitą Łukasza Trzcińskiego.

 

Festiwal w liczbach
Roczny budżet Visy pour l’Image to 830 tysięcy euro – czyli prawie 3 razy mniej niż innych festiwali o zbliżonej renomie. Tegoroczne problemy finansowe zmusiły organizatorów do podwyższenia opłaty za miejsce w Palais des congres – agencje fotograficzne zapłaciły 3 000 euro (wcześniej 2 300) Podrożała akredytacja dla profesjonalistów – z 30 do 50 euro. Wynagrodzenie dyrektora Visy Jean-Francois Leroy’a nie wzrosło od 1994 roku (4 116 euro).

Ideą Visy od jej powstania w 1989 jest bezpłatne oglądanie wystaw i uczestniczenie w festiwalowych wydarzeniach. Liczba ogladających ekspozycje oscyluje zwykle w okolicach 180 tysięcy, wieczorne projekcje przyciagają kolejne 15 tysięcy. Z calego świata przybywa 3 tysiące profesjonalistów.

Katarzyna Bogacz


© Kristen ASHBURN / CONTACT PRESS IMAGES
Rodzina zarażona AIDS, St. Mary's, Harare, Zimbabwe, marzec 2002. Chłopiec siedzący na kolanach matki zmarł następnego dnia.
Kobieta chora na AIDS w kaplicy hospicium, w Waterfalls, Zimbabwe.
Ojciec odwiedzający grób zmarłego na AIDS syna. St. Mary's, Harare, Zimbabwe, marzec 2002.

 

W FOTOTAPECIE poprzednio m.in.:

 

Zobacz też:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.