--------------------------------------------------------------------
STRONA W PRZYGOTOWANIU - TYLKO DO UZYTKU REDAKCJI
--------------------------------------------------------------------
THIS PAGE IS FOR INTERNAL REVIEW PURPOSE ONLY - NOT PUBLISHED YET
--------------------------------------------------------------------

Czarno-biały Śląsk
Wojciech Wilczyk
Wydane nakładem Galerii Zderzak, Kraków i Górnośląskiego Centrum Kultury, Katowice, 2004.
Teksty Andrzej Stasiuk, Wojciech Wilczyk, Marek Grygiel
ISBN: 83-87279-36-6

Das Kapital in Worten und Bildern
Krzysztof Jaworski, Wojciech Wilczyk
Wydane nakładem Polnische Versager Verlag i Pigasus Polish Poster Gallery, Berlin, 2004.
Tłumaczenie: Tomasz Sosiński
ISBN:

 

 

Dwie nowe publikacje Wojciecha Wilczyka

Mroczna fascynacja rozpadem, czyli śmierć fotografiki

 

Dominująca przez grubo ponad pół wieku ideologia piktorializmu, której wpływ na fotografię odczuwamy do dziś dnia, narzuciła specyficzną wizję fotografii artystycznej ograniczając ją do quasi-malarskiego obrazu-impresji nie mającego nic wspólnego z dokumentalną naturą medium. To prawda, że dzięki piktorializmowi fotografia zaczęła być postrzegana w kategoriach sztuki, co było niewątpliwym osiągnięciem, jednak konstruowanie tożsamości fotografiki oparte było z jednej strony na naśladowaniu malarstwa, z drugiej zaś na wykluczeniu fotografii dokumentalnej i amatorskiej jako nie-artystycznych. Dopiero od niedawna, z pewną nieśmiałością kuratorzy, krytycy, galerzyści, historycy sztuki, jednym słowem cały artystyczny światek w Polsce oswaja się z myślą, że fotografia dokumentalna, reportaż, dzieła anonimowych geniuszy mogą, a nawet mają, wartość artystyczną nierzadko przewyższającą malarskie płody piktorialistów, a nawet epigońską produkcję artystów malarzy. Come-back fotografii, który w nadal wciąż jest jeszcze przed nami, wynika jak zwykle z naśladowania trendów zachodnich, ale także z rosnącej świadomości, że sztuka współczesna w gruncie rzeczy jest fotograficzna.

Wojciech Wilczyk, fotograf, eseista, kurator, krytyk sztuki i, last but not least, krakowski poeta, należy do najważniejszych postaci na scenie skutecznie realizujących program re-waloryzacji fotografii dokumentalnej. Kolejnym krokiem Wilczyka-artysty jest publikacja niemieckiej wersji znanego czytelnikom Fototapety Kapitału (z wierszami Krzysztofa Jaworskiego) oraz monograficznego albumu towarzyszącego wystawie śląskich fotografii Wilczyka w krakowskiej Galerii Zderzak (notabene współwydawcy katalogu). Już na wstępie należy odnotować wysoką jakość obu wydawnictw, co nie dziwi, bo Wilczyk znany jest nie tylko z radykalności swoich sądów na temat sztuki, lecz również z perfekcjonizmu i dbałości w kwestiach technicznych. W obu wydawnictwach znaleźć można do pewnego stopnia te same fotografie, choć ich układ i stosunek do całości jest inny.

W Kapitale fotografia nie ilustruje wierszy Jaworskiego, jak to często zdarza się w różnego rodzaju publikacjach, lecz tworzy autonomiczną warstwę znaczeniową, wchodzącą w skomplikowane relacje z tekstem. Całość jest starannie skomponowaną autorską konstrukcją poetycką. Tak jak fotograficzne wiersze Jaworskiego nie dotyczą tylko Śląska, tak poetyckie obrazy Wilczyka siłą metafory przekraczają granice regionu odnosząc się do sytuacji ogólnej, „postindustrialnej” kondycji w jakiej współcześnie znalazł się nie tylko Śląsk i nie tylko Polska. Zmierzch epoki przemysłowej jest właściwym tematem Kapitału.

Z kolei w Czarno-białym Śląsku na pierwszy plan wybija się osobista opowieść o dezintegracji, jakiej ulegają miasta, dzielnice, ulice, budynki i ludzie w nich mieszkający. W jakimś sensie czarno-biały zapis rozpadu wynika również z nostalgii Wilczyka za wielką, przemysłową przeszłością; nostalgii, która w mrocznych fotografiach rozpadającej się rzeczywistości zamienia się niepostrzeżenie w melancholijne poczucie utraty całości scalającej nowoczesność. Analityczne obrazy Wilczyka dobrze wpisują się w to, co odrzucany przez krakowskiego fotografa filozof Jean Beaudrillard nazywa „zimną ekstazą”. Systematycznie, skrupulatnie realizowany projekt zobrazowania rozpadu całego regionu prowadzi do powstania idealnych pod względem technicznym i formalnym prac. Budynki fabryczne niszczeją powoli przed beznamiętnym obiektywem aparatu, a jedyne co pozostaje to ich fotograficzny powidok. W swoim eseju z Czarno-białego Śląska Wilczyk wspomina o grupie cudzoziemców porównujących to, co zobaczyli z obrazami i klimatem antycznych ruin i rzeczywiście jest coś podobnego w melancholii odchodzących w przeszłość epok.

Dwa wydawnictwa Wilczyka można też odczytywać jako kolejny nieprzyjazny gest autora w stosunku do (przeszłych, współczesnych, ale i przyszłych, niestety) piktorialistów używających fotografii „wbrew naturze” do produkowania tanich pseudoartystycznych, czy jak kiedyś się mówiło drobnomieszczańskich, obrazków mających przykryć brutalną prawdę rzeczywistości. Odrzucenie estetyki piktorialnej opartej na kulcie malarskiego piękna Wilczyk deklarował wielokrotnie. Jego celowo nie-artystyczna fotografia podąża inną ścieżką, którą opisać można odwołując się do Kantowkiego rozróżnienia między pięknem i wzniosłością. O ile piękno sytuowałoby się po stronie fotografii „artystycznej” i związanej z nią estetyzacji rzeczywistości nastawionej na produkcję dzieł skończonych, o tyle projekt Wilczyka jest z zasady niepełny, niemożliwy do ukończenia (pomimo uporu i energii autora włożonej w jego realizację) i tym samym wymyka się reprezentacji i jakiemukolwiek stylowi artystycznemu. Gest zaprzeczenia „artyzmowi” sprawia, że ta fotografia sama siebie stawia pod znakiem zapytania. Mówiąc wprost, konia z rzędem temu kto wyznaczy i opisze granicę między dokumentem i sztuką. To właśnie na tym terenie niczyim działa Wilczyk i całe grono fotografów nie/artystów, nie/dokumentalistów luźno skupione wokół niego.

W porównaniu do Kapitału w wydanym niedawno Czarno-białym Śląsku prawie setka fotografii Wilczyka działa już bez kontekstu wierszy. Pozostawione same sobie bronią się doskonale. Trochę szkoda, że z braku miejsca autor zmuszony był zmniejszyć niektóre fotografie, by pomieścić po cztery obrazy na stronie. Kontrowersyjny jest też projekt graficzny, trochę jakby z czasów towarzysza Gierka (świeckiego patrona wielkoprzemysłowego Śląska), ale w sumie to drobiazg. Istotne, że najobszerniejszy jak dotąd zbiór fotografii Wilczyka jeszcze wyraźniej pokazuje konsekwencję w realizacji rozłożonego na lata projektu. Kolejne powroty w te same miejsca, kwartały miast, fabryki, budynki przemysłowe, które niszczeją, są niszczone, wreszcie znikają, by przetrwać na fotografii.

Adam Mazur

 

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2018 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2018 Zeta-Media Inc.