Centrum Sztuki Współczesnej
Zamek Ujazdowski, Warszawa
10 października do 26 listopada.2006

W wystawie udział biorą:
Carl De Keyzer, Martine Franck, Alex Majoli, Peter Marlow,
Martin Parr, Mark Power, Lise Sarfati, Chris Steele-Perkins,
Donovan Wylie, Patrick Zachmann

Kuratorzy:
Diane Dufour / Kurator Magnum Photos
Quentin Bajac / Kurator Musee national d’art moderne, Centre Popidou
Ze strony CSW: Marek Grygiel

 

 

EURO WIZJE

NOWE KRAJE UNII W OCZACH 10 FOTOGRAFÓW MAGNUM

 

Plakat wystawy Euro Wizje.

W Centrum Sztuki Współczesnej od wtorku wystawa "Euro Wizje" - efekt podróży dziesięciu wybitnych fotografów z agencji Magnum do dziesięciu krajów przyjętych w 2004 r. do Unii Europejskiej. Agencja wskazała do udziału w tym projekcie wyłącznie fotografów z Zachodniej Europy. Każdy z nich mógł wybrać kraj do którego chce się udać, czas jaki w nim spędzi i formę prezentacji zdjęć na wystawie. Jeden z najwybitniejszych brytyjskich fotografów Martin Parr wybrał Słowenię. - Przyjechałem, jest pięknie - wspomina Parr o swojej podróży. - To jest problem dla fotografa, żeby nie fotografować zachodu słońca, kiedy jest piękny.

Każdy z autorów poradził sobie z tym wyzwaniem na swój własny sposób - Brytyjczyk Peter Marlow pojechał na Cypr i sfotografował to, co się dzieje wzdłuż linii granicznej podzielonej między Greków i Turków wyspy. Irlandczyk Donovan Wylie w Estonii wysiadł z autobusu i po prostu poszedł przed siebie, bez przygotowania i bez planu. Francuz Patrick Zachmann znalazł przewodnika po Węgrzech - pisarza i wydawcę Adama Biro, który opuścił swój rodzinny kraj mając 15 lat.

Do Polski przyjechał Brytyjczyk Mark Power, z wykształcenia malarz, wykładowca fotografii na Uniwersytecie w Brighton. W naszym kraju spędził aż 6 miesięcy i zrobił prawie tysiąc zdjęć. W towarzystwie fotografa Konrada Pustoły zjeździł Bieszczady, Kraków, Dolny i Górny Śląsk, Radom, Lublin, Licheń, Białystok, Gdańsk i Hel. Na wystawę wybrał kilkanaście zdjęć - blokowisko w Rzeszowie, portrety kobiet, drzewa w Zakopanem, dalmatyńczyka na śniegu na warszawskim Ursynowie. - W Polsce istnieje poczucie przestrzeni, które naprawdę mi się podoba - mówi Power. - Również pogoda dominująca w tej części Europy - ogromne, jednolicie szare niebo i nasycone barwy - dodaje.

Czy wystawa w Centrum Sztuki Współczesnej zrobi na Polakach wrażenie? Czy fotografowie z Europy Zachodniej odkryją przed nami jakiś nieznany dotąd obraz naszego regionu? Czy przybysze dostrzegli coś, czego my nie widzimy? Na pewno warto wybrać się do Zamku Ujazdowskiego, by o tym wszystkim podyskutować. Zwłaszcza, że wystawa będzie ciekawie zaaranżowana - niektórzy twórcy przygotowali pokazy slajdów, książki, a nawet instalacje multimedialne.

Agnieszka Kowalska
Gazeta Stołeczna / Co jest grane

 

Wystawa Euro Wizje w CSW - sala poświęcona Cyprowi w obiektywie Petera Marlowa.
Fot. Mariusz Michalski / CSW

PIERWOTNY pomysł tej wystawy powstał w wyniku propozycji złożonej Centrum Pompidou przez Magnum Photos. Chodziło o realizację zadania fotograficznego na temat „nowych Europejczyków”, tzn. dziesięciu krajów, które przystąpiły do Unii Europejskiej 1 maja 2004. Każdy z dziesięciu fotografów Magnum wybrał jako przedmiot swoich badań jeden z tych krajów i miał zdać sprawozdanie ze swoich doświadczeń. Fotografowie mieli całkowitą swobodę wyboru metody pracy i nie byli ograniczeni jedynie do fotografii, ale mogli wykorzystywać również inne środki takie jak film, video, pisemne notatki i bezpośrednie wypowiedzi. Te dziesięć projektów umieszczonych jeden przy drugim, nie rości sobie pretensji do pokazania, jak się rzeczy mają w tych krajach w dwa lata po przystąpieniu do Unii Europejskiej, ale daje pewien szeroki zarys. Pokazują one nam obszar podlegający zmianom, w którym cechy wyróżniające zanikają a na ich miejscu pojawia się styl życia i wzorce zachowania o bardziej globalnym charakterze – ale akcentują one także te cechy narodowe czy geograficzne, które są nadal obecne.

W wielu przypadkach fotografowie kontynuowali w odwiedzanych krajach realizowanie swoich obsesji (znanych z poprzednich prac). Pod tym względem, każda z wybranych dróg jest, na wiele sposobów, zakamuflowanym autoportretem autora. Wreszcie, te dziesięć odrębnych prac paradoksalnie prowadzi do wspólnej refleksji nad sprawami związanymi z dokumentaryzmem: pytania dotyczące pozycji i statusu obserwatora, pojęcia, co jest „dobrym obrazem”, „uczciwym obrazem” i pokusę fikcji można w różnym stopniu znaleźć wszędzie.

Fragmenty tej Europy, jak elementy układanki tworzą wielopoziomowy portret, z jego niedostatkami, rzeczami, które nie są powiedziane, które są poza polem widzenia obiektywu. Autorzy po prostu poszukiwali znaków dziejącej się historii.

 

 

MALTA

© Carl De Keyzer / Magnum Photos
Malta. St Pauls. 2004.

Carl De Keyzer
Urodzony w 1958 w Kortrijk w Belgii, mieszka i pracuje w Gandawie.
Członek Magnum Photos od 1990.

Będąc Belgiem i Flamandem uznałem, że naprawdę mogę utożsamiać się z historią Malty, malutkiego kraju, na który najeżdżali prawie wszyscy – tak jak na Belgię.

Chciałem pokazać burzliwą historię tego kraju, złożoną z podbojów i okupacji, będącą mieszanką kultur, tyglem, którego działanie odzwierciedla fizyczne zróżnicowanie mieszkańców, szczególnie widoczne na ich twarzach. To był oczywiście utopijny pomysł. Wszystkie idee, pod wpływem których działałem były utopijne: już przed przystąpieniem do pracy doskonale wiedziałem, że końcowy wynik nie będzie odpowiadał dokładnie początkowemu pomysłowi. Trzeba wyznaczyć granice i wymuszać sytuację dopasowując do niej rzeczy. Lubię manipulować historią lub dokonywać interwencji w sposób jej przedstawiania, by zmusić widza do zadawania sobie pytań.

Przyjechałem na Maltę w lecie, kiedy wyspa była pełna turystów przyciągniętych zarówno przez klimat jak i właśnie ten wymiar historyczny, którym chełpią się wszystkie broszurki turystyczne i który stanowi główne bogactwo wyspy. Tak naprawdę turyści są ostatnimi w długiej, bardzo długiej kolejce najeźdźców. Próbowałem na nowo napisać mity związane z wyspą – np. grota Calypso i Zakon Maltański – czasami w żartobliwy sposób. Nigdy nie uważałem siebie za dziennikarza. Ścieżka, którą wybrałem wybrukowana jest fikcją, kłamstwami. Jednocześnie jestem przekonany, że prawdziwe życie może nas postawić w sytuacjach i pokazać obrazy, które są znacznie bogatsze od wszystkiego, z czym można spotkać się w fikcji.

 

CZECHY

© Martine Franck / Magnum Photos
Czechy. Ida Fárová. 2004.

Martine Franck
Urodzona w Antwerpii w Belgii. Mieszka i pracuje w Paryżu.
Członek Magnum Photos od 1983.

Pierwotny pomysł był bardzo prosty: sportretować trzy pokolenia czeskich kobiet i pokazać, jak ten kraj zmienił się od epoki komunistycznej. Znałam Annę Farovą, chociaż nie przyjaźniłyśmy się blisko. Mówiła po francusku, podobnie jak jej córki, Gabina i Isabelle oraz wnuczki, Annabella i Ines. Jednak głównym powodem, dla którego ją wybrałam, było jej zaangażowanie w najnowszą historię kraju: jej życie zmieniło się całkowicie po podpisaniu przez nią Karty 77. Z dnia na dzień znalazła się bez pracy i dokumentów a jej córki nie mogły pójść na studia. Czułam, że w tej historii pobrzmiewa echo greckiej tragedii, chociaż nie była to tragedia w sensie, jaki czasami nadaje się temu słowu. Pomimo to jej życie naprawdę uległo załamaniu a sprawa ta miała jeszcze większy wpływ na życie jej córek. Dla nich Europa przyszła naprawdę za późno.

Hybrydowa postać projektu – film zrealizowany z fotografii – została postanowiona szybko. Mogłabym zdecydować się zawiesić na ścianie zdjęcia z cytatami, ale uznałam, że głos i dźwięki lepiej ożywiają postacie.

Chciałam pokazać, że nie ma jednych Czech – nieco chimeryczny pomysł na stworzenie portretu kraju – ale że zawsze współistnieją tu różne światy w jednym społeczeństwie. Widzimy tu trzy pokolenia, z których każde ma odmienny stosunek do historii swojego kraju.

 

ŁOTWA

© Alex Majoli / Magnum Photos
Łotwa. 2004

Alex Majoli
Urodzony w Rawennie we Włoszech, mieszka i pracuje w Nowym Jorku i Mediolanie.
Członek Magnum Photos od 2001.

Kiedy mój łotewski tłumacz, Zane, zobaczył po raz pierwszy moje zdjęcia, zapytał: „To jest Łotwa? To jest mój kraj?” Ciągle nie rozumiem smutku moich fotografii. Po prostu nie widzę go.

Tym, co mnie od razu uderzyło, był rozdział między społecznościami łotewską i rosyjską, nie rozumiejącymi się nawzajem, chociaż zmuszonymi do wspólnego życia. Chciałem pokazać Łotwę taką, jakiej doświadczyłem z jej pejzażami i stworzyć portrety prawdziwych ludzi po obu stronach bez tła ... Jakby stali na scenie ... Każdy z nich próbuje kwestię z innej sztuki, ale z tą samą scenografią. Jest to film o kręceniu się wokół, o tym, czy wiem czy nie wiem, co zrobić z fotografią. O tym, czego dowiadujesz się o sobie, kiedy znajdziesz się w ciemności.

 

CYPR

© Peter Marlow / Magnum Photos
Cypr. 2004. Nikozja, przy pałacu Ledra, kontrolowana przez ONZ strefa między grecką i turecką częścia miasta: domy porzucone od 1974 r.

Peter Marlow
Urodzony w roku 1952 w Kenilworth w Wielkiej Brytanii. Mieszka i pracuje w Londynie.
Członek Magnum Photos od 1986.

Mój pierwotny plan polegał na zbadaniu Zielonej Linii tak, jakby to mógł zrobić archeolog w Salamis czy Kourion w trzydzieści lat po tym, jak ta linia stała się zabetonowanym stałym elementem. Podzielona Wyspa, wydaje się mi absurdalna, przynajmniej powierzchownie. Jak ci ludzie po obu stronach Zielonej Linii mogli to wszystko tak popsuć?

Nie chciałem oddzielać strony tureckiej od greckiej, ponieważ dla mnie były one do siebie podobne. Jedyną różnicą był rozwój gospodarczy. Obecnie rozkwit widać po stronie greckiej, ale przed 1974 było odwrotnie. Varosha, która była głównym ośrodkiem turystycznym wyspy jest obecnie wymarłym miastem. Ale po obu stronach istnieje podobna mentalność. Nie czułem, bym był w dwóch różnych krajach.

Ułożenie zdjęć w chronologicznej kolejności powstawania wprowadza zamieszanie, nie wiadomo, czy jest się na północy czy na południu. Odzwierciedla to moje postrzeganie. Uświadomiłem sobie, że rozumienie sytuacji po obu stronach granicy jest różne. Np. to, co po jednej stronie jest „inwazją” po drugiej staje się „interwencją”. Czasami czułem się zakłopotany, że jestem Brytyjczykiem ponieważ uważam, że wiele problemów sięga czasów władzy brytyjskiej. To skomplikowane miejsce, nawet opustoszałe lotnisko międzynarodowe, sala odlotów, z której nikt nie odlatuje jest bardziej przerażająca niż absurdalna.

Próbowałem patrzeć się na to miejsce klinicznym spojrzeniem i nie dawać odpowiedzi, bo nie ma tu żadnych odpowiedzi.

 

SŁOWENIA

© Martin Parr / Magnum Photos
Słowenia. Ivančna Gorica, stacja obsługi. 2004.

Martin Parr
Urodzony w Epsom w Wielkiej Brytanii. Mieszka i pracuje w Bristolu.
Członek Magnum Photos od 1994.

Sądzę, że Słowenia okazała się mniej więcej tym, czego oczekiwałem. Wiedziałem, że jest to mały kraj oraz najpopularniejszy i najbardziej ulubiony cel podróży Brytyjczyków w roku 2004. Było to dla mnie bardzo interesujące, ponieważ mówi to przede wszystkim o tym, że turystyka naprawdę się rozwija i że ludziom naprawdę tam się podoba. Sprawiło to, że zapragnąłem tam pojechać i zobaczyć, jak to wygląda. Oczywiście, wszystko na miejscu przypomina trochę Disneyland: wszystko jest doskonałe a Ljubljana jest tak ładna. Pod tym względem często trudno było znaleźć jakąś rysę, słaby punkt, którego poszukiwałem i który próbowałem wyrazić w mojej pracy.

Zrobiłem tysiące zdjęć, opracowałem dwieście, by w końcu wybrać mniej niż dwadzieścia odbitek na wystawę. Dodając kolejne zdjęcia mam świadomość konstruowania układanki, która mówi coś o Słowenii, dokąd ona zmierza pod względem estetycznym, gospodarczym, finansowym.

Moje zdjęcia mówią o tym, w jaki sposób Słowenia buduje swój własny obraz. Interesuje mnie interpretacja moich zdjęć. Jestem w dużym stopniu antropologiem lub socjologiem. W pewnym sensie Słowenia nie różni się niczym od innych miejsc i podoba mi się pomysł, by pojechać gdzie indziej i pokazać tę zwykłość w odniesieniu do innego kraju - jest to częścią mojej pracy. Z drugiej strony chciałem skupić się na znakach, które są charakterystyczne dla Słowenii i zgromadzić je. Dlaczego nie da się oddać za pomocą dwudziestu zdjęć ducha jakiegoś kraju z jego sprzecznościami?

 

POLSKA

© Mark Power / Magnum Photos
Polska. Rzeszów. 2004.

Mark Power
Urodzony w 1959 w Harpenden, Wielka Brytania. Mieszka i pracuje w Brighton.
Członek stowarzyszony Magnum Photos od 2005.

Polska jest zdecydowanie największym z nowych krajów członkowskich Unii Europejskich. Sumując ilość mieszkańców pozostałych dziewięciu krajów uzyska się liczbę praktycznie równą tej, jaką ma sama Polska. To jest oczywiście interesujące, ale tym, co najbardziej frapujące jest niezwykła i straszna historia tego miejsca. Chociaż w moim projekcie nie zajmuję się konkretnymi miejscami historycznymi, to w jakiś sposób przeszłość stanowi podstawę całego projektu.

Zdecydowanie pozostaję outsiderem i tak się ustawiam, w pełnej szacunku odległości. W pewnym sensie moja praca przypomina tradycyjne badanie topograficzne, coś w rodzaju tego, co robili dziewiętnastowieczni fotografowie na nowym amerykańskim Zachodzie lub podróżujący fotografowie wiktoriańskiej Anglii, ale we współczesnym kontekście. W Polsce istnieje poczucie przestrzeni, które zdecydowanie mi się podoba. Przestrzeń ma skalę, której nie ma w Wielkiej Brytanii, gdzie wszystko jest stłoczone. W Polsce płaskość i bezmiar krajobrazu oznacza, że zazwyczaj da się widzieć dalej i widzieć więcej rzeczy na raz. Podoba mi się też pogoda dominująca w tej części Europy: ogromne, jednolicie szare niebo i nasycone barwy.

Niektóre z moich zdjęć wyglądają jak żywe obrazy bez aktorów, jak puste scenografie czekające na wydarzenia. Każdą sytuację trzeba postrzegać jako coś oddzielnego, historię samą w sobie.

 

LITWA

© Lise Sarfati / Magnum Photos
Litwa. 2004.

Lise Sarfati
Urodzona w 1958, mieszka i pracuje w Paryżu.
Członek Magnum Photos od 2001.

Projekcja kładzie nacisk na świetlisty, nieco niematerialny aspekt prezentacji i jednocześnie tworzy konstrukcję sceniczną: rodzaj małego teatru, w którym można obserwować postacie, które w miarę gromadzenia się zostają portretowane w tym krótkim dramacie stającym się opowieścią, którą widz może chcieć lub nie opowiedzieć sobie samemu. Fotografując nie myślę kategoriami portretu, ale raczej o czymś w rodzaju konstrukcji, całości. Zawsze zwracam uwagę najpierw na przestrzeń i kształtujący ją materiał a dopiero później na postać. Pokazuję otoczenie i osobę żyjące każde swoim własnym życiem.

 

SŁOWACJA

© Chris Steele-Perkins / Magnum
Słowacja. Pogrzeb cygańskiego chłopca. 2004.

Chris Steele-Perkins
Urodzony w 1947 w Rangunie i Birmie, mieszka i pracuje w Londynie.
Członek Magnum Photos od roku 1982.

Po wykonaniu 4000 zdjęć wydawało mi się, że wąski wybór nie odda we właściwy sposób mojego doświadczenia. Chciałem, by widz udał się w wędrówkę poprzez tę masę dokumentów i znalazł własną drogę. W pewnym sensie przekazałem publiczności ostateczny wybór i to mi się podoba. Wykorzystując formę książki i grupując zdjęcia według oczywistych rodzajów ułatwiłem ten proces. Ponadto wiele zdjęć oddziałuje ze sobą, wzajemnie tworząc nieskończoną ilość możliwych opowieści. Był to dla mnie nowy sposób pracy, jakiego nie stosowałem nigdy przedtem.

Jest to rodzaj gry z wzajemnymi odniesieniami, niektóre zdjęcia pojawiają się w trzech lub czterech różnych książkach. Rzeczywistość jest złożona, oczywiste jest, że żadnego faktu nie da się zredukować do archetypu a granice ulegają przesunięciu w wyniku podjętej decyzji. Każdemu ze zdjęć można przypisać wiele tytułów, jest to tylko sprawa punktu widzenia. Najwyraźniej fotografie opisują wszystko i niczego nie wyjaśniają. Dla mnie dwuznaczność stanowi siłę. Podoba mi się możliwość ujawnienia się dziwności zdjęć lub braku ich bezpośredniego znaczenia.

 

ESTONIA

© Donovan Wylie / Magnum Photos
Estonia. 2004.

Donovan Wylie
Urodzony w Belfaście w Północnej Irlandii, mieszka w Londynie.
Członek Magnum Photos od 1998.

Chciałem wybrać kraj o podobnej wielkości, co mój własny, Północna Irlandia: podobny obszar, podobna ilość mieszkańców, z wybrzeżem i na peryferiach, na skraju Europy. Północna Irlandia stanowi zachodni kraniec Europy, więc chciałem przyjrzeć się, jak wygląda jej kraniec wschodni.

Nic nie wiedziałem o Estonii, o języku i niewiele o historii poza najnowszą. Tak więc nie zamierzałem dokonywać prezentacji Estonii. W rzeczywistości denerwowało mnie, że mógłbym robić coś, co udawałoby, że jest dokumentacją miejsca czy dokumentem jakiegokolwiek rodzaju. Wiedziałem, że jedyną rzeczą, jaką mogę zrobić, jest zapis mojego własnego doświadczenia. Co robisz obudziwszy się w miejscu, którego nie znasz? Wyszedłem na ulicę. Tramwaj stanął na światłach. Ludzie wychodzili a ja reagowałem instynktownie, pobudzał mnie sposób ubierania się ludzi i ich wygląd. Ludzie zbliżali się w moją stronę. To był istotny schemat. Podobał się mi i podobało mi się jego znaczenie: moje doświadczenie było po prostu przyglądaniem się powierzchni, po prostu powierzchni jako wyrazowi mojej neutralności. Ujrzałem ulicę jako wąski chodnik. Patrz na ludzi, patrz, jak są ubrani, patrz się na ich buty, spodnie, koszule, włosy. Patrz się na pierścionki na ich palcach. To w jakiś pośredni sposób mówi coś o tym kraju. Wykorzystywałem szczegóły jako przejawy bardziej złożonej rzeczywistości. Ma to prawdopodobnie coś wspólnego z moją obsesyjną naturą. Przez większość czasu tworzymy to, co chcemy widzieć.

 

WĘGRY

© Patrick Zachmann / Magnum Photos
Węgry. Budapeszt. 2004.

Patrick Zachmann
Urodzony w roku 1955 w Choisy-le-Roi we Francji. Mieszka i pracuje we Francji.

Mój pomysł polegał na badaniu Węgier za pośrednictwem kogoś, kogo spotkałbym tutaj przed moim wyjazdem. Nie chciałem, by była to osoba o silnym wyczuciu plastycznym, która podsuwałaby mi gotowe obrazy. Z drugiej strony, nigdy nie marzyłem o sytuacji, w której rzeczywiście się znalazłem, a mianowicie, że spotkam Francuza węgierskiego pochodzenia – wydawcę i pisarza Adama Biro – który mieszka we Francji, ale nadal związany jest z Węgrami, do których często wraca, ale który na dobrą sprawę nie zna tego kraju naprawdę dobrze, ponieważ opuścił go mając 15 lat. To zachęciło mnie, by poszukiwać swoich własnych tropów.

Podobał mi się też nieco powieściowy pomysł, by wziąć za punkt wyjścia świat jednego człowieka a następnie dowiadywać się czegoś o jego kraju poprzez jego opowiadania. Chciałem nasiąknąć obrazami mentalnymi a potem na nowo je poskładać na mój własny sposób. Zawsze potrzebowałem łącznika, powodu, pragnienia by pójść i oglądać świat – zapewne dlatego, że boję się innych ludzi, chciałem znaleźć w nich coś z siebie. Miałem swój własny sposób patrzenia na Węgry i chciałem skrzyżować swój punkt widzenia z jego. Czasami dokonywało się to w sposób jakby magiczny: miałem w głowie jakiś pomysł i nagle napotykałem obraz, który do niego pasował. Ale innym razem – i zdarzało się to dość często – rzeczywistość zdawała się przeczyć temu, co on mówił.

Moje relacje z pisarstwem i wykorzystywanie przeze mnie różnych formatów fotograficznych świadczy o uznaniu i akceptacji ograniczeń fotografii. Chcę wprowadzać pewien materiał spoza aparatu, tzn. rzeczy, których nie mogłem lub nie udało mi się sfotografować. Fotografia nie mówi wszystkiego. Chcę opowiedzieć coś opierając się na zdjęciach, ale paradoksalnie tym, co mi się w tych zdjęciach podoba, jest ich milczenie.

 

 

Specjalny dodatek do Gazety Wyborczej na temat wystawy Euro Wizje. 7-8.X.2006

Zobacz też:


 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.