Paris Photo 2006

Korespondencja Mariusza Harmanowicza

 

PO raz dziesiąty w Paryżu między 16 a 19 listopada 2006 roku odbyły się największe na świecie targi poświęcone fotografii. Na wernisażu 15 listopada wieczorem tłok był większy niż w przejściu podziemnym na skrzyżowaniu Alej i Marszałkowskich w Warszawie w godzinach szczytu

Na ponad 300 zgłoszeń zostało wybranych 88 galerii i 18 wydawców z 21 krajów świata. Pokazane zostały zdjęcia ponad 500 artystów. Po raz pierwszy pojawiły się galerie z Chin, Korei Płd., Islandii, Norwegii, Szwecji. Z naszej części Europy pojawiła się, nie pierwszy zresztą raz, "Vintage Gallery" z Budapesztu. Goścmi zaproszonymi w tym roku były kraje skandynawskie

Jest to impreza dla maratończyków. Temperatura jest wysoka (szatnia zaś kosztuje 2 euro), jedzenie drogie, a do obejrzenia tysiące zdjęć. Według organizatorów impreza udała się znakomicie. Ankieta przeprowadzona wśród 30 galerii wykazała, że średnie obroty wyniosły 105 tys. euro (wobec 75 tys. w 2006 roku). Frekwencja wyniosła 40.800 zwiedzających, w tym 40% cudzoziemców z 49 krajów świata (słyszałem ludzi rozmawiających po rosyjsku). Ponad 300 kolekcjonerów, prywatnych i instytucjonalnych, przyjechało ze Stanów. Najdroższym zdjęciem pokazanym na targach było zdjęcie Steichena "Balzak" pokazane przez galerię z N.Y. Hansa P. Krausa jr. (800.000 euro).

Drugim najdroższym zdjęciem było "In Memoriam" również Steichena pokazane przez paryską galerię 1900 - 2000 (500.000 euro). Podpisane jako zdjęcie z przełomu lat 1904/1905. Odbitka formatu 47,5 na 38,5 cm. Z tym zdjęciem związana jest, o ile dobrze pamiętam, tragiczna historia. Kobieta pozująca do tego zdjęcia, zakochana bez wzajemności w Steichenie, popełniła samobójstwo. Dlatego Steichen zatytułował to zdjęcie "In memoriam". Ale te dwa najdroższe zdjęcia nie znalazły nabywców

Galeria Roberta Kleina pokazała inną odbitkę tego samego zdjęcia, jako datę powstania podając zresztą 1906 rok, o wymiarach 8.75 na 7.25 inch, zrobiona na papierze Gevalux. Podpisana jest z drugiej strony przez Steichena, pochodzi z lat trzydziestych. Cena od razu jest niższa – 120 tys. euro

Ale już zdjęcie Egglestona (w tle) zostało sprzedane za 100 tys. dolarów Były jednak na Paris Photo zdjęcia mniej znanych fotografów już za kilkaset euro. Pierwsza we Francji galeria, która specjalizuje się w sprzedaży zdjęć amatorskich (pojedyńczych i albumów), galeria "Lumiere des Roses" z Montreuil sprzedała prawie wszystkie pokazane prace (ceny od 400 do 7.000 euro)

Również ceny na publikacje z zakresu fotografii znacznie wzrosły. Przeczytałem już po targach, że "Than and Now" Eda Rushy (wyd. Steidla) znalazło nabywcę za 80 tys. dolarów. Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, ze tę właśnie "książkę", a raczej monument, sfotografowałem

Dla VIP–ów przewidziane były dodatkowe atrakcje, np. prywatne zwiedzanie wystawy kolekcji fotograficznej, którą bank Caisse des Deopots przekazał Centre Pompidou. Zwiedzanie w towarzystwie Quentin Bajac'a, kuratora fotografii

Szczęśliwe posiadaczki najnowszej publikacji Elliotta Erwitta – z autografem oczywiście



Odbyła się również konferencja poświęcona pamięci Harrego Lunna jr

Człowiek ten, prowadzący najpierw galerię grafik z XIX wieku, absolwent uczelni ekonomicznej, w 1971 r., w wieku 38 lat zobaczył zdjęcie Adamsa "Moonrise over Hernandez". Pod wpływem wrażenia jakie wywarło na nim to zdjęcie przekształcił swoją galerię w Waszyngtonie w galerię fotografii. To zdjęcie Ansela Adamsa kosztowało w tym czasie 250 dolarów. Harry Lun przekonuje Adamsa, aby powierzył mu sprzedaż swoich zdjęć. Osiem lat później to samo zdjęcie kosztuje już 18.000 dolarów. Dzisiaj – kilka razy więcej. Recepta H. Lunna jest bardzo prosta : sprawić, by zdjęcia stały się towarem bardzo rzadkim. Ograniczyć liczbę dostępnych odbitek numerując je jak grafiki. Ale zanim do tego doszło Harry Lunn, będąc człowiekiem o dużej kulturze artystycznej kupuje za śmiesznie niskie ceny tysiące zdjęć, np. ok. 5.000 odbitek Levina Hine'a czy również około 5 tysięcy prac Walkera Evansa. W 1974 roku, na targach sztuki w Bale, Harry Lunn, jako pierwszy na świecie, pokazuje fotografię. W 1981 roku Harry Lunn organizuje pierwszą wystawę Roberta Mapplethorpa. W czerwcu 1989 manifestuje przed Corcoran Gallery w Waszyngtonie. Instytucja ta nie chce wystawić zdjęć Mapplethorpa. Całość wystawy zostaje wyświetlona na fasadzie Corcoran Gallery, a Harry Lunn wygłasza pamiętną mowę poświęcona wolności wypowiedzi. To Harry Lunn, ożeniony z Francuzką, często bywający w Paryżu przekonuje w 1997 r. najpoważniejsze galerie amerkańskie, aby zgłosiły swój udział po pierwszego Paris Photo. Sam Harry Lunn umiera wkrótce potem, w 1998 roku, w wieku 65 lat. Belgijski dziennikarz, Max Borka, powiedział : "Niektórzy twierdzą, że to on spowodował tę rewolucję na rynku fotografii. Inni zaś uważają, że przed nim rynek ten praktycznie nie istniał"



Na konferencję poświęconą jego pamięci przybyli m. in. Manfred Heiting (pierwszy z lewej), wydawca i kolekcjoner z Amsterdamu. Kiedyś powiedział on o Harrym Lunnie : "Był on ojcem chrzestnym tak wielu ludzi i tylu wydarzeń w życiu fotograficznym. I do dziś nikt go nie potrafił zastąpić". Z prawej Gerd Sander, wnuk Augusta, także fotograf, mieszkający w Kolonii i Nowym Yorku. Mówił jak Harry Lunn "otwierał przed nim wszystkie drzwi" przedstawiając go najważniejszym ludziom w dziedzinie fotografii w Stanach

Pater Galassi, główny kurator fotografii w MOMIE, przyjechał przede wszystkim dlatego, że Harry był po prostu jego przyjacielem

Zobaczmy z bliska jak te targi wyglądały. Przyznam się, że w pierwszej chwili uwagę moją przyciągnęły nie zdjęcia, ale twarze
















Jedno z najstarszych zdjęć Paryża, zrobione w 1843 roku przez W. Talbota, pokazała galeria R. Herskowitza z Anglii

Po raz pierwszy zobaczyłem tu całość zdjęć jakie Nadar zrobił podczas wizyty u 100-letniego chemika Eugeniusza Chereuil'a w dniu 31 sierpnia 1886 roku. To Chevreuil w 1847 roku przedstawił Akademii Francuskiej prace Abela Niepce'a de Saint Victoire, siostrzeńca Niepce'a proces albuminowy na szklanych kliszach. Zdjęcia jakie Nadar zrobił w czasie tej wizyty uchodzą za pierwszy w historii fotografii przykład reportażu fotograficznego

Pierwsze zdjęcie. "– Dzień dobry". Przy ostatnim będzie napis "– Do widzenia"

– Arago w swoim opracowaniu dotyczącym heliografii zapomniał wymienić nazwisko Niepce'a, prawdziwego wynalazcy

– Zawsze piłem tylko wodę, jestem jednak prezesem towarzystwa win z Anjou, ale prezesem tylko honorowym

– Ja, syn orangutana ! NIGDY !!!

Alfred Stieglitz sfotografowany przez Weegee (Artura Felliga, urodzonego w 1889 w austriackim wtedy Złoczowie)

Fotografowie, nie wyrzucajcie nawet swoich stykówek. Może wasi spadkobiercy kiedyś korzystnie je sprzedają. Tu stykówki Brassaia

Mała książeczka dla kolekcjonerow prac Man Raya – różne pieczątki jakich używał. Mieszkał w pewnym okresie przy ulicy Campagne Premiere. Przy tej samej ulicy mieszkał także Eugeniusz Atget



Kserokopia tego zdjęcia wisi u mnie na ścianie. Tu mogłem zobaczyć oryginalną odbitkę.


Zdjęcie to zostało zrobione w 1946 r. Pozowali do niego Dorian Leigh, słynna w tym czasie modelka i Maurice Tabart, zwany "French Angel",

słynny amerykański catcher (nie wiem jak po polsku pisze się nazwę tego sportu). Miał on bardzo rzadką chorobę kości, która go całego zdeformowała. Odbitka ta, vintage, podpisana, została wyceniona na 38 tys. euro. Szkoda, ale jednak nie zastąpię fotokopii oryginalnym zdjęciem.

Przy końcu drugiej wojny światowej w Paryżu spotkało się dwóch fotografów Henri–Cartier Bresson i Slim Aarons. Później H–C Bresson zaprosił Slima do wstąpienia do właśnie zakładanej agencji "Magnum". Ale Slim nie chciał. Powiedział : "– w czasie lądowania wojsk w Europie widziałem tyle makabrycznych scen, że teraz chcę fotografować pięknych ludzi, robiących piękne rzeczy w pięknych miejscach". W 1954 roku Henri–Cartier i Slim spotkali się w Londynie. Oglądali nawzajem stykówki swoich zdjęć. Slim spytał się : "– Jak ty to robisz, że na jednym filmie masz tyle doskonałych zdjęć ?". Henri–Cartier zaproponował mu wtedy, aby wybrał sobie zdjęcie, które podoba mu się najbardziej. Slim wskazał zdjęcie chłopca niosącego dwie butelki wina. Po powrocie do Paryża H–C Bresson poprosił Pierre'a Gassmana, który robił mu wszystkie odbitki, aby zrobił odbitkę tego zdjęcia. Gdy Slim otrzymał odbitkę (podpisaną) niefrasobliwie zwinął ją w rulon i włożył do szuflady. Wiele lat później zdjęcie to stało się jednym z najbardziej znanych zdjęć Henri–Cartier Bressona. Jest to jedyny znany vintage tego zdjęcia. Wystawiła go na sprzedaż galeria Michaela Hoppena z Londynu

Dwa zdjęcia Hansa Bellmera "Unica" z 1958 roku. Pieczątka na odwrocie : "Hans Bellmer, Paris, n°7/50. Odbitka oryginalna wykonana przez Roger'a Vulliez"a". Odbitki zrobione na wystawę w galerii Andre Francois Petit w 1983 roku

Aż cztery zdjęcia Diany Arbus w jednym miejscu !

Laurence Miller Gallery z NY pokazała jedno zdjęcie Diany Arbus "Boy with toy hand grenade", NYC 1962. Podpis pod zdjęciem : "10x20 " gelatin silver print by Neil Selkirk, c. 1973. Estate stamp and Doon Arbus signature on verso. $ 150,000, 120,000 euro"

Howard Greenberg Gallery z NY pokazała prace Yves Kleina. Sposób ich prezentacji został zaprojekowany przez samego artystę. Przyznam się, że gdy spojrzałem na kartkę formatu A-4, na której drobnym druczkiem było napisane, zdjęcia jakich autorów galeria ma w swoich zbiorach to zrobiło mi się słabo. Duża część historii fotografii przedefilowała mi przed oczami

Sztuka fotograficzna Annie Leibovitz opiera się chyba głównie na perfekcyjnej realizacji oryginalnych pomysłów. Tutaj zdjęcie Keitha Haringa


Słynne ze skandalu jaki wywołało, bardzo piękne zdjęcie Andresa Serrano

Piękna, przejmująca książka. Mitch Epstein zrobił w niej zdjęcia na temat bankructwa firmy swojego ojca

Georges Rousse jest artystą, który od lat stosując tę samą technikę, potrafi się stale odnawiać i robić prace oryginalne. Ustawia on Sinara w jednym miejscu i maluje w różnych wnętrzach obraz, który widziany tylko z jednego punktu widzenia ma swój sens, zaś widziany z boku rozpada się na pomalowane beż żadnego składu i ładu powierzchnie

Niezrównane poczucie humoru austriackiego artysty, Erwina Wurma, który uważa się za rzeźbiarza i tylko zdjęcia i video zachowują ślad jego prac "rzeźbionych w ludziach" lub "rzeźbionych ludźmi"



Moment; o którym marzy każdy fotograf – właściciele galerii pokazują zdjęcia ewentualnym klientom

Pentti Sammallahti, fotograf z Finlandii. Pierwszy raz widziałem to zdjęcie u Bogdana Konopki. Jest to zdjęcie zrobione na Sołowkach

Zdjęcie norweskiej artystki, Mette Tronvoll, mieszkającej w Berlinie

Islandzki fotograf Hrafnekell Sigurdsson pokazał kilka tryptyków ironicznie zatytułowanych "Kiedy kultura spotyka naturę", gdzie pięknym pejzażom przeciwstawił śmieci przetwarzane przez człowieka

Galeria Baudoin Lebon z Paryża odtworzyla pierwszą wystawę J. P. Witkina z Cooper Union School w N.Y. i More College of Arts w Filadelfii z 1974 r. Wystawa ta liczyła 18 zdjęć, które Witkin robił w latach 1958 - 1974

Zdjęcie numer 17 w zestawie. Witkin napisał : "wszystkie te odbitki były robione w moim mieszkaniu przy Sullivan Street na Manhattanie. Miałem tam ciemnię i spędzałem tam całe noce na robieniu odbitek. Dopiero wtedy, gdy otrzymałem odbitkę doskonałą mogłem ją włączyć do tego zestawu.


Ostatnie zdjęcie w tym zestawie. "Te 18 zdjęć stanowi właściwy początek i bazę całej mojej późniejszej pracy. Wszystkie te zdjęcia są vintage'ami"


Stoisko "Vintage Gallery" z Budapesztu pokazało głównie prace węgierskich fotografów z lat między I a II wojną światową XX wieku


Fotografia afrykańska chyba już na trwałe zadomowiła się na francuskim przynajmniej rynku. Tu zdjęcia Seydou Keita zrobione w latach 1940 do 1955. Odbitki, podpisane, pochodzą z 2001 roku. Wycenione zostały na 2000 euro każda. Jak widać ze zdjęcia wszystkie zostały sprzedane

"798 Photo Gallery", pierwsza na targach galeria z Chin pokazała zdjęcia jeszcze z czasów rewolucji Mao

Ale pokazała również spektakularne zdjęcie Wanga Shilonga jak 3000 ludzi buduje tamę długości około 100 metrów i wysokości około 30, aby skierować w odpowiednim kierunku wodę do nawadniania pól. Odbitka ok. 80 na 100 cm. Wydrukowana na drukarce Epson. Nakład 10 egzemplarzy. Trzy zostały już sprzedane

Znany japoński artysta Yasuma Morimara zainspirował się słynną opowieścią japońską z 12 wieku "Shigisan Engi Emaki". Jego praca składa się z trzech fotografii, tradycyjnie namalowanych rulonów i filmu video

Sam artysta wcielił się w postać Goho–doji, świętego dziecka, które mnich buddyjski Myoren wysyła do pałacu aby uleczyć cesarza. Ciekawe w tej pracy jest połączenie tradycyjnej sztuki Japoni z całkowicie nowymi (multimedialnymi) środkami przekazu

Japońska Cindy Sherman? Tomoko Sawada wciela się w różne postacie z codziennego życia

Pierwsza koreańska galeria na targach

Polski akcent na targach. Praca Romana Cieślewicza na stoisku paryskiej galerii "Galerie Art 75 Yves di Maria"

W tej samej galerii "fotomalarskie montaże" Bogdana Korczowskiego

Jean–Claude Lemagny, długoletni kurator działu fotografii francuskiej Biblioteki Narodowej, obecnie na emeryturze, pozuje, razem ze swoją żoną, przed jedynym na świecie aparatem fotograficznym Polaroida o formacie zdjęć 50x60 cm

Polaroid użycza tej kamery fotografom razem z technikiem, który obsługuje kamerę. Tu – wyciąganie filmu z aparatu



Gotowe zdjęcie. Swoją drogą wątpię, czy w tych warunkach, otoczony tłumem gapiów, jakikolwiek fotograf może zrobić naprawdę dobre zdjęcie tak nieporęcznym aparatem

Christian Caujolle, twórca i kierownik agencji i galerii VU

Pośrodku, jedna z trzech autorek wystawy "Obnażanie" (Mała Galeria, lipiec 2004)

Piękny portret, zapewne wydrukowany cyfrowo. Ale, gdy patrzyłem z bliska w czerniach nie było żadnych szczegółów. To nie to co nieprodukowane już filmy i papiery Agfy. Tam w cieniach zawsze można było jeszcze zobaczyć jakieś szczegóły (tak jak na obrazach Rembrandta ciemne części obrazu skrywają jeszcze niesłychane bogactwo, które zresztą ginie w reprodukcji)

Wstrząsające zdjęcie Wang Quinsonga. Jeden ubrany człowiek grzebie i czegoś szuka w stosie nagich ciał ludzi, wyglądających na umarłych. Tytuł – "Archelog". Ale dwie inne prace tego autora były słabsze

Zdjęcie to, pochodzące z reportażu o skinach w USA spowodowało, że zimne ciarki przeszły mi po plecach. Jego autorem jest, o ile nie poplątałem się w notatkach, amerykański fotograf Michael Vahrenwald

Zostały sprzedane trzy pierwsze odbitki tego zdjęcia (prawy dolny róg)

Bardzo śmiały męski, a właściwie chłopięcy akt. Praca Philipp'a Vermesa, zatytułowana "Dymitr"

A to moje ulubione zdjęcie z tych targów, pełne ciepłego humoru. Ale nie zanotowałem nazwiska autora

No i wreszcie prawdziwe dla mnie odkrycie tych targów. Francuski fotograf, urodzony w 1963 roku, od 1988 mieszkający w Madrycie – Pierre Gonnard, reprezentowany przez madrycką galerię "Juane de Airpum"

Zostały wydane już dwie książki z jego zdjęciami. Nie ulega wątpliwości, ze czuje się w jego zdjęciach wpływ malarstwa hiszpańskiego (Goya...), ale wszystko to jest zrobione z taką siłą, że nie ma wątpliwości, że wykorzystuje on dzieła z przeszłości do twórczego inspirowania się nimi. Fotografuje ludzi dnia dzisiejszego, a nie przebiera ich w kostiumy z jakiejś dawnej epoki, aby kopiować dawnych mistrzów.

Jeśli nie możecie kupić jego książek to udajcie się na jego stronę internetową : www.pierregonnard.com (po francusku)



Drugie odkrycie – prace Laurence Demaison, laureatki fundacji HSBC z 2002 roku. Od 1994 roku fotografuje ona wyłącznie siebie, wykorzystująć różne znane techniki fotograficzne, ale robi to w sposób oryginalny i bardzo osobisty

Ta piękna praca została sprzedana już 4 razy (nakład 7 egzemplarzy). Tytuł tej pracy jest dosyć przewrotny "Aqua bon". Po francusku może to znaczyć, że woda jest dobra, ale także "Po co ?".

A temu wszystkiemu przygląda się Marcel Duchamp z właściwą sobie, pełną wyrozumienia, ironią.

Mariusz Hermanowicz

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.