Roman Vishniac: "Vanished World. Photographies"
Musée d'Art et Histoire du Judaïsme, Paris
22 listopada 2006 - 18 lutego 2007

 

 

Roman Vishniac

 


Roman Vishniac, 1977
Fot. Andrew A. Skolnick
Originally from en.wikipedia


MUZEUM SZTUKI I HISTORII JUDAIZMU pokazuje, po raz pierwszy we Francji, dużą wystawę zdjęć Romana Vishniac'a "Zaginiony świat". Wystawa liczy ok. 70 zdjęć, które pochodzą z książki "A Vanished World". Ponadto na wystawie jest wyświetlany 40-minutowy film szwajcarskiego realizatora Erwina Leisera poświęcony Vishniac'owi.

Roman Vishniac (zapewne Wiśniak lub Wiszniak) urodził się na daczy swoich rodziców w Pawłowsku pod Petersburgiem. Jego ojciec, Solomon, pochodzący ze Słonimia, miał największe w Rosji przedsiębiorstwo produkujące parasole, miał także pozwolenie na mieszkanie w Moskwie. Młody Roman wcześnie zaczął fotografować, także przez mikroskop, który dostał w prezencie. Studiował biologię i medycynę w Moskwie. W 1915 roku władze carskie w obawie, że Żydzi mogliby stać się szpiegami niemieckimi (sic!) wysiedliły wszystkich Żydów ze strefy pogranicznej. Zostali deportowani w głąb Rosji. Vishniac włączył się w działalność charytatywną żydowskich organizacji, które starały się ulżyć ich doli. Spotkał się nawet z ministrem spraw wewnętrzynych Rosji. Obserwując antysemityzm rosyjski był później w stanie zrozumieć przed innymi groźbę ideologii hitlerowskiej. Po rewolucji udało mu się, z paszportem łotewskim, wydostać z Rosji, zamieszkał w Berlinie, gdzie kontynuował studia, także w dziedzinie historii sztuki azjatyckiej.

Czyta "Mein Kampf" Hitlera. W odróżnieniu od wielu innych wierzy, że Hitler będzie chciał spełnić to co napisał, jeśli dojdzie do władzy. Roman wie, że zbliża się wielka katastrofa, która zmiecie z powierzchni Ziemi jidiszland. Udaje się do Paryża, stara się ostrzec organizacje żydowskie. Na próżno. Sam nie może wiele zrobić, nie może dać żadnych wiz, które umożliwiłyby emigrację Żydów europejskich. Nie mogąc ocalić swojego narodu, postanawia ocalić chociaż pamięć o nim. W czasie "Kryształowej nocy", przebrany w hitlerowski mundur, fotografuje prześladowania Żydów w Berlinie. W latach 1935-1939 jeździ po terenach Europy Centralnej, jest wszędzie tam, gdzie mieszkają Żydzi. Wykonuje 16.000 zdjęć. Większość zdjęć wykonuje ukrytą kamerą. Musi się kryć nie tylko przed policją, która mogłaby go podejrzewać o szpiegostwo, ale i przed Żydami ortodoksyjnymi, którzy uważają, że fotografowanie ludzi jest niezgodne z przykazaniami boskimi. Leicę chowa w chustce do nosa i robi zdjęcia udając, że przeciera sobie czoło. Rolleiflexem robi zdjęcia na ulicach, przez dziurę w płaszczu, ustawiając ostrość jedną ręką. Ale na niektórych zdjęciach widać, że fotografowane osoby go zauważyły, albo patrzą w obiektyw, albo machają do niego ręką. Zdjęcia we wnętrzach robi przy świetle jednej lampy naftowej (przedstawiciel Kodaka mówi mu, że do takich zdjęć potrzebuje co najmniej 28 lamp), tłumacząc ludziom, że ma słaby wzrok i bez tej lampy nic nie widzi – biedni Żydzi i tak nie mogą zrozumieć, czemu używa dla swojego kaprysu tak przecież drogiej nafty. Roman ma ze sobą także kamerę filmową 35 mm (o ile dobrze zrozumiałem z filmu posługiwał się on drewnianą kamerą firmy Ernemann). Jego bagaż waży 50 kilo. W górach musi bagaż dzielić na kilka części i każdą z nich niesie do przodu, by wrócić po następne. W Karpatach odkrywa żydowską wieś Vrchni Apsa. Według tego, co powiedział sam Vishniac, założyli ją Żydzi, którzy schronili się w górach uciekając przed wojskami Chmielnickiego. Zdaniem Vishniac'a ludzie ci żyli nie kontaktując się ze światem zewnętrznym, dlatego nie wiedzieli, co to jest aparat fotograficzny, i mógł ich fotografować bez obawy, że zaprotestują.

Prace Vishniac'a w Howard Greenberg Gallery (www.howardgreenberg.com)

Roman Vishniac "Polish Jews. A Pictorial Record".
Esej wprowadzający: Abraham Joshua Heschel.
Wyd. Schocken Books, New York, 1947
Wznowienie w 1975 r: ISBN 0-8052-0910-7
(21 x 27.3 cm, oprawa miękka)



Roman Vishniac: "A Vanished World". Przedmowa: Elie Wiesel. Wyd. Douglas & McIntyre, 1986 (przedruk). Oprawia miękka, 192 str., 29.6 x 27 cm

Roman Vishniac: "Children of a Vanished World"
Oprawa twarda, 156 str. Wyd. University of California Press; 1st edition (1999). ISBN 0520221877




Roman Vishniac: "Berlin". Red. James Howard Fraser i Mara Vishniac Kohn. Oprawa twarda, 156 str., ponad 90 duotonów. Wyd. Jüdischen Museums Berlin i Nicolai Verlag (2005). ISBN 3894792566

Wiele zdjęć wykonuje w małej miejscowości Moukatchevo (Munkacs po węgiersku, Munkacz lub Muchaczewo po polsku). M. in. udaje mu się sfotografować scenę, jak miejscowy cadyk i jego wyznawcy studiują Torę. Scena sfotografowana jest zapewne przy jednej lampie naftowej i świecach. Nie wiem, jak Vishniac potrafił robić zdjęcia w takich warunkach. Po II wojnie światowej Munkacz znalazł się na terytorium Ukrainy.

W Warszawie Vishniac przez miesiąc pracuje jako tragarz. Poznaje ludzi, może ich lepiej fotografować. Po Lublinie oprowadza go historyk żydowski Mejer Bałaban. Jedenaście razy Roman znajduje się w więzieniu pod zarzutem szpiegostwa. Polski policjant, który wywołał jego filmy, triumfuje : "Mam dowód, że jesteś szpiegiem. Sfotografowałeś amerykańską maszynę do szycia "Singer". Był zakaz fotografowania maszyn.

Vishniac zna jidisz. Często po sfotografowaniu ludzi podchodzi do nich, rozmawia z nimi, pyta się o ich życie. Dlatego wiele lat później będzie mógł swoje zdjęcia opatrzyć komentarzami. Dokumentuje także skutki bojkotu Żydów w Polsce – ich rosnącą biedę.

Co pewien czas Vishniac wraca do Berlina, kupuje nowe filmy, wywołuje te co naświetlił. Ale często wywołuje je "na trasie". Rozkłada koło jakiejś rzeczki, w bezksiężycową noc, naczynia z wywoływaczem, utrwalaczem, płucze filmy w strumyku, stojąc przez kwadrans po kolana w wodzie.

27 i 31 października 1938 roku hitlerowcy wypędzają z Niemiec ok. 15.000 polskich Żydów. Polskie władze internują ich w obozie w Zbąszynie (poznańskie). Roman Vishniac przedostaje się do tego obozu, robi zdjęcia ukazujące dramatyczną sytuację zamkniętych tu ludzi.

Na internecie znalazłem informacje, że Vishniac korzystał z jakiejś pomocy Hilfsverein der deutschen Juden, bądź Jointu, ale na wystawie nie było o tym wzmianki. W sierpniu 1939 roku udaje mu się dotrzeć do Nicei, gdzie byli już jego rodzice. Po zajęciu krajów nadbałtyckich przez Armię Czerwoną, jako obywatel Łotwy, jest uznany przez władze francuskie za bezpaństwowca i umieszczony w obozie internowania. Według jednych źródeł był to obóz Ruchard (departament Indre et Loire), według innych obóz w Annot (Basses–Alpes). Może zresztą był w obu tych obozach. Po jakimś czasie, wskutek zabiegów łotewskich dyplomatów, udaje mu się wydostać. Przez Madryt i Lisbonę udaje mu się dotrzeć 31 grudnia 1941 roku do Nowego Jorku. Ma ze sobą dwa tysiące negatywów, tyle tylko udało mu się uratować. Ojciec Romana został we Francji, ukrył się w Clermond–Ferrand razem z pozostałymi negatywami Z zamieszczonej na wystawie biografii Vishniaca nie udało mi się dowiedzieć co stało się z jego ojcem i z tymi negatywami.

W 1943 roku w Teachers College Uniwersytetu Columbia ma miejsce wystawa zdjęć Romana Vishniac'a. Na list do prezydenta Roosevelta i jego żony w sprawie tragedii Żydów europejskich nie dostaje żadnej odpowiedzi.

W 1947 roku w nowojorskim wydawnictwie Schocken Books ukazuje się książka Romana Vishniac'a "Polish Jews. A Pictorial Record". Bardzo niewiele jej egzemplarzy zostaje sprzedanych.

W późniejszych latach Vishniac pracuje jako portrecista (zdjęcia Einsteina, Chagalla), staje się znany jako fotograf w dziedzinie mikrofotografii, zostaje profesorem biologii.

Pierwsze prawdziwe wydanie zdjęć Vishniac'a "A Vanished World" ukazuje się w 1983 roku w wydawnictwie Farrar, Straus, Giroud w Nowym Jorku z przedmową Elie Wiesela, w 1984 we Francji, w wydawnictwie le Seuil. Obejmuje około 150 zdjęć.

Z tych wszystkich ludzi, których fotografował, tylko dwie osoby Vishniak spotkał po wojnie w Ameryce. Widoczny na tej fotografii chłopiec przeszedł przez 5 obozów koncentracyjnych i był bardzo ciężko doświadczonym człowiekiem.

Roman Vishniac umiera w 1990 roku. Jego spuścizna zostaje zdeponowana w International Center of Photography w NY. W 1999 roku jego córka Mara Vishniac Kohn wydaje książkę "Children of a Vanished World", University of California Press. Niedawno wyszła także książka Vishniac'a z jego zdjęciami z okresu, gdy żył w Berlinie.

W swojej pracy Vishniac wykazywał się wielką pomysłowością. Wiele z jego zdjęć robionych w Europie było niedoświetlonych. Umieszczał negatywy na czarnym tle, oświetlał je tak, by otrzymać obraz pozytywowy i reprodukował. W wywiadzie z Monique Atlan Vishniac powiedział, że nie mógł sobie pozwolić na marnowanie filmu. "Jest 36 klatek na jednym filmie Leici, a 36 klatek to 36 ludzi". Nie pracował on tak jak wielu współczesnych fotografów robiąc mnóstwo zdjęć, by wybrać z nich tylko jedno czy dwa.

„– Nie należy stosować się tylko do reguł, których człowiek się nauczył. Trzeba tworzyć, odwoływać się do wyobraźni”.

„– Największe wyzwanie dla człowieka, to robić to, czego inni nie chcą robić”. „– Czy udało mi się uczynić tych ludzi żyjącymi ? Przyszłość pokaże” – powiedział Vishniac.

Zdjęcia Vishniac'a nie są tylko zdjęciami dokumentalnymi. Widać z nich, że był także wielkim artystą. Niektóre z jego zdjęć nie ustępują zdjęciom Henri-Cartier Bressona. A robił je przecież w o wiele trudniejszych warunkach. Nie wiadomo czym jest talent, ale nie może on objawić się bez miłości i pasji.

Myślę, że życie Romana Vishniac'a, a już szczególnie ten okres, gdy samotnie wędrował i dokumentował jako artysta życie swoich współbraci, mogłoby stać się kanwą pasjonującego filmu.

Vishniac wpisał się w historię fotografii jako jeden z tych gigantów, jak Atget czy Sander, którzy samotnie, z uporem, realizują to, co uważają, powinno zostać zrobione.

Zdjęcia Romana Vishniac'a były pokazywane w Polsce w 1995 roku w Krakowie.

Mariusz Hermanowicz

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.