Internationale Forum For Visual Dialogues
C|O BERLIN
Berlin im Postfuhramt
Oranienburger Str. / Tucholsky Str., 10117 Berlin
21 lutego - 24 maja 2009 r.

 

 

Annie Leibovitz - A Photographer's Life. 1990 - 2005

Na plakacie berlińskiej wystawy Annie Leibovitz - fotografia jej ojca i brata.
Annie Leibovitz - My Brother Philip and My Father, Silver Spring, Maryland, 1988.

KIEDY przed laty (1998) oglądaliśmy jej dużą i jak dotąd jedyną wystawę w Polsce w Centrum Sztuki Współczesnej, obok wspaniałych znanych fotografii w jednej z pierwszych sal zaprezentowano kilka małych zdjęć, na których można było zobaczyć jej bliskich: rodziców, rodzeństwo, przyjaciół. Były to zdjęcia niepozorne wobec wspaniałych fotografii słynnych celebrities. Ale już wtedy widać było, że artystka chce zaakcentować rolę, jaką w jej twórczości odegrała rodzina.

Nikt wtedy, przed 11 laty, nie mógł też przewidzieć, że Annie Leibovitz w wieku ponad 50 lat zostanie matką, ani tego, że za kilka lat - przegrywając wieloletnią walkę z rakiem - odejdzie jej życiowa partnerka, Susan Sontag, obecna zresztą również na warszawskim wernisażu w Zamku Ujazdowskim.

Na niezwykle starannie przemyślanej i ułożonej w nieco obskurnych salach starego urzędu pocztowego w Berlinie wystawie wątek autobiograficzny jest chyba najbardziej przejmujący pomimo, że dookoła wiszą wspaniałe znane zdjęcia - te już klasyczne, na stałe obecne w  światowej fotografii: portrety; Johna Lennona i Yoko Ono (opublikowane na okładce Rolling Stone w dniu śmierci Lennona!), Mike Jaggera, Avedona, Cindy Crafword, Nicole Kidmann, Blues Brothers,  Al. Pacino, Roberta de Niro, a także np. znakomity portret zbiorowy ekipy Georga Busha w Białym Domu.

Są tu też wspaniałe, lakoniczne niekiedy, zdjęcia z licznych podróży, m.in. tak  wstrząsające, jak rower chłopca zabitego strzałem  snajpera w Sarajewie w 1994 roku.

Najbardziej znana na świecie kobieta-fotograf odsłania swoją prywatność na wspaniałej wystawie. Fot. M. Grygiel

Największe jednak wrażenie robią długie ściany korytarza wypełnione rodzajem kalendarium, małymi fotografiami przemieszanymi z odręcznymi notatkami, uwagami Annie Leibovitz. Na tych ścianach możemy odtworzyć sobie pewną chronologię tych ostatnich kilkunastu lat życia autorki. Jest to zrobione z niezwykłą równowagą, taktem, nie ma tu taniego epatowania, czy mizdrzenia się przed obiektywem. Rejestrowane są tu zdarzenia najważniejsze w życiu  każdego człowieka. Spomiędzy dziesiątek zdjęć odnajdujemy to, na którym po raz ostatni za życia sfotografowany jest ojciec, zdjęcia narodzin dzieci córki Susan i bliźniaków Sary i Samuela.

Osobna, nietrudna do wychwycenia, seria dotyczy najbliższej osoby, czyli Susan Sontag. Jej piękne portrety w Wenecji, czy zdjęcia o charakterze turystycznych wspomnień np. z Jordanii czy Egiptu, a także te szpitalne, na których widać przejmujące zmagania się z chorobą, oglądane na wystawie wzbudzają niekłamany podziw dla Annie Leibovitz, która nie epatuje niezdrowym odkrywaniem intymności (seria zdjęć Susan w wannie), a raczej delikatnie snuje nić życia i śmierci jako czegoś oczywistego i nadającego sens naszemu istnieniu tu na ziemi.



Annie Leibovitz - A Photographer's Life. 1990 - 2005, wystawa w Internationale Forum For Visual Dialogues C/O BERLIN. Fot. M. Grygiel

Osobna sala - najbardziej przestronna, służąca dawniej jako hala do koszykówki, wypełniona jest zdjęciami wielkoformatowymi na których nie ma ludzi: - to pejzaże: pustynia Arizony, brzozy w jednym z północnych stanów USA, piramidy Egiptu i kanały w Wenecji - zdjęcia zupełnie minimalistyczne, tafle pomarszczonej nieznacznie wody, ale zapewne przywołujące w sposób symboliczny to miasto tak uwielbiane przez artystów każdej epoki

Osobna sala - najbardziej przestronna, wypełniona jest zdjęciami wielkoformatowymi...
Fot. M. Grygiel

Znakomitym uzupełnieniem fotografii jest pokazywany na wystawie film, na którym zobaczyć możemy Annie Leibovitz opowiadającą o sobie,  o swojej pracy, a także wiele innych osób, które mówią o niej, o jej relacjach zawodowych. Leibovitz pracowała przez wiele lat dla czołowych pism, jest autorką ponad 150 prestiżowych okładek m.in. takich pism jak Vogue i Vanity Fair - była fotografem grupy Rolling Stones podczas ich słynnego tournee w 1975 roku, fotografowała kampanie reklamowe m.in. American Express, Gap, Givenchy, The Soprano.

Wystawa w Berlinie wcześniej pokazywana w Nowym Jorku (Brooklyn), Londynie i Paryżu, przyciąga - podobnie jak przed jedenastu laty w Warszawie - tłumy zwiedzających. Przez pierwsze dni trzeba było odstać sporo w kolejce oczekując na wejście. Teraz, gdy do końca ekspozycji pozostało jeszcze nieco ponad trzy tygodnie, dostać się jest znacznie łatwiej - i warto, bowiem nic nie wskazuje na to, by ta wystawa dotarła do naszego kraju. A do Berlina tylko parę godzin.

Marek Grygiel

2 maja 2009

Annie Leibovitz
Sarajevo: Fallen bicycle of teenage boy just killed by a sniper. 1994
Photograph © Annie Leibovitz/CO Berlin
Courtesy of Vanity Fair

Poprzednio w FOTOTAPECIE m.in.:

 

Zobacz też:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.