Stanisław J. Woś, 1951–2011

Stanisław J. Woś, praca z wystawy w budapeszteńskiej Galerii LIGET, 1993 r.
Stanisław J. Woś.
Fot. Waldemar Gorlewski

W  niedzielĘ 11 września, odszedł Stasiu Woś. Stasiu, Staś. Używaliśmy tego zdrobnienia często, bo Staś, oprócz tego że był wspaniałym artystą, był przede wszystkim bardzo miłym i sympatycznym kolegą, przyjacielem nawet.

Związany z Suwałkami, potrafił stworzyć tam niezwykle silne i ambitne środowisko fotograficzne. Legendarna już PaCamera, gdzie miałem przyjemność być zaproszony na spotkanie jeszcze pod koniec lat 80., była miejscem nieomal magicznym – tak jak i fotografia Stasia.

Miał świetny kontakt z ludźmi, potrafił wszystkich zarazić swoją fotograficzną pasją, więc nikogo nie zdziwił fakt, że Suwałki stały się bardzo mocnym punktem na mapie fotograficznej Polski.

Staś studiował grafikę na PWSSP w Gdańsku i w swojej twórczości, jak mało kto potrafił tę grafikę z fotografią harmonijnie połączyć. Inspirowała go przyroda, ale również jego twórczość przenikały silne nurty ontologiczne, mistyczne nawet.

Trochę ta jego foto-grafika kontrastowała z wesołym i nawet nieco rubasznym usposobieniem.

Nigdy nie zapomnę wspaniałego wieczoru w jednym z hotelowych pokoi w belgijskim Liège, gdzie z okazji premiery wystawy (nomen omen) ”La Disparition”, w której brał udział, opowiadał nam zabawne anegdoty – a my (liczna grupa artystów: m.in. Natalia LL, Wojtek Prażmowski, Ania Bohdziewicz, śp.Mariusz Hermanowicz z żoną Anią) dosłownie zwijaliśmy się ze śmiechu. Wcześniejsza o parę lat wspólna podróż do Budapesztu na jego indywidualną wystawę w Galerii LIGET tez była takim bezustannym jasnym i pogodnym zdarzeniem.

Liège w Belgii, marzec 2002 r., od lewej Natalia LL, Anna B. Bohdziewicz Wojciech Prażmowski, Stanisław Woś. Fot. M. Grygiel

Miał wielki dar obdarzania ludzi bezinteresowna życzliwością. Miał niezwykle pogodne usposobienie – należał do ludzi, z którymi przebywanie należało do przyjemności.

Poza tym był bardzo pracowity – fotografia była dla niego czymś więcej niż tylko ”uprawianą dziedziną sztuki” – traktował ją bardzo poważnie, badał jej filozoficzne, transcendentalne przesłania, nadając swoim pracom własny charakterystyczny, nie do podrobienia styl i formę.

Montaż wystawy Stanisława Wosia w Galerii LIGET w Budapeszcie (1993). Fot. M. Grygiel

Współpraca z Małą Galerią, w której prezentował swoje prace i w której miał dwie indywidualne wystawy biorąc również udział w kilku zbiorowych, bardzo wzbogaciła nasz program o elementy, których do tej pory nie było w nadmiarze u żadnego innego artysty.

Jego bogata twórczość stanie się teraz przedmiotem wnikliwszych analiz, na pewno będzie zaliczana do bardzo ważnego i niepomijalnego fragmentu współczesnej fotografii polskiej.

Będzie nam go bardzo brakować.

Marek Grygiel

 

 

W FOTOTAPECIE poprzednio:

 

Zobacz też:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.