Galeria 2b+r
ul. Bukowińska 22 a, Warszawa
13 października - 13 grudnia 2012 r.

 

 

Krzysztof Wojciechowski: Podwójne ujęcia – Double Takes

 

Krzysztof Wojciechowski: z serii "Podwójne ujęcia - Double Takes"

 

Ta wystawa jest wynikiem przeglądania setek nigdy nie kopiowanych negatywów i spostrzeżenia, że niektóre sąsiadujące klatki tworzą interesujące dyptyki. Właśnie to fizyczne sąsiedztwo i kwadratowy format negatywu przyjąłem za warunek konieczny wyboru. Kwadrat narzuca specyficzną spokojną kompozycję, która uzyskuje swoistą dynamikę, kiedy ogląda się oba zdjęcia jako jedną pracę o silnie wydłużonym, pionowym (na ogół) formacie ale chyba ważniejsze jest, że właśnie ten zbiór zdjęć ze względu na typ aparatu, jakim w większości zostały wykonane, zajmuje w mojej praktyce pozycję pośrednią między "poważnymi", świadomymi projektami, a bieżącą rejestracją i powstawał w dużej mierze podczas samotnych (lub nie) spacerów, czasami w atmosferze nieodległej od modlitwy, bez konkretnych planów wykorzystania tych zdjęć .

Narzucenie formalnych ograniczeń nie musi oznaczać mechaniczności wyboru, te "Podwójne ujęcia" są dla mnie równie osobistą wypowiedzią jak inne moje projekty. Są też stymulatorem pamięci przypominając sytuacje sprzed dziesięcioleci.

Krzysztof Wojciechowski

 

Krzysztof Wojciechowski: z serii "Podwójne ujęcia - Double Takes"

 

Między zdjęciami

Nurt analityczny przez fotografię polską przetoczył się w latach siedemdziesiątych. Zaowocował obfitością tekstów teoretycznych, których nikt chyba nie jest w stanie dziś przeczytać, i prac fotograficznych, z których nieliczne tylko ogląda się jako te, które zachowały trwałą wartość. Niewątpliwie jednak nurt ten zaowocował zwiększeniem świadomości twórców - refleksja nad specyfiką medium, jakim jest fotografia, pogłębiła i wyostrzyła ich spojrzenie.

Do takich fotografów należy Krzysztof Wojciechowski. W latach '70 i '80 działał w kręgu Zbigniewa Dłubaka, był w bliskiej przyjaźni z Andrzejem Jórczakiem, współtworzył galerię Remont – jego styk z fotografią analityczną jest oczywisty. Z drugiej strony zachował niezależność i dystans – jego zainteresowanie światem znacznie przekraczało wąskie ramy refleksji nad medium.

Zapewne bez „ukąszenia analitycznego” nie mielibyśmy „Podwójnych ujęć”. Z drugiej jednak strony są one owocem fotografii per se, tej, którą najlepiej charakteryzuje termin Cartier-Bressona „ moment decydujący”. Henri Cartier-Bresson nie był teoretykiem fotografii, był reporterem, robił zdjęcia tego, co widział, co znalazło się przed obiektywem jego Leiki. Fotograf, według Cartier-Bressona, winien utrwalić na zdjęciu to, co jest kwintesencją chwili. Choć w latach, które miały nadejść, fotografia jako medium poddana została gruntownej krytycznej analizie, wyróżniona przez Cartier-Bressona jakość „momentu decydującego”, tego jedynego, w którym zrobione zdjęcie jest „tym zdjęciem”, jest intuicyjnie zrozumiała dla wszystkich odbiorców fotografii. Gdy się zastanowić, to – pozornie naiwny – termin ten sięga głębiej w istotę medium fotograficznego, niż większość analiz medialnych lat '70. (Odnosi się oczywiście do tych twórców, dla których fotografia nie jest jedynie metodą mechanicznej rejestracji, tych, dla których jest jedną z technik graficznych, czy tych, którzy posiłkują się fotografią dla wizualizacji konceptu.) Stendhal napisał „Powieść jest to zwierciadło, które obnosi się po gościńcu” - w jeszcze większym stopniu przenośnia ta opisuje fotografię. „L'instant décisif” Cartier-Bressona to odbicie zatrzymane w zwierciadle. Ale nie dzieje się to bez udziału świadomego podmiotu – fotografa.

Tym, co nas porusza w „Podwójnych ujęciach” Krzysztofa Wojciechowskiego, jest to, że zostaliśmy dopuszczeni do udziału w czymś tak intymnym, jak szukanie „momentu decydującego” - momentu spotkania twórcy zdjęcia z utrwalanym przezeń wyimkiem rzeczywistości. Momentu rozłożonego w czasie, rozsnutego na więcej niż jedno ujęcie obiektu. Jedno, pojedyncze zdjęcie odsyła nas ku rzeczywistości przedstawianej. Dwa zdjęcia, dwie kolejne klatki filmu, kierują nas ku podmiotowej stronie fotografii. Pojedyncze zdjęcie to coś zamkniętego, zdecydowanego, ustalonego raz na zawsze. Coś dokonanego. A oto zostaliśmy przez artystę uwikłani w moment zastanowienia, zawahania, zwątpienia... Moment decydujący? Tak, ale który? Obiektem naszej uwagi są pary zdjęć, między podobnymi do siebie klatkami buduje się napięcie. Pytamy o kryteria, zastanawiamy się nad konsekwencją, szukamy motywów... Ale można by bez większego błędu powiedzieć, że cichym bohaterem tej wystawy jest obecny na każdej z prac czarny pasek, oddzielający od siebie dwa sąsiadujące ujęcia - graficzny znak tego wszystkiego, co rozgrywa się w oku(?), sercu(?) umyśle(?) fotografującego, co zazwyczaj jest niewyczuwalne, gdy obcujemy ze zdjęciem pojedynczym. Moment liryczny.

Tomasz Tuszko

 

Krzysztof Wojciechowski: z serii "Podwójne ujęcia - Double Takes"

 

Wernisaż wystawy Krzysztofa Wojciechowskiego "Podwójne ujęcia - Double Takes" w Galerii 2b+r w Warszawie. 13 października 2012 r.
Od lewej: Grzegorz Rogala, Krzysztof Wojciechowski i Józef Żuk Piwkowski. Fot.: M. Grygiel.
Wernisaż wystawy Krzysztofa Wojciechowskiego w Galerii 2b+r w Warszawie. 13 października 2012 r. Fot.: M. Grygiel.

 

Zobacz też:

 

 

Krzysztof Wojciechowski: z serii "Podwójne ujęcia - Double Takes"

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.