Rozmowa z Wojciechem Tuszko

O FOTOGRAFII

Motto: Opowiadał mi kiedyś Marian Szulc, redaktor pisma Świat Fotografii, ukazującego się w Poznaniu o pewnej przygodzie z cenzurą. Wtedy, kiedy zaczynał się socrealizm, on musiał zamieszczać artykuły ideowe zachwalające ten socrealizm i potępiające sztukę burżuazyjną.

Jednego z tekstów cenzura nie puściła, bo autor wyrażając się pogardliwie o sztuce burżuazyjnej wziął za przykład krajobrazy Wańskiego, mięciutkie, deliktane, romantyczne i użył pejoratywnego wyrażenia „wańszczyzna”. Cenzura nie puściła tego tekstu dlatego, bo nie można było w sensie pejoratywnym używać słowa „wańszczyzna” pochodzącego rzekomo od pięknego rosyjskiego imienia Wania.

 

Dr Wojciech Tuszko, 2 sierpnia 2001 r., w Małej Galerii w Warszawie, na wernisażu wystawy Łodzi Kaliskiej. Fot. Arkadiusz Ścichocki / Agencja Gazeta.

Marek Grygiel : Jak wglądała Twoja praca w piśmie FOTOGRAFIA ? Kiedy zacząłeś z nią współpracować ? Czy mógłbyś trochę opowiedzieć na ten temat?

Wojciech Tuszko : W piśmie FOTOGRAFIA zacząłem pracować z początkiem lata 1953 roku. Byłem wtedy asystentem w zakładzie chemii organicznej Uniwersytetu Warszawskiego. Moim kolegą był tam Staszek Sommer, który już pracował w redakcji miesięcznika Fotografia. Był autorem wielu tekstów, zajmował się historią sprzętu fotograficznego. I on mnie dosłownie „zgwałcił” żeby napisać artykuł o przechowywaniu odczynników fotograficznych. Mówię: słuchaj, ja nie mam o tym zielonego pojęcia! A on: przecież ty jesteś chemik! Wiesz co tam się nie może utleniać itd. Napisałem. I tak się zaczęło.

Czy wcześniej sam fotografowałeś, interesowałeś się fotografią?.

Zwyczajnie, amatorsko. Jeszcze przed wojną pstrykałem i oddawałem do zrobienia w zakładzie fotograficznym.

A kiedy naprawdę powstało pismo FOTOGRAFIA ?

FOTOGRAFIA powstała w 1953 roku pod redakcją Adama Johanna, ale bardzo szybko redakcję objął Zbyszek Dłubak.

Można powiedzieć, że w roku powstania FOTOGRAFII Ty już zacząłeś tam pracować ? I do kiedy pracowałeś ?

Do końca, nawet więcej, tzn. do końca FOTOGRAFII w 1972 roku. Po znanej historii ze zdjęciami Bułhaka z Wilna (o czym będzie jeszcze mowa), cała redakcja została wyrzucona na zbitą mordę, zostałem jeden ja.

Dobrze, do tego wrócimy, a teraz lata 50.: kilka tygodni temu udało mi się kupić kilka archiwalnych numerów FOTOGRAFII…

Ja mam wszystkie numery archiwalne, oprócz jednego rocznika, który mi ukradli, ktoś nie oddał, gdy mu pożyczyłem…

Dosyć szybko w tej FOTOGRAFII się odnalazłeś, jeśli tak można powiedzieć, i nie pisałeś tylko na tematy chemiczno – techniczne, w czym byłeś specjalistą, ale jechałeś gdzieś i robiłeś sprawozdanie z jakiegoś kongresu towarzystw fotograficznych, a to z Opola, a to z Gorzowa Wielkopolskiego…

Po prostu Zbyszek (Dłubak) mnie wysyłał na imprezy fotograficzne. Dlaczego jeszcze się tym zająłem: wtedy moi synowie mieli 2 lata, a drugi się urodził i trzeba było ich fotografować. I w ten sposób wlazłem w fotografię.

A jak wyglądał zespół redakcyjny?. Był cały czas Dłubak i miał decydujące zdanie...

… miał decydujący głos. Z tym, że nigdy nie słyszałem jego decydującego głosu. Wszystko było po koleżeńsku. Może decydujący głos miała Henrietta Brzeska Freudenheim.

A kim ona była?

Kapitanem I Armii , z pochodzenia burżuazja żydowska, jej ojciec podobno przed wojną był m.in. właścicielem ulicy Kapucyńskiej w Warszawie, tzn. wszystkich kamienic prawdopodobnie jeszcze wielu innych.. znała świetnie francuski, niemiecki, angielski, rosyjski.

Była pasjonatką fotografii?

Nie, była redaktorką. Ale jak daleko była redaktorką! To co w "Fotografii" było fajne to drobne, dwuzdaniowe, trzyzdaniowe informacje. Jesteśmy w redakcji i Staszek Sommer mówi : przyznam się wam, że ta informacja o wytwórcy płyt fotograficznych w Niemczech w II połowie XIX wieku, który zatrudniał tylko łysych robotników, aby uniknąć reklamacji na znajdowanie włosów w emulsji to ja wziąłem z sufitu.

My w śmiech i zbaranieliśmy, bo Henrietta która z początku spokojnie siedziała przy biurku, nagle wstała, wzięła torebkę, kapelusz i szybko wyszła z redakcji bez słowa. Co się stało? Taksówka do drukarni, wstrzymała druk numeru i dopiero zrobiła po powrocie awanturę.

Czyli można powiedzieć, że była czujnym politrukiem?

Poza tym to była cudowna baba z poczuciem humoru, tylko ono nie sięgało druku.

Wynika z tego, że nie było sielankowe prowadzenie pisma w latach stalinowskich?

Oczywiście, to było balansowanie na linie.



"Fotografie Sławnego" - artykuł w miesieczniku FOTOGRAFIA z 1956 roku

A ta historia wyjazdu do ZSRR? Już po 1956 roku?

To był 1958 rok i pojechałem do Moskwy wydelegowany z Akademii Nauki, pracowałem wtedy w Instytucie Chemii Organicznej. Złożyłem wizytę również w Sowietskoje Foto, była tam wtedy wielka wystawa ogólnozwiązkowa fotografii, poproszono mnie o recenzję, napisałem sporo, zapłacili dobrze, kupiłem wielki odkurzacz, ale nie wydrukowali.

Przywiozłem więc materiały do nas i napisałem duży tekst na parę stron, sporo ilustracji. Mijają dwa miesiące, na Śniadeckich gdzie mieściła się Federacja i Warszawskie Towarzystwo Fotograficzne, spóźniłem się na jakieś spotkanie-zebranie środowiskowe. Wchodzę, a tu wita mnie owacja. Okazuje się, że to na poważnie. Bo ja miałem Sowietskoje FOTO, które przyszło tego dnia, ale jeszcze nie przeczytałem. Oni zdążyli przeczytać! A tam dwustronicowy artykuł: Lidia Dyko, Isskustwowied, odkrytoje pismo… gdzie za moją recenzję z tej wystawy zostałem zdrowo opieprzony, że nie doceniam realistycznych tradycji sztuki radzieckiej, że im sugeruję formalizmy, bo pochwaliłem zdjęcie hokeisty, który był poruszony, itd. w redakcji robi się draka.

Marek Holzman, „Wszystko w prążki”, tylna okładka FOTOGRAFII nr 6/1956. [16 x 23,5 cm]

Zbyszek Dłubak pomyślał i powiedział: dyskutować nie możemy, tłumaczyć się nie będziemy, pomijamy milczeniem. I dlatego o tym nikt nie wie, że była taka dyskusja. Dla Sowietskoje Foto to była ważna rzecz, 1/3 nakładu naszej Fotografii, 15 tysięcy – (czyli czytało nas tam 100 tysięcy ludzi) - szła do ZSRR. To było jedno z niezależnych źródeł informacji o sztuce zachodniej dla nich, legalne, więc wszyscy intelektualiści, nie tylko fotografowie, rozbijali się za naszą FOTOGRAFIĄ .

A teraz o ludziach z redakcji jeszcze trochę. Urszula Czartoryska, jakie było jej miejsce w redakcji?

Była głównym krytykiem i teoretykiem sztuki fotograficznej. Wtedy np. pisała o młodych aktywnych: Beksińskim, Plewińskim, Łagockim...

A kim był Janusz Jirowiec, przez lata całe pisał o sprzęcie fotograficznym ?

Był inżynierem mechaniki precyzyjnej, głównym konstruktorem Warszawskich Zakładów Fotograficznych na Jedwabniczej, był inicjatorem i projektantem wszystkich polskich aparatów fotograficznych, powiększalników i innego sprzętu, facet który miał mechanikę fotograficzną w jednym palcu.

To dlatego była tak ciekawa i gorąca dyskusja o polskich aparatach fotograficznych na łamach pisma. Polskie aparaty Fenix, Start… A kogo jeszcze wspominasz jako ciekawą postać?

Wojciech Kiciński, pracował w redakcji fotograficznej Trybuny Ludu, trochę pomagał Urszuli Czartoryskiej, interesował się fotografią artystyczną.



Karol W. Kasper, „Spojrzenie”, okładka FOTOGRAFII nr 1/1957. [27 x 40 cm]
Edward Hartwig, „Na plaży”, tylna okładka FOTOGRAFII nr 1/1957. [27 x 40 cm]


Zbigniew Pękosławski, „Sprzedawca ptaków we Florencji”, okładka FOTOGRAFII nr 6/1958. [16 x 23,5 cm]
Wojciech Plewiński, „Autoportret”, okładka FOTOGRAFII nr 7/1958. [16 x 23,5 cm]


Przełom 57 i 58 następowały zmiany graficzne, zmiany formatu pisma ?

Tak, z za dużego zrobił się za mały i po dwóch latach zrobił się dobry.

Jeszcze opowiem jedną zabawną historię. Nie pamiętam w którym roku, ale środek lat 50., dostaliśmy pismo z NRD, z jakiejś komisji kultury polityczno-kulturalnej instytucji, że chcą nawiązać z nami kontakt i zapraszają dwóch naszych redaktorów. Ze względu na znajomość języka pojechali: Stanisław Sommer i Henrietta Freudenheim. Na dworcu w Ostbahnhof Berlinie zostali oni powitani przez dwóch Niemców, których nazwiska brzmiały: von Bronovsky i chyba Kowalsky…dwa czysto polskie nazwiska…

Był taki nacisk w latach 50. żeby kraje demokracji ludowej były obecne na łamach Fotografii.. ale potem to wszystko się jakoś poluźniło..?

Ze względu na Zbyszka (Dłubaka), to była jego zasługa. On był otwarty, przecież Zbyszek był komunistą przedwojennym, był w Armii Ludowej. Na słynnym posiedzeniu t.zw. Rady Narodowej, tym pierwszym, organizacyjnym PPR-u przy ulicy Twardej (w PRL Twarda nosiła nazwę ulicy Krajowej Rady Narodowej) on siedział z pepeszą jako ochrona. Mało tego, może pomylę stopnie, ale on na emeryturę wojskową poszedł, a pośmiertnie został mianowany majorem.

Nigdy nie afiszował się z tymi poglądami, tymi powiązaniami wojskowymi. Ale dlaczego został mianowany pośmiertnie?

W czasie Powstania Warszawskiego szedł na spotkanie sztabu AL-u na Nowe Miasto na Freta i sztab został zbombardowany, wszyscy zginęli. Myśleli, że on rownież zginął, a on tam nie zdążył dojść.

Dość szybko go aresztowali, był w obozie koncentracyjnym…

Później zachorował na gruźlicę, miał torakoplastykę, wycięcie żeber, żeby nie było ucisku, on był gomułkowiec, był ze Spychalskim, odchylenie prawicowe i Bierut go odsunął, wiadomo - gruźlica.. dać mu spokój. Dlatego prawdopodobnie przeżył. A potem po śmierci Stalina lekka odwilż i objął redakcję.

Znakomicie prowadził tę FOTOGRAFIĘ, liberalnie…

Cudownie liberalnie prowadził, oczywiście pilnował się i Brzeska pilnowała, żeby nie zrobić jakiejś gafy, ale co się dało, tośmy robili…

FOTOGRAFIA, nr 3/1972, na okładce: Jan Bułhak - Dies Irae

Cenzura była mocna wtedy...

Jakie mieliśmy szczęście i nieszczęście, pod koniec lat 60. Cenzor podkochiwał się w naszej sekretarce…

Była piękna ?

Niekoniecznie. Ale się zdarzyło. I dlatego cenzor „puścił” w 72 roku niecenzuralny materiał. Zbyszek był jedną nogą w Ameryce, już płynął na Batorym, Czartoryska poza Warszawą, któraś z redaktorek była w ciąży i na nowej dziewczynie było całe pismo i ona puściła rzeczy normalne, które okazały się niecenzuralne. Zdjęcia Bułhaka! Rewelacja!

Odkryte w bibliotece uniwersyteckiej, reportażowe. I poszły z oryginalnymi podpisami Bułhaka. Na placu przed katedrą wileńską wojsko polskie i tłumy, wszyscy gdzieś patrzą, a jedna osoba patrzy w obiektyw: to był Piłsudski ! Bułhak zatytułował to zdjęcie „W tłumie”. Jak się zrobiła draka, zarzut : „Wyście ukrywali, że to był Piłsudski!” Niby, że chcieliśmy przemycić Piłsudskiego! A cenzor nie zauważył, bo patrzył w jej oczy, a nie w oczy Piłsudskiego!





I to się wydrukowało?! Granda potężna !

Ale jaka! Litwini się oburzyli, towarzysze litewscy… Na zdjęciach widać entuzjazm ludności oswobodzonego Wilna spod okupacji niemieckiej, ale Litwinom w to graj, bo oni chcą odebrać Wilno…wobec tego z KC z Wilna do KC w Moskwie, z KC w Moskwie do KC w Warszawie reprymenda… afera się powiększa po drodze…

Jak jest afera w Moskwie, to w Warszawie nikt nie wzruszy ramionami i im nie powie: pomyślcie, przecież to idiotyzm… 72 rok, Zbyszek w Ameryce nic nie może zadziałać.. i cała redakcja zostaje zwolniona! Ja jeden zostaję!

Cudny numer dla Wolnej Europy: wolność prasy w systemie komunistycznym! Podobno na antenie się zastanawiali… dlaczego tego Tuszkę zostawili, to jest podejrzany facet…

To się skończyło tak, że powstało nowe pismo FOTO.

Powstało nowe pismo. Nie pamiętam nazwisk, to się zmieniało…. Przyszedł p.o. naczelnego, najpierw był Stanisław Jung, dyr. CAFu, po Jungu był Szargut i potem Jaworski. Myśmy się szybko dogadali, i ja ich wszystkich przetrzymałem.

Po starej FOTOGRAFII zostały zdjęcia nadsyłane ze Związku Radzieckiego, głównie Estonia, Łotwa , Litwa. Chcieliśmy to drukować. I teraz gadka Junga – dyrektor centralnej Agencji Fotograficznej: moi kochani mowy nie ma. Jeżeli będziemy chcieli mieć reprezentatywny zestaw zdjęć radzieckich, napiszemy do Agencji Nowosti. A to są zdjęcia przypadkowo przysłane. A poza tym jeżeli przysyłają zdjęcia do nas to znaczy że ich nie chcą drukować w Związku Radzieckim, nie możemy kontrować oficjalnej radzieckiej polityki kulturalnej, jak ich tam nie drukują to my ich nie możemy drukować. Mało tego moi kochani! Jeżeli ich tam nie drukują to znaczy że ich gnębią, a jeżeli my ich wydrukujemy to oni ich będą jeszcze bardziej gnębić, po co my mamy szkodzić tym ludziom. A w rezultacie, słuchajcie: skąd ja mam wiedzieć, że to są dobre zdjęcia!

No proszę!

Redaktor naczelny, takie powiedzenie w ustach dyrektora CAF-u: skąd ja mam wiedzieć, że to są dobre zdjęcia. Tak mówił redaktor naczelny i dyrektor CAF-u !

Jan Bortkiewicz, „Wrocław”,okładka FOTOGRAFII nr 5/1974. [20 x 23 cm]

A jak to się stało, że obok FOTO powstała FOTOGRAFIA tzw. kwartalnik… I tam od początku redaktorem naczelnym był Wiesław Prażuch. Czy z nim też współpracowałeś?

Chyba do końca był Prażuch, trochę z nimi współpracowałem. Tam dużo pisali Busza, Kłosiewicz i obecny senator, Jan Jackowski…

A co jeszcze można powiedzieć o Fotografii tej „dłubakowskiej”, która była jednak bardzo cenionym pismem wtedy. Potem te pisma już nie miały tej estymy… to przecież i tam pisali tacy ludzie jak Alfred Ligocki, konserwatysta…

Tak, Ligocki, socrealista… na początku Johann, ale rekordy socrealizmu w Fotografii to był Zbigniew Pękosławski. Kto jeszcze tam był.. . Juliusz Garztecki…

Bardzo ciekawa postać, autor książki, politycznie bardzo mocno zaangażowany… Zarzucano mu współpracę ze służbami….

Był oficjalnym świadkiem w procesach AK-owskich w latach 40. że AK współpracowało z Niemcami…facet tak dostał w kość, że mówił… zmuszono go do tego..

On dobrze pisał…

Ale opowiem historię z czasów Szarguta: zrobił spotkanie redakcja plus Związek (ZPAF) w bibliotece Związku, lata 1973-74. Panowała opinia, że Tuszko i Garztecki to się nienawidzimy i ciągle się kłócimy… była taka scenka :

Siedzimy: po lewej Pękosławski, naprzeciwko mnie Garztecki. I zabiera głos Pękosławski mając w ręce kolejny numer FOTO : - Proszę Państwa , czy na tych zdjęiach może się wzorować fotoamator? W całym numerze nie ma jednego takiego zdjęcia. Mnie cholera wzięła ale, że ja nie umiem za bardzo ostro dyskutować, mrugnalem do Garzteckiego a on powiedział:

Jeżeli propozycja kolegi Pękosławskiego zostałaby przez zespół redakcyjny przyjęta tak, by FOTO zamieszczało zdjęcia na których wzorować się maja fotoamatorzy, to ja zawieszam swój udział w redakcji i będę taką tendencję zwalczać. Co to znaczy wzór? To znaczy że fotoamator ma nie myśleć? Itd. itd. …Przecież my mamy wychowywać ludzi myślących, a nie dawać gotowe wzory.

A kto oceniał zdjęcia? Jan Sunderland?

Ocenę zdjęć najpierw robił Witold Dederko.

A Ty w jednym z tekstów bardzo skrytykowałeś jego książkę o panu Pstrykowiczu!

To aż mi przykro!

Zaraz przytoczę Ci fragment:

Str. 309 – jest ponad stronicowa recenzja Wojciecha Tuszki, który pisze:

Niewielka książeczka Witolda Dederki „Łopatą do głowy” wymaga szerszego omówienia niż by to wynikało z jej objętości i przeznaczenia. Jest ona niewątpliwym eksperymentem – pod trzema zasadniczymi względami różni się ona od książek fotograficznych, wydanych po wojnie w Polsce. Po pierwsze jest ona wyraźnie adresowana do młodzieży. Po drugie autor zastosował oryginalną formę wykładu, będącego dialogiem pomiędzy profesorem Panchrockim i jego siostrzeńcem Tadeuszkiem Pstrykowiczem. Po trzecie – co najmniej połowę objętości książki stanowią ilustracje i to nie fotograficzne.

I potem piszesz tak:

Recenzent nie uważa jednak eksperymentu Dederki za udany. Na książce zaciążyła organiczna słabość powojennego piśmiennictwa fotograficznego – niedocenianie poziomu umysłowego odbiorców. Zwrócił na to uwagę Stanisław Sommer w recenzji z dwóch zachodnioniemieckich książek..

I dalej:

O ile jednak ogólne pojęcie „fotoamatora” […] jest trudne do określenia, o tyle „młodzież fotograficzna” – odbiorcy książki Dederki – przedstawia poziom łatwy do ustalenia. Wydaje się, że na tym polu autor książki nie posiada dostatecznego rozeznania. Bohatera książki – Tadeuszka Pstrykowicza, trudno sobie wyobrazić na ławie szkolnej. Jest to chłopiec w najlepszym przypadku nierozgarnięty, a prawdę mówiąc - kretynek, interesujący się fotografią. Autor dostosowuje wykład do jego poziomu. Gdyby jednak zapoznał się z treścią takiego np. „Młodego Technika” czy „Horyzontów Techniki” – pism wychodzących w nakładach sięgających dziesiątków tysięcy egzemplarzy, a przeznaczonych właśnie dla młodzieży, nabrałby o niej innego zdania.

Zastosowałeś tu bardzo polemiczne, ostre pióro!

Może obecnie bym tego nie napisał, bo wtedy uważałem że młodzież myśli. A teraz…Jest powiedzonko Einsteina o nieskończoności, za które powinien dostać drugiego Nobla: Istnieją dwie nieskończoności: nieskończony jest wszechświat i nieskończona jest ludzka głupota. I dodał: nieskończoności wszechświata nie jestem całkiem pewien ale…. głupoty tak.

Ponieważ ciągle pisałem i moja idee fix jest taka, że przy fotografii trzeba myśleć, pewnie dlatego to napisałem.

FOTOGRAFIA nr 5/1974

Kto jeszcze oceniał zdjęcia?

Raz pojechaliśmy do Torunia na jakieś spotkanie. I Zbyszkowi jakiś fotoamator dał kilkanaście zdjęć do oceny. Zbyszek zaczął je segregować na dwie kupki, większa składała się z tych lepszych a mniejsza z gorszych. Te – mówi – wskazując na te lepsze – nie są warte żadnego omówienia, a te – i tu bierze tych kilka gorszych – mimo, że nie doskonałe, warte są analizy, bo na nich można się czegoś nauczyć.

Ty sam miałeś też ciekawe pomysły technologiczne! Jest tutaj taki tekst o tym, jak fotografować przez lornetkę…na zasadzie zrób to sobie sam

O ile pamiętam zastanawiałem się skąd wziąć teleobiektyw! I urodził się z tego ten tekst…

Czy pamiętasz jakieś zdjęcia, tekst, które by Cię jakoś specjalnie poruszyły?

Beksińskiego zdjęcia, nie pamiętam, czy to była okładka… cały mur w perspektywie i w prawym dolnym rogu kawałek głowy. Zaprzeczenie wszystkich zasad kompozycyjnych, a zdjęcie, które uderza….

Wracając do Dederki. Moja najlepsza recenzja to recenzja z jego książki „Guma warszawska”. Dlaczego? Książkę bardzo skrytykowałem, źle ułożony materiał, jak można podawać recepty typu, weź czegoś szczyptę.. itd… pomimo tych niedociągnięć książka napisana z taką pasją, że może zarazić gumą warszawską do fotografowania każdego czytelnika…dziękuję ci, Witold, za tę świetną książkę.

Andy Warhol, „Marylin Monroe”, okładka FOTO nr 7/8 1987. [20 x 23]

On był bardzo malowniczą postacią. Lubił wpadać, porozmawiać, krytykować, często pojawiał się w Malej Galerii, w jej początkach… pewnie wpadał do redakcji FOTO i FOTOGRAFII również…

O tak… to było miejsce spotkań, rozmów, do redakcji ja przychodziłem żeby odpocząć, pogadać, odetchnąć, poplotkować.

Jeszcze jedno: Zbyszek mnie wysyłał na różne konkursy. Np. Pentacon – ORWO był patronem – oni finansowali. Redakcje poszczególnych krajów socjalistycznych zbierały zdjęcia, robili wstępną ocenę i np. 30 zdjęć przedstawiciel redakcji zawoził na jury ogólne. Odbywało się to co roku w innym państwie. I raz przy ocenie kategorii „akt”, wykładam nasze zdjęcia i przy jednym z nich – akt Krynickiego - jest generalne : Nein, nein, nein… ja mowę: aber…nein, nein, nein…zdjęcie Krynickiego: dziewczyna na plaży w dużym skłonie, nogi razem, kolumna nóg, pupa, i nic więcej jej cień na trawie.. kapitalne zdjęcie…nawet nie spojrzeli żeby wstępnie ocenić… ja im odwracam i pokazuję … pięć złotych medali na całym świecie! To był socjalizm…

A Interkamera?

Coś jak teraz PHOTOKINA… zawsze w Pradze i ja reprezentowałem FOTOGRAFIĘ, miałem referat, itd.

Przygoda z cyklu „polsko-niemiecka”, ok. 1970 roku. Mieliśmy bogaty program turystyczny. Siadam do autobusu, z przodu, jak lubię, wycieczka do jakiegoś zamku. Obok mnie siada redaktor z Monachium, bo już z Zachodu ludzie byli również, z Japonii, ze Stanów…z Francji był Paul Montel…

Czyli wyborowe towarzystwo…

Siadam obok redaktora FOTO MAGAZIN z Monachium, najlepsze pismo… istnieje do dzisiaj…odzywam się do niego po niemiecku a on odpowiada mi po angielsku… jak on do mnie po angielsku, to ja zaczynam w mojej łamanej angielszczyźnie…po angielsku mówię najsłabiej… po kilku zdaniach w tej łamanej angielszczyźnie on mnie przeprasza – czy ja pozwolę, że on ze mną będzie mówił po niemiecku, bo przecież wam Polakom może być bardzo niemiłe słyszeć ten język…. Są tacy Niemcy…










Wojciech Tuszko i Marek Grygiel, sierpień 2012 r. Fot. K. Wojciechowski

Jeszcze jedna ciekawostka – rok 1972, Praska Wiosna dogorywała, mieliśmy pożegnalny bankiet INTERKAMERY w stołówce browaru w Kutnej Horze. Cudowny nastrój, przy piwie. Przygrywał jakiś zespół ludowo-beatowy, bo Czesi są muzykalni.

Ale wszystko ma swój koniec.. wstaje pan dyrektor Jemelda, dzyń dzyń w szklankę łyżeczką, dziękuje, ma nadzieje że za rok znów się spotkamy…muzycy zaczynają grać jakąś potoczystą melodię, Czesi zaczynają śpiewać…myślę sobie hymn nie hymn trzeba wstać… wstaję…rzeczywiście dobrze zrobiłem… to była pieśń narodowa Czechy Krasne… wice-hymn narodowy coś jak u nas Boże coś Polskę… i ci Czesi skubani z orkiestry nie zrobili ćwierci taktu przerwy i zaczynają grać od razu Alleluja Mozarta….z wyjątkiem Neumanna z NRD, który miał klapki na uszach jak dorożkarski koń, i jakiegoś Węgra, który dostał w kość od Niemców i od komunistów, cała sala beczy…. łącznie z Japończykiem. Wszyscy zrozumieli…

Wracamy do teraźniejszości. Nadal piszesz o fotografii?

Tak, współpracuję z Kurierem Fotograficznym, piszę recenzje z wystaw.


Z Wojciechem Tuszko rozmawiał Marek Grygiel, Warszawa, 4 sierpnia 2012.

 

 


"O radości i fotografii - antyporadnik", Jerzy Busza, Wojciech Tuszko, wyd. Centralny Ośrodek Metodyki Upowszechniania Kultury, 1986 - 137 stron.
"Wszystko o fotografii". Przekład i opracowanie: Wojciech Tuszko. Wydawnictwo ARKADY, Warszawa 1984, 432 stron.
Książka składa się z dwóch części. Pierwsza omawia całokształt problemów technicznych oraz rządzące w fotografii zasady estetyczne. Druga część książki poświęcona została naukowym i technicznym zastosowaniom fotografii. Wydawca tłumaczenia polskiego uzupełnił tekst zarysem dziejów polskiej fotografii. W ten sposób książka stanowi podręcznik, interesujący zarówno fotoamatora jak i wszyskich zajmujących się zawodowo fotografią.


  

Dr Wojciech Tuszko

Ur. 25.XII.1921 w Warszawie. Studiował chemię na Politechnice Łódzkiej gdzie od 1950 roku był asystentem na wydziale Chemii Organicznej. W latach 1951-1957 asystentura na Wydziale Chemii Organicznej Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1957-1968 Instytut Chemii Organicznej Polskiej Akademii Nauk. Od 1968 roku kierownik Laboratorium Obróbki Materiałów Światłoczułych w Laboratorium Badawczym Warszawskich Zakładów Fotochemicznych FOTON. Prowadził Pracownię Fotograficzną w Instytucie Geodezji i Kartografii w Warszawie. Do 1982 zastępca kierownika Ośrodka Rozwoju Techniki Fotograficznej Centralnego Związku Spółdzielczości Pracy.

Był wiceprzewodniczącym sekcji Fotografii Naukowej ZPAF, w latach 70. sekretarz Rady Federacji Amatorskich Stowarzyszeń Fotograficznych w Polsce, odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Jana Bułhaka i innymi odznaczeniami ZPAF, członkostwo honorowe kilku regionalnych ośrodków fotograficznych.

Jest członkiem honorowym Związku Polskich Artystów Fotografików i członkiem honorowym Fotoklubu Rzeczypospolitej Polskiej.

Napisał książkę „Powiększenie fotograficzne, broszurę „Robimy przeźrocza”, razem z Jerzym Buszą „Antyporadnik fotograficzny”. Jest autorem haseł fotograficznych prawie we wszystkich encyklopediach PWN, tłumaczył z rosyjskiego hasła fotograficzne do trzytomowej „Encyklopedii fizyki” PWN. Przetłumaczył z jezyka angielskiego książki „Jak lepiej fotografować” (wspólnie z J. Jirowcem) i „Jak robić lepsze video”, z języka francuskiego „Wszystko o fotografii” Larousse’a, z języka niemieckiego „Fototechnika” (tłumaczenie zbiorowe).

Autor setek publikacji w FOTOGRAFII, FOTO. Był uczestnikiem i organizatorem wielu warsztatów, sympozjów. Należał do grona jurorów międzynarodowych konkursów podczas INTERKAMERY w Pradze i był jurorem konkursów fotograficznych „Diastar” i „Pentacon-ORWO”.

Od lat 90 wspólpracuje z FOTO KURIEREM.

 

Barbara Kosińska Filocha, wieloletnia wybitna redaktor FOTOGRAFII, nadesłała kilka uwag i uścisleń do wywiadu przeprowadzonego z Wojciechem Tuszko.
 
FOTOGRAFIA ukazywała się w latach 1953 - 1975.
W FOTOGRAFII publikowali obok wymienionych przez Wojciecha Tuszkę m.in. Aleksandra Garlicka, Sławomir Magala.
Zebranie w ZPAF z udziałem m.in. Pękosławskiego i Garzteckiego, o którym mówi Wojciech Tuszko, musiało się odbyć po 1975 roku a nie wcześniej, bo dopiero od 1975 roku zaczęło ukazywać się FOTO.
 

Informacje

Marian Szulc, 1913 – 1979, fotograf, historyk fotografii, współorganizator ZPAF, autor „Materiałów do historii fotografii polskiej – bibliografia 1836 – 1956” wydanych w 1963 roku; od wiosny 1945 kierował pierwszym Referatem Fotografii przy Urzędzie Wojewódzkim Poznańskim. Od 1946 roku kiedy to ukazał się pierwszy numer miesięcznika Świat Fotografii był jego redaktorem naczelnym. To czasopismo o ogólnopolskim zasięgu, przez cały niemal okres swojego istnienia aż do likwidacji w 1952 r. było jedynym w Polsce poświęconym fotografii artystycznej i poprzedzało ukazywanie się FOTOGRAFII.

Tadeusz Wański, 1894 – 1958, fotograf, stworzył malarski specyficzny styl krajobrazów o miękkich, rozmytych konturach, po wojnie współzałożyciel ZPAF, brał udział w licznych wystawach w kraju i za granicą.

FOTOGRAFIA (1953 – 1975) – miesięcznik, pismo które wywarło ogromny wpływ na rozwój tej dziedziny w Polsce. Redaktorem naczelnym był Zbigniew Dłubak (1921 – 2005).

Od 1976 do 1989 roku ukazywało się jako kwartalnik, wydawca: Wydawnictwo ARKADY.

Adam Johann, 1921 - 1994 - fotograf, członek ZPAF od 1950 roku, w latach 50. sprawował w ZPAF szerg funkcji , zwolennik socrealizmu, w latach późniejszych zajmował się twórczością Benedykta Jerzego Dorysa, autor wstepu do katalogu wystawy Dorysa – „Kazimierz nad Wisłą 1931 – 1932”, Muzeum Kazimierza Dolnego 1983.

Jan Bułhak, 1876 – 1950, wybitny polski fotograf, teoretyk, nazywany ojcem fotografii polskiej, rozwujał i propagował założenia tzw. fotografii ojczystej. Organizator i wykładowca fotografii na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, założyciel Fotoklubu Polskiego i wspólzałozyciel Związku Polskich Artystów Fotografików po II wojnie światowej.

Henrietta Brzeska Freudenheim – za-ca redaktora naczelnego w FOTOGRAFII w latach 1954 – 1968, po 1968 roku wyjechała do Izraela, zmarła we Francji w 1977 roku.

Stanisław Sommer, asystent na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego, długoletni wspólpracownik FOTOGRAFII, zm. w 2002 roku.

Sowietskoje Foto – popularny radziecki miesięcznik o fotografii ukazujący się od lat 50 aż co najmniej do połowy lat 80.

Urszula Czartoryska, 1934 – 1998, historyk sztuki, zajmująca się głównie fotografią i sztuką współczesną. Wieloletnia redaktorka FOTOGRAFII, w latach 1970 – 1996 wykładała historię fotografii. Była również kuratorką wystaw w Polsce i za granicą. W 1977 – 1998 pracowała jako Kierownik Działu Fotografii i Technik Wizualnych Muzeum Sztuki w Łodzi. Autorka wielu wybitnych publikacji z zakresu fotografii w tym słynnych „Przygód Plastycznych Fotografii” wydanych przez Wyd. Artystyczne i Filmowe w Warszawie w 1965 roku.

Zdzisław Beksiński, 1929 – 2005, wszechstronny artysta malarz, rzeźbiarz, rysownik, zajmował się fotografią, której zaniechał w latach 60 ub. wieku i jako jeden z nielicznych wycofał swoje członkostwo ze Związku Polskich Artystów Fotografików. Autor wybitnych zdjęć, których znaczenie wzrasta wraz z upływem czasu i być może stanowią one obecnie najważniejszą część jego twórczości.

Wojciech Plewiński ur. w 1928 roku , wybitny fotograf, z wykształcenia architekt, członek ZPAF, wieloletni współpracownik Przekroju, autor ponad 500 okładek tego pisma, fotografował teatr, publikował również swoje zdjęcia m.in. w FOTOGRAFII.

Zbigniew Łagocki, 1927 –2009, wybitny fotograf, pedagog, juror wielu wystaw, współorganizator – wraz ze Zbigniewem Dłubakiem – znaczących ekspozycji: "Wystawa Fotografii Subiektywnej" (Kraków, 1968) i "Fotografowie Poszukujący" (Warszawa, 1971). Od 1977 roku wykładowca fotografii Wydziału Architektury Wnętrz krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, od roku 1990 kierował Katedrą Fotografii Wydziału Grafiki.

Janusz Jirowiec, naczelny konstruktor Warszawskich Zakładów Fotooptycznych, opracowywał polskie aparaty fotograficzne, autor licznych publikacji z zakresu techniki fotograficznej, długoletni współpracownik FOTOGRAFII.

Marian Spychalski, 1906 – 1980, działacz partyjny, wojskowy i państwowy w okresie PRL, marszałek PRL od 1963. Był ostatnią osobą, której nadano ten stopień.

Bolesław Bierut, 1892 – 1956, polski polityk, działacz partyjny, agent NKWD, Przewodniczący Krajowej Rady Narodowej od 1944, pierwszy przywódca Polski Ludowej, Prezydent RP od 1947, Przewodniczący PZPR od 1948, Prezes Rady Ministrów PRL od 1952. Zamrł w Moskwie.

CAF - Centralna Agencja Fotograficzna– powstała w Warszawie w 1951 roku, w ramach RSW – PRASA – KSIĄZKA – RUCH w wyniku połączenia oddziałów fotograficznych Agencji Publicystyczno Informacyjnej (API) i Agencji Robotniczej i Filmu Polskiego. W PRL CAF była jedyną agencją udostępniającą prasie serwis fotograficzny. W 1991 roku weszła w skład Polskiej Agencji Prasowej. Bogate zbiory fotografii CAF, szacowane do ok. 16 - 18 milionów klatek, częściowo zdigitalizowane znajdują się w bazach fotograficznych PAP, negatywy zaś przechowywane są w Narodowym Archiwum Cyfrowym w Warszawie.

Zygmunt Szargut, 1921 - 2010, dziennikarz, członek ZPAF, był pierwszym redaktorem naczelnym wydawanego od 1975 roku, przez różnych wydawców miesięcznika FOTO istniejącego do dziś (obecny wydawca: Kengraf).

Andrzej Jaworski, redaktor FOTO w latach 80.

Wiesław Prażuch, 1925 - 1992, fotograf, wraz z Janem Kosidowskim(1922 - 1992), Konstantym Jarochowskim (1920 – 1978) tworzyli grupę fotoreporterów pracujących w tygodniku ŚWIAT ukazującym się w latach 1951 – 1969, w którym silny nacisk postawiono na fotografię wzorując się na pismach typu Life, czy tygodniku Time. Wiesław Prażuch był redaktorem naczelnym FOTOGRAFII, kiedy przemianowana została na kwartalnik aż do jej likwidacji w 1990 roku.

Jerzy Busza, 1947 – 1997, najwybitniejszy polski krytyk i historyk fotografii. Współpracował z wieloma pismami m.in. z FOTOGRAFIĄ kwartalnikiem z czasów Wiesława Prazucha. W latach 80 wydawał bardzo ważne pismo „OBSCURA”. Od 2007 roku w Radomiu, gdzie zmarł, odbywa się Festiwal Sztuki im. Jerzego Buszy.

Jan Jackowski ur. w 1958 roku, krytyk i historyk fotografii, w latach 1984 – 1990 pracował w redakcji FOTOGRAFII kwartalniku za czasów Wiesława Prażucha, również w FOTO. Po 1990 roku zajął się działalnością polityczną, poseł na Sejm III kadencji, senator RP VII kadencji, stały felietonista Naszego Dziennika i publicysta Radia Maryja.

Alfred Ligocki, 1913 – 1984, publicysta, krytyk sztuki, pisał rwónież o fotografii, autor wydanej w 1962 roku ksiązki „Fotografia i sztuka” oraz „Czy istnieje fotografia socjologiczna”, zasłużony dla środowiska fotograficznego na Śląsku.

Juliusz Garztecki właściwie Juliusz Wilczur-Garztecki, ur. w 1920 roku, pisarz, krytyk literacki, tłumacz, publicysta, fotograf, pracownik aparatu bezpieczeństwa PRL, kapitan Wojska Polskiego. Współzałożyciel Klubu Krzywego Koła w latach 50. Członek ZPAF. Napisał m.in. „Fotografia rodzinna”, przywrócił jednym z artykułów w FOTOGRAFII pamięć o fotografie Michale Greimie, działającym na Podolu w XIX wieku.

Zbigniew Pękosławski, 1911 – 1998, fotograf, pedagog, teoretyk zaangażowany w promowanie sztuki socrealistycznej w Polsce. Wykładał na PWSFTiTv w Łodzi. Autor ksiażek i podręczników dla fotoamatorów.

Jan Sunderland, 1891 – 1979, fotograf, artysta plastyk, autor licznych publikacji i podręczników nt. fotografii m.in. „Estetyka i sztuka fotografii”,WL Kraków, 1979. Rozgłos uzyskał długoletnim prowadzeniem rubryki z oceną nadsyłanych do redakcji FOTOGRAFII zdjeć. Od 1980 r. w Nowym Targu organizowany jest corocznie Międzynarodowy Konkurs Fotograficzny im. Jana Sunderlanda. Tematem konkursu jest krajobraz górski.

Witold Dederko, 1906 – 1988, fotograf, pedagog, aktor, autor 12 książek z dziedziny fotografii, m.in. słynnej „Gumy warszawskiej”, techniki, która uważana jest za jedną z klasycznych technik fotograficznych.

Albert Einstein, 1879 – 1956, jeden z największych fizyków-teoretyków XX wieku, twórca ogólnej i szczególnej teorii względności, laureat Nagrody Nobla z 1921 roku w dziedzinie fizyki za wyjaśnienie efektu fotoelektrycznego.

INTERKAMERA – targi fotograficzne w Pradze Czeskiej w latach 60.i 70 ostatnio przeniesione do Brna.

Pentacon, ORWO - firmy produkujące sprzęt i materiały fotograficzne w Niemieckiej Republice Demokratycznej.

Andrzej Krynicki, 1930 – 2005, fotograf specjalizujący się w akcie, członek London Salon i Royal Photographic Society , autor licznych publikacji w czołowych  wydawnictwach światowych, laureat ponad 2000 nagród i dyplomów, juror wielu międzynarodowych wystaw.

„Horyzonty Techniki” (1948 – 1990) i „Młody Technik” pisma dla młodzieży ukazujące się w PRL-u, cieszące się dużą popularnością.

FOTO-KURIER, zał. w 1991 „pismo użytkowników sprzętu foto i video”. www.foto-kurier.pl

Wojciech Tuszko na otwarciu wystawy Joanny Joanny Zastróżnej p.t. "NR 3"., Mała Galeria ZPAF CSW w Warszawie, 6 listopada 2001 r.
Fot. Maciej Zienkiewicz / Agencja Gazeta.

Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.