Robakowski: siła fotografii

Józef Robakowski, z cyklu "Obrazy intuicyjne", 1958; fot z wystawy w Galerii Pusta, 2003.

Trudno jest rozpatrywać wywodzącą się jeszcze z przedwojennej tradycji konstruktywizmu twórczość Józefa Robakowskiego, artysty tak wszechstronnego i mającego tak ugruntowaną pozycję w sztuce polskiej dzieląc ją na różne dyscypliny. Jego dokonania na polu filmu eksperymentalnego, tworzenia obiektów i wszelkiego rodzaju instalacji multimedialnych, performance, wreszcie video, nie mówiąc już o działalności teoretycznej czy edukacyjnej wykraczają znacznie poza wąsko rozumiany biogram dokonań tego znanego współczesnego artysty. Fotografia jednakże, której granice przekraczał i poszerzał wielokrotnie, zajmuje w jego artystycznym życiorysie miejsce szczególnie ważne.

O miejscu fotografii w jego twórczości zadecydowały pierwsze zaangażowania, jeszcze podczas studiów historii sztuki i muzealnictwa w Toruniu na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, w aktywną twórczość grup artystycznych, których był współzałożycielem: „OKO” (1960), „KRĄG” (1965-67), STKGF „Pętla” (1960-66) i grupy, która najbardziej rewolucyjnie zapisała się w historii polskiej fotografii ówczesnych lat: ZERO-61 (1961-69).

Na początku tworzyli ją studenci wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Im. Mikołaja Kopernika, Czesław Kuchta (zm. 2001), Jerzy Wardak, Józef Robakowski, Wiesław Wojczulanis, Roman Chomicz i Lucjan Oczkowski. Później do grupy przystąpili: Andrzej Różycki (w 1964), Antoni Mikołajczyk (w 1967), Wojciech Bruszewski (w 1967) i Michał Kokot (w 1967) i oni chyba nadali jej jeszcze bardziej wyrazisty ton. Przez pewien czas z grupą współpracował również poeta Janusz Żernicki.

Zerowcy, jak ich popularnie nazywano, zyskali spory rozgłos.

Grupa Artystyczna Zero-61: Andrzej Różycki, Józef Robakowski. Fot. Tadeusz Rolke.
Grupa Artystyczna Zero-61: Andrzej Różycki, Czesław Kuchta, Józef Robakowski. Fot. Tadeusz Rolke.
Grupa Artystyczna Zero-61: Wojciech Bruszewski, Józef Robakowski, Jerzy Wardak. Fot. Tadeusz Rolke.
Grupa Artystyczna Zero-61: Wojciech Bruszewski i Józef Robakowski. Fot. Tadeusz Rolke.

Tak o Grupie pisze Magda Skrzeczkowska: Tym, co z pewnością znamionowało inicjatywę ZERO-61 był ogromny zapał i determinacja, z jaką młodzi artyści poszukiwali nowych dróg dla fotografii lat 60-tych. Większość z nich to studenci Akademii Sztuk Pięknych, którzy posiadali solidną bazę teoretyczną, wiedzę z zakresu historii sztuki i filozofii. Kontakt z wybitnymi profesorami dodatkowo podsycał chęć odkrywania interesujących, mało znanych obszarów dla twórczości wizualnej (…)
Organizowali spotkania, prezentacje, wystawy, festiwal fotografii. Obok tego, pełni zapału i odwagi, sami eksperymentowali. Trudno mówić o jednym, wspólnym nurcie czy programie, który pozwalałby na jednolity opis ich poczynań z fotografią. Każdy z autorów zachował swoistą odrębność i indywidualność. U poszczególnych twórców możemy doszukać się nieco innych inspiracji: dadaizmem, symbolizmem niemieckim, wczesnym polskim ekspresjonizmem, międzynarodową fotografią amerykańską, Bauhausem, filmem jako takim, czy elementami konstruktywizmu. Nie rozwiązania formalne przede wszystkim, ale ogólna potrzeba i chęć przełamywania i przekraczania granic ówczesnych realizacji fotograficznych, była tym, co spajało grupę zapaleńców - amatorów. Niezależni, z dala od oficjalnych instytucji i organizacji, w atmosferze inspirującej współpracy, dążyli do stworzenia dobrych, nowoczesnych i świeżych prac.

Stawiali czoła poglądowi, jakoby fotografia była sztuką odrębną i samodzielną. Na wiele sposobów badali jej możliwości. Bliższa im była wizja fotografii, jako jednego z wielu środków wyrazu, wynalazku, którym można się posłużyć w ramach plastyki jako takiej. Eksperymentowali z technikami. Prawie każdy wypracował swoją metodę pracy. Fotomontaże pozytywowe i negatywowe, wielokrotne ekspozycje, solaryzacja, techniki fotograficzne łączone z zabiegami graficznymi oraz elementami malarstwa.

Z czasem realizowano eksperymenty, w których fotografia funkcjonowała przede wszystkim jako specyficzny obiekt przestrzenny. Aranżacja wystaw była integralną częścią wypowiedzi artystycznych. Zwracano uwagę na przedmiotowość samych zdjęć. Umieszczano je w specjalnie dobranych miejscach, zestawiano z wyselekcjonowanymi przedmiotami realnymi. Budowano relację między światem rzeczywistym, a pozornie realnym światem z fotografii. Józef Robakowski stworzył znaną pracę Durszlak, która łączyła obraz fotograficzny z prawdziwym gwoździem/1, na którym zawisło kuchenne narzędzie. Fotografię Jerzego Wardaka Spychacz eksponowano przy piaszczystej górze, pracę Andrzeja Różyckiego, na której widniał sfotografowany parkan, zaprezentowano właśnie na nim.

Intensywne poszukiwania owocowały ciekawymi, nowatorskimi odkryciami. Od badań nad techniką fotograficzną, grupa przemieściła się w stronę działań intermedialnych, przestrzennych, momentami wykorzystujących elementy happeningu. /2

Odwoływali się do świata nierzeczywistego, sięgali do mitologii narodowej (słynne zdjęcie – kolaż Andrzeja Różyckiego z 1967 roku pt. „Zatruta Studnia” /3 na bazie obrazu Jacka Malczewskiego), swoje wystawy realizowali w sposób niekonwencjonalny, łączyli różne techniki i konwencje, czego rezultatami były również obiekty, parainstalacje, fotokolaże, świadome deformacje obrazu.

Dobrym przykładem z tego czasu niech będzie praca Józefa Robakowskiego pt. "Ręka.” /4.

Intensywna praca w grupie Zero-61, wzajemne oddziaływanie na siebie, stały proces doskonalenia warsztatu i przełamywania kolejnych formalnych ograniczeń dokonywał się jednocześnie z rozwojem intelektualnym. Wtedy Józef Robakowski wyznaje szczerze w jednym z tekstów towarzyszących wystawie grupy: „W chwili obecnej moja praca znajduje się w fazie prób, doskonalenia i ciągłego uzupełniania, bowiem świadomość niedoskonałości jest dla mnie nieustannym dopingiem, niezbędnym do dalszego kształcenia swoich wypowiedzi. Każda kolejna wystawa daje mi możliwość korekty własnych poczynań(…)” /5

Reprodukcja strony z miesięcznika FOTOGRAFIA - fragment artykułu Urszuli Czartoryskiej "Czego fotografowie poszukują?" z numeru 6 (216) / 1971.

Te ważne lata 60., w których fotografia zaczyna przekraczać swoje granice, wychodzić poza realność własnej formy, odwoływać się do abstrakcji (wcześniejsze dokonania Bronisława Schlabsa, Zdzisława Beksinskiego i Jerzego Lewczyńskiego - tzw. "Antyfotografia"), kończą się w 1968 roku efektowną wystawą pt. "Fotografia Subiektywna" . Dekada ta sprzyjała fotografii eksperymentalnej, dzięki uaktywnieniu się młodych twórców z ruchów neoawangardowych, (por. rozkwit teatru studenckiego, klubów studenckich w których grano muzykę jazzową itd.)

Wtedy też grupa Zero-61 zakończyła oficjalnie swoją działalność wystawą tzw. fotografii „poniżonej” , radykalnie zdeformowanej, zaprezentowanej w przestrzennych aranżacjach wnętrza zrujnowanej kuźni w Toruniu przy ulicy Podmurnej 32. /6

Już podczas trwania wystawy Fotografii Subiektywnej w Krakowie w 1968 roku Józef Robakowski zauważa, że prace członków Grupy Zero 61 wyróżniają się na tle innych efektownym zestawem, ale już nie bardzo przystają do nadchodzących lat 70.

Ta dynamika wiąże się z powołaniem Warsztatu Formy Filmowej w Łodzi w 1970 roku. Oprócz Józefa Robakowskiego znaleźli się w nim (w kolejności alfabetycznej) : Kazimierz Bendkowski, Wojciech Bruszewski, Paweł Kwiek, Antoni Mikołajczyk, Janusz Połom, Andrzej Różycki, Ryszard Waśko.

Józef Robakowski "Ćwiczenia na dwie ręce", 1977; fot. z katalogu wystawy "Stan świadomości", BWA Łódź

Znawca kina eksperymentalnego Ryszard Kluszczyński powyższych artystów sytuuje w tzw. pierwszym kręgu Warsztatu najściślej z nim związanych i mających decydujący wpływ na jego działalność, ale podaje również innych twórców, którzy współpracowali z Warsztatem dołaczając do niego w późniejszym okresie takie osoby jak np. Zbigniew Rybczyński, Ryszard Gajewski i in. W końcowym okresie działalności Warsztatu w kręgu jego działań znalazła się też przez chwilę grupa artystów młodszego pokolenia, jak Janusz Kołodrubiec, Tomasz Konart, Andrzej Paruzel, Janusz Szczerek, którzy wkrótce powołali do istnienia swoją własną formację artystyczną, po części opozycyjną programowo, po części jednak zakorzenioną w aktywności Warsztatu.

Był też krąg artystów którzy „w ramach wspólnych przedsięwzięć podejmowali dialog artystyczny z Warsztatem, chociaż w żadnej mierze nie należy ich zaliczać do grupy. Spośród nich wymieniłbym dla przykładu artystów tak istotnych dla współczesnej sztuki polskiej, jak Zbigniew Dłubak, Andrzej Partum, Jan Świdziński czy Zbigniew Warpechowski.”

I jak trafnie zauważa Kluszczyński Wszystkie te kręgi: artystów, współpracowników, zwolenników, dyskutantów, a także krytyków i animatorów, takich jak na przykład Gerard Kwiatkowski czy Janusz Zagrodzki, oraz wspierające ich działania instytucje, przede wszystkim galerie autorskie, utworzyły rozległy i dynamiczny ruch twórczy, który ze względu na zakres i skalę działalności oraz - przede wszystkim - z uwagi na nowatorstwo, oryginalność i ważność dokonań nadał dekadzie lat siedemdziesiątych jej charakter artystyczny, utworzył jej awangardowe oblicze. (…) A przełom ten to w istocie przejście od awangardy zakorzenionej jeszcze w klasycznym myśleniu o sztuce w kategoriach formy, stylu i wartości, do charakterystycznej dla neoawangardowej antysztuki dematerializacji, deformalizacji i autoanalizy, przejście od reprezentacji i ekspresji do działania i komunikowania, od przedmiotu do funkcji, od plastyki do mediów. W procesie tym Warsztat Formy Filmowej odegrał rolę nie do przecenienia. /7

Na wspomnianej wystawie Warsztatu w CSW z 2000 roku znalazły się również fotografie, bądź to w postaci prac poszczególnych autorów bądź plansz fotograficznych. Warto bowiem zaznaczyć, że fotografia stanowiła istotny składnik działań i analiz warsztatu, zarówno w relacji do filmu jak i do samej analizy technicznych parametrów fotograficznego nośnika (prace Ryszarda Waśki).

W latach 70 powstało wiele prac fotograficznych Jozefa Robakowskiego, które mieściły się w kategoriach sztuki uprawianej w ramach Warsztatu Formy Filmowej. Warto to wspomnieć, że był to czas sztuki konceptualnej, wielu artystów zaczęło analizować medium fotografii, do Polski zaczęły również w szerszym zakresie przenikać wiadomości na temat najnowszych zjawisk w sztuce za granica. Zresztą Warsztat Formy Filmowej od razu zyskał spore zainteresowanie poza Polską. I tak jak jeszcze oddziaływanie Grupy Zero-61 miało charakter bardziej lokalny, to Warsztat aktywnie prezentował się na scenie międzynarodowej zyskując spore i autentyczne zainteresowanie. Nastaje nieco lepsza odwilżowa atmosfera i pewne otwarcie na Zachód, ożywia się również artystyczne życie w kraju . Galeria Współczesna w Warszawie, prowadzona przez Janusza Boguckiego prezentuje w roku 1971 ważną wystawę „Fotografowie poszukujący”.

Józef Robakowski, silnie zaangażowany w działalność Warsztatu Formy Filmowej, tworzy równocześnie szereg prac o charakterze fotoobiektów np. powstały w 1970 roku obiekt interaktywny pt. „Rolki”, który w warstwie bezpośrednio skojarzeniowej wydaje się parafrazą kolejowych rozkładów jazdy umieszczanych w dworcowych poczekalniach w postaci rolek, które obraca się by odnaleźć właściwe połączenie. W obiekcie Robakowskiego zamiast nalepionych rozkładów jazdy pociągów widzimy fotografię mężczyzny w przeciwsłonecznych okularach. Inne zdjęcia to seria tzw. fotografii astralnej, powstającej w oparciu o promieniowanie fluidalne co poparte jest naukowym wywodem, którego autentyczności nie do końca jesteśmy pewni dopatrując się w tym jednak pewnej ukartowanej prowokacji.

Kolejna realizacja to „Fotografia mechaniczna”. Z piętnastometrowej wieży artysta zrzuca osiem wyciętych z kartonu cyfr na betonowy plac. Następnie fotografuje osiem płaszczyzn wyznaczonych losowo (nie ma wpływu na to gdzie upadną). Nie ma tu żadnej autorskiej motywacji, nie ma wpływu żadnych emocji, przestrzeń sfotografowana w ośmiu odsłonach została wybrana mechanicznie . Sfotografowana rzeczywistość jest jedynie wrażeniem odbieranym przez umysł gdzie „tautologiczna relacja miedzy zdjęciem a rzeczywistością jest jedną z możliwych”./8 Inna seria zdjęć powstaje wtedy kiedy „kamera fotograficzna wirując ze zmienna szybkością dokonuje zdjęcia widoków pleneru losowo – samowyzwalaczem”/9

Mała Galeria PSP-ZPAF, Warszawa , wystawa Józefa Robakowskiego "Zapisy mechaniczno - biologiczne", 28.04.1978,
fot. Arch. Małej Galerii

Drugą, niejako siostrzaną pracą z tego cyklu są „Zapisy mechaniczno-biologiczne”. Eksperyment polegający na celowym oderwaniu kamery od oka. Interesują go badania na relacją własnego organizmu psycho-fizycznego do urządzeń, którymi dokonuje mechanicznych zapisów (aparatu fotograficznego, kamery filmowej, video).

Efektem tych badań jest przekonanie o kapitalnym znaczeniu wynalazków technicznych, bowiem umożliwiają one przeniesienie moich stanów psycho-fizycznych, temperamentu i świadomości na taśmę. (…) dzięki swej specyfice i możliwościom pozwalają na przekroczenie moich wyobrażeń o utajonych w skomplikowanej „rzeczywistości” zjawiskach, stają się narzędziem penetracji tajemnic świata, jeszcze jedna metodą ich odkrywania…” /10

W istocie chodzi mu o wyłączenie zmysłu wzroku i poddanie zapisywanej rejestracji w stanie niekontrolo­wanej ekspresji. Wynikiem tego są prace zamazane, abstrakcyjne, w formie na pozór oderwane od rzeczywistości. Obraz zapisany w taki sposób na negatywie, potem na odbitce bromowej ulega strukturalizacji, „znajduje się pomiędzy rzeczywistością badaną i jej interpretacją”./11

W końcu lat 70 pojawi się mniej znany obecnie, ale mający również ważny wpływ na analityczne badanie medium fotografii cykl „Czeluście”. Opierając się na tezie jaką sformułowała Maya Deren a która sprowadzała się do tego, że fotografia jest formą samej realności bowiem na fotografii obiekt stwarza własny obraz przez wypromieniowanie swego światła na materiał światłoczuły. W tym procesie udział człowieka zostaje wykluczony. Stąd rodzi się autorytet realności fotografii. „Realność” to magiczna siła obrazu fotograficznego. Jednak gdy bliżej przyjrzymy się temu zagadnieniu okazuje się, że mamy do czynienia ze swoistą mistyfikacją, spowodowaną dla naszej wygody i poczucia bezpieczeństwa, bowiem ta magiczna siła fotografii jest umowna – jest zaledwie pozorem samej realności. Okazuje się, że obraz fotograficzny posiada w swej naturze braki, czyli „CZELUŚCIE”, których przy percypowaniu widoków fotograficznych nie zauważamy, udajemy jakby przed sama fotografią, że jest doskonalsza od nas - to śmieszne i rozczulające, że daliśmy się złapać w wymyśloną przez siebie pułapkę./12

Józef Robakowski, z cyklu Kąty Energetyczne, 1975-1991, fot. z katalogu wyst. Energia Przekazu, In Situ 2005
Józef Robakowski, z cyklu Kąty Energetyczne

Ta magiczna siła obrazu fotograficznego często pozostająca w sprzeczności z wiarą w kategoryczny obiektywizm zdjęcia sprawia, że twórczość Józefa Robakowskiego ulega ciągłej ewolucji. Podczas wystawy Fotografowie Poszukujący z 1971 roku następuje degradacja fotografii, dokonana symbolicznym gestem włożenia obrazu fotograficznego na płótnie do wielkiego słoja z wodą, gdzie po dwóch dniach emulsja fotograficzna niknie i płótno zostaje zupełnie białe. Pojawiają się fotoobiekty interaktywne, jak wspomniane uprzednio Rolki, efektowna Kula, czy słynne oblepione zdjęciami krzesło, które fotoreporterka Irena Jarosińska dla pisma Polska sfotografuje z nagą modelką, tworząc tym samym niewinny żart wnoszący trochę emocji do tej bardzo pojęciowej i chłodnej sztuki. Wnikliwe opisy i recenzje z wystaw podkreślały zarzuty stawiane przez niektórych artystów ( w trakcie wystaw odbywały się sympozja i spotkania) wobec prac trójwymiarowych foto-obiektów Robakowskiego, zarzuty o pewien rodzaj efekciarstwa /13. Ścierały się wtedy różne poglądy, a niekonwencjonalne metody użycia fotografii do tworzenia form przestrzennych i całych environments przebojem zdobywały sobie miejsca w galeriach. Nie od rzeczy będzie tu przypomnieć słynna Ikonosferę Zbigniewa Dłubaka, foto-rzeźby i inne assamblaże z użyciem tworzywa fotograficznego.

Pokaz filmów J. Robakowskiego (przy projektorze) w Małej Galerii PSP - ZPAF w Warszawie, 20.05.1980, fot. Arch. Małej Galerii
Otwarcie wystawy Antoniego Mikołajczyka (z parasolem) w Małej Galerii ZPAF w Warszawie, 13.10.1987.
Fot. Zygmunt Rytka / Arch. Małej Galerii
Uczestnicy Kolędy Artystycznej w Koszalinie, 10-12.02.1984, Archiwum Małej Galerii.
Józef Robakowski / Andrzej Różycki - Dwa zdjęcia, wystawa w Małej Galerii ZPAF, Warszawa, 20.09.1983 r.

Początek lat osiemdziesiątych do nawrót do wątków autobiograficznych. Tym bardziej, ze czasy stanu wojennego wielu artystów kierują do działań o charakterze prywatnym. Wtedy to powstaje cały ruch sztuki niezależnej, artyści stają się twórcami, którzy życie artystyczne animują sami poprzez szereg nieoficjalnych wydarzeń. Odbywa się wtedy wiele spotkań, sympozjów, prezentacji w prywatnych pracowniach, są tzw. pielgrzymki artystyczne – wszystko to bardzo spontanicznie i poza zasięgiem cenzury. Wtedy to też powstaje tzw. Kultura Zrzuty, która najdobitniej objawia się podczas słynnych prezentacji Festiwalu Kina Niemego na Łódzkim Strychu przy ulicy Piotrkowskiej . Grupa Łódź Kaliska i bardzo wielu fotografów, performerów, animatorów sztuki realizuje niezwykle ciekawy, niezależny i spontaniczny program. Są też miejsca instytucjonalne, które zachowują swoją niezależność i tam również odbywają się wystawy i spotkania. Obok Galerii BWA w Lublinie prowadzonej przez Andrzeja Mroczka, warszawskiej Dziekanki, takim miejscem jest również Mała Galeria ZPAF, w której powołana zostaje tzw. Rada artystyczna, mająca na celu uniemożliwienie likwidacji galerii, czego domagała się większa część konserwatywnie nastawionych członków ZPAF. Józef Robakowski jest jednym z tych twórców, którzy inicjują obronę przetrwania galerii, prezentują tam swoje prace i to już w 1983 roku, kiedy wraz z Andrzejem Różyckim realizują wystawę pt. „Dwa zdjęcia”. Robakowski pokazuje serię autoportretów na tle monitora telewizyjnego, na którym odbywa się transmisja z powitania papieża Jana Pawła II, który przybył z drugą wizytą do kraju. W tle obok papieża zobaczyć można oficjeli m.in. generała Wojciecha Jaruzelskiego czy przewodniczącego Rady Państwa, Henryka Jabłońskiego. Tytuł całego cyklu to Fotografia wotywna, natomiast swoistej ironii dodaje deklaracja autora pod zdjęciami: „Zawsze byłem przy Tobie”. Wystawa jest o dziwo tolerowana przez cenzurę, chociaż jej wydźwięk jest oczywisty. /14

Zaproszenie na organizowany przez Małą Galerię ZPAF pokaz video Józefa Robakowskiego w 1985 roku w Warszawie

Również do obrazu telewizyjnego odwołuje się autor kiedy tworzy cykl pt. „Impulsy – FOTO- ŚWIATA” . Są to „fotogramy-syntetyczne, obrazy-pojecia wyrwane z iluzyjnej rzeczywistości telewizyjnej”. Tę rzeczywistość poddaje analizie, uważając, że kiedy oglądamy biernie program tv jesteśmy manipulowani. Na ile więc można kreatywnie dzięki fotografii ingerować w gotowy już materiał telewizyjny? „Videogram ma w swojej naturze jeszcze ruch, faktyczny upływ czasu, który fotografia potrafi mechanicznie zatrzymać. Wykonanie takiej operacji na materiale telewizyjnym może ujawnić nam (unaocznić) pewne nieukierunkowane energie obrazu elektronicznego w postaci postrzegalnej. Kiedy jednak te obrazy uzyskają formę syntetycznych fotogramów… (…) mogą powstać nowe, własne pojęcia. TO JEST NIEBYWAŁA SIŁA FOTOGRAFII !” /15

Józef Robakowski, z serii "Gwiazdy", z wystawy "Impulsy Foto-Świata", fotografia syntetyczna, 1996-1997
Józef Robakowski, z serii "Idole", z wystawy "Impulsy Foto-Świata", fotografia syntetyczna, 1996-1997.

Energia – to co jest spoiwem twórczości Józefa Robakowskiego, dotyczy istotnego cyklu prac z serii Kąty Energetyczne. Wszystko zaczyna się od fascynacji problemu istnienia KĄTA jako „swego rodzaju geometrii intuicyjnej”. Na ile geometria - jako zjawisko czysto abstrakcyjne może funkcjonować w sztuce. By to się stało, jako coś w rodzaju zastosowania geometrii intuicyjnej Robakowski narzuca geometrię na rzeczywistość, nawet więcej: na własną motoryczność biologiczną, co według niego powoduje napięcie energii metafizycznej, czyli jest sposobem „nadania własnej artykulacji niezależnie istniejącej już (…) materii”./16 Seria prac z tego cyklu kontynuowana przez kilka lat, mająca bardzo wiele odmian i wariantów zostanie również utrwalona w oparciu o realizację video./17

Nieomal skrajne rozumienie fotografii pojawia się już w latach 70. kiedy to Józef Robakowski zdecydowanie oddala się od fotografii konceptualnej, ale czerpiąc z jej środków wykorzystując do własnych działań. Jedna z prac, która dobrze oddaje te tendencje jest cykl fotografii pt. Niebo czasu domyślnego. „Ciemne kształty płynące po jasnym tle przypominają chmury, ale nie wiadomo czy rzeczywiście są odzwierciedleniem zjawisk przyrody czy ingerencją człowieka w materiał światłoczuły. Reprezentują autonomiczny świat, który powstaje na styku ich obu. Podobnie jak Fotografie astralne (1972) pokazują dystans do konceptualnych poszukiwań i pseudonaukowej machiny zaprzęgniętej w służbie sztuki.”/18

Z kolei swoistą grę „realnego z obrazem pozornym” podejmie w pracy Magia Zwierciadła. „Kontakt z lustrem stanowi jedno z pierwszych indywidualnych doznań metafizycznych”. Nietrudno zauważyć, że podejmujemy z lustrem swoistą grę, ożywia ono w nas poczucie stania się kimś innym. Zaczynamy odczuwać, że jesteśmy „artystami”, że możemy coś wykreować przywołując relacje człowieka z jego własnym odbiciem. Dosyć szczere wyznanie o tym, że te możliwości tajemne zwierciadła uwiodły go podobnie jak i wielu przed nim pozwala mu zacytować wcześniejsze tego typu próby znane powszechnie z historii fotografii jak portrety wielokrotne Wacława Szpakowskiego, Marcela Duchampa i najsłynniejszy w naszej ikonosferze „Autoportret wielokrotny’ Stanisława Ignacego Witkiewicza z ok. 1917 roku. /19

Bardzo interesujące są realizacje Józefa Robakowskiego, które nie odwołują się bezpośrednio do medium fotografii, ale bazują na niej w sposób czasami zupełnie nieoczekiwany. W 1979 roku artysta pojawia się na zaproszenie Jozefa Bluma-Kwiatkowskiego, z którym w przeszłości współpracował, w małej wiosce artystycznej Kleinsassen w pobliżu Fuldy. Tam, przebywając jakiś czas, poznaje sporo miejscowych osób z którymi nawiązuje relacje szacunku i wzajemnej sympatii. Rodzi się wtedy pomysł, by utrwalić ich w portretach, które składałyby się na pozbawiony pozy i makijażu wizerunek ich osobowości. Powstaje z tego bardzo autentyczny zapis pt. „Zwykli Niemcy”. Projekt ten jest zarazem kolejną próbą zmierzenia się z tzw. obiektywnością fotografii, bowiem Robakowski postanawia wykorzystać najnowocześniejsze zdobycze techniki cyfrowej i dokonać przeniesienia wizerunku tych postaci na digitalny haft. „Rezultat okazał się zaskakujący – precyzyjne , nowoczesne urządzenia z powodu swej technicznej bezradności nie poradziły sobie. Bez jakiejkolwiek autorskiej zgody - pisze z ironią – „zmasakrowały” portrety moich niemieckich przyjaciół. Zażenowany tym doświadczeniem – uważam, że podjęły one bezczelną próbę – „w imię swej przysłowiowej doskonałości” odebrania moim bohaterom sympatycznej f o t o g r a f i c z n e j (podkr. wł.) osobowości…”/20

Józef Robakowski - z cyklu Zwykli Niemcy, 1979-2004, foto-haft. Fot. z katalogu wystawy Czas Zapamiętany, CSW, 2007

O związkach eksperymentalnej twórczości filmowej Józefa Robakowskiego z fotografią bezpośrednio nie sposób nie wspomnieć. Szereg projektów twórczych miało formy przemienne, często również poetyka obrazu filmowego czy video przenoszona była wprost, albo użyta z całą świadomością przetworzonego obrazu na prace fotograficzne – dwuwymiarowe. Można tu przywołać kilkuletni cykl „Sztuka to potęga” czy Video Portrety (od 1997) gdzie pojawia się cała plejada artystów takich jak Włodzimierz Borowski, Zygmunt Rytka, Natalia LL, Izabela Gustowska, Zbigniew Libera i inni. Ich twarze są zniekształcone w taki sposób w jaki otrzymujemy odbitkę fotografując ekran telewizora. W wyniku fotograficznej rejestracji zatrzymanego obrazu video następuje pewna uniformizacja wyrazu, która jednakże nie przekreśla cech wyróżniających i indywidualizujących poszczególne wizerunki./21

Wątki biograficzne stale były obecne w twórczości Józefa Robakowskiego – zapis upływającego czasu, zapisy stanów psychofizycznych, jego analiza poprzez rejestracje codzienności w szeregu filmów i video ma również swoje przełożenia na fotografię. Jedna z wcześniejszych prac o tautologicznym wydźwięku z użyciem własnego dowodu osobistego lub zestawu pozornie chaotycznie na sobie powklejanych fotografii z kręgu rodzinno prywatnego już w latach sześćdziesiątych zapowiadała tego rodzaju poszukiwania. Siłę fotograficznego konserwowania i reinterpretowania czasu w jakimś sensie oddaje bardzo kameralna i „intymna” wystawa zadedykowana matce „i wielu polskim rodzinom zdestruowanym przez wojnę i władzę PRL…” Ta wzruszająca historia to przywołane zdjęcia z albumu z fotografiami rodzinnymi. Jak się okazało ojciec artysty „namiętnie fotografował”. W odziedziczonym albumie zachowały się zwykłe amatorskie fotografie – jak się okazuje po latach bezcenne, tym bardziej, że w kilka miesięcy po urodzeniu Józefa Robakowskiego, jego ojciec Tadeusz zginął w kampanii wrześniowej 1939 roku. Wystawa składająca się z 70 fotografii zawierała tylko jedną wykonaną przez autora - portret matki./22

Jednakże ta wystawa poprzez czytelność przesłania może być tylko potwierdzeniem na stałą ewolucję i konsekwencję w poddawaniu fotografii bezustannej weryfikacji co do jej możliwości, nawet kiedy dopuszczane są uczucia, które spychają nieco neowangardowe poszukiwania i analizy fotograficznego medium.

Sztuka Józefa Robakowskiego jest bowiem z założenia biegunowym przeciwieństwem utartych kanonów sztuki popularnej co za tym idzie w taki sposób rozumianej fotografii. Poddawał ją w swojej twórczości bezustannym eksperymentom, wyprowadzał w obszary mentalne i geometrycznie przestrzenne, weryfikował obiektywność fotografii, jej istotność, a także prawdę przekazu. Zestawiał i łączył z video, z instalacjami, rozszerzał świadomie i uporczywie zakres jej oddziaływania, badał wpływ na naszą rzeczywistość. Dokonał twórczej dekonstrukcji i widocznego demontażu dotychczasowych pojęć na temat fotograficznego oblicza poczynając od późnych lat pięćdziesiątych aż po ostatnie.

Jeden z historyków fotografii młodszego pokolenia w swojej okazałej publikacji na temat historii polskiej fotografii wpisuje Józefa Robakowskiego do kanonu polskiej fotografii jako niepomijalne nazwisko obok Bułhaka i Witkacego. Wydaje się, że fotografia pozostanie w twórczości Józefa Robakowskiego stałym elementem jako pole eksperymentu i poszukiwań, szczególnie teraz, kiedy dzięki rozwojowi digitalizacji oraz nowym technikom zapisu i przetwarzania obrazu, otwiera bardzo szerokie i nieograniczone możliwości twórcze. Jest więcej niż pewne, że Józef Robakowski nie przejdzie nad tym do porządku dziennego i zaskoczy nas kolejną grą „realnego z obrazem” nawet jeśli ten obraz stanie się już zupełnie czymś innym niż dotychczas.

Marek Grygiel

Józef Robakowski - Gabinet katów energetycznych, Mała Galeria ZPAF, 7.06.1988.  Od lewej: Paweł Pierściński (ówczesny prezes ZPAF), Józef Robakowski, Jacek Malicki, Zdzisław Dolatkowski. Fot. Krzysztof Wojciechowski.
Józef Robakowski - Gabinet katów energetycznych, Mała Galeria ZPAF, 7.06.1988.  Ogólny widok wystawy. Fot. Krzysztof Wojciechowski.

Przypisy:

  1. por. fragment rozmowy Janusza Zagrodzkiego z Andrzejem Różyckim:
    Józek wbijając ten „gwóźdź fotograficzny”, monstrualny, nieproporcjonalny w stosunku do durszlaka, zaakcentował problem gwoździa jako dekoracji, dla mnie znacznie ważniejszy problem stanowił nie gwóźdź tylko dziura – gwałt na szlachetnej naturze fotografii. Dziura w fotografii powodowała wyłom w tradycyjnym myśleniu, pozostawiała znaczący ślad. Ten gwóźdź, a właściwie dziura, zatoczył koło, pojawiając się na wystawach Zera, Kręgu, a potem w Kuźni, uczestniczył w świecie wyobraźni metaforycznej fotografii — Andrzej Różycki „Poetyka form”, Katalog wystawy, Miejska Galeria Sztuki w Łodzi, 2011, str. 6.
  2. Magda Skrzeczkowska, "Grupa ZERO-61", Fotopoplis, fragment tekstu dot. wystawy „Marzyciele i Świadkowie”, Miesiąc Fotografii w Krakowie, 2008 (http://www.fotopolis.pl/index.php?g=334)
  3. Andrzej Różycki „Poetyka form”, Katalog wystawy, Miejska Galeria Sztuki w Łodzi, 2011, str. 11 (Fotografia ze zbiorów Muzeum Historii Fotografii im. Walerego Rzewuskiego w Krakowie.
  4. Józef Robakowski, "Ręka", Fotografia metaforyczna, 1966, fotomontaż, 23,5x45,5cm, z kolekcji Dariusza Bieńkowskiego
  5. Wystawa Fotografii Grupy Zero-61, Toruń, maj 1969, katalog
  6. w roku 2012 w toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej zrealizowano replikę tej wystawy. Krytyczny jej opis autorstwa Grzegorza Giedrysa znaleźć można w : Gazeta Wyborcza (Toruń) z dnia 19.10.2010.
  7. Wystawa Warsztat Formy Filmowej 1971-79, Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski, Galeria 2,
    Kazimierz Bendkowski, Wojciech Bruszewski, Tadeusz Junak, Paweł Kwiek, Antoni Mikołajczyk, Janusz Połom, Józef Robakowski, Andrzej Różycki, Zbigniew Rybczyński, Ryszard Waśko. 17.06-3.09.2000.
    http://csw.art.pl/new/2000/warsztat_filmowy.html
  8. Jerzy Busza „ Wobec fotografów” , COMUK, Warszawa, 1983.
  9. Józef Robakowski „Zapisy mechaniczno-biologiczne” Mała Galeria PSP-ZAPF, Warszawa, kwiecień – maj 1978, katalog wystawy
  10. jak wyżej. Józef Robakowski” Zapisy…” op. cit. jak wyżej
  11. Jerzy Busza, op. cit., jak wyżej
  12. Józef Robakowski , Sprawozdanie z 1979 roku, Galeria Ślad, Łódź, katalog
  13. Urszula Czartoryska „Czego fotografowie poszukują”, Fotografia, nr 6 (216) z 1971 r.
  14. Józef Robakowski Andrzej Różycki „Dwa zdjęcia”, Mała Galeria ZPAF, 1983, katalog
  15. Józef Robakowski „Impulsy Foto – Świata”, Galeria FF, Łódź, 1997; Kortars Lengyel Fotografia / Najnowsza Fotografia Polska, Ernst Museum, Budapeszt, 1977
  16. Józef Robakowski „Gabinet kątów energetycznych”, Mała Galeria ZPAF, Warszawa, 1988, katalog
  17. Józef Robakowski „ Foto video kąty”, Mała Galeria ZPAF-CSW, Warszawa, 1997, katalog
  18. Marta Ryczkowska, Aktualność awangardy? Prawda i nieprawda fotografii. Obieg, 29.04.2010. 
  19. Józef Robakowski „Magia zwierciadła” Video Fotografia, Galeria Labirynt 2 – BWA Lublin, 1991
  20. „Czas zapamiętany” Mała Galeria 1977 – 2006, Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski, 2007, katalog str. 84-85 ; „Miejsca wspólne ”, Wystawa pedagogów zaocznego studium fotografii, ASP, Poznań, 2004, katalog
  21. Łódź Fotografii, Galeria FF Łódź, 2004, katalog
  22. Józef Robakowski, Ojciec z albumu, Galeria Prezydencka, Pałac Branickich, Warszawa, 2005.

 

W FOTOTAPECIE poprzednio m.in.:

 

Zobacz też:

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.