Galeria FF
ul. Traugutta 18, 90-113 Łódź
23.02. – 15.03.2014

Andrij Bojarov i Krzysztof Wojciechowski:

As Seen on TV

Telewizja, której najlepsze lata, zwłaszcza teraz w dobie królowania internetu, zdają się przemijać, odegrała ważną rolę w naszym życiu. Spojrzenie na nią chłodnym i analitycznym okiem jakie proponują Andrzej Bojarov i Krzysztof Wojciechowski powoduje, ze zaczynamy ją traktować jako ważny składnik naszej pamięci. To dzięki telewizji mieliśmy okazje dotrzeć do ważnych wydarzeń w odległych częściach globu, zobaczyć to o czym nie wiedzielibyśmy z innych środków przekazu. W zatrzymanych kadrach odnajdujemy kawałeczki historii, jej odpryski, jakieś przypomnienia ważnych zdarzeń, których waga przytłoczona szybko dziejącą historią nieco wyblakła. Dlatego mimo zalewu obrazów, którymi atakuje nas współczesna infosfera, utrwalone głównie na czarno białych negatywach obrazy telewizyjne wykraczają znacznie poza ułomny i niepełny dokument minionych czasów.

Okazuje się że w szczególny sposób oddziałuje na nas magia wizualna tych zapisów, wszystkie te grafizujące się pasma, zderzenie kształtów, zamglone kontury nieostrych postaci, wydarzeń i krajobrazów. Powracają sylwetki przeszłości, Salvatore Allende obok Wioletty Villas, pułkownicy greckiej junty, jakiś anonimowy aktor estońskiego filmu fabularnego lub złowieszcza postać zabójcy księdza Popiełuszki. Do tego zanikające wizerunki na wydrukach w postaci video printów powstałych na igłowych drukarkach, które tak szybko stały się technologicznymi zabytkami.

Do tego dynamicznego ale jednak sentymentalnego powrotu czarno białej telewizji dołożona jest na wystawie mała ramka ze screenami z bieżących transmisji właśnie aktualnie dziejących się wydarzeń o charakterze również historycznym. Rewolucja przeciw skorumpowanej władzy na kijowskim Majdanie, której te zapisy miały być tylko aneksem do całości ekspozycji – stała się jej ważnym i znaczącym elementem.

...przez te ostatnie trzy dni po prostu bym tu nie wytrzymał i wrócił natychmiast do kraju gdyby nie bliscy przyjaciele ...Te prace (zdjęcia z Kijowa) miały być akcentem a teraz są akcentem może najważniejszym - powiedział Andrzej Bojarov podczas otwarcia wystawy.

Nie tylko dokumentalna ale i emocjonalna siła utrwalonego obrazu daje dużo do myślenia. Ciekawe czy znajdzie się w przyszłości coś co zastąpi tę „foto-graficzną” i pamięciową strukturę telewizji. Na razie jednak warto skorzystać z pracy jaką wykonali nad swoimi archiwami obydwaj autorzy przedstawiając znaczenia i przesłania telewizyjnych komunikatów sprzed lat z bardzo dramatycznym, aktualnym dodatkiem.

MG

 

Andrij Bojarov w Galerii FF

Bez wątpienia obraz z monitora czy ekranu TV w ostatnich dziesięcioleciach absolutnie dominuje w naszej percepcji świata Ilość odbieranych z mediów obrazów i informacji wielokrotnie przewyższa ilość wizualnych bodźców „bezpośredniego” i „naturalnego” odbioru.

Taki sposób postrzegania, jego metody „ciecia i montażu”, sposoby budowania narracji i tworzenia pamięci, typ relacji z „rzeczywistością”, często przecież bardzo luźny, albo i nikły, zajmuje mnie od dawna - próby analizy, de- i re-konstrukcji, a czasem zwykłej fascynacji i czystej zabawy z surfowaniem po bezdrożach strumienia medialnego złożyły się na cykl prac pt. „As Seen on TV”.

Na równi z ilustracją książkową czy prasową, używając w moich pracach nagrań czy transmisji wideo, próbuję ruchomy obraz z ekranu wstrzymać, przyswoić i przybliżyć, zanurzyć się w pewne doświadczenia, raczej w poetyckiej kontemplacji, poszukującej pewnej metafizycznej warstwy, nieoczywistych znaczeń i archetypów.

Pisząc te linijki nie mogę oderwać wzroku od kilku monitorów, z live-stream’em relacji z wydarzeń w Kijowie. Drobne piksele składają się na zaiste epicka panoramę, prawdziwa walka Światła i Cienia przerasta umowność symboli. Dramat wychodzi na miedzę życia i śmierci. Najbliższy czasowo i fizycznie, ale wcale nie jedyny spektakl, którego nie sposób zostać biernym widzem, sytuacja, w której od groźnego toku wypadków nie chroni już cienka powłoka monitora, a która nie może być ani pozostać, tylko czymś „widzianym w telewizji”.

Andrij Bojarov, 25 XII 2013.

 

Krzysztof Wojciechowski w Galerii FF

Ta wystawa składa się w większości z prac dziwnych pod wględem chronologii i intencji powstania. Jest tu niewiele tu zdjęć, które mogę nazwać naprawdę moimi, gdyż są zawłaszczonymi przeze mnie obrazami zarejestrowanymi przez innych. Jedynie zdjęcia do trzech serii „Imperfectum” powstały z zamiarem prezentowania ich w ten sposób w jaki są i były prezentowane.Inaczej ma się sprawa z realizacją. O ile seria „Jak hartowała się stal” z 1974 była już wtedy pokazywana, to „Arlington,Va.” z 1973 postać papierową uzyskała dopiero chyba w roku 2010, a negatywy do serii Warszawa, 1980 odkryłem dwa lata temu, ale w wypadku tych trzech serii przepaść czasowa nie ma większego znaczenia, ze względu na uświadomiony cel w czasie rejestracji, tzn. powstawania negatywów.

TV ‘73 jest pracą „w budowie”, z tym, że kres rozwoju jest znany – wyczerpanie się zbioru ok. 100 negatywów poowstałych w 1973 roku w Stanach Zjednoczonych i w Polsce. Pierwsze odbitki powstały w roku 2012 i zostały pokazane w galerii „Atelier Foksal”. Robiąc je sądziłem, że będzie to zbiór niewiele mówiących fotografii, jednak blisko 40 lat jakie minęło niewiele zmieniło w kondycji świata: głodujące dzieci nadal mają na ogół niezbyt europejskie rysy twarzy, dorośli wojują, często w tych samych miejscach a ja jeszcze kojarzę niektóre z faktów dzięki obecności kilku znanych twarzy. Co będzie się działo w miarę rozbudowywania tej pracy? Nie wiem, pewnie zwiększająca się ilość mniej atrakcyjnych (jak wydaje mi się teraz) wizualnie i znaczeniowo zdjęć przybliży rezultat do tego, czego oczekiwałem na początku, a może potraktuję je jako materiał do zbudowania czegoś nowego, jak talię kart, którą trzeba na nowo potasować.

I wreszcie trzecia część wystawy, „Na opak”, naprawdę nowa - premierowa - choć negatywy, na które natknąłem się niedawno, pochodzą z roku 1985 i powstały raczej z nawyku fotografowania niż w jakimś konkretnym celu. Praca, z której idei nie chciałbym się tłumaczyć, bo wydaje się być tak grubo ciosana, ale w której od chwili, gdy ją pomyślałem, tkwi dla mnie imperatyw jej ujawnienia. I przypomnienia sobie i innym tamtego ćwierćuśmiechu i tamtej zaciętości.

Krzysztof Wojciechowski
Warszawa, 21 stycznia 2014

Krzysztof Wojciechowski Na opak, z wystawy As Seen on TV. Galeria FF w Łodzi.

 

 

Zobacz też:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.