Kuba Dąbrowski: Film obyczajowy produkcji polskiej
Zachęta - Narodowa Galeria Sztuki
Warszawa, pl. Małachowskiego 3
1 lutego - 16 marca 2014 r.
kuratorka Joanna Kinowska
współpraca Dominika Kucner

 

 

Nudna historia. Dąbrowski w Zachęcie.

Kuba Dąbrowski, wystawa "Film obyczajowy produkcji polskiej" (materiały prasowe Zachęty)

Tę hucznie zapowiadaną i długo oczekiwaną wystawę opuściłam nie oglądając jej do końca. W zasadzie entuzjazm wygasał już w trakcie oglądania małej sali, a w połowie dużej — poczułam, że szkoda czasu na resztę.

Idąc na tę wystawę wiedziałam, że będzie to codzienność, blogowość, googlowość i zwyczajność. Może pamiętając pokazaną w Tate Britain, a także kilka lat temu w Zachęcie wystawę Tilmansa, który pierwszy wprowadził w obieg artystyczny spontaniczne, blogowe zdjęcia prywatnej, młodocianej codzienności, liczyłam na coś równie dobrego. Oczekiwania trochę niesłuszne, bo porównanie nie fair - inne pokolenie, inne realia, inny talent. Chociaż liczyłam na jakość, którą we wcześniejszych projektach Dąbrowskiego bardzo ceniłam. Choćby jego „Western”, którego egzemplarz posiadam i uważam za świetny.

Wystawa jest – niestety – w dużym sensie przeciwnością „Westernu”, niewielkiej formatem książeczki, z inteligentną i intrygującą sekwencją kilkudziesięciu blogowych zdjęć z jego prywatnego życia. W książce codzienność mimo zwyczajności jest dziwnie niezwyczajna, wciąga w swoją niejasną, ukradkową narrację, ma swój niepowtarzalny smak.

Foto-nuda

Wystawa w Zachęcie jest rozszerzeniem tego wątku i jest pomyślana jako fotoautobiografia Dąbrowskiego. Z tym, że w przeciwieństwie do „Westernu” zdjęć na wystawie jest ogrom. Akrobatyka ich układu na ścianach oraz mieszanina formatów i ramek zdecydowanie sprawie nie służy. W tym chaosie oko szybko się nuży, tym bardziej, że zdjęcia (przynajmniej połowy wystawy, które widziałam) są po prostu nudne.

Dobrej, autobiograficznej, intymnej fotografii codzienności w historii było już trochę – choćby Araki z „Podróżą sentymentalną”, czy Callahan fotografujący głównie żonę i córkę – jednak obydwaj robili to w sposób niebanalny, wykraczający poza „to jest moje życie rodzinne” w ponadczasowość i uniwersalność fotografii. Dąbrowski ponoć lubi proste historie. Ale proste nie musi być nudne, o czym świadczy choćby „Prosta historia” Lyncha. Niestety, tutaj proste jest nudne. Może to zresztą znak czasu i to jest siłą tej wystawy, że uzmysławia stan fotografii dziś.

W obecnej erze foto-banału wszyscy fotografują siebie i swoje nudne życie. Internet nimi ocieka, ich konsumpcja jest natychmiastowa, bezproblemowa, nie wzbudzająca refleksji i nie pozostawiająca śladu. Po chwili kadry zaczynają się powtarzać i nic nowego z nich wynika. Tylko co mnie obchodzi oczywista oczywistość czyjegoś życia? I co z tego, że jest i było w życiu Dąbrowskiego fajnie i że jest z życia i z siebie bardzo zadowolony.

Fotografia przepływu i fotografia trwania

Jak wszyscy, mam tysiące swoich zdjęć. Są w komputerze, na blogu, na fejsie. Ale robienie z nich dużej wystawy, w dużej galerii, to ryzyko. Bo zdjęcia w internecie to fotografia przepływu, w odróżnieniu od zdjęć na wystawach, które są fotografią trwania. Są obecnością fizyczną, nieruchomą. Duży format i solidna oprawa części zdjęć Dąbrowskiego zdecydowanie im nie pomaga, obnaża ich wizualną „wodnistość”. Częsty problem fotografii „blogowej”, że to, co jest dobre na ekranie komórki, czy komputera, nie zawsze przekłada się na duży „obraz” w zacnych ramach na ścianie galerii. Rozumiał to Tilmans, na którego wystawach duże rozmiary jego intensywnych kadrów są w pełni uzasadnione i wręcz konieczne, ale on wie jak grać formatem i oprawą z pełną świadomością i precyzją, prowadząc oko przez wystawę, raczej niż je obezwładniając, tworząc męczący horror vacui. Ponoć na oprowadzaniu po wystawie Dąbrowski powiedział, że „na tej wystawie nie ma więcej, niż na niej jest”. Mimo mnogości zdjęć, filmów i ramek ułożonych w różne konfiguracje odnosi się dokładnie odwrotne wrażenie: że na tej wystawie tak naprawdę jest dużo mniej, niż by się mogło wydawać. 

Basia Sokołowska

Kuba Dąbrowski: Film obyczajowy produkcji polskiej, wystawa w Zachęcie. Fot. M. Grygiel.
Kuba Dąbrowski: Film obyczajowy produkcji polskiej, wystawa w Zachęcie. Fot. M. Grygiel.
Kuba Dąbrowski: Film obyczajowy produkcji polskiej, wystawa w Zachęcie. Fot. M. Grygiel.
Kuba Dąbrowski: Film obyczajowy produkcji polskiej, wystawa w Zachęcie. Fot. M. Grygiel.

 

Zobacz też:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.