Gallery WM
Elandsgracht 35, 1016 TN Amsterdam
21.09 – 22.10.2016.

Tadeusz Rolke, Krzysztof Wojciechowski

O wielości rzeczy

Dwóch fotografów i dwa cykle fotograficzne
(z jednym wierszem i jednym aneksem wizualnym)

 

Krzysztof Wojciechowski

T adeusz Rolke i Krzysztof Wojciechowski fotografują dwie odmienne rzeczywistości. Jedna – w przypadku Wojciechowskiego – anonimowy amerykański krajobraz, z porzuconym wrakiem samochodu, i piaskownica gdzieś w Czechosłowacji, z pozostawionymi przez dzieci zabawkami. Są to geograficznie i kulturowo różniące się topografie. Druga rzeczywistość – w przypadku Tadeusza Rolke  - ma charakter bardziej symboliczny. Są to  inscenizowane sytuacje jakie tworzą nagie postaci, gdzie główną inspiracją dla autora jest silnie ekspresyjny wiersz Beaty Krupskiej pt. „Lalki z mięsa”.

Obydwaj autorzy zrealizowali swoje projekty w latach 70. i 80. Obydwaj używali klasycznej fotografii negatywowej. Efektem finalnym były odbitki barytowe wykonane w ciemni fotograficznej. Nie inaczej jest teraz. Krzysztof Wojciechowski z zachowanych negatywów nadal sam, z podziwu godną perfekcją, tworzy w ciemni  współczesne kopie barytowe. Tadeusz Rolke wykorzystując swoje wieloletnie doświadczenie nadzoruje autorskie wydruki z zeskanowanych negatywów.

Wszystko to ma za zadanie skierować naszą uwagę na procesy ściśle odpowiadające charakterystyce fotografii jako medium opierającego się na takich właśnie klasycznych założeniach. Można stwierdzić, ze ma to duże znaczenie. Zwłaszcza obecnie, gdy zalew obrazów będących zapisami elektronicznymi, w znacznym stopniu upowszechnia ale i jednocześnie banalizuje fotografię, starając się na siłę ją wcisnąć w gorset tzw. szerokiego procederu powstawania sztuk wizualnych. 

Krzysztof Wojciechowski - Garden City, Long Island, USA, 1972

Krzysztof Wojciechowski podzielił swoją twórczość na dwa wyraźne nurty: para publicystyczny, gdzie wykorzystywał bardziej współczesne techniki (fotomontaż, przetworzenia cyfrowe) i ten, który prezentujemy na tej wystawie: nurt metaforyczny, gdzie czarno- biała fotografia „czysta” relacjonuje nie tylko otaczającą go rzeczywistość w danym momencie, ale również zapisuje jego stany o charakterze psychofizycznym. Wydaje się, że zdjęcia starych samochodowych wraków na amerykańskiej prowincji są takim wzbogaconym symbolicznym dokumentem. Do tego jeszcze powtarzające się rytmy stykowych, w wyrafinowany sposób zróżnicowanych ale matematycznie uszeregowanych kadrów poszczególnych specjalnie wyznaczonych przedmiotów, w części pt. „Samuraje” która jest aneksem  wystawy, dobrze oddaje ten nurt  jego twórczości.

Tadeusz Rolke, z cyklu "Lalki z mięsa"

Z kolei bogaty i różnorodny na przestrzeni wielu lat  dorobek Tadeusza Rolke jest potwierdzeniem tezy, że fotografia jest tą formą sztuki, która najlepiej wyraża naszą epokę. Z całego, niezmiernie szerokiego zbioru zdjęć jaki wykonał podczas wielu lat pracy, warto czasami wyodrębnić jakiś pojedynczy projekt, któremu w danym momencie szczególnie się poświęcił. Cykl „Lalki z mięsa” na pewno należy do tego typu jego działalności. Jak można fascynację jednym poematem przetworzyć w język obrazu fotograficznego, by nie popaść  w dosłowność, i by również wyrazić swój  stosunek do tekstu. Ciało ludzkie, zawsze będące istotnym elementem jego fotografii, zamyka się w pewnej umownej konwencji poddanej rygorowi rytmów i skojarzeń grających z przestrzenią. To zdyscyplinowane operowanie zbliżeniem, kątem i linearnością obrysu ciał koncentruje naszą uwagę na zbieżności tekstu i obrazu. Jeśli dodamy do tego umiejętność operowania światłem… rezultatem jest czytelny i zwarty komunikat, zawierający własne osobiste piętno. Przyrównując obraz do tekstu otrzymujemy rodzaj napięcia, które wydaje się być efektem świadomie rozegranym w wyobraźni odbiorcy.

Takie zderzenie dwóch rzeczywistości o różnych punktach wyjścia może być ciekawą propozycją z dorobku obydwu fotografów, którzy przez lata budowali swoje postrzeganie i odczuwanie nie tylko świata zewnętrznego ale i swoich własnych wobec niego odczuć i wyobrażeń.

Marek Grygiel
Warszawa, 28.08.2016  

 

Krzysztof Wojciechowski

 

„To collect photographs is to collect the world.”
Susan Sontag „On Photography”

Dlaczego powstały (czy raczej powstają) Kolekcje samurajskie? Na początku może najistotniejsze było zbadanie możliwości sprzętu właściwie jak najbardziej konwencjonalnego ale jednocześnie bardzo specyficznego – sytuacja częsta w fotografii będącej dziedziną tak silnie zależną od technologii. Dzięki temu zostało podczas zimowego spaceru po Łazienkach zapełnione pierwsze „pudełko” kolekcji. Istnieje istotna, strukturalna  różnica między Kolekcjami  a poprzednimi „wielokrotnymi” pracami składajcymi się z dwóch (Podwójne ujęcia) lub czterech (Trivia) zdjęć. Tam wszystkie prace tworzą jeden zbiór, który dzięki narzuconej formie jest wystarczająco spójny, nie skłaniający do dalszych podziałów. W Kolekcjach schemat formalny jest może nawet silniejszy a mimo to już przy kilkunastu pracach można wyróżnić różne, nieraz krzyżujące się kategorie: zbiory różnych rzeczy należących do tej samej klasy, zbiory widoków tej samej rzeczy, rejestracje procesów, cytaty czy odniesienia do prac innych i własnych...
Są też Kolekcje samurajskie próbą – może nieco chaotyczną i pośpieszną  – włączenia  się w proces fotograficznej inwentaryzacji świata (z akcentem położonym na rzeczy przez świat uważane za mało ważne, więc – z zachowaniem wszelkich proporcji – przy podejściu raczej atgetowskim niż np. bułhakowskim)  trwającej od roku 1839 i jednocześnie sposobem przyśpieszenia kresu tej inwentaryzacji   w formie  klasycznej fotografii. W wymiarze osobistym kres ten może, ale nie musi być tożsamy z wyczerpaniem się  formuły stylistycznej czy trywialnie z końcem zapasów niezawodnego – pomimo liczonego w dziesiątkach lat  przeterminowania – filmu  ORWO NP 55.

K.W.

 


Krzysztof Wojciechowski: Zabawki - Rabyne, Czechosłowacja, 1978

LALKI Z MIĘSA
I
ta droga jest trudna i nie zna światła
trzeba położyć na niej ślad
obejść go dookoła a potem wygasić oczy
dalej wełniany korytarz i mało odwagi
tylko oddechy wiszą na zardzewiałych gwoździach
i wolno się suszą
tym korytarzem idzie się do utraty płaszcza
na pierwszym zakręcie trzeba zdjąć skórę
złożyć równo i dać na kamienny stopień
pod stropami wykusz na którym nie może być okna
na nim siedzą lalki z mięsa
i grają szklanymi kulkami
wkoło ciepły wiatr a potem muzyka lalek
i musisz z nimi śpiewać
jeśli przerwiesz nie ma wybaczenia
widzieć będziesz tylko plecy i mięso

piosenka lalek:

wydane drobne z ust
dużo piór mokra dłoń
w podbrzuszu mózg zwały chust
lepimy gniazdo na przybycie

II
na dębowym blacie leży wykrój ciała
bela skóry oparta o ścianę a obok na podłodze
małe miseczki
w każdej potrzebna część wszystko świeże
tylko serce pusty rybi pęcherz
szyjemy nową lalkę mówią monotonnie
ocierając z czoła zastygłe krople strachu
wykrój ciała szeleści poruszany oddechami
czasem wiatr go poliże sinym jęzorem
szyjemy nową lalkę szepcą monotonnie
a serce odwraca się z niechęcią
i pęka z cichym trzaskiem
jak dno butelki

piosenka lalek:
ciszę wkłada się do butów
nasze korytarze pleśnie a śpiew już zwietrzał
powiemy ci prawdę ziemia jest płaska
a my już blisko krawędzi do widzenia

refren z koronki:
jestem
moja kobieta jest tygrysem i pawiem
nosi suknie i piersi
nie patrzy mi w oczy

Tadeusz Rolke, z cyklu "Lalki z mięsa"

Tadeusz Rolke, z cyklu "Lalki z mięsa"
Tadeusz Rolke, z cyklu "Lalki z mięsa"

 

 

Galeria WM w Amsterdamie
Krzysztof Wojciechowski i Tadeusz Rolke. Fot. M. Grygiel.
Wernisaż wystawy "On the Multitude of Things" w Galerii WM w Amsterdamie. Fot. M. Grygiel

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.