Ewa Andrzejewska (1959-2017)

Ewa Andrzejewska. Fot. Maciej Skawiński

[Fotografia] niby taka sama jak każda inna, a jednak w szczególny sposób odmienna, jakby bardziej oczywista, bezpośrednia. (...)
 Spokój i wyciszenie, a nade wszystko przeświadczenie, właściwie pewność, że wybrany kadr jest czymś ostatecznym, niezmiennym, wyjątkowo dokładnie zobaczonym i przez fotografa zaakceptowanym, to chyba cechy szczególne tej fotografii.  (...)
...intencją tej fotografii jest sama fotografia...

To przemyślenia Piotra Komorowskiego spisane przy okazji wystawy KONTAKTY w łódzkiej Galerii FF w 1998 roku.

Taką fotografię tworzyła Ewa Andrzejewska, która odeszła kilka dni temu (21.VIII.2017). Była takiej fotografii być może najciekawszą przedstawicielką. Jej zdjęcia były bardzo przemyślane, i niezwykle współgrały z jej wrażliwością. Współtworzyła siłę jeleniogórskiego, a może raczej dolnośląskiego środowiska artystów, którzy, podobnie jak niedawno zmarły jej mąż Wojtek Zawadzki, zapisali się na trwałe konsekwencją poszukiwań w zdyscyplinowanej określonymi i wyznaczonymi ściśle kryteriami fotografii. Ewa tworzyła zdjęcia czysto fotograficzne, odznaczające się pewną nostalgią, niedopowiedzeniem, a jednocześnie tak doskonałe i realistycznie prawdziwe. Gdy zaprezentowała swoje prace w Małej Galerii w 1999 roku, wydawało nam się, że prezentujemy taką fotografię w jej najczystszej odmianie.

Wraz z jej odejściem tracimy wybitną artystkę, której twórczość na trwale wzbogaciła nasze odczuwanie fotografii.

M.G.

Fot. E. Andrzejewska
Fot. E. Andrzejewska
Fot. E. Andrzejewska

 

W FOTOTAPECIE poprzednio m.in.:

 

Zobacz też:

 



Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.