„Zewnatrz wewnątrz” / „From the Outside, Looking In „
Miesiąc Fotografii / Month of Photography – Kraków
19.05.-18.06.2017

Feliks Zwierzchowski
„Projekt Wisła – fotografie z lat 1958-1989”
Galeria Kordegarda
Krakowskie Przedmieście 15/17, Warszawa
1-3-.08.2017

Historiofilia
Sztuka i Polska Pamięć
Kurator: Piotr Bernatowicz
Organizator Narodowe Centrum Kultury, Polska Agencja Prasowa
Stara Drukarnia Naukowo-Techniczna, ul. Mińska 65, Warszawa
20.05.-6.08.2017.

Festiwal Fotografii „W ramach Sopotu”
Dyrektor Art. Tomasz Bergmann
Miasto Sopot, PGS, Sopocka Szkoła Fotografii,Akademia Sztuk Pięknych
8-10.09.2017

Instytut Fotografii Fort
Portret Osobisty
Filip Ćwik, Magda Hueckel, Jacek Poremba, Andrzej Świetlik
30.11. – 22.12.2017

Remanenty - 2017

Fragment wystawy p.t. „Warstwy” Andrzeja Georgiewa. Fot. M. Grygiel

Pod koniec mijającego roku, chciałoby się przypomnieć pewne wydarzenia fotograficzne, których odnotowanie w FOTOTAPECIE nie było możliwe. Nie będą to zatem jakieś wyczerpujące recenzje i szczegółowe omówienia. Raczej garść refleksji na temat widzianych wystaw wartych utrwalenia. Wiosną odbyły się u nas dwa najważniejsze festiwale: Miesiąc Fotografii w Krakowie i Fotofestiwal w Łodzi. O tym pierwszym kilka słów. Przede wszystkim warto było się wybrać do Krakowa i jeden dzień zapewne nie wystarczył by wszystko zobaczyć. Ale kilka wystaw było interesujących zwłaszcza tych, które znalazły się poza głównym programem.

Trzeba do nich zaliczyć wystawę „Warstwy” Andrzeja Georgiewa. Ten zmarły w ubiegłym roku wybitny fotograf zanim stał się znakomitym portrecistą szukał i eksperymentował z fotografią zupełnie abstrakcyjną. Jedna z jego pierwszych wystaw miała miejsce w Małej Galerii w Warszawie w 1991 roku gdzie minimalistyczne delikatne monochromatyczne zapisy umieszczał w ciężkich metalowych ramach co tworzyło rodzaj ryzykownej instalacji gdyż panele galerii nie były przewidziane na utrzymanie takiego ciężaru. Wystawa podczas miesiąca Fotografii w Krakowie przygotowana przez Michała Łuczaka i Jędrzeja Sokołowskiego przedstawiła już w pełni ukształtowanego artystę, gdzie zdjęcia portretowe stały się jego szczególnie własną, wypracowaną przez lata zindywidualizowaną stylistyką.

Fragment wystawy p.t. „Warstwy” Andrzeja Georgiewa w galerii "Current space", Miesiąc Fotografii w Krakowie.
Fot. M. Grygiel
Monika-4
Andrzej Georgiew-"Monika", -© B.F.M. Georgiew
Prace Andrzeja Georgiewa pokazane w ramach Miesiąca Fotografii w Krakowie. Fot. M. Grygiel

Z kolei wystawa Magdy Hueckel, dla której fotografia wykonywana w teatrze dawno przestała być rutynowym zajęciem, zaskakiwała bogactwem formy (elementy przestrzennych projekcji) i daleko wykraczała poza standardowe dokumentowanie poszczególnych spektakli.

Magda Hueckel, "Hueckel/Teatr, Hueckel/Theatre", Galeria Henryk, Miesiąc Fotografii w Krakowie.
Magda Hueckel, "Hueckel/Teatr, Hueckel/Theatre", Galeria Henryk, Miesiąc Fotografii w Krakowie.
Magda Hueckel, "Hueckel/Teatr, Hueckel/Theatre", Galeria Henryk, Miesiąc Fotografii w Krakowie.

Krakowski Miesiąc to pierwsze prezentacje w nowej siedzibie Muzeum Fotografii przy ulicy Rakowickiej. Zanim ten pozyskany niedawno dla Muzeum obiekt zostanie przystosowany i przebudowany na potrzeby muzeum odbyła się tam wystawa „My także tańczymy” - gdzie taniec pokazany został w pracach kilku autorów stając się czymś w rodzaju komentarza do wydarzeń społecznych i politycznych. Wystawa ta dobrze ilustrowała i nawiązywała do tegorocznego tytułu całego festiwalu „Zewnątrz wewnątrz”. Każda edycja festiwalu ma specjalnie zaproszonego kuratora – w tym roku był nim Gordon MacDonald, pisarz, artysta i wydawca działający w Brighton w Anglii, dla którego fotografia sytuuje się między rzeczywistością a fikcją, nigdy tak naprawdę nie należąc do żadnej z tych kategorii, z żadnej nie będąc wykluczoną. Na wystawach prezentowanych podczas Miesiąca Fotografii w Krakowie fotograficzny dokument jest kwestionowany, a założone konstrukty mogą nabierać wiarygodności, nic nie jest prawda i nic nie jest fałszem – wszystko może być prawdziwa fikcja zwodniczego faktu”.

Plakat UFO, z UFO Photo Archives Wendelle'a Stevensa, wystawa "Nierozstrzygający moment; Punkt Obserwacyjny / Lookout, Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie

Wystawa, która najbardziej odnosiła się do tego założenia to prezentowana w Muzeum Etnograficznym dotycząca niezidentyfikowanych obiektów latających czyli UFO. Cała seria zdjęć pochodząca z obszernych zbiorów UFO Photo Archives dopełnionych częścią polską gdzie pojawia się słynne wydarzenie z Emilcina gdzie pojawiła się relacja Jana Wolskiego, mieszkańca wsi Emilcin, który spotkał dziwne istoty oraz ich pojazd 10 maja 1978 roku. Jest to jeden z najgłośniejszych w Polsce przypadków związanych z doniesieniami o spotkaniach z  UFO.

W Bunkrze Sztuki fotografia wojenna, ale nie wprost. Kilka artystek (Lisa Barnard, Nina Berman, Monica Haller, Sophie Ristelheuber, Martha Roessler) przedstawiają swoje jakby wariacje i wrażenia na temat pojedynczych zdarzeń. Widz jest wciągnięty w sferę odczuwania i podąża za uczuciami sprzeciwu, jakie towarzyszą dramatycznym niekiedy relacjom z frontów walki.

Omijając chronologię warto wspomnieć, że Festiwal został otwarty równocześnie z otwarciem wystawy przed aukcyjnej 18 Fotografii Kolekcjonerskiej w Galerii Starmach na Podgórzu. Druga odsłona tej wystawy i przeprowadzenie samej aukcji miało miejsce już Warszawie 13 czerwca br.

 

Również w Warszawie, w Kordegardzie przy Krakowskim Przedmieściu przez cały sierpień, prezentowana była wystawa fotografii Feliksa Zwierzchowskiego pt. „Projekt Wisła”. Wystawa dobrze wpisująca się w obchody Roku Wisły, ale nie to chyba zasługiwało na uwagę, bo sama wystawa dosyć skromna tak jak i postać samego autora, którego tutaj w kilku słowach warto przypomnieć.

Feliks Zwierzchowski (1912-2003), członek honorowy Związku Polskich Artystów Fotografików nie był zbyt znany ze swojego dorobku artystycznego, a głównie z tego, ze był twórcą i długoletnim prowadzącym bibliotekę ZPAF, której zbiory cierpliwie i ustawicznie powiększał, i która to biblioteka stała się jego życiową pasją. Zdobywanie książek, albumów jak również fachowej prasy fotograficznej, szczególnie w latach przed 1989 rokiem było niezwykle trudne i wymagało nie mało trudu i umiejętności docierania do funduszy i odpowiednich źródeł. Pan Feliks gromadził również wszelkie katalogi wystaw, od historycznych wydawnictw do wszelkich katalogów i druków ulotnych z dziedziny eksperymentu, był bowiem otwarty na wszelką autentyczną działalność artystyczną w obszarze fotografii.

Feliks Zwierzchowski, z cyklu "Projekt Wisła"
Feliks Zwierzchowski, z cyklu "Projekt Wisła""

Wydaje się, ze biblioteka ZPAF jest chyba materialnie największym skarbem tego Związku, znacznie większym, niż inne aktywa. Sama wystawa w Kordegardzie to właściwie również jego życiowy projekt czysto fotograficzny – Zwierzchowski fotografował miejscowości po obu stronach rzeki wpisując się tym samym w nurt fotografii krajobrazowej czy - używając nieco dawniejszego języka - krajoznawczej. Planował nawet wydać te zdjęcia w postaci albumu ale nie udało się tego zamysłu zrealizować - został dokumentalny zapis widoków i miejsc oraz toczącego się nad Wisłą życia.

 

Inna letnią wystawą, która mogła stać się wydarzeniem ale chyba nim się nie stała, była duża zbiorowa wystawa podejmująca problem historii w sztuce sformułowany dosyć patetycznie HISTORIOFILIA - Sztuka i Polska Pamięć. Celem wystawy było „prześledzenie sposobów przejawiania tego nurtu w polskiej sztuce współczesnej, który nie był dotychczas przedmiotem zainteresowania kuratorów i krytyków”. Problem obecności historii w sztuce skupiał się raczej na krytycznym podejściu artystów do historii w duchu lewicowych teorii emancypacyjnych.

Na wystawie Historiofilia zaprezentowano odmienny punkt widzenia gdzie zainteresowania historią stały się dla artystów fundamentem współtworzącym wspólnotę i zostały wyakcentowane w zupełnie odmienny, nie zmarginalizowany sposób. Na wystawie w której wzięli udział artyści różnych mediów (malarstwo, film, fotografia, instalacje, akcje i happeningi w przestrzeni publicznej) znalazły się prace nawiązujące do wydarzeń, które miały i mają zasadniczy wpływ na życie społeczno-polityczne w naszym kraju.

Obok tak znanych twórców jak Jerzy Kalina, Jerzy Ryszard Jurry Zieliński, Zbigniew Warpechowski czy Grzegorz Królikiewicz ciekawie zaprezentowali się artyści młodsi, mający już swój własny punkt widzenia na temat najnowszej historii. Do najbardziej przejmujących należy niewątpliwie cykl fotografii oraz film „Brama/Solidarność” (2008-2015) dokumentujący Stocznię Gdańską, kolebkę „Solidarności” Michała Szlagi.

Wystawa HISTORIOFILIA, instalacja Zenony Cyplik-Olejniczak

Inne, bardzo bezpośrednie nawiązanie do dramatycznych wydarzeń z historii, w tym przypadku dotyczących bezpośrednio rodzinnie samą autorkę były instalacje Zenony Cyplik-Olejniczak. Prace ta niezwykle dojmująco mówiły o historii jako trwaniu pokoleń i przekazywaniu pamięci w sposób niezafałszowany.

Inna praca, gdzie fotografia zajmowała poczesne miejsce to instalacja Jacka Lilpopa poświęcona generałowi Fieldorfowi. Autor proponował jej realizację zarówno Zachęcie jak i Centrum Sztuki Współczesnej, ale otrzymał negatywną odpowiedź z obydwu instytucji.

Wystawa Historiofilia, mimo bardzo dobrego, sugestywnego plakatu, widocznego w wielu punktach miasta zlokalizowana była na odległym Grochowie w Starej Drukarni Naukowo Technicznej, gdzie nie było łatwo trafić, natomiast dobrze, że trwała ponad 2 miesiące, tak więc kto był bardziej wytrwały dotarł na nią, czego zapewne nie żałował.

adamas-pieniezno
Jacek Adamas "Przestrzeń dla Armii Wyklętych", wystawa "Historiofilia"

 

Trzecia edycja festiwalu „W ramach Sopotu” to kolejna odsłona na mapie festiwalowej w kraju. Założenia organizatorów sprowadzają się do tego, ze w maju zapraszają kilku „czołowych polskich artystów fotografów”, dając im tzw. rezydencje – możliwość kilkudniowego pobytu w mieście – w zamian oczekując zrealizowania oryginalnego projektu z miastem Sopot w tle.

Tym razem byli to Tadeusz Rolke, Zuza Krajewska, Ilona Szwarc, Kuba Dąbrowski, Adam Lach i Rafał Milach. Wystawa zbiorowa powstała z prac tych artystów została otwarta w Państwowej Galerii Sztuki. Jej kuratorem była Maja Kaszkur, której udało się, mimo tak zróżnicowanych pod względem stylistycznym i treściowym prac osiągnąć ciekawy, dopełniający się efekt.

Otwarcie wystawy głównej "Festiwal Fotografii w ramach Sopotu", 8.09.2017. Fot. M. Grygiel
Otwarcie wystawy głównej "Festiwal Fotografii w ramach Sopotu", 8.09.2017.
Na pierwszym planie prace Ilony Szwarc. Fot. M. Grygiel

Wszyscy artyści pozostali również w jakimś stopniu wierni swoim ulubionym motywom. I tak Tadeusz Rolke fotografował młode kobiety z pejzażem miejskim w tle”, Kuba Dąbrowski, jak wiadomo zajmujący się autorskim dokumentem, zdał swoją osobistą relację ze skansenu archeologicznego „Grodzisko”, Ilona Szwarc fotografując w domu – muzeum Ruth Koch fragmenty własnego ciała dała wyraz potrzebie określenia siebie, jak napisano w tekście umieszczonym w bardzo oryginalnym katalogu wystawy.

Adam Lach - "Festiwal Fotografii w ramach Sopotu"
Adam Lach - "Festiwal Fotografii w ramach Sopotu"

Adam Lach skoncentrował się na słynnym Hotelu Grand, który fotografował nocą i który miał odkryć przed nim dawne tajemnice i rytuały, zachowania dawnych gości, zwyczaje i wnętrza zachowujące historie tego miejsca. „Grand odkrywał przed nami swoje tajemnice powoli. Każdego dnia przekonywaliśmy się, ze im więcej o nim wiemy, tym bardziej niejasny i skomplikowany zdaje nam się jego charakter”. Tak, Adamowi Lachowi udało się zapisać ten nastrój bardzo oszczędnymi, nie przegadanymi zdjęciami.


Kuba Dąbrowski - "Festiwal Fotografii w ramach Sopotu" Ilona Szwarc - "Festiwal Fotografii w ramach Sopotu"

Swoistym kontrastem były propozycje Zuzy Krajewskiej i Rafała Milacha. Nawiązujące do twórczości Botero obfite w kształtach panie na plaży, sfotografowane bezpretensjonalnie przez Zuzę Krajewską, „z klasą noszą swoje nadmiarowe kilogramy”. Sama autorka znana z brawurowych projektów modowych pokazała społecznie piętnowaną otyłość, jako coś, co nie musi być powodem do wstydu, wręcz przeciwnie, do dumy”. Rzeczywiście, fotografie Zuzy Krajewskiej ogląda się z nieskrywaną przychylnością i wyrozumieniem.

Prace Zuzy Krajewskiej na wystawie w Sopocie. Fot. M. Grygiel
botero
Zuza Krajewska, z cyklu „Graceful. Botero Girls"

Rafał Milach uwiecznił urządzenia do badania dna morskiego za pomocą fal dźwiękowych, znajdujące się w Instytucie Oceanologii PAN w Sopocie. Mimo, że jest to dosyć zimna fotografia, kolorystyka tych przedmiotów, a może celowe zaaranżowanie niektórych zdjęć sprawia wrażenie, że wchodzimy w świat super- kolorowanej fantastyki. Przez co mocno atakuje na wyobraźnię.

Rafał Milach - "Festiwal Fotografii w ramach Sopotu"

I tak mimo różnych tematów i różnych stylistyk wystawa daje jakiś obraz wielowymiarowego klimatu miejsca jakim jest Sopot, sławny kurort zwykle banalnie kojarzący się z molem i promenadą na "Monciaku".

Tadeusz Rolke - "Festiwal Fotografii w ramach Sopotu"

Istotnym bonusem dla festiwalowej publiczności były wystawy specjalne: „Miejsca. Rekonstrukcja III” – Tadeusza Rolke i autorskie z nim spotkanie, wystawa „Single Shot” Instytutu Fotografii Fort z Warszawy i „Debuts 2017” pisma DOC ! Photo Magazine.

Tadeusz Rolke przed plakatem jego indywidualnej wystawy "Miejsca. Rekonstrukcja III". Fot. M. Grygiel
Tadeusz Rolke, fragment wystawy "Miejsca. Rekonstrukcja III". Fot. M. Grygiel
Tadeusz Rolke podpisuje swoje publikacje po spotkaniu autorskim, 9.09.2017. Fot. M. Grygiel

I na koniec Warszawa, w której odbył się jesienią kolejny festiwal Warsaw Photo Days, jednak nie o nim tutaj napiszemy. Od roku mniej więcej działa Instytut Fotografii Fort. Właśnie tam na koniec roku odbyła się bardzo interesująca wystawa. Kuratorki Katarzyna Sagatowska i Monika Szewczyk-Wittek zaprosiły do udziału w niej czwórkę fotografów dając im za zadanie wykonanie portretów. Osoby portretowane wybrano na zasadzie castingu. Autorzy mieli określony czas na wykonanie zdjęć. Powstała w ten sposób czteroczęściowa wystawa; każdy z autorów pokazał po kilka zdjęć. I to wystarczy. Jest bardzo intensywnie. Oczywiście trafiło na świetnych twórców: Magda Hueckel, Filip Ćwik, Jacek Poremba i Andrzej Świetlik. Każdy z tych twórców zrealizował własną koncepcję i co ciekawe we własnej jakby stylistyce. Przejmujące są portrety Magdy Hueckel, dowcipne sytuacyjnie (wykonane w pociągu na trasie Warszawa – Falenica!) ujęcia Andrzeja Świetlika, niesamowite kompozycyjnie scenerie w naturze wybrał Jacek Poremba, a Filip Ćwik przenikliwie oddał na swoich nieco tajemniczych fotografiach jakby głęboko skrywane cechy portretowanych osób.

Magda Hueckel - video - rozmowa z artystką
Magda Hueckel - fragment wystawy "Portret Osobisty". Fot. M. Grygiel
Magda Hueckel - fragment wystawy "Portret Osobisty". Fot. M. Grygiel
Jacek Poremba, z wystawy “Portret osobisty” w Instytucie Fotografii Fort. Fot. M. Grygiel
Jacek Poremba, wystawa “Portret osobisty” w Instytucie Fotografii Fort. Fot. M. Grygiel

„Najważniejszym aparatem fotograficznym jest moja głowa”, mówi Jacek Poremba w kilkuminutowym filmiku zamieszczonym obok prezentacji. Istotnie, liczy się pomysł i praca koncepcyjna… ale jednak wszystkie te wykonania są znakomite. Bardzo cennym dopełnieniem tych prac na ścianach są właśnie te autorskie wypowiedzi na małych ekranikach umieszczone na 4 kolumnach w przestrzeni całej wystawy. Wypowiedzi autorów, mądre, przemyślane, niekiedy dowcipne jeszcze raz potwierdzają to, że liczy się doświadczenie, wrażliwość, refleks i intuicja. Nie często zdarza się słuchać wypowiedzi fotografów. O zdjęciach się nie mów – zdjęcia się ogląda… nieprawda, mówi się.. i to ciekawie. Miejmy nadzieję że organizatorzy udostępnią te wypowiedzi w sieci.

Andrzej Świetlik, z wystawy "Portret osobisty" galerii Instytutu Fotografii Fort w Warszawie. Fot. M. Grygiel
Andrzej Świetlik, z wystawy "Portret osobisty" galerii Instytutu Fotografii Fort w Warszawie. Fot. M. Grygiel
Andrzej Świetlik wypowiedż n.t. projektu "Portret osobisty" w galerii Instytutu Fotografii Fort w Warszawie. Fot. M. Grygiel
Filip Ćwik, z wystawy "Portret osobisty galerii Instytutu Fotografii Fort w Warszawie

Wystawa pt „Portret własny”, niezbyt mocno rozreklamowana, wydaje się jednak być najmocniejszym kandydatem w konkursie na wystawę roku, który to konkurs ogłosił jeden z portali fotograficznych. Może wygrać, dostaje również głosy od FOTOTAPETY, podobnie jak Instytut Fotografii Fort, który biorąc pod uwagę tak niewielką ilość miejsc w Warszawie, które regularnie prezentują sztukę fotograficzną, zasługuje w przyszłości na szczególną uwagę.

To omówienie kilku wybranych ubiegłorocznych wydarzeń nie rości sobie pretensji do jakiegoś istotnego podsumowania i do wystawiania ocen. Jest tylko przypomnieniem tego, co wydaje się ważne, a co nie zmieściło się w dotychczasowych odsłonach internetowej FOTOTAPETY, wkraczającej wkrótce w kolejny 22 rok istnienia.

Marek Grygiel

 

 

Zobacz też:

 



Spis treści

Copyright © 1997-2018 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2018 Zeta-Media Inc.