Magazyn 'republik-cret' v 3.0

Nie bądź Kret

 

Tak jak sytuacja na rynku wysokonakładowych pism fotograficznych ustabilizowała się, tak nadal wielką niewiadomą pozostaje skromne poletko czasopism z pogranicza wydawnictw amatorskich, awangardowych oraz zinów.

 

Okładka 3-go wydania "republik-cret" (tył i przód).

 

republik-cret wymyka się każdej z trzech wymienionych szuflad, znajdując się jednocześnie po trochu we wszystkich. 'cret' - choć sponsorowany i perfekcyjnie wydawany - pozostaje skromnym nieregularnikiem z ambicjami, o którym śmiało można powiedzieć, że jest 'pismem nie dla wszystkich fotografujących'. Inną kwestią jest ograniczona dostępność i niszowy charakter 'creta', ale o tym później.

'cret' powstaje w Poznaniu i okolicach, nie jest jednak konstrukcją towarzysko zamkniętą, co przytrafiło się niejednemu np. zinowi. O otwartości niech świadczy choćby to, że do 'creta' dołączona jest karta zgłoszeniowa, zachęcająca czytelników do przysyłania swoich prac i wzięcia udziału w redakcji pisma. To bardzo pozytywny szczegół.

Wersję 3.0 zdominowały kwestie ciała i okolic. Temat wytarty, nawet banalny, a jednak zaskoczy niektórych śmiałość oraz wszechstronność podejścia; są więc w 'crecie' do obejrzenia zdjęcia m.in. Zbigniewa Reszki w konwencji 'witkinowskiej', jest "człowiek binarny" Barbary Konopki, a z drugiej strony liryczne akty Kamili Siwińskiej oraz 'callahanowskie', podwójnie naświetlane prace Pawła Bownika. Ponadto: Łukasz Gronowski, Arkadiusz Berbecki, Agnieszka Rogala, Franciszek Mazur i in. Zdjęcia są takie, że każdy znajdzie coś dla siebie, nawet ci o iście bellmerowskich gustach. Pomimo rozrzutu estetycznego istnieje jednak pewien wspólny mianownik: jest nim doskonała oprawa edytorska pisma. Pod tym względem 'cret' jest prawdziwym drukowanym cukiereczkiem. Zawsze mnie dziwi elementarny brak występujący u ludzi zajmujących się na codzień fotografią, jak weźmy panowie redaktorzy komercyjnych fotomagazynów; brak, który polega na niewrażliwości na formę. Tego rodzaju zaniedbanie kończy się niszczeniem zdjęć przez słaby wizualnie layout czy ekspozycję. Powyższe uwagi 'creta' nie dotyczą, przeciwnie to przez porównanie z nim mierność miesięczników została obnażona.

Poza zdjęciami znajdziecie w 'crecie' do przeczytania esej "Hansa Bellmera wizjer do piekła" Nowakowskiego oraz krótsze teksty m.in. Marty Poniatowskiej Mikuły, Tomasza Sójki, Bernarda Hanaoki (sic!). Polecam zwłaszcza smakowitego i ilustrowanego Bellmera.

Ponieważ 'cret' jest czarno-biały, więc najsłabiej wypadły reprodukcje kolorowych prac Marzeny Kawalerowicz, nic straconego, ponieważ można je obejrzeć na sprzężonej z wersją drukowaną 'creta' stronie internetowej. Jest ona równie atrakcyjna formalnie i zawiera przegląd prac wszystkich publikowanych artystów, jedyne czego brak to teksty, no ale w końcu od czego jest pismo drukowane...

W przypadku 'creta' imponuje również fakt dołączenia angielskich tłumaczeń tekstów.

Na początku wspominałem, że wyróżnikiem off-owości 'creta' jest jego trudna dostępność, na koniec podaję jak go najłatwiej zdobyć: otóż wystarczy zamówić go przez internet. A oto adres: http://www.republik-cret.com

am

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.

 

28 - 10 - 2000.