V.Birgus: "The Photographer František Drtikol
Kant, Praga 2000.

 

 

Jeden z czterech

Adam Mazur

 

"Dzieło prawdziwego artysty to coś więcej niż materiał i technika. Tym czymś jest twórcza moc duszy artysty, miłość i zrozumienie, które wkłada do swego dzieła oraz szczypta jego duszy, jego jestestwa. To jest najważniejszy składnik dzieła, a nie sposób czy proces użyty do jego stworzenia. To jest nieistotne." - František Drtikol*

 

 

OBSZERNA monografia Františka Drtikola pióra Vladimira Birgusa jest kolejną po "Czeskiej awangardzie" książką, której urokowi trudno się oprzeć. Prawie 130 dużych reprodukcji i kilkadziesiąt mniejszych, przejrzysty układ graficzny, potoczyście napisana biografia artysty oraz rzetelność naukowa składają się na prezentowaną tu książkę-album The Photographer František Drtikol.

Wydaje się, że František Drtikol (1883-1961) jest postacią o której byłoby trudno napisać złą książkę - to autor nie tylko doskonałych zdjęć, ale także stojąca za dziełem wybitna osobowość i nietuzinkowy charakter. Artysta z krwi i kości, którego życie i twórczość, jakkolwiek nierozłączne, mogłyby dostarczyć "materiału nie na jedną, a na kilka większych książek" (cytat za notą redakcyjną). Po takiej prezentacji osoby artysty (za Vladimirem Birgusem) nie pozostaje mi nic jak przejść do analizy prac fotograficznych Drtikola oraz kontekstu ich powstania, którym omawiana praca poświęcona jest w szczególności. Warto jednak pamiętać, że Drtikol to także grafika, malarstwo, filozofia, a nawet jakbyśmy dzisiaj powiedzieli 'design'.

Drtikol urodził się na Czeskiej prowincji w 1883 roku, pomimo to na salony Pragi trafił dość szybko, bo około 1910 roku. Wprawdzie droga artysty do sławy nie była zbyt żmudna, to jednak raz osiągnięty sukces nie gwarantował stabilnej egzystencji. Nie raz Drtikolowi przyszło zmagać się z problemami finansowymi, a ostatecznie i tak zmarł w zapomnieniu i nędzy w roku 1961. Pierwszym sukcesem Drtikola był wyjazd na studia do jednego z europejskich ośrodków sztuki jakim było Monachium przełomu wieków. Fotografie z tego okresu (do końca I Wojny Światowej) zdominowane zostały przez estetykę Art Nouveau, przełamywaną okazyjnie mniej udanymi fotografiami dokumentalnymi (np. kopalnie srebra w Pribram). Od początku na zdjęciach Drtikola obecne były kobiety. Artysta, jakkolwiek nimi zafascynowany nie miał o nich najlepszego zdania:

"Mężczyzna jest pół-bogiem i pół-zwierzęciem. Kobieta jest tylko i wyłącznie zwierzęciem, ponieważ nigdy nie będzie jej stać na niezależność, oryginalność i wspaniałomyślność czynu. Kobieta nie potrafi tworzyć. Jedyne co potrafi ta bezmyślna maszyna to kopiować wyuczone pozy. W najlepszym razie Kobieta może być mądra, oczytana, może rozumieć sztukę, może powielać prace wielkich artystów, ale nigdy nie będzie w stanie stworzyć nieśmiertelnego dzieła sztuki. Jedynie w miłości Kobietę stać na wykroczenie. Jedynie w łóżku Kobieta może być oryginalna."

[Pisownia słowa 'Kobieta' z dużej litery oryginalna. Przyp.AM]
 

Myślę, że jest to znaczący auto-komentarz do prac artysty. Przy całym szacunku dla jego mistrzostwa nie można zapominać o tym patriarchalnym w gruncie rzeczy stosunku Drtikola do kobiet, który najdobitniej poświadczają same zdjęcia (moim osobistym typem są ukrzyżowane kobiece akty! [sic!]).

Po uzyskaniu niepodległości przez Czechosłowację Drtikol, choć nadal bardzo popularny jako portrecista i sławny jako fotograf aktów, został w tyle za poszukiwaniami formalnymi awangardy. Jego zdjęcia wydały się fotografom m.in. Devetsilu, a nawet wywodzącemu się z pracowni Drtikola Roesslerowi co najmniej przestarzałe. Rytm czeskiego 'międzywojnia' wyznaczała już nie kojarzona ze Ś.P. Cesarstwem secesja tylko najnowsze trendy: od kubizmu do abstrakcji, od ekspresjonizmu do surrealizmu, od futuryzmu do puryzmu. Tak więc paradoksalnie im bardziej Drtikol stawał się sławny na świecie, tym mniej cenili go rodzimi artyści...

Prace Drtikola odrzucane przez awangardę jako zbyt symbolistyczne u współczesnego widza nie wywołują już reakcji dezaprobaty. Przeciwnie, nie będąc rewolucyjne trafiają bezbłędnie w gusta koneserów. To właśnie w estetyczności i artyzmie tych zdjęć widziałbym przyczynę trwającego od niedawna 'renesanu Drtikola'. Umiarkowanie artysty w przyswajaniu nowych mód artystycznych dziś wydaje się być zbawienne, i nawet określenie 'fotograf środka' nie ma już tak jednoznacznie negatywnego wydźwięku. Trzeba przyznać, że Drtikol będąc pomiędzy walczącymi frakcjami piktorialistów z jednej, i awangardy z drugiej strony umiejętnie łączył osiągnięcia obu. Umiarkowanie nowoczesny styl rozpoczęty poszukiwaniami artysty z początku lat 20-tych najlepiej chyba jest za Birgusem określić jako 'art-deco' - charakteryzuje go poszukiwanie wysmakowanych układów dynamicznych uchwyconych w momencie kruchej równowagi, całość fotografowana obowiązkowo w zgeometryzowanej scenografii. W tym czasie Drtikol połączył swoje zainteresowanie kobietami z analizą ruchu, a w szczególności tańca oraz z ewolucją w kierunku buddyzmu (po 1928). Trzeba przyznać, że to dosyć frapująca mieszanka...

Ciążenie Drtikola w kierunku mistyki i filozofii, które rozpoczęło się jeszcze przed I Wojną Światową fascynacją teozofią, a skończyło oddaniem się buddyzmowi oznaczało stopniowe odchodzenie od fotografii (faza eksperymentów z wycinanymi figurkami oraz ciążenia ku plastyce w ogóle)

Artysta, pomimo sympatii do komunizmu i ideałów lewicowych, po 1945 roku stosunkowo szybko został sklasyfikowany jako twórca prac dekadenckich oraz portrecista burżuazji (trudno temu zaprzeczyć - z tego przecież żył). Koniec końców, jak już wspomniałem, zmarł w biedzie i zapomnieniu. Dziś, gdy sytuacja u naszych południowych sąsiadów znów jest 'normalna', owa burżuazyjność i dekadencja Drtikola stały się wysoce poszukiwane...

Osobną kwestią jest niezrozumienie, z jakim u części współczesnej Drtikolowi widowni spotkało się jakże w końcu naturalne zainteresowanie artysty ciałem kobiety. Ów brak aprobaty niejednokrotnie kończył się niedopuszczniem jego zdjęć do ekspozycji, a nawet aktami wandalizmu...

W tym momencie pozwolę sobie przerwać, a chcących szczegółowo zapoznać się z tym oraz innymi wątkami życia i twórczości najlepszego z czterech czeskich fotografów pierwszej połowy XX wieku (obok Jaromira Funke, Jaroslava Roesslera i Josefa Sudka) zachęcam do lektury książki Vladimira Birgusa. Naprawdę warto!

Adam Mazur

*Wszystkie cytowane fragmenty tłumaczone przez autora [Przyp.AM].

 

Zobacz prace F. Drtikola:

 

Książki:

The Photographer František Drtikol
Vladimir Birgus
Hardcover - 208 pages (2000)
Kant; ISBN: 8086217248

Czech Photographic Avant-Garde 1918-1948
Vladimir Birgus
Hardcover - 326 pages (September 2000)
Kant Publications; ISBN: 8086217094

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.