Krzysztof Wojciechowski

14. Internationale Photoszene Köln

 

OODBYWAJĄCEJ SIĘ w Kolonii wystawie sprzętu fotograficznego Photokina już po raz czternasty towarzyszył festiwal składający się z bez mała stu wystaw, objętych wspólną nazwą Internationale Photoszene Köln. Oczywiste jest wielkie zróżnicowanie wystaw, zarówno co do rozmiarów jak i rodzaju prezentowanej fotografii. Pomimo kilku ważnych pokazów, nie zaprezentowano nic przełomowego. Być może stało się tak, ponieważ największe wystawy to historyczne monografie pionierów fotografii, Szkotów D.O.Hilla i Roberta Adamsona, oraz jednego z pierwszych i najbardziej wpływowych twórców nowoczesnej fotografii artystycznej, Amerykanina Alfreda Stieglitza, na których siłą rzeczy nie można było pokazać nic nowego.

Na wystawie Hilla i Adamsona przypomniano monumentalne malowidło, przedstawiające sygnatariuszy aktu założycielskiego Wolnego Kościoła Szkockiego. Właśnie dla ułatwienia sobie pracy przy tym obrazie zajęli się oni fotografią. Na wystawie pokazano nie tylko zdjęcia wykonane do tego projektu. Są tu również sceny rodzajowe, rodzaj inscenizowanego reportażu, w którym na przykład obok autentycznych przekupek z targu rybnego występują odpowiednio przebrane panie z towarzystwa. Takie podejście do autentyczności dokumentu może dzisiaj śmieszyć, a nawet oburzać, ale w tamtych czasach nie widziano w tym zapewne nic zdrożnego. Cała wystawa tonie w półmroku, by nie zaszkodzić blaknącym, ponad stupięćdziesięcioletnim zdjęciom. Aby zobaczyć jedno ze zdjęć - ginący zarys armaty na pożółkłym papierze - trzeba na chwilę odsłonić zasłonkę z czarnego materiału.

Na wystawie Alfreda Stieglitza, obok wczesnych prac powstałych w Europie i barwnych zdjęć w technice autochromowej, pokazano również to, co najważniejsze w jego twórczości: słynne Ekwiwalenty, studia portretowe, których przedmiotem bardzo często była znana malarka Georgia O'Keefe, towarzyszka życia fotografa.

Pierwszą wystawą, na którą napotyka się zwiedzający Photokinę 2000, jest wielki projekt Niemca Uwe Ommera - Album rodzinny planety Ziemi, który fotografował rodziny z pięciu kontynentów. Wystawa prezentowana na wolnym powietrzu na planszach umieszczonych przed halami targowymi i na łączącym oba brzegi Renu moście Hohenzollernów, nieodparcie przywodzi na myśl benettonowską poetykę połączoną z beznamiętną dokumentacyjnością szkoły niemieckiej.

 

Uwe Ommer: "Album rodzinny planety Ziemi", 14. Internationale Photoszene Köln. Fot. K. Wojciechowski

 

 

Uwe Ommer: "Album rodzinny planety Ziemi", 14. Internationale Photoszene Köln. Fot. K. Wojciechowski

 

Inne wystawy festiwalu często miały bardzo skromny wymiar, prezentowano na nich niejednokrotnie tylko kilka, czy kilkanaście prac. W przypadku odbywającej się w muzeum diecezjalnym wystawy O rzeczywistości pretekstem do zaliczenia jej do Photoszene było umieszczenie wśród dzieł pochodzących z różnych epok - od gotyku po współczesność - skromnego cyklu Duane Michalsa i kilku nudnych pejzaży miejskich przedstawicieli "szkoły d(sseldorfskiej". Znany hiszpański fotograf Joan Fontcuberta pokazał wystawę Semiopolis (miasto znaków), na której prezentuje sfotografowane w padającym pod ostrym kątem świetle stronice tekstu napisanego alfabetem Braille'a. Stworzył on w ten sposób namiastkę miejskiego pejzażu, co jeszcze dodatkowo sugeruje czarne "niebo" zajmujące dużą część każdego ze zdjęć. Szlachetny minimalizm tych zdjęć jest godny podziwu i może szkoda, że artysta nie wykazał się powściągliwością co do ilości przedstawianych prac, nie różniących się zasadniczo od siebie.

Paradoksalnie wystawa, na której chyba najwięcej jest do oglądania - nie tylko w sensie ilości - formalnie nie została zaliczona do Photoszene 2000. Jest to wybór kilkuset fotografii z kolekcji niemieckiej arystokratki Jeane von Oppenheim. Wystawa stwarza możliwość zobaczenia prac wielu spośród najważniejszych postaci fotografii dwudziestego wieku, m.in. Berenice Abbot, Roberta Capy, Davida Hockneya, Augusta Sandera, Aleksandra Rodczenki, Edwarda Steichena, Roberta Mapplethorpe'a (w tym portret kolekcjonerki), Walkera Evansa czy Man Raya - by wymienić tylko niektóre najbardziej znane nazwiska. Jest to zbiór w sposób naturalny ograniczony głównie do fotografii zachodnioeuropejskiej i amerykańskiej. Nieliczne wyjątki to wspomniany już Rodczenko, czy czescy artyści Jaromir Funke i Vilem Reichmann.

Krzysztof Wojciechowski

 

 


Zobacz też:

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.

 

19 - 10 - 2000