Galeria „Okno na kulturę”
Krakowskie Przedmieście 17, Warszawa
4.03. - 3.04.2026



Andrzej Wajda w obiektywie Renaty Pajchel

Rok 2026 ogłoszono rokiem Andrzeja Wajdy. Okazją jest stena rocznica jego urodzin oraz dziesiąta rocznica śmierci. Jego bogata twórczość pozostaje nadal aktualną, pomaga rozumieć rzeczywistość poprzez historię, do której ten wybitny twórca nawiązywał w swoich dziełach.

Znany i doceniany jako reżyser filmowy – na tym polu osiągnął być może najbardziej doniosłe osiągnięcia, za które został zresztą uhonorowany w 2000 roku Honorową Nagrodą Amerykańskiej Akademii Filmowej. Był również Andrzej Wajda artystą wszechstronnym. Jak wiadomo, ukończył Akademię Sztuk Pięknych, a ostatni pełnometrażowy film jaki zrealizował, to były „Powidoki” oparte na tragicznym życiorysie innego wspaniałego artysty Władysława Strzemińskiego, któremu tym filmem oddał hołd.









Andrzej Wajda. Fot. Renata Pajchel

Andrzej Wajda nie ograniczał swojej działalności do kina. Wyreżyserował wspaniałe sztuki teatralne od klasyki polskiej po dramat współczesny. Był także współtwórcą Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie. To tam, w Sukiennicach po raz pierwszy jeszcze podczas wojny jako mały chłopak zobaczył wystawę z kolekcji Feliksa „Mangghi” Jasieńskiego. Wtedy narodziła się fascynacja sztuką Japonii i wiele lat później, w 1987 roku, gdy otrzymał nagrodę Kyoto, przeznaczył ją na zbudowanie tego wspaniałego ośrodka, który po dziś dzień przyciąga rzesze miłośników sztuki i kultury japońskiej.

Andrzej Wajda był mocno zaangażowany w życie publiczne. W latach 1989 – 1991 pełnił funkcję senatora Rzeczypospolitej Polskiej. Współtworzył inicjatywy edukacyjne, społeczne, zaangażował się mocno w przebudowę państwa po odzyskaniu suwerenności w 1989 roku.

„Artysta nie może być obojętny wobec rzeczywistości, w której żyje” – to wypowiedziane przez niego zdanie najpełniej wyrażało się w opowiadaniu historii, a dzieła które tworzył stawiały pytania o jej interpretację.

Zdjęcia Renaty Pajchel z filmów Andrzeja Wajdy

Podczas powstawania kolejnych ekranizacji pojawiały się zdjęcia niejako zapisujące momenty kolejnych ujęć, albo wręcz zatrzymujące poszczególne sceny danego filmu (tzw. „werki”). Osobą, która zaskarbiła sobie zaufanie Andrzeja Wajdy w tej działalności stała się Renata Pajchel, która towarzyszyła mu ze swoim aparatem fotograficznym przez ponad trzy dekady. Ich współpracę zainicjowała na planie realizacja filmu „Wszystko na sprzedaż” w 1968 roku. Renata Pajchel wykonywała swoje fotografie podczas powstawania takich dzieł filmowych jak „Wesele (1972), Ziemia Obiecana (1974), Panny z Wilka (1979) Człowiek z żelaza (1981), czy późniejsze, jak (Korczak (1990) czy Wielki Tydzień (1995).

Obdarzali się wzajemnym zaufaniem, jej zdjęcia odznaczały się znakomitym uchwyceniem atmosfery, sposobu pracy Wajdy i jego ekipy, uwidaczniały kulisy produkcji danego filmu albo stawały się szeroko funkcjonującymi fotosami. Bo Renata Pajchel była również tzw. fotosistką – jej zdjęcia trafiały do obiegu prasowego, promowały również dany film w prasie czy nawet w gablotach istniejących podówczas w kinach i zapowiadających kolejny film. Teraz, w epoce komputerów i innego obiegu takiej identyfikacji wizualnej danego filmu, wydaje się to nieco archaiczne. Ale wtedy była to praktyka powszechna i częsta.

Niedawno otwarta wystawa przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, na której zaprezentowano zaledwie wycinek jej twórczości, wytrzymuje doskonalę tę próbę czasu. Na ścianie frontowej umieszczono dziesiątki małych kolorowych fotografii. Są to właśnie owe werki, zapisane dokumentalne sceny z poszczególnych filmów. Realizatorom tej wystawy chodziło zapewne o to, by ich odpowiednio duża ilość reprezentowała w pełni różnorodność i bogactwo dorobku Wajdy.

Galeria "Okna na kulturę" przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie
Ściana ze zdjęciami Renaty Pajchel wykonanymi podczas kręcenia poszczególnych filmów A. Wajdy.
Fragment wystawy
Fragment wystawy. Na pierwszym planie Andrzej Wajda i Tadeusz Konwicki podczas zdjęć do filmu "Kronika wypadków miłosnych" z 1985 roku.

Jednakże uwagę bardziej przyciągają fotografie znacznie większych formatów, odnoszące się do najbardziej znanych filmów Wajdy, jak „Człowiek z marmuru”, „Ziemia Obiecana” czy „Polowanie na muchy”. Wiadomo, że te zdjęcia były niekiedy aranżowane, wykonane jakby odświętnie dla zatrzymania nastroju i podkreślenia ważności wydarzenia (np. Wspaniały portret zbiorowy z aktorkami z filmu „Panny z Wilka”). Osobne miejsce, ale trafnie wpisujące się w całość wystawy, mają portrety samego Mistrza.

Fotosy, portrety i werki z planów filmów Wajdy, które wykonała Renata Pajchel, to nie tylko cenny zbiór dla filmowego archiwum, ale również opowieść o zawodowej relacji świetnego reżysera i wrażliwej, spostrzegawczej fotografki.

Wystawa, którą przygotowało Ministerstwo Kultury w galerii na Krakowskim Przedmieściu tuż obok Kordegardy, mimo że ta galeria znajduje się na głównym szlaku turystycznych spacerów, nie cieszy się zbytnim zainteresowaniem odwiedzających. Może warto byłoby ją bardziej nagłośnić, bo poza walorami historyczno-edukacyjnymi zawiera po prostu bardzo ciekawe fotografie, pozwalające lepiej docenić i zrozumieć sztukę filmową Andrzeja Wajdy.

Rok Andrzeja Wajdy będzie jeszcze obfitował w wiele ważnych wydarzeń, ale tej wystawy pominąć nie można, bo skupia ona doskonale istotę jego twórczości filmowej i pozwala utrwalić sobie przekonanie jak ogromnie ważną rolę odegrał ten artysta w polskiej rzeczywistości.

Marek Grygiel







Renata Pajchel, ur. 1942 w Warszawie, zm. 2020 tamże. Wybitna fotosistka filmowa. Absolwentka Wydziału Operatorskiego łódzkiej Szkoły Filmowej. „Nie zawsze byłam pokorna, ale byłam konsekwentna” – mówiła o sobie. - Zawsze ubolewałam nad swoją anonimowością. Niewiele umiałam zdając do szkoły filmowej (przez całą szkołę prowadził mnie profesor Jerzy Toeplitz). Szkoła nauczyła mnie wszystkiego. Słuchałam Kazimierza Konrada, Jerzego Mierzejewskiego, Krystyny Zwolińskiej, kochanego Stasia Wohla. Dlaczego nie uprawiam zawodu?… na początku było bardzo trudno – a ja byłam bardzo niecierpliwa…zostałam fotosistą…”. Pajchel po studniach nie stanęła nigdy za kamerą jako operatorka filmowa. Pierwsze fotosy wykonała jeszcze jako studentka do filmu „Dwa żebra Adama” Morgensterna z 1963 roku. Robiła je aparatem Pentacon Six. Gdy wygrała konkurs Międzynarodowego Instytutu Mody, wyjechała do Paryża, gdzie przez dwa lata praktykowała pod okiem znakomitego fotografa Hermana Leonarda, dokumentującego m. in. pracę twórców muzyki jazzowej. Po powrocie do Polski zawodowo zajęła się robieniem fotosów. Przywiozła zza granicy aparat Bronica o formacie 4,5 x 6, dający pełną możliwość wykorzystania klatki filmowej i odpowiadający formatowi filmu. „Ona pierwsza – mówi operator Kurt Weber – traktowała pracę na planie jak reporter, a nie jak teatralny fotograf. Inni fotosiści aranżowali sytuację aktorską dla własnych potrzeb, co pociągało za sobą dyskusję z aktorami czy z mistrzem oświetlenia (…). W tej tradycji system pracy Renaty Pajchel był czymś nowym, czymś nowoczesnym i bardziej adekwatnym do tempa pracy ekipy filmowej”. [Źródło: Fototeka]

 

Zobacz też:


 



Spis treści

Copyright © 1997-2026 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2026 Zeta-Media Inc.