Odpowiedź K. Jureckiemu

Jak komisarz krytykowi

Adam Mazur

 

Żeby być ciekawą, czytelną w ogóle, wiarygodną, krytyka czasem musi być podła i złośliwa, nawet przerysowana dla efektu, jak w obrazie realistycznym, gdzie skala walorów jest ograniczona i mocne światło trudno oddać bez ciemnego kontrastu – Jerzy Stajuda

 

NIESTETY, to prawda, co pisze Krzysztof Jurecki. Jestem niewiele rozumiejącym dyletantem, agresywnym ignorantem, który miał czelność wybrać się z „motyką na dekadę” (czyli wystawę będącą niedosiężnym dla krytyki podsumowaniem osiągnięć ostatniej dziesięciolatki polskiej fotografii artystycznej). Jestem niedouczonym żakiem, ale czy ludzie, jak mawiali starożytni, nie mają prawa być głupimi? Jestem niezręcznym manipulatorem, ale czy nam wszystkim nie przychodzi czasem przewrotna ochota okrutnie zabawić się kosztem naszych dalszych bliźnich? Wreszcie, jestem niewtajemniczonym czytelnikiem, ale czy nie jest to prawo krytyka? Dlaczego K.Jurecki zamiast mnie mitygować, wychowywać i edukować wylewa mi na głowę kubeł pomyj, a wszystko w geście niosącego gałązkę pokoju mentora? Dlaczego zamiast cierpliwie tłumaczyć obraża się i broni zgodnie z zasadą „Jak ci się nie podoba, to zrób sobie lepszą wystawę”?

Poproszono mnie, abym zareagował, ale tekst K.Jureckiego odbiega od jakichkolwiek reguł dobrego smaku, o czym świadczy odrzucenie go przez dwie redakcje i wymuszone przyjęcie przez trzecią (jak powiedział mi zawczasu jeden z redaktorów Kwartalnika Fotografia – „tekstów stałych współpracowników się nie odrzuca”). Dociekliwy czytelnik łatwo rozsądzi, kto ma rację zaglądając do katalogu oraz mojej „krytyki założeń wystawy” („pióra Mazura”, jak pisze mój rozsierdzony oponent). Dla jasności dodam, że nie wycofuję z ani jednego sądu, podobnie jak nie zmieniłbym ani jednego zdania zawartego w tekście. Osobiście podtrzymuję, że „Dekada” była nietrafiona nie dlatego, że nawalili artyści – przeciwnie, na wystawie znaleźć można było wiele ciekawych prac – lecz dlatego, że założenia wystawy były delikatnie rzecz ujmując absurdalne. Krytyka założeń była dla mnie punktem wyjścia do podjęcia próby określenia, czym jeszcze była fotografia polska lat 90., a co zostało bezpardonowo wyrzucone poza nawias tej ambitnej wystawy. Trzeba dociekliwości K.Jureckiego, żeby dostrzec w moim tekście jedynie jałową dyskusję ze szczegółami, a pominąć ten dość istotny i chyba wystarczająco „generalny” problem. Inna sprawa, że podejrzliwa lektura mojej krytyki dokonana przez łódzkiego kuratora całkowicie wyklucza perfidną krytykę i miałką manipulację skrywające się w przerysowaniach, ironii, np. w stosunku do pojęcia „fotografiki”. Widocznie rację miał Stajuda mówiąc, że pisze się dla ludzi odbierających na tej samej częstotliwości. Co zrobić, K.Jurecki odbiera nie tylko na innej częstotliwości, ale na zupełnie innych falach.

Szkoda czasu i energii na jałowe powtarzanie tego, co już raz zostało powiedziane. Zainteresowanych jeszcze raz odsyłam do ww. tekstów (dodam, że krytyka „pióra Mazura” została przedrukowana przez internetowy Artmix jako analiza samowoli kuratorów, którzy posługując się językiem nienawiści kreują i narzucają innym swoje arbitralne wizje sztuki). Jedyne, co mogę napisać, to jeszcze raz, tym razem dobitniej, powiedzieć, że język K.Jureckiego to rzeczywiście język nienawiści. Starałem się go zanalizować, ale nie dam się zapędzić w absurdalną spiralę pomówień.

Przychodzi mi na myśl, że kondycję fotografii polskiej lat 90. nolens volens dobrze oddał K.Jurecki w jednym ze swoich cenionych za przejrzystość sformułowań. Kurator, krytyk, artysta i honorowy członek ZPAF napisał:

Jeśli chodzi o postmodernizm, to w dalszym ciągu bliższy jestem modernizmowi i sztuce w klasycznym znaczeniu niż twórczości postmodernistycznej.

Adam Mazur

PS.: K.Jurecki w swoim tekście pyta „czego poszukuję”. Odpowiadam – ja również „nic nie poradzę, że poszukuję autentycznych stanów egzystencjalnych i głębokich stanów duchowych”. Źródła natchnień lokuję jednak gdzie indziej niż mój adwersarz. Mam do tego prawo.

 

 

 

 

Od redakcji

Ad rem

FOTOTAPETA prowadzi politykę drzwi otwartych – od zawsze, od pierwszego numeru jaki ukazał się już 11 lat temu. Jest jednak równocześnie dosyć wymagająca w kwestii publikowanych artykułów. Nie jest pismem „dla wszystkich” interesujących się medium fotograficznym – przeciwnie – na swych lamach (zarówno w internecie jak i w druku) wyraża własne zdecydowane, mocne opinie i przedstawia czytelne preferencje. Taka formuła „sprawdziła się”: jest podstawą poziomu i popularności u czytelników, których spora część zaakceptowała taki styl i taki model pisma.

Na łamach FOTOTAPETY pojawiają się listy i polemiki – ukazało się ich tutaj całkiem sporo – pióra różnych autorów, od znanego krytyka p. Sławomira Magali, po nieznanego jeszcze szerzej p. Błażeja Pindora. Nie oznacza to jednak, że w FOTOTAPECIE można zamieścić wszystko, że każdy może tutaj „wrzucić” to co mu się żywnie podoba. Polemiki czy sprostowania muszą bowiem dotyczyć meritum sprawy, muszą wnosić coś wartościowego, dawać czytelnikom nowe, wzbogacone spojrzenie, dodatkowe szczegóły, poszerzoną wiedzę.

Personalne ataki, połajanki i porachunki nie wchodzą w grę. A taką formułę obrał Krzysztof Jurecki, skądinąd przecież również wcześniejszy autor tekstów w Fototapecie.

W tekście polemicznym wobec naszego autora i współpracownika Adama Mazura, zamieszczonym w najnowszym numerze pisma "Kwartalnik Fotografia" zajmuje się takimi właśnie połajankami zaczynając swoje tyrady od oskarżeń i zarzutów na temat braku odwagi w publikowaniu tekstów.

Umieszczenie przywołanego przez Jureckiego tekstu polemicznego Zygmunta Rytki w FOTOTAPECIE nie było kwestią odwagi, tylko kwestią uczciwości. Gdyby ten tekst się pojawił, spowodowałby kolejną spiralę polemik i wręcz kłótni, na temat nierzetelnie zestawionego przez Jureckiego biogramu Rytki w katalogu jego wystawy. Zygmunt Rytka, z którym w bezpośredniej rozmowie udało się wyjaśnić te nieporozumienia, zrezygnował z zamiaru publikowania swojego tekstu. Jureckiemu nie udało się skłócić Małej Galerii z jej wieloletnim autorem – a jak z tego wynika najwyraźniej do tego dążył – teraz w nieodpowiedzialny sposób przywołuje tamte zdarzenia.

Być może tej odwagi zabrakło jemu samemu, by przyjść ze swoim napastliwym tekstem odnośnie materiału Adama Mazura do FOTOTAPETY. Po blisko roku, gdy tekst nie został przyjęty w dwóch innych redakcjach, opublikowało go pismo "Kwartalnik Fotografia" wymieniając, jak na ironię, Jureckiego na następnej stronie jako współpracującego (kiedyś) z Fototapetą.

Mazur skrytykował tekst Jureckiego zamieszczony w katalogu wystawy „Dekada”. Jurecki na łamach "Kwartalnika Fotografia" starał się inwektywami i insynuacjami zdyskredytować merytoryczne zarzuty swojego adwersarza. Taki styl „polemik” na pewno nie interesuje FOTOTAPETY – szkoda na to czasu i miejsca. Mazur (powyżej) odpowiada więc krótko, podtrzymując swoje racje. Na tym kończymy tę wymianę zdań. Osąd pozostawiamy czytelnikom.

Red.

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.

 

30 - 04 - 03