Laureaci 11. Konkursu Polskiej Fotografii Prasowej
Stara Galeria Związku Polskich Artystów Fotografików
Plac Zamkowy 8, Warszawa
Otwarcie wystawy 7 lipca 2003 o godzinie 18.

 

 

Polska Fotografia Prasowa 2003

Trudne realia współczesnej prasy

Andrzej Zygmuntowicz

 

Mamy za sobą kolejną, jedenastą już edycję konkursu Polskiej Fotografii Prasowej. Jak niemal zawsze ogłoszenie wyników wzbudziło pewne kontrowersje. Trudno się dziwić, nie wszyscy mamy takie same poglądy a wynik każdego konkursu zależy trochę od składu jury, od ilości zdjęć, od dominujących tematów i paru innych czynników czyniących wybory subiektywnymi. Mimo to zawsze celem prac jury jest znalezienie i wyróżnienie takich zdjęć, które najlepiej oddają miniony rok i są najlepszym przykładem dziennikarstwa wizualnego jakim jest fotoreportaż. Niezależnie od rozstrzygnięć jurorów każdy Konkurs Polskiej Fotografii Prasowej jest impulsem do rozważań o kondycji fotoreportażu i sposobach jego prezentowania na łamach gazet i czasopism, tak w Polsce jak i za granicą.

Wydawałoby się że właściwym miejscem dla reportażu jest szeroko rozumiana prasa : dzienniki, tygodniki i miesięczniki. Jednak przeglądając ich zawartość traci się tę pewność. Oglądamy coraz więcej zdjęć typowo ilustracyjnych, będących raczej ozdobnikiem tekstu niż samodzielnym materiałem dziennikarskim. Klasyczny fotoreportaż pojawia się coraz rzadziej i tylko w nielicznych tytułach. Dawniej takie redukowanie ambitnej fotografii, która nie potrzebowała obudowania artykułem, tłumaczono zdecydowaną przewagą w redakcjach dziennikarzy piszących, którzy sami chcieli zapełniać łamy. Dziś jest znacznie więcej powodów dla których fotoreportaż znika z gazet. Trudno jednoznacznie określić który z tych powodów jest najistotniejszy.

W ogromnej mierze za nikłą obecność fotoreportażu w prasie należy „winić” telewizję. To ona spowodowała, że współczesny świat i kondycję dzisiejszego człowieka, jego uwikłanie w codzienność i historię, obserwujemy na ekranie telewizora. Nie można za ten stan nikogo winić. To naturalna kolej rzeczy. Od kiedy telewizor zagościł w każdym domu, to niepostrzeżenie stał się głównym źródłem naszej wiedzy o aktualnym stanie spraw w kraju i na świecie. Nasze poznanie spraw bieżących zostało całkowicie zdominowane przez mały ekran. Na nim obserwujemy ważne zdarzenia i codzienność „w domu i zagrodzie”. Gdy mamy kłopot z odczytaniem obrazu głos zza ekranu objaśni nam dokładnie co oglądamy. Gdy obraz lub opowieść o nim nie będzie nam się podobać, przełączymy kanał i zobaczymy inny obraz, któremu towarzyszyć będzie inna opowieść. Odbiór informacji poprzez telewizor jest znacznie łagodniejszy niż poprzez prasę. Obrazy przepływają przez ekran i znikają, nie angażują nas, zawsze możemy poszukać innego kanału lub pójść do kuchni zaparzyć herbatę, a gdy wrócimy będą już inne obrazy i inne informacje.

Telewizja jest medium zimnym, prasa gorącym. Reportaże prasowe zawsze są na tym samym miejscu, nie znikają. Niepokoją swoją nieustępliwością, możemy odwrócić stronę ale wiemy, że one dalej są tam gdzie były. Fotoreportaże i pojedyncze zdjęcia atakują ze zdwojoną intensywnością. Tekst ma tytuł, który albo zachęci albo odepchnie od zapoznania się z całością. Zdjęcie widać od razu, działa od pierwszego wejrzenia i angażuje odbiorcę czy tego chce czy nie chce. Ta niesamowita możliwość szybkiego i intensywnego działania na odbiorcę jest jednocześnie ogromną zaletą fotografii i jej poważną wadą. Zaletą, bo działa na każdego, nie potrzeba znajomości języków by zobaczyć co jest na zdjęciu, jest łatwo dostępna i bezpośrednio komunikuje swoją treść. Ale też nie można zapominać, że za sprawą telewizora przyzwyczailiśmy się , że nie musimy analizować i rozumieć tego co widzimy, bo głos zza ekranu uporządkuje i wyjaśni nam wszystko co pojawiło się przed naszymi oczami. Gdy zdjęcie opowiada za dużo, nie wprost i niejednoznacznie, to wzbudza u odbiorcy niepokój. On nie chce patrzeć na rzeczy skomplikowane, chce prostych i szybkich komunikatów. A zdjęcie potrafi zawierać w sobie z jednej strony bogactwo informacji a z drugiej odautorski komentarz, niczym rozbudowany reportaż tekstowy. Jego odbiór wymaga czasu i uważnego zaangażowania. Dziś jest to mankament. Staliśmy się leniwymi odbiorcami. Łatwo strawne dania, którymi od lat karmi nas kuchnia kultury masowej, odcisnęły nieprawdopodobne piętno na ogromnej części społeczeństwa. Wszystko powinno proste i łatwe. Szkoda że rzeczywistość nie chce być taka.

Tak dochodzimy do drugiego ważnego powodu redukowania obecności dobrego fotoreportażu w prasie.

Dzisiejsze gazety są przede wszystkim towarem niczym kiełbasa, łóżko, pasta do zębów, samochód czy majtki. Mają przynosić wydawcy maksymalny zysk przy minimalnym nakładzie środków własnych. Aby zysk był naprawdę wysoki gazeta musi być kupowana przez wielu czytelników i mieć wielu reklamodawców. To oni wpływają na dzisiejszą zawartość gazety. Rozbudowany fotoreportaż zabiera zbyt dużo miejsca a nie przynosi takiego dochodu jak reklama. Mało tego, jeśli opowiada o sprawach nieprzyjemnych lub nieoczywistych, może budzić u odbiorcy niezadowolenie i niechęć. Czytelnik może drugi raz tej gazety nie kupić. Na dokładkę fotoreportaż może sąsiadować z reklamą, z którą będzie w jakiś sposób korespondował, tworząc jej drugie znaczenie, nie zamierzone przez reklamodawcę. Zderzenie reklamy samochodów z fotoreportażem o korkach w pierwszy dzień wakacji, karambolu na autostradzie czy gangach kradnących samochody „na stłuczkę”, przypomina że posiadanie samochodu to nie tylko wygoda i przyjemność. Fotoreportaż z domu opieki dla osób starszych, obok reklamy lekarstwa na pomięć czy sprawność ruchową, informuje że przyjdzie dzień w którym dopadnie nas starość, niezależnie od preparatów podsuwanych nam przez producentów farmaceutycznych. Reklamodawcy nie życzą sobie tego typu relacji między materiałem redakcyjnym a reklamowym. Redakcja musi wybierać. Możemy być spokojni że to reklama pozostanie na swoim miejscu a fotoreportaż spadnie.

Ten model relacji między reklamą a fotoreportażem oraz konieczność docierania do jak największej ilości czytelników wymusza na redakcji publikowanie prostych zdjęć, dających łatwo się odczytać. Stąd prosta droga do fotografii ilustrującej tekst i porzucenie przez fotografów ambitnej i trudnej formy jaką jest fotoreportaż. Szczęśliwie nie wszystkie tytuły zrezygnowały z fotoreportażu ale broni się on coraz słabiej, zajmuje coraz mniej miejsca i coraz łagodniej opowiada o rzeczywistości.

Tę nie najlepszą kondycję fotoreportażu dało się zauważyć oglądając całość materiału jaki napłynął na tegoroczny Konkurs Polskiej Fotografii Prasowej. Tylko jedna kategoria wyszła zdecydowanie obronną ręką: „życie codzienne”. Było tu najwięcej zdjęć i były to zdjęcia najciekawsze. Ale od lat, jeszcze w czasach realnego socjalizmu, nasi fotoreporterzy najlepiej odnajdowali się w takiej właśnie tematyce.

Najwięcej kłopotu, tradycyjnie już, sprawiła kategoria „świat w którym żyjemy”. W kategorii tej chodzi o zdjęcia pokazujące styk świata naturalnego, powołanego do życia ręką stwórcy i świata tworzonego przez człowieka, oraz jak na tym styku odnajduje się dzisiejszy człowiek. Nie chodzi więc o żadne piękne widoki, krajobrazy, robaki i zwierzęta, lecz o mieszkańca Ziemi, który znalazł się na styku dwóch światów, często antagonistycznych, i niejednokrotnie czuje się zagubiony, nie umiejąc określić, w którym z tych światów lepiej się czuje. W cywilizacji może wygodniej ale w naturze może piękniej.

Inne kategorie dawały się łatwiej zinterpretować, jednak zdjęcia pozostawiały dużo do życzenia. W „kulturze” napłynęło bardzo dużo zdjęć, ciekawych było jednak mało. Wiele spośród nadesłanych to klatki z kręconego filmu czy przedstawienia teatralnego. Nie są to oryginalne fotografie. To nie fotograf ustawia światło, scenografię, co najwyżej notuje swym aparatem dzieło kogoś innego, zwykle precyzyjnie zaplanowane. W gazetach takie zdjęcia wystarczają, bo zwykle towarzyszą recenzjom, ale nie oszukujmy się, że jest to samodzielny materiał fotograficzny. W kategorii „sport” dominowały odwiecznie powtarzające się parady bramkarzy, piłkarze w wyskoku do „główki”, Małysz w locie, obita twarz boksera. Jako ilustracja kolejnego meczu ligowego lub zawodów Pucharu Świata takie zdjęcia są standardem, jeśli są dobrze zrobione to chwała za nie autorom, lecz na Konkurs powinny trafiać mniej opatrzone tematy albo zupełnie inaczej potraktowane. Podobnie ma się sprawa w kategorii „ludzie”. Do znudzenia oglądamy polityków wykonujących te same czynności, przemawiających, ściskających dłoń, pozdrawiających. To są tylko ilustracje do tekstów. Politycy wywołują powszechne zainteresowanie ale nie wtedy gdy pozują do pamiątkowego zdjęcia, chcemy o nich wiedzieć jak najwięcej i fotoreporterzy powinni nam w tym pomóc. Sztampowe, ciągle niemal takie same ujęcia nie rozszerzają naszej wiedzy, utrwalają jedynie w naszych głowach obraz powtarzających się w nieskończoność rytuałów, odgrywanych przed aparatem przez ludzi władzy.
Tegoroczny Konkurs, w którym dominowali autorzy związani z najważniejszymi dziennikami, jest także sukcesem polskiego szkolnictwa fotograficznego. Wielu tegorocznych laureatów i uczestników wystawy pokonkursowej to absolwenci, a czasem jeszcze słuchacze, różnych szkół czysto fotograficznych z różnych miast Polski, są oni dobrze przygotowani tak od strony warsztatowej jak i ideowej do uprawiania trudnej sztuki reportażu. Muszą jednak pamiętać o trudnych realiach współczesnej prasy. Zdjęcie jest przede wszystkim towarem który należy sprzedać.
Mimo kilku krytycznych uwag warto zapoznać się z wystawą Polska Fotografia Prasowa 2003. Jest na niej bardzo wiele ciekawych reportaży poszerzających nasze poznanie współczesności, są oryginalne tematy i oryginalne sposoby opowiadania o nich. Nie wszystkie znalazły swoje miejsce na łamach prasy.

Otwarcie wystawy 7 lipca 2003 w Starej Galerii Związku Polskich Artystów Fotografików w Warszawie na placu Zamkowym 8, o godzinie 18.

Andrzej Zygmuntowicz

Autor był w 1991 r. współorganizatorem Konkursu Polskiej Fotografii Prasowej.

 

 

Poprzednio w FOTOTAPECIE:

 

 

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2018 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2018 Zeta-Media Inc.

 

16 - 06 - 03