Galeria Refleksy
Warszawa, Narbutta 40/21
11 maja - 12 czerwca 2011 r.

 

 

Basi Sokołowskiej ołówek natury

Basia Sokołowska podczas wernisaźu wystawy "Pochwała zieleni" w galerii Refleksy w Warszawie.  Fot.: M. Grygiel.

Pochwała zieleni Basi Sokołowskiej wpisuje się z pewnością w silnie zaznaczający swoją obecność nurt „kontrcyfryzacji”, nawiązywania do pierwszych, dziewiętnastowiecznych, później niemal zarzuconych technik fotograficznych. Tego cofnięcia się, o ile jeszcze możliwe, o ponad 150 lat dokonuje jednak w bardzo konkretnym celu, spotkania się z Anną Atkins (1799-1871), botaniczką i pionierką fotografii, z którą w różnych proporcjach zdaje się dzielić pasję dla tych dziedzin.

Basia Sokołowska, Dziewanna, z wystawy "Pochwała zieleni" w galerii Refleksy

Główna część wystawy to heliografie, bezpośrednio naświetlane w świetle dnia fotogramy form roślinnych. Chociaż heliografie te są z technicznego punktu widzenia fotogramami w tym sensie, że dostępu do światłoczułego papieru bronią położone na nim przedmioty (w tym wypadku liście, kwiaty, łodygi), to w większości wypadków – inaczej niż w klasycznych modernistycznych fotogramach z lat 1920.- otrzymane obrazy nie są prostym geometrycznym rzutem, pozwalającym odwrócić funkcję odwzorowania, by powrócić do trójwymiarowych źródeł dwuwymiarowych obrazów. Skomplikowanie działania światła nie tylko rzucającego cień, ale też w różnym stopniu przesączającego się przez półprzepuszczalne, naturalne filtry – liście (czy ktoś jeszcze pamięta, że w niektórych przedwojennych publikacjach filtr fotograficzny nazywano sączkiem?), wnikającego pod nieprzepuszczalne dla światła łodygi i przechodzącego przez maleńkie soczewki – krople deszczu współgra z jeszcze bardziej przypadkowymi i nieokreślonymi reakcjami chemicznymi na styku chlorofilu z solami srebra, botaniki z fotografią. Uzyskane obrazy trochę jak solaryzacje łączą cechy negatywowe z pozytywowymi i ukazują zaskakujące barwy od całkiem intensywnych błękitów przez sporadycznie (wbrew tytułowi wystawy) występujące zielenie, beże po ciemne sepie, które tworzą jedynie różnej wielkości i kształtu – zależnych od intensywności rozpadu soli srebra i wielu innych nie dających się kontrolować czynników – ziarna metalicznego srebra zwykłego czarno-białego papieru fotograficznego.

Basia Sokołowska wykorzystuje tę zaletę nieprzewidywalności (będącą oczywistą wadą w zastosowaniach praktycznych) do stworzenia nastrojowej całości, w której archaiczna technika doskonale prezentuje się w całkiem współczesnej formie podzielonych na segmenty paneli, rozpoznawalność przenika się z nierozpoznawalnością, tajemniczość nie jest tak bardzo tajemnicza i nie daje się łatwo zaklasyfikować. Są tu też prace, w których być może zachowana czysta biel sugeruje coś bardzo nieroślinnego, przypominającego wyładowania elektryczne, których energia i asocjacje zdają się być całkiem innego rodzaju. Szkoda, że jest ich niewiele, bo właśnie one pokazują, że w tej elementarnej technice fotograficznej tkwi potencjał metafor i znaczeń jeszcze nie do końca wyeksploatowany.

A spotkanie z Anną Atkins? Basia Sokołowska tworząc katalog roślin metodą heliografii nie zastosowała, tak jak jej wiktoriańska poporzedniczka cjanotypii ale, jak zostało powiedziane, zwykły papier srebrowy. Widz jednak nie jest pozbawiony charakterystycznego pięknego błękitu soli żelaza. Występuje on jako tło kreślonych białą kreską rysunków, śladu badania relacji między rysunkowym a fotograficznym odwzorowaniem tych samych roślin, które posłużyły potem do stworzenia heliografii. Rysunki te, przeniesione na papier komputerowo, dla nawiązania do formy ręcznie wiązanych książek, w jakiej Anna Atkins prezentowała swoje cjanotypie, zostały przedstawione w postaci rozłożonej składanej, „uszytej” z tkaniny książeczki – leporello.

Należy mieć nadzieję, że te powściągliwe prace będą w jakiś sposób kontnuowane przez autorkę. Wydaje się to szczególnie realne, kiedy widzi się z jakim zapałem opowiada o swojej pracy i pokazuje notatniki pełne notatek i rysunków.

Krzysztof Wojciechowski

Basia Sokołowska, Eukaliptus, z wystawy "Pochwała zieleni" w galerii Refleksy
Basia Sokołowska, Liść eukaliptusa, z wystawy "Pochwała zieleni" w galerii Refleksy
Wernisaź wystawy Basi Sokołowskiej "Pochwała zieleni" w galerii Refleksy w Warszawie. Fot. Arek Rudziński
Basia Sokołowska i Krzysztof Wojciechowski podczas wernisaźu wystawy "Pochwała zieleni" w galerii Refleksy w Warszawie.
Fot. M. Grygiel.

 

Poprzednio w FOTOTAPECIE m.in.:

 

Zobacz też:

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.