Galeria Działań
ul Marco Polo 1
Warszawa - Imielin
20.04-30.04.2013

 

 

Daję ci pendrive na pamiątkę

 

W niewielkiej, ale mającej swoją ciekawą historię, poświęconą zwłaszcza sztuce eksperymentalnej i sztuce performancu GALERII DZIAŁAŃ na warszawskim Imielinie, zaprezentowana została zaledwie na kilka dni (a szkoda) bardzo ciekawa wystawa fotografii. Jej pomysłodawcą i zarazem uczestnikiem jest Zbigniew Tomaszczuk profesor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, który do tego przedsięwzięcia zaprosił grupę swoich doktorantów: Barbarę Dębiec, Monikę Skierś, Zuzannę Szarek i Wojciecha Sternaka.

Otwarcie wystawy w Galerii Działań. Fot. M. Grygiel.

Zbigniewa Tomaszczuka „Kilka słów o wystawie” :

Prowadząc w zeszłym semestrze zajęcia na studiach doktoranckich na Wydziale Sztuki Mediów i Scenografii Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie zaproponowałem temat związany z refleksją nad pojęciem pamięci w odniesieniu do współczesnej fotografii. Chodziło mi o przeanalizowanie sytuacji w jakiej znalazł się obraz fotograficzny realizowany w postaci pliku cyfrowego, gdzie hasło: „daję Ci fotografię na pamiątkę”, czy w ogóle „fotografia pamiątkowa” zmieniło kompletnie swoje znaczenie.

Moje osobiste zainteresowania zmianą statusu zdjęcia w epoce cyfrowej zaczęły się dość dawno. Między innymi problem ten komentowały prace pokazane w Małej Galerii ZPAF/CSW w Warszawie w roku 1999 na wystawie Obrazy, które pamiętam z przeszłości. Tamte i kolejne artystyczne doświadczenia stały się mottem wywołanego problemu. Zasugerowałem również uczestnikom projektu aby odnieśli się do zdjęć archiwalnych. W polskiej fotografii wykorzystywanie tego typu zdjęć ma ważną tradycję. Już w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku prekursorskie prace oparte na zdjęciach znalezionych realizował Jerzy Lewczyński, stając się wyrazicielem nowych formy wypowiedzi.

Wydaje się, że szczególnie dzisiaj, kiedy to codziennie na Facebooku na całym świecie pojawia się niewyobrażalna liczba dwustu pięćdziesięciu milionów nowych ujęć, fotografowanie staje się po prostu czynnością. Wszyscy zdajemy sobie jednak sprawę z tego, iż podobnie jak umiejętność pisania nie gwarantuje powstawanie ciekawych tekstów, tak samo powszechne używanie zautomatyzowanych aparatów nie gwarantuje pojawiania się interesujących fotografii. W masie banału i bylejakości giną zdjęcia ważne i intrygujące.

Odwołanie się do archiwum daje szansę ich re – kontekstualizacji i właśnie nadawanie nowych znaczeń starym fotografiom stało się podstawą eksponowanych na wystawie prac: Barbary Dębiec, Moniki Skierś, Zuzanny Szarek i Wojciecha Sternaka. Inną grupę prezentowanych fotografii stanowią obrazy będące zapisem pamięci w odniesieniu do zmieniającego się otoczenia. Tutaj dokumentalny paradygmat fotografii ujawnia swoją siłę i to niezależnie od metody rejestracji obserwowanej rzeczywistości.

Zbigniew Tomaszczuk (stoi obok kuwety z kroplówką z której padajace krople wywoływacza odsłaniają jego portret)
„Próba reanimacji fotografii klasycznej”. Kroplówka z wywoływaczem, który kapiąc ujawnia odbielony uprzednio autoportret. Fot. M. Grygiel.
Zbigniew Tomaszczuk: pudełko z negatywami ojca, jego aparat i tekst.

O tej ostatniej pracy autor pisze: 

Pudełko z filmami odziedziczyłem w 2000 roku po śmierci mojego Ojca, Leona. Wykonał te czarno-białe negatywy aparatem Zorka 4. Znajdują się na nich zdjęcia rodzinne z lat 60tych XX wieku i ujęcia z pobytu Ojca w ZSRR w roku 1963 w: Leningradzie, Soczi, Tbilisi i na Kaukazie. Nigdy wcześniej z tych negatywów nie została skopiowana żadna fotografia. Dzisiaj to robię i dzięki nim odkrywam na nowo siłę fotografii jako medium przywołującego pamięć. Dokonuję podróży konfrontując fotografowane przez Ojca miejsca z moją fotografią tych samych okolic wykonaną bez świadomości istnienia wcześniejszych zdjęć.

Podczas wernisażu Zbigniew Tomaszczuk odczytał list będący swego rodzaju wystąpieniem nawiązujacym do pracy poświęconej ojcu. Wykorzystał do tego tekst J.Steinbecka z powieści na „Wschód od Edenu” zmieniając adresata (na siebie) traktując ten tekst, jako sen w pewien sposób odwołujący się do wspomnień trudno odtwarzanych nawet za pomocą archiwalnej fotografii, gdzie czasami wydaje nam się iż wspomnienie miesza się z marzeniem.

 

Wojciech Sternak

Fotografie są wynikiem wyprawy do zamkniętej czarnobylskiej zony. Prezentowane na wystawie zdjęcia zostały wybrane pod kątem relacji fotografii z pamięcią o tym wydarzeniu, do dziś tkwiącą w nas w postaci wspomnień, a często zmian zdrowotnych.

Wojciech Sternak, z cyklu Czarnobyl. Artefakty obecności.
Wojciech Sternak, obiekt, "Dekodowanie pamięci"

Prezentowany fotoobiekt-anamorfoza jest refleksją nad procesem dekodowania obrazu fotograficznego w erze cyfrowej. Daję Ci dyskietkę na pamiątkę - mały płaski obiekt z zakodowanym nań cyfrowo obrazem. Jałowy prezent - dla większości niemożliwy dziś do odczytania ze względu na brak stacji dysków - dekodera. Dwie symboliczne wieże w kształcie chromowanych walców stają się dekoderami fotografii-anamorfoz umieszczonych na poziomej podstawie. Dopiero w odbiciu na walcowej powierzchni odczytujemy-dekodujemy prawidłowo obraz. Bez dekodera zatracamy pamięć. Cyfrową, mechaniczną, kulturową.

 

Barbara Dębiec

Barbara Dębiec "Konfrontacje"
Barbara Dębiec "Moja rodzinna kapliczka"
Barbara Dębiec - "Pierwsza Komunia" i "Moja rodzinna kapliczka".

W pracach Barbary Dębiec archiwalne zdjęcia komunijne posłużyły do wykonania tryptyku (matka, brat i autorka) w konwencji monideł oraz pojedynczej fotografii z wyeksponowaniem absurdalnej pozy dziewczynki z karabinem. Drugą częścią jej ekspozycji to replika podwórkowej kapliczki pt."Moja rodzinna kapliczka", gdzie użyta została grupa zdjęć z rodzinnego albumu.

 

Monika Skierś

Monika Skierś - "Marzenia sa realne".
Monika Skierś - "Marzenia sa realne".
Monika Skierś - "Marzenia sa realne".

W komnetarzu do swoich prac Monika Skierś pisze:

W pracy „ps. Marzenia są realne” fikcja miesza się z rzeczywistością. Praca jest ironiczną odpowiedzią na postawione zagadnienie pamięci w epoce cyfrowej. Jednak to na pozór banalne przedstawienie nierzeczywistych postaci popkultury w kontekście znalezionej fotografii nabiera znaczenia egzystencjalnego. Semiotyki obrazu należy się tu przede wszystkim doszukiwać w zderzeniu tak kontrastujących ze sobą przedstawień – dwóch tak odmiennych form estetycznych. Skonfrontowany z kadrem klasyki filmu współczesnego nasuwa nam także pytanie o rolę estetyki i zasadność wszechobecnej „agresywnej obrazowości”. Kadr niczym wyjęty z klasyki filmu Nowej Fali.

 

Zuzanna Szarek

Zestaw 3 fotografii Zuzanny Szarek.

Zuzanna Szarek tak objaśnia swoją pracę: Inspiracją był zachowany list dziadka, jego portret i zdjęcie cukierków, których smak zapamiętałam z dzieciństwa i które przywołują pamieć.. (coś a propos Marcela Prousta magdalenek – W poszukiwaniu straconego czasu).

Zuzanna Szarek

We wszystkich pracach pamięć jest tylko pretekstem do szerszych przemyśleń na temat siły oddziaływania przeszłości na teraźniejszośc i możliwości jakie dają techniki wizualne tak interesująco i różnorodnie zaprezentowane przez uczestników tego ambitnego projektu .

MG

 

W FOTOTAPECIE poprzednio m.in.:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.