Krzysztof Miller (1962-2016)

Krzysztof Miller. Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta

T rudno uwierzyć, że to się stało. Nie żyje Krzysztof Miller. Bardzo trudno jest napisać cokolwiek, żeby to nie zabrzmiało banalnie. Wiadomo jakim był znakomitym fotoreporterem. Uczestnicząc w tylu wojnach i konfliktach ostatnich lat relacjonował to wszystko swoimi wybitnymi zdjęciami płacąc za to równocześnie ogromną cenę  zdrowia i być może na koniec  - życia.

Przed trzema laty wydał książkę pt. „13 wojen i jedna”, bardzo osobistą i szczerą. Teraz pracował nad kolejną, która - miejmy nadzieję - ukaże się wkrótce.

Był postacią niezwykłą,  bez kategorycznych osądów,  ale rzetelną do bólu w swoich wyborach i decyzjach. Był człowiekiem bardzo wrażliwym - mimo, że na pozór wydawałoby się oszczędnym w słowach.

Jego bliskie dotknięcie wszystkich tych dramatów wojennych w których uczestniczył, musiało pozostawić w nim bolesne ślady, z którymi starał się zmagać fotografując nadal i wierząc w siłę fotografii jako swoistej terapii po przeżytych urazach.

Jego fotografia przetrwa jako dowód na to, że zawód fotoreportera może być czymś znacznie więcej niż tylko zanikającym zawodem – może być ważną misją w tym coraz bardziej niezrozumiałym świecie konfliktów i przemocy.

Każdy kto się z nim zetknął wie, jak bardzo będzie nam go brakować.

Marek Grygiel

 

 

W FOTOTAPECIE poprzednio m.in.:

 

Zobacz też:

Krzysztof Miller w latach 90-tych.

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.