Centrum Sztuki Współczesnej
Zamek Ujazdowski, Warszawa
7.X. - 3.XII.2000

 

 

Majtki Arakiego: rzecz o pruderii i zakładaniu majtek posągom

Adam Mazur

 

GENDAI to olbrzymia impreza (wystawa, pokazy filmowe, prezentacje video, wykłady towarzyszące...) o której można spokojnie powiedzieć, że jest skazana na sukces lub jak kto woli na bycie 'wydarzeniem artystycznym jesieni', a może nawet roku. Z profesjonalnym (nareszcie) marketingiem trudno dyskutować, ograniczę się więc do krytyki sensu stricte.

 

Yasumasa Morimura - "Mona Lisa w ciąży", Wystawa Sztuki Japońskiej, CSW Warszawa. Fot. Robert Kowalewski/GW.

 

Moda na Arakiego dotknęła jakiś czas temu cały fotograficzny świat. Skończyło się na tym, że nie tylko fotografię japońską, ale i całą sztukę współczesną pochodzącą z tego kraju zaczęto utożsamiać na świecie z tym jednym nazwiskiem. Równie powierzchowne pojęcie o tej egzotycznej kulturze ma, o ile w ogóle ma, przeciętny Kowalski. Tak już jest, że bez szczegółowej wiedzy o Japonii większości ludzi udaje się jakoś żyć. I bardzo dobrze, tylko szkoda, że tzw. 'specjaliści' tę powierzchowność próbują wygrać dla swoich celów, a widownia po wyjściu z 'przeglądu' utwierdza się jedynie w przekonaniu, że Japonia to Araki.

Wystawa miała być pokazem 'mega-gwiazdy', ale nie wyszło, bo... taki pokaz już się odbył. Zmieniono więc formułę i dorobiono Arakiemu 'ogon' 12 mniej spektakularnych artystów całość zgrabnie nazywając 'przeglądem sztuki współczesnej Japonii'. Kwestia tego czy Gendai jest 'przeglądem'w pełni reprezentatywnym pozostaje otwarta. Ja osobiście nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to trochę jakby zrobić 'przegląd sztuki polskiej' w Japonii (który z Japończyków coś o niej wie ręka do góry!) i pokazać na 200 prac 100 autorstwa dajmy na to 'kontrowersyjnego' Starowieyskiego...

Wątpliwości natomiast nie budzi fakt, że Araki pozostał centralną figurą wystawy nie ze względu na swój wybitny artyzm, lecz ze względów merkantylnych. To naturalne - jego kontrowersyjność mogła podziałać na publiczność magnetycznie (i podziałała). Czyżby więc "Araki" był jedynie chwytem marketingowym? Otóż i tak, i nie.

Tak, bo żeby w ogóle ktoś wystawę odwiedził potrzebny jest jakiś 'magnes'. Wiadomo, że nic tak nie przyciąga jak aura kontrowersyjności. Zwłaszcza towarowi równie niezrozumiałemu, co trudnemu do sprzedania jakim jest 'sztuka współczesna' potrzebny jest taki bodziec. Postawiono więc na kontrowersyjność, i wszystko byłoby w porządku, gdyby postawiono nań uczciwie, ale o tym za chwilę.

Nie, Araki nie jest jedynie przynętą, gdyż - szczęście w nieszczęściu- nie skończyło się na nęceniu nazwiskiem i w ślad za nazwiskiem poszła cała masa prac artysty. Piszę o tym ponieważ podobne manipulacje nazwiskami są regułą w rodzimej praktyce wystawienniczej. Gendai zdaje się jednak potwierdzać opinię o zmianach na lepsze.

 

Hiroshi Sugimoto - "Pomiędzy ciałem a przestrzenią", Gendai: Sztuka współczesna Japonii - wystawa w CSW.

 

Wracając do tematu nieuczciwości, otóż Araki słynie z prac bezkompromisowych, obnażających nie tyle modeli, co pruderię i zahamowania quasi-liberalnych snobów. Za prostymi zdjęciami stoi doskonały warsztat i choćby tylko dzięki niemu Araki zasługuje na miano artysty. Jeżeli zaś zdjęcia są sztuką, to nie mogą być pornografią, bo tam gdzie zaczyna się pornografia kończy się sztuka. O tym czym jest pornografia i czym jest sztuka współczesna (jeśli jest) napisano wiele, dość że jeśli instytucja zajmująca się pokazywaniem sztuki decyduje się na prezentację prac artysty powinna być przekonana o tym, że pokazuje właśnie sztukę, a nie pornografię. Brak takiego przekonania w wypadku Gendai doprowadził do kilu znaczących niekonsekwencji: Dlaczego brakuje części prac Arakiego? (I to tych, które w sposób oczywisty stanowiąc fragmenty pewnej całości pokazywałyby 'momenty' lub jak kto woli 'penisy i penetracje') Dlaczego pokazywane są prace niepełne, wybrakowane i czy wie o tym sam artysta? Dlaczego część zdjęć znajduje się w utrudniającym oglądanie półmroku? Kto dokonał arbitralnego wyboru stwierdzając, że penis ze ślimakiem [sic!] jest wystarczająco 'przyzwoity', a to i tamto nie? Cała sytuacja przypomina żenujący spektakl pruderii z zakładaniem majtek posągom, spektakl, który co jakiś czas prezentowany jest w rozmaitych publicznych placówkach kulturalnych. Można się zasłaniać 'autorskim' charakterem ekspozycji, ale ja widzę w tym jedynie nieuczciwość w stosunku do widza i przede wszystkim do artysty

Araki skłania do refleksji, do zastanowienia nad współczesną kulturą, nie tylko erotyką - między innymi dlatego jest artystą. Opisane powyżej sytuacje prowokują mnie do wysnucia wniosku o spłyconej, jeśli nie bezmyślnej recepcji prac. Wobec powyższego moją propozycją dla moralnej awangardy kuratorskiej może być nowy system kwalifikacji wystaw pod kątem wieku zwiedzających. W celach moralno-edukacyjnych można też pomyśleć o przyjęciu telewizyjnego modelu 'czerwonych kwadracików i żółtych trójkątów'. Proszę sobie wyobrazić o ile prostsze byłoby życie kuratora...

Inną sprawą jest kontekst rozmachu przedsięwzięcia. Wydaje się, że wystawie pod patronatem m.in. premiera Buzka oraz ministra Ujazdowskiego ktoś musiał założyć majtki.

 

Okładka katalogu do wystawy 'Gendai' w CSW

KATALOG do wystawy "Gendai" "Współczesna Sztuka Japonii - Pomiędzy ciałem i przestrzenią" (kurator wystawy i redakcja katalogu Maria Brewińska, projekt graficzny Grzegorz Laszuk) dnia 4 listopada 2000 r. został nagrodzony nagrodą Fundacji FOTOFO w wysokości 1000 USD podczas X Miesiąca Fotografii w Bratysławie w konkursie na najlepszą, książkę poświęconą fotografii ("Best photography book"). Międzynarodowe jury pod przewodnictwem znanego wydawcy, krytyka i artysty niemieckiego Andreasa Mullera - Pohle przyznało tę nagrodę ex equo z publikacją pt. "Ceska fotograficka avantgarda".

Adam Mazur

P.S. Polecam uwadze odwiedzających czwartek, kiedy to Centrum Sztuki nie pobiera opłat za zwiedzanie. Właśnie wtedy zaglądają do Zamku Ujazdowskiego wycieczki szkolnej młodzieży prowadzone przez co ambitniejsze nauczycielki - jest szansa na wysłuchanie mimochodem ciekawych komentarzy oraz zapadających w pamięć refleksji 'nieletnich'.

 

 

 


Poprzednio w fotoTAPECIE:

 

Książki:

Tokyo Lucky Hole
Nobuyoshi Araki
Paperback - 704 pages (April 1997)
Benedikt Taschen Verlag; ISBN: 3822881899

Sugimoto
Hiroshi Sugimoto, Russell Ferguson
Hardcover - 72 pages (29 October, 1999)
Fotofolio; ISBN: 188127036X

Czech Photographic Avant-Garde 1918-1948
Vladimir Birgus
Hardcover - 326 pages (September 2000)
Kant Publications; ISBN: 8086217094

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.

 

27 - 11 - 2000