Słabe zainteresowanie fotografią współczesną.

Aukcja fotografii Desa Unicum


Katalog 142 aukcji Desy: „Fotografia dawna i współczesna” – ISBN 83089668-08-4. Cena 19 zł (0% VAT)

W DNIU 9 lutego 2006 odbyła się w Warszawie kolejna aukcja fotografii zorganizowana przez dom aukcyjny Desa Unicum. Tym samym Desa dołączyła do dwóch innych domów aukcyjnych, Polswiss Artu i Rempexu, które już wcześniej przeprowadzały aukcje poświecone wyłącznie fotografii (Desa również oferowała wcześniej fotografie, ale łącznie z innymi obiektami).

Do licytacji wystawiono 52 prace 18 autorów współczesnych oraz 207 prac historycznych o tematyce warszawskiej, pochodzących głównie ze zbiorów Stefana Rassalskiego (1910-1972) zawierających obok jego własnych zdjęć również fotografie takich mistrzów jak Jan Bułhak czy Leonard Sempoliński.

Wystawa przedaukcyjna została pokazana na drugim piętrze galerii Desy przy Marszałkowskiej 34/50 w przestrzeni, w której znajdują się inne obiekty będące przedmiotem zainteresowania domu aukcyjnego, głównie meble i różne sprzęty. Ma to swoisty urok, ale też utrudnia odpowiednie i równorzędne wyeksponowanie i oświetlenie prac. Dotyczy to szczególnie prac współczesnych o bardzo dużym zróżnicowaniu formatów. Specyfika tej przestrzeni sprawiła, że zdjęcia mniejsze, które można było zawiesić gdzieś nad komodą przegrały walkę o miejsce z większymi, których nie dało się fizycznie wcisnąć między elementy istniejącej aranżacji wnętrza. Jest to problem, któremu można zapobiec zapewne jedynie organizując wystawę w specjalnej przestrzeni, jak miało to miejsce w przypadku aukcji zorganizowanej przez Polswiss Art  w roku 2003.


Ekspozycja przedaukcyjna w galerii Desy. Fot. K. Wojciechowski.

Z okazji wystawy Desa wydała obszerny ilustrowany katalog zawierający reprodukcje wszystkich oferowanych prac, który ma również swoją wersje internetową. Pewne wątpliwości budzą opisy techniki wykonania odbitek. Czasami są nieprecyzyjne, jak w przypadku zdjęć czarno-białych, które określone są np. jako odbitka czarno-biała na papierze fotograficznym, ale bez podania jakim, barytowym czy plastykowym. Zamieszanie może wprowadzać też fakt, że (w przypadku zdjęć barwnych) nazwa „papier fotograficzny” w handlu oznacza zarówno papier do wydruków tuszem jak i papier światłoczuły. Z kolei określenie „lambda print na papierze fotograficznym” zawiera niepotrzebne „doprecyzowanie” wprowadzające zamęt, bo skoro lambda print jest techniką polegającą na naświetlaniu, to papier musi być światłoczuły a więc i fotograficzny. Występuje też określenie „Cibachrome – C type print”, co wydaje się wewnętrznie sprzeczne, ponieważ C-print stosuje się do techniki negatyw-pozytyw, podczas gdy Cibachrome jest techniką pozytyw-pozytyw. Myślę, że trzeba by ostrożnie (ostrożnie, bo obecnie wielość i zmienność technik tworzenia obrazu na wszystkich etapach sprawia, że sytuacja jest płynna – przestaje mieć znaczenie, czy na początku był negatyw, slajd czy plik cyfrowy skoro i tak w wyprodukowaniu obrazu pośredniczy komputer sprowadzający wszystko w pewnym sensie do jednego mianownika) lecz zdecydowanie wprowadzić precyzyjne określenia poszczególnych technik, tak by mieć pewność, z jakiego rodzaju „produktem” mamy do czynienia. W tym wypadku organizatorzy opierali się głównie na określeniach podanych przez autorów, ale sprawa jest warta rozpatrzenia. Myślę, że dobrze by było też skorzystać z tego, że język polski w miejscu angielskiego print ma dwa słowa: odbitka (na materiale światłoczułym) i wydruk (tusz czy pigment na papierze).

Przejdźmy do samej aukcji. Organizatorzy ze względu na dużą ilość prac postanowili (podobnie jak zrobiono to podczas aukcji w Rempexie) licytować tylko te obiekty, co do których jeszcze przed licytacją zadeklarowano zainteresowanie. W rezultacie zamiast czegoś, co mogłoby się stać przynajmniej prezentacją (na szczęście wszystkie licytowane prace rzutowane były na ekran, co częściowo zrekompensowało niedostatki ekspozycji) oferty dla rynku, o którego stworzenie wszyscy się tak troszczą, byliśmy świadkami błyskawicznej (mowa o części współczesnej) licytacji siedmiu prac czterech autorów. Swoje prace sprzedali: Ryszard Horowitz („Park Avenue 1986”) Tomek Niewiadomski („Metro, czwarta rano”), Jacek Poremba (3 prace z cyklu „Algieria”), Tomek Sikora (praca z cyklu „Symbiosis”) i Wojtek Wieteska („Zurich, Szwajcaria”). Wszystkie prace bez licytacji, jedynie po cenie wywoławczej. Więc na 52 oferowane prace sprzedano zaledwie 7 !

 


Wojtek WIETESKA - Zurich, Szwajcaria.
Format: 60 x 78 cm. Edycja: 5/25 - Modern Print
Odbitka bromowo-srebrowa.
Zdjęcie sygnowane na odwrocie.
Praca sprzedana na aukcji fotografii Desa Unicum (luty 2006 r.) za 1 890 PLN.

Tomasz SIKORA - z cyklu Symbiosis
Format: 50 x 70 cm. Edycja: 1/5
Wydruk laserowy na papierze fotograficznym
Zdjęcie sygnowane
Praca sprzedana na aukcji fotografii Desa Unicum (luty 2006 r.) za 2 400 PLN.

 

Inny przebieg miała część poświęcona fotografii historycznej. Zlicytowano około 70 prac (część warunkowo, po cenie niższej od wywoławczej) a więc zaledwie jedną trzecią całej oferty. Widać, że jest to rynek mało ustabilizowany, ale o przystępnie ukształtowanych cenach. W rynku tym uczestniczą zresztą muzea, które w wielu wypadkach również podczas tej aukcji korzystały z prawa pierwokupu.

Inaczej wygląda sprawa w przypadku popytu na współczesną fotografię artystyczną. Doceniając wysiłki domów aukcyjnych w tworzeniu tego rynku trudno nie zauważyć ich niekonsekwencji, być może wynikającej z braku wiary w sukces. Prawie zawsze do prac współczesnych dołącza się asekuracyjnie duży zbiór prac historycznych, dokumentalnych, na które popyt jest zdecydowanie większy. Ta aukcja w Desie wyraźnie pokazała, że są to dwie różne kategorie, które powinno się rozdzielić. Wydaje się, że potrzebne są specjalne aukcje, które miałyby również charakter prezentacji, podczas której aukcjoner nie śpieszyłby się myśląc o dziesiątkach czy nawet setkach czekających jeszcze na zlicytowanie obiektów. A ci, którzy wystawiają swoje prace, powinni przemyśleć najważniejszy być może element tej rynkowej układanki – cenę. Jeśli chcemy, by u nas kupowano fotografię tak jak na Zachodzie, to uczyńmy ją tak dostępną jak jest tam dostępna dla przeciętnych ludzi. Nie ekscytujmy się cenami, jakie to czy inne zdjęcie uzyskało w Londynie lub Nowym Jorku nie chcąc jednocześnie płacić londyńskich czy nowojorskich cen za czynsz, chleb czy masło. Na razie polscy fotografowie częściej mogą chwalić się tym, za ile zdjęcia nie sprzedali niż tym, za ile je sprzedali.

K. W.

 

Autorzy prac wystawionych na aukcji (część współczesna):
Monika Bereżecka (Zorka Project), Krzysztof Gierałtowski, Edward Hartwig, Ryszard Horowitz, Irek Kielczyk, Chris Niedenthal, Tomek Niewiadomski, Jacek Poremba, Monika Redzisz (Zorka Project), Tadeusz Rolke, Zygmunt Rytka, Tomek Sikora, Andrzej Świetlik, Tomasz Tomaszewski, Artur Wesołowski, Wojtek Wieteska, Krzysztof Wojciechowski, Paweł Żak

 

 

Zobacz też:

 

Poprzednio w FOTOTAPECIE m.in.:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.