Konrad Pustoła - DARKROOMS
6 listopada - 13 grudnia 2009 r.
Centrum Sztuki Współczesnej - Piwnice Zamku Ujazdowskiego
Warszawa, ul. Jazdów 2
Kurator: Adam Mazur

 

 

Kanciapy by Konrad Pustoła

Ekspozycja Konrada Pustoły - Darkrooms w Piwnicach Zamku Ujazdowskiego. Fot. K. Wojciechowski

Darkrooms pokazywane w Zamku Ujazdowskim to kilkanaście dużego formatu, wykonanych  w "estetyce brzydoty"  panoramicznych zdjęć pomieszczeń, w których widz może domyślać się jakichś peryferyjnych pokoi na zapleczu, pakamer a w jednym przypadku (zdjęcie z akwariami), sklepu zoologicznego po godzinach otwarcia. Przy wejściu można przeczytać krótki tekst autorstwa Olgi Tokarczuk będący pochwałą szczegółu. Po takim ukierunkowaniu nie pozostaje nic innego jak smakować z wielką maestrią sfotografowane światło ślizgające się po żeberkach kaloryfera, malowniczo, niemal po pollockowsku pochlapane ściany czy wielką pikowaną kanapę na emeryturze. Nie ma tu chyba nic, co by wskazywało, że nie są to miejsca zwykłe. I tak by zostało, gdyby nie informacja podana w materiale prasowym dotyczącym wystawy. Informacja, która u pewnego wytrawnego krytyka zachwycającego się formą tych zdjęć wywołała reakcję zgoła nie oczekiwaną: "Aha, to znaczy, że trzeba wiedzieć o co chodzi, żeby się zgorszyć".  A powodem do zgorszenia, "tym, o co chodzi", ma być fakt, że te sfotografowane pomieszczenia, to tzw. "darkroomy", czyli miejsca w klubach dla homoseksualistów służące praktykom opisanym i osądzonym (wraz z podaniem wymiaru kary) już wiele tysięcy lat temu w Torze (np. Leviticus 19, 22). Oczywiście rzecz nie w tym, by nawoływać do kamienowania kogokolwiek, czy też by ktoś z oglądających naprawdę się zgorszył. Chodzi o grzech w obszarze sztuki poważniejszy. O epatowanie. Epatowanie nośnym politycznie tzw. kontrowersyjnym tematem z pozycji moralnej wyższości przy jednoczesnym prowokowaniu u widza niezdrowego dreszczyku.

W opisie wystawy (nie jest on podpisany, ale można przyjąć, że kurator przynajmniej ten opis akceptuje)  wykorzystuje się drugie znaczenie słowa "darkroom" -  ciemni  fotograficznej -  do snucia wizji  "darkroomów" jako miejsc  będących przestrzenią wywoływania nowych relacji międzyludzkich.  Cóż, kiedyś mówiło się o kuźnicach, w których wykuwa się nowego człowieka, teraz mamy ciemnie, w których wywołuje się nowe stosunki. Wystarczy wpisać do wyszukiwarki gay darkroom, by dowiedzieć się, że główną atrakcją tych miejsc jest anonimowość, że rozmowy są tam właściwie zakazane, bo "talking is noise, moaning is atmosphere" a pierwszą zasadą jest, by wchodząc tam nie mieć przy sobie nic wartościowego, bo szanse wyjścia bez portfela są bardzo wysokie. Jakie nadzieje łączyć można z relacjami bez rozmowy, bez twarzy (tu przychodzi na myśl "The Man in the Polyester Suit" Roberta Mapplethorpe'a)?

Sugeruje się, że Pustole chodzi o pokazanie tej przestrzeni z jej spokojną, choć zarazem niepokojącą energią, niejako ciepłą jeszcze od działań obecnych przed chwilą ludzi. Brzmi to ładnie i niemal metafizycznie. Chce się nas przekonać, że te ściany, kanapy i posadzki nasiąkły jakąś wartą opowiedzenia historią, że to czyni te peryferyjne miejsca czymś więcej niż są, że jest w tym być może jakaś wartość dodana. Narzuca się wrażenie, że tę wartość Pustoła chciał dodać podobnie jak zrobił to prezes Ochódzki z "Misia" mrugając przy wręczaniu  staremu Polonusowi kamienia z Jeleniej / Jasnej Góry i mówiąc: "Pan wie, kto po tych kamieniach stąpał". Tutaj mruga sie do nas przekazując komunikat: "Wiecie co i kto tam wyprawiał". Rzecz jednak w tym, że Polonus był nie tylko łatwowierny, ale i wierzący - metafizyka była w nim.

Ekspozycja Konrada Pustoły - Darkrooms w Piwnicach Zamku Ujazdowskiego. Fot. K. Wojciechowski
Ekspozycja Konrada Pustoły - Darkrooms w Piwnicach Zamku Ujazdowskiego. Fot. K. Wojciechowski

Wystawa ta jest jednym z pojawiających się ostatnio projektów o bardzo specyficznym, by nie powiedzieć wątpliwym charakterze dokumentalnym (np. album W-wa Maurycego Gomulickiego)1 stanowiących jakby odwrócenie reklamowego sloganu Nikona o obrazie, który wart jest tysiąca słów - mamy w nich do czynienia z wielką ilością zdjęć, które zdają się być pretekstem i tłem dla wypowiedzenia słowa - hasła, deklaracji ideowej.

I w dużej mierze to, czy widz identyfikuje się lub sympatyzuje ze słownie wyrażoną ideą, a nie sam przekaz wizualny,  stanowi o akceptacji bądź odrzuceniu danego projektu i o tym, czy będzie się go uważać za oręż w walce z oceniającym wzrokiem społecznym, wciąż jeszcze w Polsce zdominowanym przez normę heteroseksualną (jak chcą organizatorzy), czy za coś, co jest "estetycznie w porządku, lecz nie powalające" (zdaniem Moniki Małkowskiej w recenzji w Życiu Warszawy).

KW

 

  1. W tym kontekście warto przypomnieć wystawę "Gdzie indziej" Basi Sokołowskiej będącą interesującym i pozbawionym ideologicznych obciążeń studium fotografii rzeczy "nieważnych".
Ekspozycja Konrada Pustoły - Darkrooms w Piwnicach Zamku Ujazdowskiego. Fot. K. Wojciechowski
Ekspozycja Konrada Pustoły - Darkrooms w Piwnicach Zamku Ujazdowskiego. Fot. K. Wojciechowski

 

Zobacz też:

 

W FOTOTAPECIE poprzednio m.in.:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.