Spotkanie z Jerzym Buszą - 30 lat temu

 

 

Jerzy Busza, koniec lat 70. fot. Wojciech Tuszko.

Okrągłe rocznice są dobrą okazją, by przypomnieć nieco zapomniane zdarzenia. Właśnie mija 30 lat od ogłoszenia stanu wojennego. Wtedy wszystko zmieniło się o tyle, że w każdej dziedzinie życia coś uległo przerwaniu, rutynowe zajęcia i ich powtarzalność nabrały odmiennego znaczenia.

Pisanie o tym, jak stan wojenny wpłynał na działalność artystyczną nawet w tak niewielkim kręgu artystów i sympatyków jak Mała Galeria PSP-ZPAF w Warszawie, wymagałoby bardzo szerokiej i dogłębnej analizy

Zamiast niej, niech mi będzie wolno przytoczyć pewien tekst, który nigdy nie został opublikowany po polsku, a który w sposób dosyć zabawny, przewrotny ale i autentyczny oddaje nastrój tamtych dni.

Są to już czasy późnej jesieni 1982 roku, kiedy formalnie stan wojenny jest zawieszony.

Do Warszawy przybywa, nie wiedzieć jakim sposobem – bo wizyt zagranicznych dziennikarzy wtedy nie było tak wiele – młody korespondent fińskiego pisma fotograficznego Valokuva. Interesuje go fotografia, ale przy okazji trudno mu nie odczuwać dosyć dla niego niezwykłej sytuacji i dziwnych okoliczności, w jakich się znalazł wtedy w Warszawie. Oczywiście głównym bohaterem jego opowieści staje się Jerzy Busza, postać niezwykle charyzmatyczna, o której wie zapewne jeszcze przed przybyciem do Polski.

Jerzy Busza, „akuszer” Małej Galerii (tak potem powie sam o sobie podczas otwierania kolekcji galerii na 10-lecie jej istnienia w 1987 roku), uczestnik jej prawie wtedy wszystkich wernisaży, niezwykle lubiany ale i niedoceniany wtedy krytyk i historyk fotografii, wszechstronny i niezwykle kompetentny animator życia artystycznego – jakbyśmy to może dzisiaj lepiej określili.

Miałem wtedy okazję towarzyszyć momentami tej wizycie młodego dziennikarza z Helsinek, nie bardzo dając wiarę, że on rzeczywiście napisze relację z tego pobytu. I okazało się, że moje przeczucia nie sprawdziły się. Powstał ciekawy, autentyczny tekst, będący żywym i rzetelnym, choć nieco naiwnym zapisem tej niezwykłej wizyty. Jej bohaterem stał się Jerzy Busza, którego wypowiedzi autor przytacza wiernie w swej relacji z Warszawy.

W tle jest cała ówczesna siermiężna codzienność stanu wojennego, której elementów składowych nie warto przypominać, bo są nam znane zbyt dobrze. Ale warto zastanowić się, jak niecodziennymi i surrealistycznymi wydawały się one młodemu Finowi, który szczerze dał im wyraz w swoim tekście.

VALOKUVA - FINNISH PHOTOGRAPHY, nr 1.83
ISSN 0355-1466



Korespondencja z Warszawy Kari Rummukainena

Oczywiście, cały ten artykuł brzmi nieco infantylnie, trochę jak szkolne wypracowanie. Dokłada się do tego jeszcze bardzo nieprofesjonalne ale i przez to na swój sposób urocze polskie tłumaczenie, które wykonała w Finlandii młoda polska studentka.

Z Kari Rummukainenem nigdy się już później nie spotkałem, egzemplarz pisma wraz z tłumaczeniem przysłał nam dopiero po kilku miesiącach, i pamiętam, że na dużej, szarej kopercie był jeszcze stempel „Ocenzurowano”. Gdy po latach byłem w 1993 roku w Helsinkach, nikt nic o nim nie wiedział mimo, że pismo Valokuva, w nieco zmienionej szacie graficznej, wciąż jeszcze się ukazywało.

Warto jeszcze dodać, że wtedy, na przełomie 1982 i 1983 roku, była to jedna z niewielu korespondencji „artystycznych” z Warszawy, jaka się ukazała w prasie zagranicznej, dlatego w kontekście Festiwalu Jerzego Buszy – a jest on jakby głównym bohaterem tego utworu – warto ją przypomnieć.

Marek Grygiel

 

 

VALOKUVA - FINNISH PHOTOGRAPHY, nr 1.83

W poszukiwaniu polskiej fotografii

Kari Rummukainen

Kiedy przyjechałem do Warszawy, miałem tylko jedyny mylny adres ze sobą. Nie znając nikogo wałęsałem się jak sierota w wielkim mieście. Starałem się jakoś spędzić czas. Potem jakiś pomocny facet z brodą na poczcie dowiedział się o dokładny adres i przywiózł mnie do odpowiedniego miejsca. To była redakcja czasopisma ”Fotografia”. Szukałem krytyka fotograficznego Jerzego Buszy, który miał tam pracować. Jego tam nie było, ale zaczęli go szukać bardzo efektywnie. Traktowali mnie prawie jako gościa honorowego. Wozili mnie z jednego miejsca do drugiego. Wszyscy ludzie byli nagle bardzo pomocni i mili.

W Polsce ukazują się dwa czasopisma fotograficzne trochę w tym samym stylu jak w Finlandii. ”FOTO” jest skierowany do hobbystów. Są tam konkursy, obsługa krytyczna i przedstawienia sprzętu. ”FOTOGRAFIA” koncentruje się na bardziej poważnej fotografii pokazując pracę ważnych fotografów i rozważając znaczenie społeczne fotografii. Czekając na Jerzego w redakcji rozmawiałem trochę z sekretarką redakcji Barbarą Szczucką i redaktorką Barbara Kosińską – Filocha.

Redagowanie czasopisma w czasie stanu wojennego jest trudne. W pierwszych miesiącach stanu wojennego w całym kraju wydawali tylko dwie gazety rządowe i teraz brakuje papieru. Na każdy numer czasopisma trzeba czekać z drukarni ok. 4 miesiące i ostatni numer roku 81 jeszcze się nie ukazał. Ja się dziwiłem, czy oni nie czują, że pracują na próżno. Kobiety uśmiechają się i sądzą, że czasy się jeszcze zmieniają na lepsze.

DWIE GALERIE

W sercu Starego Miasta zniszczonego w czasie wojny i wspaniale odbudowanego, obok zamku królewskiego znajduje się biuro ZPAF-u. Związek ma w tym budynku dwie sale wystawowe, Stara Galeria i Mała Galeria.

Wtedy w Małej Galerii była wystawa pamiątkowa Andrzeja Jórczaka, który był założycielem galerii i jednym z najważniejszych postaci polskiej fotografii współczesnej. Ten młody człowiek wyprowadził się do Paryża w 78 roku i nie dawno popełnił samobójstwo. On ”miał problemy psychiczne” opowiadali ludzie, którzy go znali. Dyrektorem Galerii jest teraz młody Marek Grygiel. On zadzwonił gdzieś parę razy i poszliśmy szukać Jerzego Buszy, krytyka fotograficznego.

- W tym domu oryginalne sa tylko kraty na oknach - powiedział Marek kiedy chodziliśmy koło ściany starego zamku królewskiego. Pozostałe zbudowano zostało ponownie po wojnie.

Na dworze kościoła był tłum ludzi wokół dużego krzyża z kwiatów. Przed obrazami świętych paliły się świece. Można było czuć nastrój bojowniczy Polaków przeżywających wszystkie kłopoty. Krzyż trzymali przy życiu nosząc codziennie nowe kwiaty na stare. Najniższe warstwy już zeschły i wał był na pół metra wysoki: ładny symbol nadziei i nieustępliwości.

Marek z entuzjazmem mówił o papieżu: On jest wspaniałą osobowością, prawdziwym rewolucjonistą.. Na ulicach Warszawy bardzo rzadko widać było kamery. Był stan wojenny. Słyszałem, że milicja była podejrzliwa wobec fotografii.

Otwarcie wystawy Zygminta Rytki pt. ”Ciągłość nieskonczoności”, Mała Galeria ZPAF-PSP, plac Zamkowy 8, Warszawa, 14.V.1985
Otwarcie wystawy "Kolekcja" na jubileusz 10-lecia galerii, wystawę otwierał Jerzy Busza. Mała Galeria ZPAF-PSP, plac Zamkowy 8, Warszawa, 8.XII.1987

ROLA INTELEKTUALISTY

Jerzy Busza mieszka w bloku niedaleko od Dworca Centralnego Warszawy. Z Markiem zadzwoniliśmy do drzwi i Jerzy nas przywitał z entuzjazmem. On był roztargnionym, małym jak ptak typem; w zniszczonym ubraniu z błąkającym się wzrokiem. Jerzy poszedł na górę pożyczyć mleko i ciastka. Siedliśmy przy stole. Rozmawialiśmy i Jerzy palił papierosy bez przerwy. Jedna ściana mieszkania była pokryta regałem i rękopis nieskończonej książki leżał na meblach.

W 1977 roku ukazał się jego pierwszy utwór ”Wobec fotografii” i teraz on pracuje nad następnym, tytuł którego brzmi mniej więcej następująco: ”Fotografia - muzeum i warsztat wyobraźni”. Mężczyźni rozmawiali między sobą po polsku i nic nie rozumiałem. Spytałem Jerzego o stan polskiej fotografii. On wymienił kilka nazwisk i opowiadał kto co robi. Ci są absolutnie najważniejsi, mówi. Zaskakująco wielu z nich jest za granicą. Jeden siedzi w więzieniu.

Poszliśmy na spacer po ulicach Warszawy. Jerzy Busza palił i bez przerwy mówił po angielsku z wielkim akcentem. On opowiadał z entuzjazmem o tym jak trudno jest być intelektualistą w Polsce teraz.

Można było zauważyć, że Jerzy ostatnio bardzo dużo myślał. On znał dokładnie artystyczne osiągnięcia Polski i bardzo się martwił, że widzi swój kraj znów wpadający w bałagan i niepewne warunki.

Robotnicy reagowali na sytuacje beznadziejnie, pijąc, bo przyszłości nie ma i nic nie ma znaczenia. W intelektualiście sytuacja budziła jasne myśli, chęć do walki i smutek.

Jerzy ożywił się znów kiedy mógł mówić o polskich kłopotach człowiekowi z zewnątrz, który mógłby zrozumieć, widzieć to szaleństwo, które Polacy już zaczęli uważać za normalne.

- Ten kraj wpadł w schizofrenię. To nie jest już mój kraj. Mój ojciec był lekarzem, miał dobrą pozycję i mieszkanie 100 m2. Teraz człowiek nie ma nic: litr wódki na miesiąc, parę butów na rok.

Jerzy redaguje małe wydawnictwo fotograficzne, które ukazuje się raz w miesiącu, pod tytułem ”Oscura”. Pierwszy numer już się ukazał. Nakład 500 sztuk, wydanie rozpowszechnia się z ręki do ręki. O treści wydania Jerzy powiedział, że mają zamiar wydawać artykuły Susan Sontag i przede wszystkim amerykańską teorię fotografii.

Zaczął padać deszcz i światła odbijały się od czarnego asfaltu. Droga wydała mi się za długa. Byłem zmęczony i miałem dosyć spacerowania na dzisiaj.

Minęliśmy kamienicę, gdzie wszystkie światła były zapalone. - Całą pocztę czytają w tym budynku, otwierają listy i czytają.

Wszystkiego tak brakuje, że nikogo nie stać na tworzenie sztuki. Ludzie piszący nie mają pracy. Tam moi przyjaciele krytycy chodzą po ulicach i nic nie robią. Solidarność nie wydawała naszych artykułów i teraz żadne gazety ich nie wydają. Mam marną pensję 1000 złotych w czasopiśmie ”FOTOGRAFIA” za to że chodzę tam raz w tygodniu i sprzątam swoje biurko. Młodzi ludzie i najlepsi specjaliści emigrują. W tej chwili nie istnieje polska kultura, polska fotografia. Jeśli coś się dzieje, to na ulicach. –

Kari Rummukainen

 

Uwagi redakcji FOTOTAPETY:

  • Andrzej Jórczak wyjechał z Polski w 1981 roku, a nie w 1978.
  • „Kraty w oknach” Zamku Królewskiego – określenie nieścisłe, chodziło o framugi kamienne, które w częściach ocalały z pożogi II wojny światowej i na podstawie których zrekonstruowano kształt okien zamkowych podczas odbudowy w latach 70. XX wieku.
  • Zarówno pismo FOTO jak i FOTOGRAFIA przestały się ukazywać po 1989 roku
  • „Oscura” - chodzi tu oczywiście o pismo „OBSCURA” wydawane przez Jerzego Buszę w latach 1982-1989. Zobacz: http://www.archeologiafotografii.pl/pl/node/471
  • Budynek, w którym "czytają całą pocztę" to Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk przy ulicy Mysiej 4 w Warszawie, siedziba cenzury.

Polskie tłumaczenie artykułu Kari Rummukainena opublikowanego w piśmie Valokuva zostało odczytane (z pominięciem małych fragmentów) podczas sympozjum pt. „Po 13 grudnia 1981. Nowe zjawiska w sztuce polskiej I połowy lat 80.” w ramach V  Festiwalu Sztuki im. Jerzego Buszy „Random in Radom”. 17 grudnia 2011 roku.






 

W FOTOTAPECIE poprzednio m.in.:

 

Zobacz też:

  • Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej
    „Elektrownia" w Radomiu
    ul. Domagalskiego 5, 26-600 Radom
    www.elektrownia.art.pl
  • Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku
    ul. Topolowa 1, 26 505 Orońsko
    www.rzezba-oronsko.pl
Koperta listu wysłanego do Małej Galerii z maja 1982 roku.
Jerzy Busza, praca wykonana specjalnie dla Małej Galerii z okazji 10 rocznicy jej istnienia, listopad 1987

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.