MESIAC FOTOGRAFIE 2003
Bratysława, Słowacja
1-30 listopada 2003

 

 

Ponoć najpiękniejszym miesiącem w Bratysławie jest listopad...

Katarzyna Majak

Wyobraźmy sobie centrum miasta, w którym jednocześnie odbywają się 23 wystawy fotograficzne przyciągające osobowości liczące się w fotografii z całej Europy (i świata); głodnych fotografii spacerowiczów - pasjonatów kluczących po zaułkach Starówki z planem wystaw w ręku...


Katalog 13. Miesiąca Fotografii

ŚLEDZĄC nazwiska autorów, których dzieła udało się sprowadzić do Bratysławy przez 13 edycji, żal że w Polsce brakuje imprezy tego rozmachu, i tej rangi. Jak silną osobowością musi być Václav Macek, by przez 13 lat „podporządkować” Bratysławę fotografii... We wstępie do tegorocznego katalogu wspomina, że „kiedy w 1991 roku inaugurowano Miesiąc Fotografii, tak naprawdę nikt nie mógł przewidzieć, czy nastąpi jedna, dwie czy dwanaście jego edycji”. „Długofalowe przetrwanie” tej imprezy pozwala Mackovi określać Bratysławę mianem „stolicy środkowoeuropejskiej fotografii”; minione lata przekonały go, że zainteresowanie fotografią nie ogranicza się do profesjonalistów.

Przygotowując 13 edycję Miesiąca Fotografii celem organizatorów było stworzenie dramaturgii dla Festiwalu takiej, by nie pozostawił nikogo obojętnym i przyciągnął jak najliczniejszą grupę widzów. Jak tego dokonano? „Wystarczyło” wystawić prace Duana Michalsa (o słowackich korzeniach), Roberta Doisneau, Ryszarda Horowitza, Marco Lopeza, Pavla Baňki, oraz artystów młodszego pokolenia – Dity Pepe czy Gregory Mayofisa.

Miesiąc Fotografii to nie tylko wystawy i wernisaże. Z inicjatywy stowarzyszenia SOGA odbyła się Aukcja Fotograficzna mająca pobudzić kiełkujący rynek prac fotograficznych – „w ofercie” znalazły się prace Josefa Sudka, Miro Švolika czy Petera Zupnika; odbyła się prezentacja szkół fotograficznych (Polskę reprezentowało poznańskie ASP); po raz piąty zainteresowani młodzi twórcy mogli uczestniczyć w tzw. „Portfolio Review”, dającym, zwłaszcza początkującym fotografom, szansę na ocenę prac przez renomowanym kuratorów, historyków sztuki, wydawców pism fotograficznych (począwszy od Andreasa Műller–Pohle, wydawcy „European Photography”, przez młodą kuratorkę z „Imago” Lucię Lendelovą) do renomowanych autorów (w tym roku oceniał m.in. Pavel Baňka).

Zainteresowana czy „Portfolio Review” spełnia oczekiwania młodych zasięgnęłam opinii dwóch uczestniczek – Ligii Henine, doktorantki z Łotwy, oraz Szilvii Toth z Węgier. Ligia – bardziej klasyczna, z dopieszczonym portfolio, przyjechała do Bratysławy specjalnie po ocenę specjalistów. Szilvia (po raz drugi na festiwalu) posługuje się nowymi mediami i zamiast tradycyjnego portfolio wędruje od kuratora do kuratora z laptopem...

Te dwie postawy potwierdzają jedynie nieuchronne „rozdwojenie” fotograficznego świata. Przyglądając się wystawom i uczestnicząc w kuluarowych rozmowach słyszy się głosy o wciąż widocznej przewadze tradycyjnie pojmowanej fotografii, czasem zbyt licznemu udziałowi dokumentu w tej imprezie.


W tegorocznej edycji nie sposób było jednak nie zauważyć fotografii cyfrowej i przetworzonej. Poza retrospektywą Ryszarda Horowitza w Instytucie Polskim warto wspomnieć o pokazywanym już w Pradze i Budapeszcie projekcie zewnętrznym „IN-OUT”. Artyści zaproszeni do udziału w pierwszym Międzynarodowym Festiwalu Obrazu Cyfrowego, zaprezentowali swe najnowsze osiągnięcia, reagując na hasło Metropolis.

W Bratysławie prezentowano wielkoformatowe wydruki cyfrowe (wystawione uprzednio w ogrodach Starego Miasta Pragi przez 12 dni czerwca). Pavel Vančát, kurator wystawy, dzieli obrazy z „IN-OUT” na dwie podgrupy – inspirowane klasycznym formalizmem fotograficznym podnoszącym prace do poziomu czytelności lub przeciwnie, eksplorujące nowe formy cyfrowej kompozycji obrazu, i wykorzystujące elementy wirtualne i iluzoryczne do nowej kreacji. Wystawa ta zasługuje na uwagę także ze względu na jej „całodobową” dostępność dla widza.



Międzynarodowy Festiwal Obrazu Cyfrowego „IN-OUT”, kurator Pavel Vancát

W pobliżu „IN-OUT” wystawiono propozycje młodych – „Teraźniejszość” poznańskiej ASP (Galeria Medium) i prezentowane u nas w kwartalniku „Fotografia” „Autoportrety” Dity Pepe (Česke Centrum).

„Obszar dialogu z rzeczywistością i rebelii przeciw zastanym konwencjom” to zgodnie ze słowami jednego z kuratorów Krzysztofa Baranowskiego przestrzeń poszukiwań studentów i absolwentów poznańskiej ASP. Wystawa „Teraźniejszość” prezentowana w Galerii Medium pokazała (przede wszystkim dzięki różnorodności propozycji) otwartość na nowe postawy i odwagę młodych (co potwierdziło się również podczas „Ciał i Rzeczy” w ramach krakowskiego Miesiąca Fotografii).


Wystawa studentów i absolwentów poznańskiej ASP p.t. „Teraźniejszość”

Przechodząc na przeciwną stronę ulicy czekała na nas fotograficzna uczta Dity Pepe. Prezentacja autoportretów Dity w sali projekcyjnej nie była może najszczęśliwszym wyborem lecz zawartość fotografii kompensowała ten niedostatek. Dzieła kojarzące się z pracami Clude Cahun, Cindy Sherman, Yasumasa Morimury, czy Kaori Yamamoto wdzierają się do kanonu europejskiej fotografii... Autoportrety z kobietami, za które uzyskała od niemieckiego Kodaka nagrodę dla młodych artystów, były prezentowane na Photokinie w Koln, w Galerii Narodowej w Pradze i na Miesiącu Fotografii w Kijowie. Kolejny cykl Dity prezentuje ją w towarzystwie (otoczeniu) mężczyzn i całych rodzin – ta część prac składała się na jej dyplom na Uniwersytecie Śląskim w Opavie. Kwadratowe fotografie, określane przez Vladimira Birgusa jako jedne z „najlepszych stworzonych w ostatnim czasie dzieł czeskiej fotografii” uderzają przede wszystkim prawdą o współczesnym człowieku i jego zagubionej tożsamości...


Dita Pepe, wystawa "Inscenované autoportréty / Staged selfportraits", České centrum

Pomimo odmiennej perspektywy kulturowej o tożsamość pyta także Marco Lopez w swej serii „Pop Latino”. Lopez, prezentując specyficznie argentyński kontekst - moment wkroczenia przez Argentynę na arenę światową, ukazuje degradację kultur lokalnych.

Lopeza uznaje się za spadkobiercę tradycji pop – kultury popularnej czy billboardu. Żywe, jaskrawe kolory wzmagają poczucie sztuczności i ironii wobec argentyńskich (ale czy tylko) peryferii w świecie globalnym.

Fotografie z cyklu „Pop Latino” na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie kolorowych obrazków ilustrujących „American way of life”. Już po chwili ujawniają swą „Warhaliadę”, wszechobecność pamiątek typu „made in Taiwan” prowadzącą do zaniku miejscowego folkloru.


Marco Lopez. „Pop Latino”

Równie ujmujące i dotykające problemu globalizmu jest dzieło młodej Słowaczki, absolwentki szkoły w Opavie, Lucii Nimcovej. Cykl „Raport o Stanie Kraju” powstał dzięki wsparciu Instytutu Spraw Publicznych, który w tym roku po raz trzeci przyznał nagrodę pieniężną na realizację najlepszego projektu. Ponoć Lucia urzekła komisję prostotą swego pomysłu na artystyczną wizję Słowacji zawierając go w jednym słowie - „kobiety”.


Lucia Niemcová, wystawa "Slovensko 003 - obrazová správa o stave krajiny" w galerii Profil

Posługująca się dokumentem autorka przez sześć miesięcy podróżowała po kraju by „odkryć kobiecy świat poprzez swe własne doświadczenia, banalne wydarzenia, przedmioty i konsekwencje”. Podobnie jak w „Girl Culture” Lauren Greenfield, widzimy dziewczyny w konfrontacji z „mitem Barbie”; z drugiej zaś strony istotę części fotografii cyklu stanowią przejawy tęsknoty za przeszłością...

Lucia współuczestniczyła w doborze artystek na wystawę „Private Woman” (jest także jedną z autorek na niej prezentowanych).

Kuratorka, Bohunka Koklesova, traktuje „Private Woman” jako głos jednego tylko pokolenia kobiet. Wybór autorek opierał się na ich zainteresowaniu autoanalizą i najbliższym otoczeniem. Z prac aż kipi intymność przekazywanych przeżyć i potrzeba „wyrzucenia” ich z siebie. Dużo tu autonarracji i odczuwalnie kobiecego subiektywizmu, silnego związku z najintymniejszymi przeżyciami – macierzyństwem, zakrętami życia intymnego, czy układami matka – córka, siostra – siostra, żona – mąż.


Wystawa SÚKROMNÁ ŽENA / PRIVATE WOMAN w Domu umenia

Na swój sposób intymne są prace Nancy Goldring, która od 24 lat tworzy unikalne obrazy fotograficzne. Jej pierwsze foto-projekcje (tak autorka określa swoją technikę) pochodzą z 1976 roku, kiedy była Profesorem Rysunku na Uniwersytecie Monclair. Już wówczas w jej rysunkach dało się zauważyć fotograficzną wrażliwość, wiele z nich zawiera fragmenty fotografii (np. okna).


Nancy Goldring, wystawa "Unconventional travelling through various cultures of the world", Galéria Z, Bratislava

W 1976 roku wpadła na pomysł projektowania slajdów na te same rysunki, zaś projekcje te przefotografowywała. Każda faza tworzenia foto-projekcji ma dla niej inny wymiar. Początkowa fotografia to rodzaj notatnika adaptowanego w miarę potrzeby do kolejnych dzieł; akt rysowania ustala porządek, syntetyzuje doświadczenie i daje podstawę każdemu obrazowi. Z przyjemnością mówi o spowolnieniu, szansie, przypadkowi jako nieodłącznych elementach jej pracy.

W 1994 roku spędziła cztery miesiące w Sri Lance i Indiach jako stypendystka Fulbrighta. Tam zetknęła się ze sztuką buddyjską, wynikiem czego jest cykl „Distillations” i „Isurumuniya”. Prace te zawierają wielowarstwowe obrazy zauważone, wyizolowane, sfotografowane, projektowane, przefotografowane, ponownie projektowane i po tych zabiegach eksponowane. W „At Work: Re Building”, jesteśmy świadkami dekonstrukcji budynku - wietnamskiej fabryki cegły, którą autorka odwiedziła w 1998 roku. Zwielokrotnione obrazy pokazują odwrócenie naturalnego i stworzonego ręką człowieka, czasy przodków („Cave”, Lotus”).

Goldring jest artystką nielinearną a jej dzieła choć odległe w czasie, są do siebie bardzo podobne. Każde z nich zawiera tę samą strukturę podstawową – oryginalny rysunek jako tło, lecz na każdy nawarstwia się inna informacja ze slajdów, sugerująca różne sposoby patrzenia – kontemplację czy przemyśliwanie.


Nancy Goldring, wystawa "Unconventional travelling through various cultures of the world", Galéria Z, Bratislava

Jakże inną podróż oferują nam dzieła Duane Michalsa.

„Kiedy ludzie pytają kim jestem, mówię im, że jestem artystą formalnie znanym jako fotograf”, mówi, opisując siebie.

„Jestem ekspresjonistą i oznacza to, że nie jestem fotografem, pisarzem, malarzem, czy tancerzem. Lecz raczej kimś, kto wyraża siebie zgodnie ze swoimi potrzebami”. Niepozorne formaty starannie ukryte w czarnych drewnianych ramkach, często opatrzone ręcznym opisem bezpośrednio na papierze fotograficznym lub ułożone w sekwencje, stanowią wizualną opowieść Michalsa o człowieku. Powtarzalnym motywem zdjęć jest przesłanie, że fotografia jest w stanie schwytać jedynie powierzchowność, nie zaś rzeczywistość w całej jej możliwej do pojęcia formie.


Duane Michals - retrospektywna wystawa galerii miasta Bratysława - Pálffyho palác

Wizualne medytacje na temat śmierci (na ten problem uwrażliwiła go szczególnie śmierć matki) nie są dramatyzacją lecz raczej serią pytań, próbą zrozumienia czy dotarcia bliżej.... Ciało nie jest dla artysty jedynie ośrodkiem funkcji biologicznych – w swych dziełach pokazuje moment opuszczenia ciała przez ducha sugerując wędrówkę poza czas i przestrzeń.

Michals, który podczas tegorocznego Miesiąca został uhonorowany przez bratysławską Akademię Sztuk Pięknych tytułem Doktora Honoris Causa twierdzi, że nigdy nie pracował dla publiczności. Zawsze tworzył wyłącznie dla własnych badań. „Jeśli przejmowałbym się tym, co ludzie sądzą o moich dziełach, nie zbliżyłbym się do pewnych tematów z którymi staję twarzą w twarz...”, przyznaje.


Duane Michals - retrospektywna wystawa galerii miasta Bratysława - Pálffyho palác

Robert Doisneau - retrospektywa w Słowackiej Galerii Narodowej

Robert Doisneau to kolejny z wielkich, którego prace gościły na tegorocznym Miesiącu Fotografii. Zafascynowany Atgetem, Kerteszem i Cartier-Bressonem, opublikował ponad 20 książek, współpracował z „Life” i „Vogue”. Światową sławę przyniosły mu portrety „małych dramatów życia codziennego”.

Jego archiwum to ponad 325 tysięcy negatywów naświetlonych w ciągu prawie 60 lat (zmarł w 1994 roku), na których uwiecznił niemal każdy możliwy do wyobrażenia motyw. Większość dzieł powstała na relatywnie małym obszarze Paryża i jego przedmieść a wiele najsłynniejszych fotografii to efekt oczekiwania na rogu ulicy lub spacerów przez obszary „fotogenne”. To również wynik cierpliwości, rozmyślań, zaangażowania. Sens autentyczności pochodzi z przekonania autora, że fotografując ludzi należy związać się z ich życiem – rozmawiać z nimi, żartować, dzielić ich doświadczenia.

Opisuje siebie jako „wędkarza obrazów” - w przeciwieństwie do „łowcy obrazów”, terminu używanego wobec fotografów uprawiających reportaż. Różnica jest widoczna – „aby stworzyć „moje” obrazy”, jak mówi, „muszę „nasiąknąć”, zanurzyć się w życiu ludzi których uwieczniam na fotografii”. Dla Doisneau najwyższy cel fotografii stanowili Paryżanie.



Pavel Baňka: wystawa Nieskończoność, Dom umenia, Bratislava

Nie sposób opisać wszystkich wystaw. Niewątpliwym niedopatrzeniem byłoby pominięcie magicznych wielkoformatowych fotografii Pavla Baňki, przywodzących na myśl prace Sugimoto, Roberta Vizzini czy Nomury Hitoshi.

Wystawa zatytułowana „The Infinity” („Nieskończoność”) zawiera fotografie krajobrazu z lat 1997 – 1999 z serii „Morze”, „Lasy”, „Nieba”. Intrygujące, że sam Baňka uważał kiedyś fotografię krajobrazu za nużącą. Zmienił zdanie gdy mając okazję fotografować brzeg oceanu w Oregonie zdecydował, że zamiast wiernie oddawać rzeczywistość, skupi się na ukazaniu swej własnej „percepcji” natury. Wpatrując się w ocean, łąkę czy niebo zafascynował go nieustanny ruch, przechodzenie z jednego stanu w drugi... Wydłużając naświetlanie umożliwił liściom, wodzie czy źdźbłom trawy zapisanie ruchu na materiale światłoczułym, określając ten proces jako „malowanie” obrazu na emulsji światłoczułej. Zwielokrotniona ekspozycja jeszcze bardziej zbliżyła prace do procesu malarskiego, będąc swoistą formą retuszu.

Fotografie z cyklu „Infinity” we wszystkich swych mutacjach szukają odpowiedzi na pytanie: czy krajobraz wygląda w rzeczywistości tak, jak go postrzegamy ludzkim okiem, czy jest to tylko jedynie nasze wrażenie?


Pavel Baňka, z wystawy Nieskończoność:, Dom umenia, Bratislava

Czy rzeczy są takimi, jakimi nam się wydają? Odpowiedzi na to pytanie szuka także Rafael Kazakov w swym cyklu „Niedopałki Bez Tytułu” (ang. „Untitled Cigarette Butts”). Jeśli w ogóle uda się rozszyfrować, co przedstawiają jego fotografie to i tak dociera do nas, że artystę tak naprawdę interesuje akt widzenia, spojrzenie ujawniające nową prawdę o przedmiocie, związki i relacje dla „normalnego” postrzegania niedostępne.

Kazakov przyznaje, że jako podlotek miał ambicję: sfotografować las i stworzyć obraz sprawiający wrażenie pornograficznego, lub wprost przeciwnie: sfotografować akt seksualny i zakomunikować spokój krajobrazu. 20 lat później jego obrazy, uciekając przed „tyranią podmiotu”, ocierają się o abstrakcję, Carla Blossfelta i Irvinga Penna.

Żałuję, że nie udało mi się obejrzeć prac Tony Kristenssona (nagroda za najlepsze portfolio na Miesiącu Fotografii w Bratysławie), Paco Gomeza Garcii (nagroda dla najlepszego młodego fotografa na PhotoEspania 2002). Nie miałam też szczęścia obejrzeć prac malarza i fotografa należącego do trzeciej generacji rosyjskich artystów Gregory Maiofisa ani Bułgara Viktora Koena.

Fotograwiury Koena z serii „Gry i Zadania, portrety tych, którzy nie zaznali dzieciństwa” to seria 24 prac ukazujących dążenie do perfekcyjnych dzieci zarówno przed jak i po narodzinach. W procesie powstawanie obrazu istotne jest tu połączenie starego i nowego. Większość wyjściowych fotografii pochodzi z początku XX wieku, dzieci są prawdziwe, zaś ich imiona i wiek napisany był na odwrocie zdjęć. Fotografie są następnie łączone ze współczesnymi przedmiotami i współczesnym otoczeniem które, jak określa artysta, niejako „je konsumują”. Na ostateczny kształt obrazu wpływa technika cyfrowa, liczne studia ołówkiem, wreszcie przeniesienie na miedziane płyty tradycyjną metodą fotograwiury. A wszystko to by dowieść, że dziedzictwo genetyczne to złożona kombinacja zmiennych, niemożliwych do przewidzenia czy kontroli.

Czekam na kolejny listopad, kolejne święto fotografii. I więcej wystaw z Polski...

Katarzyna Majak
(tekst i zdjęcia)

 

 

Zobacz też:

 

Poprzednio w FOTOTAPECIE:

 

Poprzednie artykuły Katarzyny Majak w FOTOTAPECIE:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.

 

08 - 12 - 03