• Mois de la Photo a Paris 2004
  • Paris Photo 2004

 

Miesiąc Fotografii w Paryżu

ODNOSZĘ wrażenie, że wiele z wystaw w ramach tegorocznego miesiąca fotografii już kiedyś widziałem. Może dlatego, że wiele wystaw ma charakter historyczny. Dla kogoś kto jest młody, oglądanie tych zdjęć w oryginałach, a nie w książkach, może być dużym przeżyciem, ale ja wiele z tych zdjęć już widziałem w poprzednich latach, na innych wystawach.

Wystawą, która zrobiła na mnie duże wrażenie, ale skończyła się przed oficjalnym początkiem Miesiąca Fotografii była nowa wystawa Nan Goldin w kaplicy Świętego Ludwika w szpitalu La Salpetriere. Zatytułowana "Siostry, Święte i Sybille" poświęcona jest siostrze Nan Goldin, Barbarze, która popełniła samobójstwo w wieku 18 lat. Praca wstrząsająca, projekcja na 3 ekranach zainstalowanych w kaplicy.

 

Wystaw w ramach Miesiąca Fotografii było ponad 70, a więc tylko o niektórych z nich :

Galerie Vu, Isabel Munoz. Wystawa, która podobała mi się najbardziej. Zdjęcia bardzo zmysłowe, niektóre znane z książek (tango), inne, fotografie ludzi z plemienia Surma w Etiopii (jedno z ostatnich plemion, które nie używa ubrań, za to malują swoje ciała) nowe. Duże odbitki, platyna, które Isabel Munoz robi sama.

Instytut Węgierski, Andre Kertesz, zdjęcia z Węgier. Wystawa zorganizowana przez węgierskie muzeum fotografii, pierwsze zdjęcia Kertesza. W niektórych widać już pazur przyszłego wielkiego fotografa.

Galeria Aittouares, Mario Giacomelli, oryginalne odbitki z lat 1953-1966. Często poruszone, nieostre, czasami za kontrastowe - ale jeśli robi to artysta z pasją, jest to dobre. Tajemnica, jego tajemnica.


Muzeum d'Orsay. Fot. M. Grygiel

Muzeum d'Orsay, Étienne-Jules Marey. Fotograf naukowiec, a raczej naukowiec, który zaczął fotografować badane przez siebie zjawiska. Największe wrażenie zrobiły na mnie nie jego zdjęcia, arcyciekawe dla historii fotografii, ale zrekonstruowane maszyny, dzięki którym można obserwować ruchy powietrza. Czysta poezja stworzona przez naukę.

Muzeum d'Orsay. Alfred Stieglitz i jego krąg. Ci, którzy nie widzieli nigdy jego oryginalnych zdjęć, powinni tę wystawę zobaczyć.

Muzeum Jeu de Pomme. Wystawa "Cień czasu". Jeu de Pomme proponuje nam już drugą wystawę, która nie jest zbyt czytelna. Sporo dobrych zdjęć, bardzo dużo wideo (niektóre trwają ponad godzinę, zobaczenie takiej wystawy to cały dzień), trudno się jednak połapać, co miałoby pokazane prace łączyć ze sobą.

Instytut Polski. "Polska-Afryka". Bardzo dobra wystawa zdjęc robionych w Afryce przez Polaków : Jana Czekanowskiego, Casimira Zagórskiego, Witolda Grzesiewicza, Ryszarda Kapuścińskiego i Chrisa Ledochowskiego.

Galeria Michele Chomette, zdjęcia Guillaume Leingre'a. Udał się on do kilkunastu zakładów fotograficznych, kazał się sfotografować, potem odkupił lub pożyczył negatywy i z tych zdjęć zrobił wystawę. Zdjęcia są, jak można było się spodziewać, niestety, banalne i stereotypowe. Autor chciał, podobno, pokazać, że wielu artystów postępuje podobnie, powielając schematy w nieskończoność, bez wniesienia czegoś oryginalnego, własnego.

FNAC Italie, Gisele Freund, "Portrety pisarzy". Kolorowe, znane zdjęcia G. Freund z lat 30-tych, przedstawiające nieznanych wtedy szerzej wybitnych pisarzy, oraz czarno-białe reportażowe zdjęcia z lat późniejszych.

Fundacja Henri Cartier-Bressona. Rekonstrukcja wystawy M. A. Bravo, H. Cartier-Bressona i W. Evansa w galerii Juliana Levy w Nowym Jorku w 1935 roku. Wystawa w swoim czasie zbyt prekursorska, wytyczająca nowe drogi w fotografii, nie zrobiła w swoim czasie za wiele hałasu. Obecnie możemy ją oglądać z całym należnym jej szacunkiem.

Europejski Dom Fotografii. "Trzecie oko. Fotografia i okultyzm". Próba spenetrowania zjawisk nadnaturalnych, mediów, wirujących stolików... W czasach, gdy zjawisko wielokrotnego naświetlania było znane tylko wtajemniczonym, fotografie te mogły budzić zrozumiałą sensację.

Biblioteka Narodowa. Robert Capa, znany i nieznany. Wystawa powstała przede wszystkim ze zbiorów francuskich, a więc nie obejmująca pełnego zbioru zdjęć tego fotografa (duża część jest w Nowym Jorku) Ważną część wystawy stanowią fragmenty z amerykańskiego filmu poświęconego Capie, fragmenty wywiadów radiowych. Część jego najbardziej znanych zdjęć, niektóre niezbyt dobre odbitki dla prasy (np. niezbyt ciekawy reportaż w wyścigu Tour de France).

Centre Pompidou. Bernd i Hilla Becher. Bardzo lubię ich zdjęcia w albumach, ale pokazanie tych samych zdjęć w zestawach po 9, 12 lub 15, ciasno przyklejonych jedno do drugiego na ścianie daje wrażenie monotonii i, niestety, nudy. Broni się jedynie jeden cykl, gdzie zdjęcia są powieszone obok siebie i nasze zainteresowanie wobec nich możemy wyrazić stojąc przed nimi dłużej lub krócej. Chyba nie widziałem jeszcze dotąd wystawy, w której tak schematyczny, wydawałoby się, słuszny, sposób pokazania prac tak bardzo zaszkodził samym zdjęciom.

Fundacja EDF, Eustachy Kossakowski. Wspaniała, piękna wystawa, pokazująca cały dorobek tego wybitnego fotografa w sposób daleko bardziej profesjonalny niż miało to miejsce w maju br. w warszawskiej Zachęcie. Wystawa Kossakowskiego wzbogacona została w Paryżu o znakomity slide-show, a wszystkie prace, dzięki doskonałej aranżacji i wykorzystaniu tych pięknych wnętrz (specjalnie wyodrębniona„kaplica” dla watykańskich posągów bazyliki św. Piotra - por. zdjęcie) nabrały dodatkowego wymiaru. Wystawa Kossakowskiego uważana jest z jedną z najlepszych podczas trwania miesiąca. Można ja jeszcze oglądać do 31stycznia 2005 roku!


Sala z pracami Eustachego Kossakowskiego, „Apostołowie / Les Apotres, 1982. Fundacja EDF Electricite. Na zdjęciu autor relacji, Mariusz Hermanowicz. Fot. M. Grygiel.

Le Plateau, FRAC (Centrum Regionalne Sztuki Współczesnej) regionu paryskiego. Eric Poitevin. Duże, kolorowe zdjęcia, pejzaże, portrety, akty. Oto fotograf, który bardzo uważnie patrzy, w spokoju i skupieniu. I takie są jego zdjęcia.

Galeria 1900 - 2000. "Oko i pióro". Przyjaźń Roberta Doisneau i Roberta Giraud". Znane i mniej znane zdjęcia Roberta Doisneau, z jego pierwszych lat, zanim stał się pogodnym fotografem dzieci i zakochanych par.

Galeria Yves di Maria, Flor Gardunio "Strażnicy czasu". Piękne, nastrojowe, poetyckie i perfekcyjne pod względem warsztatowym prace meksykańskiej artystki, która z ogromnym wyczuciem i intuicją utrwala życie i obyczaje krajów Ameryki Południowej.

FNAC les Halles. "Duchamp w oczach Man Raya". Wspaniała lekcja historii fotografii, surrealizmu, wkładu obu tych artystów do współczesnej sztuki.

 

Wydawało mi się, że widziałem sporo wystaw z tegorocznego miesiąca fotografii. Ale jak teraz patrzę na ich spis, widzę, że jest wiele wystaw, których nie udało mi się zobaczyć, a które, na podstawie ich opisu, nazwisk autorów, tytułów, wydają się bardzo ciekawe. Ale jest już za późno, większość jest już zamknięta.

Na zakończenie o jeszcze jednej wystawie, niefotograficznej co prawda. W kaplicy ENSBY (Szkoła Sztuk Pięknych) wystawa Mauricio Cattelan. Pośrodku kaplicy, wśród odlewów różnych znanych rzeźb z historii sztuki, stoi trumna ze zwłokami (z wosku) Johna F. Kennedy'ego. Możemy się pochylić nad nią, nad nim, popatrzeć mu w twarz. Możemy zrobić coś, co w rzeczywistości, po jego śmierci, nie było możliwe. Cattelan próbuje to naprawić.

A na wystawie Nan Goldin, pod 3 ekranami, na których oglądaliśmy zdjęcia, stało łóżko, w której leżał manekin, mający przedstawiać Barbarę, siostrę Nan.

Fotografia jako zabalsamowany czas?

Mariusz Hermanowicz

 

 

NIE MA racji Vladimir Birgus pisząc w ostatnim numerze Kwartalnika Fotografia (16/2004), że Miesiąc Fotografii w Paryżu podupada. Tegoroczna edycja uległa bowiem znacznemu rozszerzeniu przenosząc swą nazwę na dwa inne europejskie miasta - Berlin i Wiedeń. Stąd możemy już mówić o Europejskim Miesiącu Fotografii, chociaż jak zauważył Enno Kaufhold, niezależny krytyk i kurator, rozszerzenie to nastąpiło w sposób sztuczny, niejako koniunkturalny by wzmocnić ideową jedność Europy. Nawet bez zadekretowanego ‘Miesiąca Fotografii” w Berlinie taki 'Miesiąc' odbywa się praktycznie cały rok biorąc pod uwagę intensywność prezentowanych tam wystaw i wydarzeń fotograficznych, nie licząc stałych ekspozycji muzealnych.

Co by nie powiedzieć jeszcze długo Moskwa, Bratysława (mająca znaczną już przecież tradycję) czy nasz rodzimy Kraków będą wzorować się na Mois de la Photo i długo jeszcze będziemy chcieli mieć te wystawy, których krótki „inwentarz” daje Mariusz Hermanowicz, obserwujący paryski Miesiąc już po raz kolejny.

Natomiast o żadnym regresie nie może być mowy – i tu się chyba z Birgusem zgadzamy – gdy chodzi o Paris Photo, szczegółowo opisanym w Fototapecie w zeszłym roku.

M.G.


 


Carrousel du Louvre, Wejście na targi Paris Photo 2004. Fot. M. Grygiel

Paris Photo '04


Okładka katalogu Paris Photo; fot. Izima Kaoru, galeria Buro fur Fotos, Kolonia

TEGOROCZNA, ósma już edycja Salon International de la photographie XIXe, Moderne & Contemporaine, bo tak brzmi oficjalna nazwa, odbywał się w dniach 11-14 listopada, z uroczystym wernisażem w przeddzień otwarcia dla szerokiej publiczności. Oprócz kolekcjonerów, galerzystów i wszelkiego rodzaju ekspertów Paris Photo odwiedzają tysiące ludzi płacąc dosyć drogie bilety: 25 Euro wstęp + zgrabnie wydany katalog. Bilet bez katalogu 14 €.

Na wydzielonych przestrzeniach w podziemnych pasażach Luwru tzw. Le Carrousel du Louvre swoje stanowiska miało 105 galerii z 16 krajów, prezentujących niezwykle atrakcyjne zdjęcia począwszy od prac historycznych z połowy XIX wieku aż po współczesne. W tym roku gościem honorowym była Szwajcaria – Fotomuseum z Winterthur zaprezentowało specjalna wystawę a także prezentacje video typu Project Room. Również region Nadrenii Północnej Westfalii był w tym roku zaprezentowany mocniej co wiąże się zapewne z odbywającymi się co roku targami sztuki w Kolonii.

Oczywiście Paris Photo to nie tylko spotkanie na szczycie największych kolekcjonerów fotografii to także uczta dla zwykłych miłośników fotografii, którzy mają niezwykle rzadka okazję zobaczyć w oryginale prace tworzące historię fotografii. Nazwiska takie jak Stieglitz, Cartier-Bresson, Kertesz, Capa, Boubat, Doisneau, Bischof, Ronis, Frank, Burri, Mapplethorpe sa na targach reprezentowane wieloma oryginalnymi pracami. Można je oczywiście kupić jeśli ma się odpowiednie środki.

Ale ceny są dosyć wysokie. Np. słynna fotografia Alfreda Stieglitza pt. „The Steerage”, ( u nas znana pod tytułem „Dolny pokład”) w formie oryginalnej powiększonej odbitki o wymiarach 12 x 10 ‘ wyceniona przez Howard Greenberg Gallery z Nowego Jorku na 16.700 €.


Wejście do galerii „1900/2000” , 8, rue Bonaparte. Na szklanych drzwiach wejściowych plakat wystawy „ L’oeil et la plume; une amitie: Robert Doisneau et Robert Giraud” Fot. M. Grygiel


Prace paryskiego klasyka Roberta Doisenau do nabycia już od 8.500 €, a znane schody Andre Kertesza za 36.000 €. Najdroższa praca z wymienioną ceną (niektóre fotografie ceny mają nie ujawnione), to kolaż fotograficzny Anselma Kiefera za 90.000 €.

Interesujące było poszukać polskich, czy nawet środkowoeuropejskich śladów. I okazało się że wiedeńska galeria Faber oferuje trzy oryginalne, piękne fotografie Rudolfa Koppitza (1884 – 1936) z lat dwudziestych ubiegłego wieku w cenie od 8.400 do 9.300 €. Warto dodać, że u Koppitza w Wiedniu studiowali Edward Hartwig i Józef Mroszczak.

Galerii polskich na targach nie było, ale pojawiły się dwie z Węgier (w tym zdobywająca sobie coraz większą sławę Vintage Gallery z Budapesztu) i jedna z Czech – Leica Gallery, która oferowała piękne panoramy Josefa Sudka za jedyne 1850 € a duże kompozycje niedawno prezentowanego w Starej Galerii ZPAF w Warszawie Milana Davida - za 880 €.

Jedynym artystą polskim obecnym na Paris Photo był Bogdan Konopka reprezentowany przez galerie Francoise Paviot. Właśnie a stoisku tej galerii podpisywał swoja książkę ostatniego dnia trwania targów (piszemy o tym obok).

Pośród dostrzeżonych poloników uwagę zwracały piękne bromowe odbitki Jean-Loup Sieffa (1933-2000) który w latach 1953-55 odwiedzał Warszawę i zrobił tutaj serie fotografii bardzo nostalgicznych, przypominających zdjęcia Kossakowskiego czy Rolkego. Prawie na każdym z tych zdjęć uwiecznił Pałac Kultury i Nauki, który wtedy dopiero wyrastał jak jakaś biała zjawa pośród ciemnych przestrzeni pustego, wyburzonego śródmieścia. Te niewielkie prace o formatach ok. 24 x 30 cm wyceniono dosyć wysoko bo na aż 25.000 Euro.


Paris Photo 2004. Fotografie Jean-Loup Sieff’a z Warszawy z lat 50.; przestrzeń galerii Bernard Dudoignon. Fot. M. Grygiel.


Innym polskim akcentem, ale trochę na zasadzie a rebours była fotografia Idrisa Kahna pt „...every...Brend and Hilla Becher Prison type Gasholders”, 2003, przedstawiona przez The Photographers Gallery z Londynu. Ogromna wieża przemysłowa wielokrotnie naświetlona do złudzenia przypominająca fotosyntezy Krzysztofa Pruszkowskiego – słyszało się nawet głosy o plagiacie – tym bardziej, że twórczość Pruszkowskiego jest znana w Paryżu, wystawiał m.in. w galerii Agathe Gaillard, która była w tym roku w komitecie selekcyjnym Paris Photo.

Podczas trwania Paris Photo w podziemiach Luwru pojawiło się również sporo stoisk z książkami, wydawnictwami, wszelkiego rodzaju publikacjami fotograficznymi – co daje świetną okazję by uzupełnić brakujące numery lub poznać nowe periodyki na temat sztuki fotografii, których jest coraz więcej.

Pomysł organizacji Paris Photo – czyli po prostu targów fotograficznych - podczas trwania Miesiąca Fotografii jest znakomity i potwierdza pozycję Paryża jako niekwestionowanej stolicy w tej dziedzinie.

Do zobaczenia za rok.

Marek Grygiel


Paris Photo 2004. Oryginalne prace Wiliama Henry Talbota zakryte przed zbyt intensywnym oświetleniem. Przestrzeń galerii Hans P. Kraus Jr Fine Photographs, New York. Fot. M. Grygiel

Wystawa w przestrzeni Agencji Magnum. Pierwsza z prawej: Diane Dufour, dyrektor Biura Magnum w Paryżu. W głębi m.in. prace Alexa Majoli. Fot. M. Grygiel

Galerie Magda Danysz, Paryż, 13 listopada 2004 r. Wystawa Zbigniewa Libery pt "Des corps désinvoltes dans l'Histoire". Fot. M. Grygiel

 

 

Zobacz też:

 

Poprzednie relacje Mariusza Hermanowicza w FOTOTAPECIE:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.