FORMAT
Nr 57
ISSN 0867-2555
Cena 14 zł
Redaktor naczelny : Andrzej Saj
Adres redakcji : Plac Polski 3 /4,  50 156 Wrocław

 

 

Fotograficzny "Format"

 

PISMO artystyczne FORMAT nie pierwszy raz wypełnia cały swój numer fotografią. Tym razem całą zawartość poświęcono trzem głównym tematom: fotografii inscenizowanej, cieniowi w sztuce i dużym imprezom fotograficznym, jakie w Polsce wyroiły się w ostatnich latach w niespotykanej ilości (i jakości, co ważne!)

Fotografia inscenizowana przeżywała swój rozkwit w latach 80-tych, najpełniej ujawniła się w Czechach i na Słowacji, ale wydaje się, że obecnie następuje pewien rodzaj jej powrotu z tym, że inaczej rozkładane są akcenty. Już pierwszy artykuł  autorstwa  Piotra Jakuba Fereńskiego próbuje redefiniować to pojęcie.

Autor zauważa więc że :
"inscenizacja w ramach wizualnych sztuk scenicznych jest to ogół prac twórczych zmierzających do zaprezentowania w przestrzeni publicznej jakiegoś utworu artystycznego. Chodzi więc o rezultat zestawienia określonych elementów plastycznych, takich jak kształty, faktury, kolory, proporcje w połączeniu z operowaniem światłem oraz zintegrowanie ich z ruchem (.) Inscenizator to ten który wybiera i następnie scala ze sobą wszystkie wyżej wymienione składniki przedstawienia w celu uzyskania efektu przejścia z rzeczywistości do porządku scenicznego. Inscenizacja ma więc wiele cech zbieżnych z tym co nazywa się kompozycją. Taką fotografię, która opiera się na starannym doborze tematu, miejsca jego realizacji, wyborze odpowiednich kadrów, ustawieniu światła i poszukiwaniu przy tym wszystkim kompozycji najlepiej re-prezentującej empiryczną rzeczywistość będę tu nazywał fotografia inscenizowana".

Takie określenia jak "staranny dobór tematu", "wybór odpowiednich kadrów" i "najlepsze re-prezentowanie rzeczywistości" wydaja się być ewidentne same przez się i to że stanowić one powinny podstawowy warunek i bazę do powstania dobrej fotografii - definiować od nowa chyba nie ma sensu.

 

Bardziej ożywczy wydaje się tekst Piotra Komorowskiego, który analizuje autoinscenizacje i autoportrety, tekst szczególnie ciekawy w kontekście najnowszej wystawy Ewy Kuryluk w Galerii Rempexu Art+on w Warszawie, przy okazji której wydano obszerny album z jej w przeważającej części autoportretami.

"Autoportret to szczególny rodzaj zdjęć. Pozornie nie różnią się one od innych. Ich przeznaczeniem jest jednak istnieć bardziej dla ich twórców niż dla odbiorców." I to powinno wystarczyć, więc dlaczego są tak często upubliczniane poddając się zarzutom o pretensjonalność i auto promocję - jak ma to wyraźnie miejsce w przypadku wspomnianych powyżej zdjęć Kuryluk? Autor artykułu stawia tezę, że pokusa podzielenia się egzystencjalnym doznaniem, doświadczeniem istnienia, jest bardzo silna, że jest głównie wysyłaniem komunikatu bardziej do siebie samego niż do innych ludzi, którym się te zdjęcia pokazuje bądź to na wystawie czy w formie katalogów i albumów.

Taka koncepcja ma szansę obrony, ale czasami wprowadza w zakłopotanie, kiedy ma się do czynienia z amatorskimi zdjęciami uznanej, mającej ciekawy wszechstronny dorobek artystki, która prezentuje bez żadnych oporów "pół wieku autofotografii",  jak to podano z dumą na okładce katalogu wystawy, a ta autofotografia interesującą fotografią, nie wychodzącą poza bardzo prywatną biografię,  w żaden sposób być nie chce.

 

Jednym  z najciekawszych i być może najważniejszych tekstów w 57. numerze Formatu jest materiał Lucyny Skompskiej dotyczący twórczości Ryszarda Waśki, być może najpełniejszy jak do tej pory i w najwłaściwszych proporcjach  sytuujący twórczość tego zbyt mało docenianego artysty w Polsce.

Format ukazuje się we Wrocławiu - więc działalność artystów tego miasta uważnie jest dostrzegana na łamach pisma - ma to miejsce zarówno w przypadku odnotowania indywidualnej, pierwszej od wielu lat na duża skalę zrealizowanej wystawy Andrzeja Lachowicza w CSW  na Zamku Ujazdowskim w Warszawie, jak i również za mało docenianej, a ostatnio bardzo aktywnej artystki wywodzącej się z wrocławskiego nurtu konceptualizmu - Anny Kutery.

57. numer Formatu ma również ambicje zdania relacji z tego, co najistotniejszego zdarzyło się w ostatnim czasie na polu fotografii i - mówiąc szerzej -sztuk wizualnych.

Przeczytać więc możemy relacje z najważniejszych imprez fotograficznych, które wyroiły się w Polsce w ostatnich latach w niespotykanej do tej pory ilości. Okazuje się że nawet zdanie relacji z tego typu wydarzenia może być interesująco i z kulturą napisanym tekstem jak jest to w przypadku Elżbiety Łubowicz, która lekko i ze swadą pisze o 8. Fotofestiwalu w Łodzi. Są też w bieżącym numerze FORMATU relacje z innych ważnych festiwali, ale niekiedy sprowadzają się do odnotowywania zawartości oferty ( głownie wystawy ) niż być próbą pokuszenia się o wyciągnięcie jakiś ciekawych wniosków, co z tego "nadmiaru" imprez może wynikać.

Nie bardzo dała na to również odpowiedź debata, jaka odbyła się w Bunkrze Sztuki w  Krakowie podczas trwania Miesiąca Fotografii w maju br.

Uczestnicy tej debaty pokrótce omówili uwarunkowania, w jakich przyszło im te imprezy realizować, starali się określić główne założenia swoich przedsięwzięć ale wniosków ogólniejszej natury wysnuć z tego się nie dało - i o zawartości takich imprez bardziej decydują możliwości danej chwili niż jakaś na dłuższą metę określona strategia.  (warto w tym miejscu dodać jeszcze recenzję z Fotofestiwalu w Bielsku Białej, jaka ukazała się niedawno w Gazecie Wyborczej z dn. 23.10.2009 Krzysztof Miękus : Miłe dla oka. I co z tego ?).

Jest tez w Formacie jak na porządne pismo przystało sekcja recenzji z ważnych wystaw zagranicznych m.in. Leibovitz w Berlinie, są teksty o ciekawych artystach np. przypomnienie przy okazji warszawskiej wystawy znanych w końcu uklasycznionych już Litwinów Trimakasa, Treygysa i Lukasa, przypomnienie innych zapomnianych klasyków mających świetną wystawę w Martin -  Gropius -  Bau w Berlinie Hannesa Kiliana i Liselotte Grschebiny, opis twórczości coraz bardziej znanej Loretty Lux, czy portretów czeskiego fotografa Ivana Pinkavy w pieknym eseju o człowieku wspomnianej już Elżbiety Łubowicz.

Całość zamykają  błyskotliwie erudycyjne rozważania Andrzeja Kostołowskiego o sztuce niemożliwej począwszy od próby rozwinięcia tego pojęcia w słynnym tekście Jerzego Ludwińskiego z 1971 roku, przez dokonania całej rzeszy artystów odnoszących się do konceptualizmu, aż po dokonania twórców najmłodszego pokolenia.  

Rzadko się zdarza by jeden numer artystycznego pisma poświęcony fotografii miał tak bogatą i zróżnicowaną, mimo określenia wątków wiodących, zawartość.

Biorąc pod uwagę to że pisma fotograficzne właściwie zniknęły (nie ukazuje się od dawna FOTOTAPETA, POZYTYW, niedawno przestał wychodzić SWIAT OBRAZU  - Biuletyn Fotograficzny) wydanie kolejnego "fotograficznego" FORMATU jest projektem godnym uznania i docenienia.

MG

 

Poprzednie wydania FORMATU omawiane w FOTOTAPECIE:

 

Zobacz też:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.