Przegląd czasopism:
Format 41 (1-4 2002); Exit 52, Kwartalnik Fotografia 10; Foto_Zeszyty 47-48 (1-2 2002)

Masturbacyjna obsceniczność obrazów,
potem głęboki sen

 

Krajowe życie fotograficzne nabiera tempa z każdym nowym tytułem pojawiającym się na rynku. Trudno powiedzieć, co jest przyczyną tej dynamiki, chyba nie recesja w gospodarce. Być może biznes fotograficzny zaczął się wreszcie rozkręcać, lub też licznie powstające w ostatnich latach prywatne szkoły wytworzyły pewien liczący się już rynek gotów wchłonąć 4 nieregularniki (Fototapeta, Format, Latarnik, oraz bezpłatne Między Nami), 2 kwartalniki (Fotografia oraz bezpłatne Foto_Zeszyty) oraz około 5 miesięczników (najważniejsze to Pozytyw, Foto, Fotokurier). Problemem może okazać się to, że o ile wszyscy chcą robić i publikować zdjęcia, to tylko nieliczni chcą oglądać opublikowane zdjęcia innych. Nadprodukcja czasopism jest o tyle zastanawiająca, że nie mamy jednocześnie do czynienia z powstawaniem nowych prądów artystycznych, grup (z wyjątkiem Latarnika), galerii etc. Dodatkowo, zaostrzająca się konkurencja na rynku magazynów poświęconych fotografii artystycznej prowadzi do ogólnego podniesienia ich jakości.

W tym miejscu warto zaznaczyć, że przed cyklicznym „przeglądem czasopism” staje wyzwanie w postaci pierwszego numeru drukowanej „Fototapety”. Czy i jak pisać o konkurencji? Nieelegancko wystawiać innym laurki, oceniać, strofować w momencie, gdy samemu staje się do walki o czytelnika. W związku z tym wypada przyjąć formułę bardziej neutralną przypominającą bardziej sprawozdanie niż recenzję.

 

RZEGLĄD rozpoczynamy od kolejnego wydania Formatu (nr 41, 1-4/2002), który z przyczyn finansowych już nie będzie kwartalnikiem, ani nawet półrocznikiem, tylko nieregularnikiem. Numer jest po brzegi wyładowany materiałem o fotografii. Z jednej strony to dobrze, bo wiemy, za co płacimy. Z drugiej źle, bo często materiały stłoczone i spiętrzone jeden za drugim źle oddziaływają na siebie wzajemnie.

Nowy numer otwiera pierwsza część artykułu Leszka Brogowskiego pt. Koniec fotografii. Ideologia uprzywilejowanych chwil i kryzys świadomości estetycznej. To dziwny tekst, gęsty od cytatów, lektur, nawiązań – przeplatają się tu filozofia, fotografia, historia sztuki. Dużo ryzykownych, acz dosyć płodnych i ciekawych zestawień. Na przykład Lessingowskiej idei szczególnej chwili najwyższego napięcia dramatycznego z analogicznym myśleniem obecnym u wielu fotografów (np. Cartier-Bressona) oraz z dążnością mediów do niekończącego się show spektaklu (Guy Debord). Wywód Brogowskiego, choć momentami niejasny, ma, obok poznawczych, pewne walory literackie, jak choćby w konkluzji kończącej rozważania o współczesnym społeczeństwie spektaklu: „Masturbacyjna obsceniczność obrazów, potem głęboki sen”.

Po Brogowskim artykuł pt. Dylematy piktorializmu. Uwagi o polskiej fotografii artystycznej lat trzydziestych Macieja Szymanowicza to przyjemność przejrzystości tekstu, myśli. Autor klarownie ujawnia reakcję piktorialistów na wyzwania powojennej nowoczesności oraz jego uwikłanie w politykę i władzę międzywojnia. Szymanowicz kończy analizę w momencie wybuchu wojny w 1939 roku, a przecież polska „fotografia ojczysta”, której celnie autor źródła dostrzega w niemieckiej Heimatphotographie, przeżywała swoją drugą młodość po wojnie, tym razem w przebraniu socrealistycznym, poszukując piękna narodowo-słowiańskiego na „ziemiach odzyskanych.” W końcu to nie przypadek, że nestor Bułhak zmarł w Giżycku w trakcie realizacji kolejnego projektu.

Marian Schmidt pisze, pełen fascynacji, o mistrzu amerykańskiej fotografii ekspresyjnej, dla którego „fotografia to bezpośrednie spojrzenie na fragment rzeczywistości – bez konstruowania jakichkolwiek obrazów umysłowych”. Minor White, bo o nim mowa, łączy amerykańską tradycję fotografii krajobrazowej z silnym odczuwaniem religijnym, tyle, że nie w sensie dogmatycznej wiary i rytuału, a dalekowschodniego intelektualnego zen poszukującego sacrum we fragmentach profanum. Filozofia fotografii – uderzająca odpowiedniość między tymi doskonale prostymi kadrami o nieskończonej rozpiętości szarości, głębi czerni, którą doprawdy trudno oddać w druku. Fascynację Schmidta postaciami White’a i Paula Caponigro widać na nowych zdjęciach artysty prezentowanych przez Ewę Popiołek w tekście pt. Cisza spojrzenia.

Pejzażowo-krajobrazową tematykę kontynuuje drugi tekst Macieja Szymanowicza dość blisko łączący się ze wspomnianym tekstem o piktorialistach. Artykuł dotyczy Kieleckiej Szkoły Krajobrazu (KSK). Autor w charakterystyczny dla siebie sposób powoli rozkłada Szkołę na części pierwsze, by pod pozornym zaprzeczeniem ideom piktorialistycznym odnaleźć rdzeń stylizacji łączący oba nurty. „Fotografie te, pomimo szczegółowości w oddaniu detalu, są pracami o charakterze kontemplacyjnym. Kielczanie dystansując się od zasad przedwojennych piktorialistów, w gruncie rzeczy obrali podobną strategię postępowania. Obrazy z KSK pozornie tylko posiadają formę dokumentarną, w rzeczywistości były one tworzone przede wszystkim na potrzeby obiegu czysto artystycznego [czyt. są sztuczne i nieprawdziwe]. Podobnie jak u przedwojennych piktorialistów w zdjęciach kieleckich fotografów wyrugowano atrybuty współczesnej cywilizacji, takie jak choćby druty wysokiego napięcia, a elementem dopełniającym bezludny pejzaż był tradycyjny sielankowo-pasterski sztafaż”.

W nieco mniej demistyfikacyjnym tonie o Kielcach pisze Elżbieta Łubowicz. Należy podkreślić, że zdjęcia z kręgu Szkoły Kieleckiej są z jednej strony rzeczywiście ciekawe, z drugiej zaś, podobnie jak cały piktorializm, zupełnie nieznośne dla współczesnego widza. Arkadia i wieś sielska anielska muszą budzić sprzeciw wewnętrzny. Instynktownie po fotografii spodziewamy się jednak jakiegoś minimum realizmu (krytycznego mimo wszystko). „Tęsknota do ideału, przebijająca z tych drobiazgowych zasad warsztatowych, wyznaczająca sposób pracy kieleckich pejzażystów, wydaje się biec linią równoległą do nostalgii za idealną arkadyjską krainą, która przez ponad trzydzieści lat wyznaczała sens działania KSK. Te dążenia nieuchronnie musiały skończyć się akademicką stagnacją”, celnie puentuje Łubowicz.

W 41. numerze sprawozdanie z XII Biennale Fotografii Górskiej – po raz kolejny krajobraz wraz z przeglądem minimalnie bardziej „urbanistycznych” prac Kocha („Witryna z krajobrazem”). Kto przebrnął przez krajobraz polski, amerykański, kielecki, górski ma szansę zapoznać się z tekstem polemicznym Adama Soboty, jednego z kuratorów kontrowersyjnej wystawy „Dekada”, która w mijającym 2002 roku podróżowała po Polsce. Tekst jest odpowiedzią krytykom wystawy, wśród których również i piszący te słowa miał okazję się znaleźć. To bardzo rzeczowa odpowiedź, ale nie do końca przekonywująca. Patrząc z pewnej perspektywy czasowej wydaje się, że sama koncepcja przeglądu – odwołanie się do klucza nie problemowego, lecz czasowego było mało mobilizująca intelektualnie, bardziej muzealniczo. Stąd może nikły odzew krytyki, zła prasa, a pewnie i frekwencja nienajlepsza? Wydaje się, że słabość wystawy wynikała z jej siły, czyli nadreprezentacji „nurtu twórczości wywodzącemu się z neoawangardowego intermedializmu,” który być może „od 60 lat zapewniał polskiej fotografii wysoką rangę artystyczną,” ale już w latach 80-tych dramatycznie opadł z sił, by w kolejnej dekadzie zupełnie stracić impet twórczy. Rozpoczęły się indywidualne poszukiwania, trudno tu mówić o jakimkolwiek nurcie. Na pewno trzeba zgodzić się z Adamem Sobotą, że „obecność fotografii w sztuce współczesnej jest uderzająca.”

Tymczasem następny materiał prezentowany w Formacie to znów krajobraz, choć tym razem zupełnie inny – wywodzący się z nurtu tzw. fotografii elementarnej. Andrzej Lech i Wojciech Zawadzki „Dwie Ameryki”: „Najbardziej sugestywny w tych pracach jest obraz pustki,” pisze Dorota Hartwich.

Oprócz wymienionych wyżej materiałów w nowym Formacie znaleźć można tekst i zdjęcia autorstwa Bogdana Konopki, krótką relację z niemieckiej, ostatniej przedśmiertnej wystawy Herba Rittsa, wspomnienie poświęcone Jean Loupowi Sieffowi, relację z pokazu londyńskiego Williama Egglestone’a, prace Roberta Walkera, Vladimira Birgusa, Jean-Michel Verret’a, Izabeli Gustowskiej, Natalii LL, Patrycji Orzechowskiej, Romualda Kutery, tekst o czeskiej awangardzie międzywojennej pióra Agnieszki Kłos, omówienie twórczości Frantiska Drtikola, panoramę fotografów czeskich lat 90-tych, recenzje z pokazów Shirin Neshat (CSW Warszawa),  , Dokumenta 11... Jak się dobrze nad tym zastanowić, to łatwiej byłoby napisać o tym, czego w Formacie nie ma, niż o tym, co udało się redakcji zgromadzić na ponad 120 stronach.

 

RZEGLĄDAJĄC czasopisma artystyczne w poszukiwaniu ciekawej fotografii warto zwrócić uwagę na EXIT. Najnowszy 52 numer kwartalnika przynosi prezentację twórczości Józefa Robakowskiego, który został przez redakcję pisma uhonorowany specjalną nagrodą; prezentację opatrzoną ciekawym komentarzem odautorskim podsumowującym kilka dekad poszukiwań artystycznych. Ponadto w numerze krótka recenzja z wystawy Alicji Łukasiak w Galerii XX1 pióra Eulalii Domanowskiej oraz powstały na marginesie wystawy tekst pt. „Fotografia – antyfotografia” Adama Soboty poświęcony wczesnemu okresowi twórczości Zdzisława Beksińskiego.

 

TYTUŁEM, który już na dobre zagościł na łamach „Przeglądu czasopism” jest Kwartalnik Fotografia. Dziesiąty numer kwartalnika otwierają zdjęcia z Indii Witolda Krassowskiego oraz prezentacje prac Didiera Ben Loulou oraz znakomitego portrecisty Arnolda Newmana poprzedzone wstępniakami Bogdana Konopki. Z kolei o zdjęciach znanego czytelnikom słowackiego IMAGO Bakharieva pisze Ireneusz Zjeżdżałka, a Waldemar Śliwczyński przedstawia Nobuyoshiego Arakiego. Ryba, chmury, martwa natura – tematy zdjęć Arakiego wydrukowanych w magazynie dziwnie nie pasują do tytułu „skandalisty”, jaki artyście nadała redakcja. Bogdan Konopka przedstawia jeszcze jednego z fotografów ze znanego sobie francuskiego milieu mianowicie, jak pisze, obieżyświata Laurenta Gueneau. Kolorowe zdjęcia widoków miast, bardzo eleganckie. Na uwagę zasługuje tekst Zbigniewa Tomaszczuka, który powstał przy okazji krakowskiej wystawy Japończyka Anzai’ego. Pośród obrazów wielkich postaci sztuki współczesnej pojawia się akcent polski – dokument z legendarnego zrywu neoawangardy łódzkiej, jakim była „Konstrukcja w procesie” z 1981 roku. Oprócz tego, w bogatym w materiał wydaniu Fotografii znaleźć można prace Ewy Andrzejewskiej, Mariana Schmidta, Krzysztofa Gierałtowskiego, a także serię zdjęć Hiroh Kikai, o którym dla Fototapety pisał Wojtek Wilczyk. Fotografia konsekwentnie prezentuje przegląd wiadomości ze świata – tym razem są to materiały o spotkaniach fotografów w Arles we Francji, o festiwalu Transphotographiques w Lille, Interfoto w Moskwie. W tym kontekście dosyć ciekawie zapowiada się kolejna edycja Biennale Fotografii, która będzie miała miejsce wiosną tego roku w Poznaniu (o przyszłości Biennale rozmawiają Marianna Michałowska i Wojciech Makowiecki).

 

Z POZNANIA, fotograficznego zagłębia Polski, pochodzi kolejny z omawianych tytułów – Foto_Zeszyty, które swoim czytelnikom ukazują się po raz pierwszy w nowej formie i to od razu za darmo! Trudno nie skomentować tego dość szczególnego faktu, zwłaszcza, jeśli pamiętamy o cenie Kwartalnika Fotografia, która wynosi niebagatelne 20 PLN. Zeszyty mają wprawdzie mniejszą objętość (64 strony), ale wydrukowane są na dobrej jakości papierze, mają przejrzysty układ graficzny, sympatyczny umiar w porównaniu z ww. pismami, a do tego wszystkie teksty są od razu tłumaczone na angielski (choć drukowane dość kontrowersyjną niebieską czcionką). Trudno sobie wyobrazić ile kosztuje podobne przedsięwzięcie głównego mecenasa, czyli Katedrę Fotografii poznańskiej ASP, ale na pewno nie mało. Wprawdzie Zeszyty przebijają pod względem ceny wszystkie obecne na rynku magazyny, ale mają jeden zasadniczy mankament – nie wiadomo skąd je brać. Nie ma ich w normalnej dystrybucji empikowej, w piśmie również brak jakiejkolwiek informacji na temat ewentualnych zamówień pocztą. Tak więc są, ale jakby ich nie było.

Co się tyczy treści Zeszytów, to podwójny numer 47-48 (1-2 2002) w nowej szacie graficznej w przeważającej części zawiera skróty referatów wygłoszonych przy okazji sympozjum pt. „Lata 90. – czas przemian czy stagnacji” towarzyszącemu kontrowersyjnej wystawie „Wokół dekady – polska fotografia lat 90.” A więc znajdziemy tu ilustrowane zdjęciami artykuły A. Soboty, G. Sztabińskiego, E. Łubowicz, Z. Tomaszczuka. Ponadto przegląd klasycznych już prac Andrzeja Pawłowskiego, eksperymenty formalne Marcina Nowickiego (ur. 1975) i zupełnie zaskakujący projekt Anny Łoskiewicz pt. „Gra”.

 

Podsumowując kolejny nieco przydługi odcinek „Przeglądu” wypada odwołać się do tytułu ww. sympozjum, i przyznać, iż przyszło nam żyć w „czasach przemian” a nie stagnacji. Kolejne tytuły fotograficzne i rosnąca konkurencja na rynku wydawniczym, nowa generacja artystów wyhodowanych w licznych szkołach muszą wpłynąć ożywczo na polską fotografię. Być może już wkrótce pojawi się w kraju prawdziwy rynek, a fotografia na dobre trafi na salony. Poczekamy, zobaczymy.

Adam Mazur

 

Poprzednie przeglądy czasopism:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.

 

10 - 02 - 03