Alison Rossiter, "Light Horses"
Stephen Bulger Gallery, Toronto, Kanada
8 listopada - 20 grudnia 2003 r.

Freda Guttman, "Notes from the 20th"
Gallery 44, Toronto, Kanada
30 października - 6 grudnia 2003 r.

 

 

Notatki z Toronto

Tomasz Konart

 

FOTOGRAFIA nie potrzebuje aparatu fotograficznego - zdaje się mówić Floris Neusüss. Prawdopodobnie wielu czytelników opublikowanej niedawno w Fototapecie korespondencji z Berlina zadaje sobie pytanie czy to, co wystawia Neusüss, należy do dziedziny fotografii. Również autorka tekstu sugeruje, że jego praca zbliża się do malarstwa. Rzeczywiście, w konfrontacji z dominującą w galeriach i prasie fotografią o charakterze dokumentalnym, fotogramy zwracają uwagę swą odmiennością. Czy jednak ta odmienność wynika z ich niefotograficzności? Jednym z zasadniczych zagadnień teorii fotografii jest kwestia związku obrazu fotograficznego z jego przedmiotem. Fotogramy nie są zapewne najbardziej szczegółowymi obrazami rzeczywistości, ale ich związek z przedmiotem jest uderzająco mocny. Wynika to zapewne z faktu, że w przeciwieństwie do większości prezentowanych w galeriach zdjęć fotogramy zachowują oryginalne wymiary przedmiotów. Jako bezpośrednie odbitki pozostawiają na widzu wrażenie obcowania z niedostępną innymi środkami prawdą o przedmiocie.

Do zapoczątkowanej w 1830 roku przez Fox Talbota tradycji fotogramu odwołuje się kanadyjska artystka Alison Rossitter. Jej prace Light Horses prezentuje Stephen Bulger Gallery w Toronto. Rossiter określa swoją technikę mianem rysunku światłem, który polega na ‘rysowaniu’ światłem małej latarki bezpośrednio na papierze światłoczułym. Jej prace trochę przypominają orientalne akwarele. Jednak - w przeciwieństwie do techniki papieru i miękkiego pędzla - rysując światłem nie dodajemy nowych plam do już istniejących ponieważ nic nie widać do momentu wywołania zdjęcia. Właśnie ten techniczny szczegół decyduje o fotograficzności metody Alison Rossiter. Istotnego znaczenia w technice rysowania światłem nabiera zjawisko obrazu utajonego. Wywołanie takiego rysunku możnaby porównać do wywołania zdjeć z podróży w niewidzialnym krajobrazie, a być może nawet z jakiejkolwiek podróży, jako że czynność robienia zdjęć często przesłania nam fotografowaną rzeczywistość.

Interesujące, że prace Rossiter prezentowane są przez instytucję o doskonałej reputacji w dziedzinie fotografii dokumentalnej. Wydaje się jednak, że wystawa Light Horses nie świadczy o próbie zmiany profilu galerii Bulgera ale raczej potwierdza jej przywiazanie do fotografii opartej na procesie fotochemicznym. Ta, można powiedzieć, tradycyjna fotografia, niezależnie od techniki ale w odróżnieniu od fotografii cyfrowej, zawsze jest zapisem rzeczywistości już nie istniejącej. Fakt wywołania obrazu utajonego jest definitywnym zakończeniem procesu rejestracji i odsunięciem w przeszłość sfotografowanej rzeczywistości.

Fotografia cyfrowa nie zna pojęcia obrazu utajonego. Otwierając nowy plik na płycie pamięci inicjujemy budowę nowego obrazu, proces który można kontrolowac przy świetle dziennym. ‘Jawność’ zapisu cyfrowego przypomina bardziej malowanie na płótnie, niż tradycyjną fotografię. Każde niedociągnięcie może być poprawione. Zupełnie odwrotnie w przypadku Light Horses – każdy ruch jest nieodwracalny. W tym kontekście decyzja malowania światłem wynika z dążenia do odkrycia i utrwalenia tych aspektów rzeczywistości, które w świecie nowoczesnych technologii byłyby natychmiast ‘poprawione’. Typowo fotograficzny surrealizm, w takim rozumieniu jak przedstawia tę kwestię Susan Sontag w ‘O Fotografii’, jest istotnym elementem pracy Alison Rossiter. Użycie mechanicznego zapisu powodowane jest dążeniem do ujawnienia prawdy nieuświadomionej. W tym sensie obecność tego typu prac w galerii fotografii dokumentalnej wydaje sie być zupełnie uzasadniona.

 


Freda Guttman, Monotony is Nourished by the New (detail of installation), 2001, 4 aluminum 'phonographs' with Lambda printed 'records' and mirror cylinders and bookcase with porcelain 'phonograph needles,' dimensions variable.

Freda Guttman, Monotonia jest żywiona przez Nowe (fragment instalacji). 2001, cztery aluminiowe 'fonografy' z 'płytami' wydrukowanymi techniką Lambda oraz lustrzanymi cylindrami i futerałami z porcelanowymi 'igłami fonograficznymi', różne wymiary.

DWUDZIESTY wiek bywa określany mianem wieku fotografii. Wielu wybitnych myślicieli tego stulecia podejmowało próby definicji fotografii. Inżynierowie dusz i umysłów opracowali niezawodne metody zastosowania fotografii w kulturze masowej informacji. Z drugiej strony, obrazy fotograficzne zostały nobilitowane przez kolekcjonerów i muzea do rangi pełnowartościowych dzieł sztuki. Fotografia pozostaje też jednym z głównych źródeł informacji o poprzednim stuleciu. Jednak odczytywanie dokumentów fotograficznych nie jest łatwe, a być może nawet tak trudne, jak zrozumienie wydarzeń dwudziestego wieku. Właśnie niektóre z tych wydarzeń są motywem instalacji autorstwa Fredy Guttman pt. Notatki z Dwudziestego. Miejscem wystawy jest Gallery 44 Centrum Fotografii Współczesnej w Toronto. Galeria 44, założona w 1979 roku, jest niekomercyjną instytucją prowadzoną przez artystów w celu rozpowszechniania fotografii jako medium sztuki. Fotografia jest materialem Notatek z Dwudziestego. Nie trudno objąć wzrokiem wnętrza wystawy, ale niemożliwe jest zobaczenie wszystkich zdjęć razem, z tego powodu, że każdy obraz jest zakodowany i jawi się jako przedstawienie rozpoznawalnego przedmiotu tylko z pewnego punktu widzenia. Wszyskie fotografie są zniekształcone i odnajdywanie perspektywy, która pozwoliłaby odkryć oryginał, jest podstawowym elementem odbioru tej instalacji. To, co z daleka wygląda na nic nie przedstawiające kłębowisko plam, nagle okazuje się zapisem sytuacji znanych z opracowań historycznych. O niektórych obrazach na pewno chcielibyśmy zapomnieć - wystarczy przesunąć się o parę kroków i koszmar znika. Inne zdjęcia nie kojarzą się jednoznacznie z przeszłoscią, ale właśnie z tego powodu wywołują niepokój, który wynika z obawy, że za chwilę one też przedstawią się jako dokumenty ponurych wydarzeń.

Charakterystyczne dla artystów kregów sztuki konceptualnej dwudziestego wieku była analiza i celebracja samego procesu użycia aparatu fotograficznego. Powstałe przy okazji zdjęcia traktowano jako produkt uboczny, ślad istotnych działań. Później dużo uwagi poświęcano interpretacji politycznej zdjęć historycznych i współczesnych. Obecnie coraz więcej zainteresowania wywołuje proces odkrywania w fotografiach informacji wcześniej nie dostrzeżonych. Najbardziej dynamiczną częścią instalacji Fredy Guttman w Gallery 44 jest praca zatytułowana Monotony is Nourished by the New (Monotonia jest żywiona przez Nowe). Praca składa się z kilku maszyn zbudowanych i działających na wzór gramofonu, urządzenia które, podobnie jak podręczny aparat fotograficzny, przeszło do historii jako synonim dwudziestego wieku. Płyty gramofonowe zostały zastąpione anamorficznie zniekształconymi fotografiami. Lustra, których użyto do kodowania obrazu, pozostają na swoim miejscu, i w miarę obrotów płyt tworzą w oku widza obraz bliski oryginalnym zdjęciom. Tutaj też pojawiają się nam przed oczyma obrazy dobrze znane obok anonimowych. Mimo niemal laboratoryjnej skromności instalacja Fredy Guttman pozostawia mocne wrażenie. Miniaturowe odtworzenie kilku fragmentów wydarzeń dwudziestego wieku przywodzi na myśl dużo bardziej rozbudowane mechanizmy projekcji jak też ich rolę w kształtowaniu naszej świadomości. Z drugiej strony mieszane uczucia wywołuje fakt, że spektakularne projekcje są coraz częściej bazą naszej wiedzy o minionym stuleciu. Pojawia się tęsknota za obrazem w skali 1:1, nawet za cenę niedoskonałości fotogramu.

Tomasz Konart
Toronto, grudzień 2003

 

Informacje o omawianych wystawach i galeriach:

 

Więcej o technice anamorfozy:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.

 

16 - 12 - 03