Galeria ENTROPIA
Wrocław, ul. Rzeźnicza 4
3-24.09.2021

W Galerii Entropia:
wystawa Zakład fotograficzny „ZARAZ WRACAM”
i 30-lecie „Formatu”

Korespondencja Mateusza Palki
Fotografie: Mariusz Jodko, Andrzej Rerak (dzięki uprzejmości Galerii Entropia), Krzysztof Saj



Tradycyjną fotografię cechują dualizmy: pozytywowa kopia nierozerwalnie złączona jest z negatywem, awers papierowej odbitki nie istnieje bez swojej odwrotnej strony – rewersu. Pierwsza para przeciwieństw inspiruje przeważnie samych fotografów. Druga dotyczy głównie fotografii rodzinnej – nacechowanej emocjonalnie – oraz tej, której papierowa odbitka traktowana jest w sposób użytkowy, jak w przypadku fotografii przeznaczanej do publikacji, na której odwrocie umieszczano adnotacje oraz sugestie kadrowania. Rewers papierowych zdjęć to przestrzeń stwarzająca okazję do usytuowania ich w kontekście, a przez to nadawania fotografiom nowych znaczeń. Czasem także odbierania im pozorów niewinności.

Przykładem niepokojącego i opartego na zjawisku szoku doświadczenia jest wiersz Fotografia Tadeusza Różewicza z tomu Matka odchodzi:

[…]

wczoraj otrzymałem
ocaloną fotografię matki
z roku 1944

matka na tej fotografii
jest jeszcze młoda piękna
uśmiecha się

ale na drugiej stronie
odczytałem wypisane
jej ręką słowa
„rok 1944 okrutny dla mnie”

w roku 1944
został zamordowany
przez gestapo mój starszy brat

skryliśmy jego śmierć
przed matką

ale ona nas przejrzała
i ukryła to
przed nami.

[Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1999]


Dualizm awersu i rewersu fotografii był tematem wystawy, instalacji oraz działań w ramach projektu „Zakład fotograficzny »ZARAZ WRACAM«”, prezentowanego od 3 do 24 września 2021 we wrocławskiej Galerii Entropia, jako wydarzenie towarzyszące TIFF Festival 2021. Pomysłodawcami i realizatorami projektu byli Alicja i Mariusz Jodko, działania w atelier z udziałem publiczności prowadzili Agata Grzych oraz Karol Krukowski.


Punktem wyjścia do wystawy był odnaleziony zbiór ścinków powstałych z odbitek fotograficznych, które w latach 70. XX wieku służyły właścicielowi zakładu fotograficznego jako podkład do pisanych odręcznie i przybijanych do drzwi informacji dla klientów. Komunikaty miały podobną treść: „Zaraz wracam”, „Dziś zakład nieczynny wyjechałem po materjał fotograficzny”, „będę o godz. 17”, „jestem u lekarza” – wszystkie dotyczyły tymczasowej nieobecności właściciela zakładu w pracy. Na awersach fotografii, które dla klientów czytających przybite do drzwi atelier komunikaty były rewersami, znajdowały się ścinki fotograficznych odbitek, powstałe podczas pracy w ciemni. Być może były to próbki, które wykonuje się, dobierając odpowiedni czas naświetlania. Może jednak były to zdjęcia zamówione, a nieodebrane przez klientów.


Z wystawy p.t. Zakład fotograficzny »ZARAZ WRACAM« w Galerii Entropia

Na żadnych z prezentowanych w Entropii fragmentów fotografii nie ma twarzy portretowanych osób – widoczne są zazwyczaj ich nogi, tułowia, ręce, dłonie, buty. Na niektórych zarejestrowane są elementy dekoracji, studyjnego sztafażu. Nie wiemy nic o zarejestrowanych na tych fotografiach ludziach. Jakiekolwiek było pochodzenie tych ścinków fotografii, pewne jest jedynie to, że stały się one dla właściciela zakładu odrzutami.


Zważywszy na realia lat 70. XX wieku i płynące z nich ograniczenia technologiczne, komunikaty te cechowała ostateczność – do właściciela, który „będzie później” nie można było zadzwonić ani napisać do niego prośby o wcześniejsze przyjście do zakładu. W tej perspektywie wystawa „Zakład fotograficzny »ZARAZ WRACAM«” oddaje charakter tradycyjnej fotografii ciemniowej i może stanowić refleksję nad nią. Już sam komunikat „zaraz wracam” (komiczny, bo niewiele mówiący) zawiera w sobie nieustanną i nigdy nierealizowalną w pełni potencjalność fotografii nagatywo-pozytywowej, której obraz utajony, powstały po naświetleniu filmu, przywracany jest naszym oczom w procesie chemicznym. Dzieje się to jednak zawsze w oparciu o techniczne możliwości rejestracji światła na filmie, a później papierze – nigdy bez ograniczeń i autorskich interpretacji.

Wystawa „Zakład fotograficzny »ZARAZ WRACAM«”
Otwarcie wystawy „Zakład fotograficzny »ZARAZ WRACAM«”: od lewej Karol Krukowski, Agata Grzych (autorzy działań fotograficznych w atelier w ramach wystawy) i Mariusz Jodko - dyrektor Entropii i współautor wystawy (razem z Alicją Jodko).
Alicja Jodko i Karol Krukowski



Informacje zawarte na odręcznych wiadomościach pisanych na odwrotach ścinków zdjęć dotyczyły czasu – podobnie jak procesowi powstawania tradycyjnej odbitki fotograficznej towarzyszy na każdym kroku odmierzanie kolejnych etapów naświetlania i wywoływania. Awers i rewers tych obiektów są ze sobą silnie związane także z innego powodu: proces wykonywania tradycyjnej fotografii srebrowej podlega licznym ograniczeniom związanym z koniecznością zdobycia koniecznych materiałów, a później pracy ciemniowej. W tym sensie komunikaty „zaraz wracam”, „będę później”, zakład nieczynny”, „pojechałem po materiały” w pełni oddaje charakter tych ograniczeń i cykliczności wpisanej w proces pracy w ciemni.

Prezentowane w Entropii obiekty powstały w oparciu o ideę recyklingu. Fotograficzne ścinki okazały się przydatnym – bo podręcznym – odpadem, który także jest świadectwem istoty tradycyjnej fotografii srebrowej. Z jednej strony proces ciemniowy generował powstawanie licznych próbek powstałych z dobierania czasu naświetlania. Z drugiej, w czasach niedoboru wszelkich materiałów i dóbr, nic się nie marnowało.

Treści tych malutkich notatek oddają potencjalność fotografii w jej stawaniu się. To „zaraz” jest możliwością, która jednocześnie nigdy się nie dokonuje i nie wypełnia. Fotografia jest o tę jedną chwilę za późno. Pozostawia nas z niedopowiedzeniem.

Wraca nie tylko oczekiwany właściciel zakładu, ale także fotografia tradycyjna, negatywowo-srebrowa. Są to już bowiem raczej jedynie powroty – ciągłość obecności została zerwana. Wraca z całym swoim bagażem: materialnością papierowej odbitki oraz – pomimo technicznej reprodukowalności – pewną jednostkowością opartą na niedoskonałości.

Rozszerzeniem ekspozycji jest instalacja nawiązująca do wyglądu atelier zakładu fotograficznego z lat 70. ubiegłego stulecia z wielkoformatowym aparatem Globica produkcji NRD oraz performatywne działania fotograficzne Agaty Grzych i Karola Krukowskiego z udziałem publiczności, wykorzystujące tradycyjne, analogowe medium i proces fotochemiczny.

FORMAT - 30 lat

Warto przy okazji wspomnieć o jeszcze jednym wydarzeniu, które miało ostatnio miejsce w Entropii. 9 listopada br. świętowano w galerii 30-lecie Pisma Artystycznego „Format”.

Wernisaż wystawy na 30-lecie Formatu: drugi z lewej - artysta malarz, prof. Krzysztof Skarbek, drugi z prawej prof. Piotr Kielan, rektor ASP we Wrocławiu w latach 2012-2020. Fot. Krzysztof Saj.
30-lecie "Formatu" w galerii Entropia: od lewej: Andrzej Saj, Alicja Jodko i Mariusz Jodko. Fot. Krzysztof Saj.
Plakat wystawy jubileuszowej FORMATU

Czasopismo założył w 1990 roku i od początku prowadził red. Andrzej Saj. Pierwszy numer ukazał się wiosną 1991 roku. Przez lata pismo zyskało ogólnopolską renomę i osiągnęło bardzo wysoki poziom merytoryczny i edytorski, relacjonując nie tylko polskie, ale także międzynarodowe wydarzenia artystyczne dzięki licznym współpracownikom z kraju i z zagranicy.

Numer 87 pisma FORMAT

Wydarzenie w Entropii miało podwójnie symboliczne znaczenie – w tym roku ukazał się ostatni, 87 numer „Formatu”, przygotowany pod kierownictwem Andrzeja Saja. Redakcję pisma powierzono związanej z wrocławską ASP Alicji Klimczak-Dobrzanieckiej.

W ramach święta 30-lecia „Formatu” w Entropii zaprezentowano prezentację dźwiękową autorstwa Tomasza Pietrka (odpowiedzialnego za stronę graficzną pisma) oraz Piotra Masnego zrealizowaną na podstawie nagrań tekstów przesłanych przez autorów współpracujących z pismem.



Andrzej Saj, redaktor Formatu, z prawej: autor layoutu pisma - Tomasz Pietrek

Andrzej Saj stworzył i przez 30 lat prowadził pismo, które nie tylko zachowało swój wysoki poziom, ale w wielu aspektach wciąż podnosiło poprzeczkę. Na łamach "Formatu" publikowało wielu ważnych krytyków i teoretyków sztuki, autorów esejów i tekstów krytycznych o fotografii, niektórzy tam szczęśliwie debiutowali. Pismo było źródłem refleksji i inspiracji sztuką, a dla licznej grupy czytelników, zwłaszcza na początku lat 90., także istotnym źródłem wiedzy o działalności artystów, również z zagranicy. Dla kilku twórców, w tym emigracyjnych, "Format" stał się ważną platformą prezentacji własnej twórczości. Odkrył wielu artystów dla odbiorców w Polsce, paru z nich pozwolił na uformowanie własnej drogi twórczej, będąc źródłem refleksji nad ich działalnością. Kilka ostatnich numerów pisma wzbogacał dodatek "Format literacki".

Działo się to wszystko nie bez licznych przeszkód: od finansowych, po organizacyjne i czysto ludzkie. Mimo to, pismo ukazywało się stale na papierze, co w dzisiejszych czasach samo w sobie jest już sporym sukcesem i dowodem szczerej determinacji.

Wielokrotnie ukazywały się numery tematyczne, poświęcone głównie fotografii - te lubiłem najbardziej. Numer 37 "Formatu" z 2000 roku zapadł mi szczególnie w pamięć i był jedną z najważniejszych dla mnie lektur o fotografii. Andrzej Saj stworzył pismo-legendę, które szczęśliwie nie pokrywa się kurzem ani patyną. Za tę inicjatywę i wieloletnią działalność należą mu się wyrazy szczerego i prawdziwego uznania - chapeau bas!

Mateusz Palka

Fotografie: Mariusz Jodko, Andrzej Rerak (dzięki uprzejmości Galerii Entropia), Krzysztof Saj

 



Zobacz też:

 

W FOTOTAPECIE poprzednio m.in.:




Spis treści

Copyright © 1997-2022 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2022 Zeta-Media Inc.