Tate Modern, Londyn
"Duchamp, Man Ray, Picabia".
21 lutego - 26 maja 2008 r.
Kuratorzy : Jennifer Rundy, Nicolas Cullinan.

Passage de Retz, Paryż
"Surexposition : Duchamp, Man Ray, Picabia - Sexe, humour et flamenco".
19 marca - 15 czerwca 2008 r.
Kurator : Jean-Hubert Martin

Galerie 1900 - 2000, Paryż.
"Man Ray".
10 kwietnia - 31 maja 2008 r.

Pinacotheque de Paris.
"Atelier Man Ray".
5 marca - 1 czerwca 2008 r.
Kuratorzy : Noriko Fuku, John P. Jacob.

 

 

Mariusz Hermanowicz

Rok Man Raya

Czarna i Biała, 1936.
© Man Ray Trust - ADAGP Paris 2008
Do tego zdjęcia pozowała Man Rayowi Kiki (Alice Prin) jego towarzyszka życia przez 6 lat i modelka do wielu jego zdjęć. Warto może dodać, że była nie tylko modelką, była także utalentowaną artystką kabaretową. To Man Ray namówił ją kiedyś, aby napisała swoje wspomnienia.

PIERWSZA połowa 2008 roku upłynęła pod znakiem Man Raya. Rzeczywiście, w Londynie i Paryżu odbyły się aż cztery wystawy poświęcone albo tylko Man Rayowi, albo także jego przyjaciołom i towarzyszom w działalności artystycznej - Marcelowi Duchamp i Francisowi Picabii.

Wystawa "Duchamp, Man Ray, Picabia" w londyńskiej Tate Modern jest najobszerniejsza, zgromadzone zostały na niej prace najbardziej prestiżowe, w sumie 380 dzieł. Z Filadelfii przyjechał słynny obraz Marcela Duchamp "Akt schodzący po schodach". Pierwszy i zapewne ostatni raz w życiu miałem okazję obejrzeć ten obraz w oryginale. Robi on potężne wrażenie. Jest ciekawy nie tylko poprzez zupełnie nową, jak na tamte czasy, tematykę, ale jest to po prostu kawał świetnego malarstwa. Wkrótce po jego namalowaniu Marcel Duchamp rozstał się z malarstwem, ale rozstał się z nim jako mistrz, który osiągnął w tej dziedzinie wszystko co mógł. Z Filadelfii przyjechała także replika "Wielkiej szyby". W tym wypadku także reprodukcja pracy w książce nie daje wyobrażenia o tym, z jaką starannością praca ta jest wykonana. 

visuel 1221-14
Marcel Duchamp
Proszę o dotykanie, 1947. Kolekcja prywatna.
© André Morin

Na wystawie w Passage de Retz jest pokazane dzieło Duchamp "Przedmiot do dotykania" - jest to atrapa piersi kobiecej oprawiona za szybką. Nie wiem z czego Duchamp zrobił tę pierś, ale wrażenie, że jest to prawdziwa skóra jest uderzające. Duchamp był naprawdę wielkim czarownikiem.

Wystawa londyńska podzielona została na kilkanaście działów, które mają takie tytuły jak "Wczesne prace", "Ruch", "Maszyny", "Szkło", "Przedmioty" (słynne readymade), "Światło". Do każdego z tych działów kuratorzy znaleźli prace, które pokazują, że ci trzej muszkieterzy współczesnej sztuki, często chodzili tymi samymi ścieżkami, a także, że często współpracowali ze sobą przy różnych projektach. Np. Picabia napisał scenariusz do filmu René Claire'a "Entreacte", w którym grali także Duchamp i Man Ray.

Na wystawie w Londynie pokazany jest także telegram Duchamp do rodziny Picabii, gdy ten zmarł w 1953 roku : "Do zobaczenia wkrótce, drogi Francis. Marcel Duchamp".  

"Young man and girl in spring" Marcela Duchamp
© Succession Marcel Duchamp/ Paris and
DACS, London 2007
"The Rope Dancer" Man Ray.
© ADAGP Paris and DACS, London 2008
"Interior" Man Ray.
© ADAGP Paris and DACS, London 2008

Ale zacznijmy od początku. Rodzice Man Raya przyjechali do Stanów w latach 1880 z terenów Rosji. Nigdzie nie znalazłem informacji skąd pochodzili. Mogli równie dobrze pochodzić przecież z terenów Polski. Około 20 lat temu w Muzeum w Poitiers kuratorka Blandine Chavanne zorganizowała wystawę o fotografii francuskiej w latach między I a II wojną światową. W katalogu tej wystawy podane jest, że prawdziwe nazwisko Man Raya brzmiało Rudnicki. Organizatorzy wystawy w Pinakotece z kolei podają nazwisko jego rodziny jako Radnitzky. Na internecie znalazłem także jego nazwisko podane jako Rabinowicz. Nie ma to może większego znaczenia, ale ciekawe byłoby ustalić, czy rodzina Man Raya miała może polskie pochodzenie i co robili jego przodkowie.

Revolving doors (Folio with pain peint), 1915.
© Man Ray Trust - ADAGP Paris 2008

Man Ray urodził się 27 sierpnia 1890 r. w Filadelfii, w 1897 r. rodzina przeniosła się do Brooklynu. W 1912 r. rodzice Man Raya zdecydowali się zmienić nazwisko na Ray, a sam Man skrócił swoje imię z Emmanuela na Mana. Był zdolny, mógł pójść na studia, ale interesowała go sztuka, wolał zacząć pracę i uczęszczać na różne kursy, oraz pracować samemu nad tym co go interesowało. Był częstym gościem w galerii 291 Alfreda Stieglitza, gdzie poznał prace awangardowych artystów europejskich, których Stieglitz wystawiał w swojej galerii. Man Ray nigdy nie wahał się przed porzuceniem jednej pracy, znalezieniem innej na pół etatu, aby móc pracować na tym co uważał za ważne dla swojego rozwoju. W 1913 roku zainstalował się w Ridgefield koło Nowego Jorku. Ożenił się z poetką belgijską Donną Lecoeur (znaną pod pseudonimem Adona Lacroix). W 1915 r. przyjechał tam z wizytą Marcel Duchamp. Mimo, że Duchamp jeszcze nie mówił wtedy po angielsku, obaj mężczyźni przypadli sobie do gustu i później, gdy Duchamp nauczył się lepiej angielskiego, często się ze sobą kontaktowali. Tak narodziła się ich przyjaźń, która trwała całe ich życie. 

Man Ray był niestrudzonym eksperymentatorem. W swojej pracy zawodowej używał aerografu, w pewnym momencie zaczął używać go w swoich pracach artystycznych, tworząc przedziwne kompozycje przypominające obrazy kubistyczne. Dwie przepiękne prace z tego okresu znalazły się na wystawie londyńskiej. Man Raya bardzo bawiło to, że stworzył te obrazy nie dotykając ręką ani razu kartki papieru.

Najważniejsze dla Man Raya była jego praca jako malarza. Ale podczas jego pierwszej wystawy nowojorskiej ani jeden obraz nie został sprzedany. Dopiero w jakiś czas po zamknięciu wystawy otrzymał wiadomość, że słynny kolekcjoner sztuki współczesnej, Artur J. Eddy, kupił 6 jego obrazów za 2.000 dolarów. Artur Eddy, kolekcjoner z Chicago, był pierwszym Amerykaninem, który kupił obraz Renoire'a i . pierwszym mieszkańcem Chicago, który zaczął jeździć na rowerze. Te pieniądze pozwoliły Man Rayowi przenieść się do Nowego Jorku. Ponieważ potrzebował reprodukcji swoich prac, a uważał, że fotografowie, którzy mu je robili, nie potrafili oddać tych obrazów jak należy, nauczył się fotografii. Mimo sukcesu jego pierwszej wystawy obrazów nie mógł żyć ze swojego malarstwa. Coraz częściej zarabiał na fotografii. W 1921 roku Marcel Duchamp wrócił do Paryża. Ponieważ Man Ray był jednak rozczarowany małym zrozumieniem dla jego pracy w Stanach pojechał także do Paryża. Wyjazd ten stał się możliwy, ponieważ polecony przez Stieglitza kolekcjoner sztuki Ferdinand Howald dał Man Rayowi czek na 500 dolarów, na poczet przyszłych prac. W Paryżu rozwinęła się kariera Man Raya jako wziętego fotografa. Początki były trudne, zaczął od fotografii mody dla znanego projektanta Poiret. Z racji swoich kontaktów ze środowiskiem artystycznym przychodzili się fotografować do niego znani artyści. Liczba najważniejszych artystów XX wieku, których Man Ray fotografował jest imponująca, Picasso, Giacometti, Man Ernst, Brancusi - można by tę listę długo kontynuować. Ale często te zdjęcia Man Ray robił za darmo, wiadomo, artyści też nie mieli pieniędzy, aby za nie zapłacić. Czasami za te zdjęcia płaciły mu redakcje pism.

Coat Stand, 1920.
© Man Ray Trust - ADAGP Paris 2008
Sinclair Lewis, 1926.
© Man Ray Trust - ADAGP Paris 2008
Permanent Attraction, 1948.
© Man Ray Trust - ADAGP Paris 2008

Z czasem Man Ray stał się znanym fotografem mody i z tego czerpał główne dochody. Cały czas oczywiście kontynuował swoje malarstwo, tworzenie readymedów. Znane są oczywiście jego doświadczenia z solaryzacją, oraz ten rodzaj fotografii, który nazwał "rayogramami" - kładzenie na papierze fotograficznym różnych przedmiotów i naświetlanie ich bezpośrednio światłem lampy. Wystawa w Pinakotece pochodzi ze zbiorów "Man Ray Trust" w Long Island. Po śmierci drugiej żony Man Raya, Juliet Browner, cała zawartość jego pracowni została tam przeniesiona z Paryża. A jednak wystawa w Pinakotece trochę rozczarowuje. Wiele jest tu szkiców zaledwie, różnych prób. Są także przedmioty, które służyły Man Rayowi do robienia jego słynnych "rayogramów". Ale są niektóre prace, które są wyraźnie słabe, np. w 1969 r. Man Ray zrobił na podstawie swojego słynnego zdjęcia "Violon d'Ingres" (co można przetłumaczyć jako "skrzypce Ingresa", ale także jako "hobby") litografię. Jest ona dużo słabsza niż zdjęcie.

Twórczość Man Raya jest bardzo bogata i trudna do ogarnięcia. Ponieważ na wystawach nie można robić zdjęć, a organizatorzy udostępniają tylko niektóre prace, nie dysponuję wszystkimi reprodukcjami prac, które chciałbym pokazać. Ale pewną ilość prac można znaleźć na internecie.

Na stronie:  http://www.manray-photo.com/catalog/index.php można znaleźć na przykład ponad 1000 zdjęć Man Raya (w bardzo małym formacie niestety), jego rysunki, prace malarskie, można także kupić CD jemu poświęcony.

Na stronie zaś: http://www.getty.edu/art/gettyguide/ można wyszukać także wiele prac Man Raya, oraz obejrzeć niektóre z jego filmów.

Tate Modern, wejście na wystawę. Fot.: M. Hermanowicz.
Tate Modern, pocztówki. Fot.: M. Hermanowicz.

Aby pokazać trudności z poznaniem dzieła Man Raya opiszę jeden przykład: na wystawie w Tate Modern widziałem replikę zrobioną przez kogoś innego mało znanej pracy Man Raya. Praca ta, pochodząca z 1926 lub 1927 r., przedstawia fajkę z bardzo cienkim cybuchem, na której jest napis "To czego nam wszystkim brakuje" (jest to cytat wzięty z Engelsa). Fajka ta jest umocowana na długim, cienkim kiju na podstawce. Na końcu cybucha fajki jest umieszczona szklana kula, można ją wziąć za mydlaną bańkę. Wśród zdjęć umieszczonym na stronie trustu Man Raya znalazłem dwa zdjęcia zrobione przez Man Raya przedstawiające detal fajki z tą szklaną bańką na końcu cybucha. Ale naprawdę przepiękne zdjęcie tego przedmiotu, jedne z najpiękniejszych zdjęć Man Raya, znalazłem na wystawie w paryskim Hôtel de Sully poświęconej kartkom pocztowym. Odbitka ta pochodzi ze zbiorów prywatnych, nigdy przedtem tego zdjęcia nie widziałem, nie sądzę, aby było znane.

Man Ray zrobił w swoim życiu wiele zaskakujących rzeczy. Np. fotografował przedmioty zrobione na podstawie różnych reguł matematycznych, w taki sposób, że wyglądają jak jakieś dziwne erotyczne machiny. Zrobił też serię zdjęć "Pan i Pani Woodman", w której pokazał drewniane figurki, na których malarze uczą się rysunków anatomicznych, w całej serii pozycji miłosnych. 

Po obejrzeniu tych wystaw nasunęły mi się pewne wnioski ogólne, szczególnie jeśli chodzi o malarstwo uprawiane przez tych trzech muszkieterów sztuki. O mistrzostwie Duchamp już pisałem, Man Ray uważał dobry obraz za jedno z największych osiągnięć ludzkiego umysłu. Pod koniec życia uważał się podobno przede wszystkim za malarza, a swoje zdjęcia traktował jako sposób zarabiania na życie. Są jego obrazy, które bardzo lubię, np. ten zatytułowany "Kochankowie", na którym widać wielkie usta lecące po niebie. Obraz ten, długości ponad 2 metrów wisiał nad jego łóżkiem i Man Ray, jak pisze w swoich wspomnieniach, malował go codziennie rano przed przystąpieniem do pracy zarobkowej. Ale, mówiąc szczerze, niektóre obrazy Man Raya wydają mi się jakby niedokończone, niedomalowane, tak jakby był on lepszy w wymyślaniu różnych nowych pomysłów, stosowaniu różnych nowych technik i sposobów. Np. zrobił takie zdjęcie wiszącego abażura, z tym, że ten abażur jest "rozłożony" i zwisa luźno w formie jakby serpentyny. Aby go sfotografować Man Ray zawiesił ten abażur w drzwiach, na pełnym kadrze widać te drzwi po prawej i lewej stronie.. Jest to pomysł tak prosty, a jednocześnie tak pełen fantazji, że nie można przejść obok tego zdjęcia obojętnie. W zestawieniu z tym zdjęciem wiele obrazów Man Raya wydaje się jednak bardziej pomysłem na obraz niż obrazem. Może jestem trochę niesprawiedliwy w tym moim sądzie.

Wejście do galerii "Passage de Retz". Fot.: M. Hermanowicz.

Na wystawie w Passage de Retz jest pokazana mała kartka papieru, na której Marcel Duchamp napisał "Ułożyć grzebienie według ilości ich ząbków". Tak jak się mówi o czystej nauce, można w tym przypadku mówić chyba o czystej sztuce. Marcel Duchamp był dosyć zagadkowym człowiekiem, chciał z jednej strony zostawić jak najmniej śladów, z drugiej zrobił wiele egzemplarzy walizki, w której były małe modele jego prac. Obaj, Man Ray i Duchamp musieli mieć dosyć podobne, subwersyjne spojrzenie na świat, na politykę, na różne kody, które rządzą regułami tego świata. Dlatego chyba obcowanie z ich sztuką jest cały czas takie ożywcze, inspirujące, jak obcowanie z jakąś tajemnicą.

W czasie wernisażu swojej pierwszej wystawy w Paryżu do Man Raya podszedł jakiś pan, przedstawił się. Okazało się, że był to Eryk Satie. Zaczęli rozmawiać. Man Ray chciał, by wyszli na chwilę z galerii. Wstąpili do sklepu obok, Man Ray kupił żelazko, gwoździe i klej. Nakleił gwoździe na dolną część żelazka i wstawił przedmiot na wystawę, nazywająć go "Prezentem". Chciał na końcu wernisażu rozlosować ten "Prezent" między surrealistów. Ale żelazko zginęło, ktoś je ukradł. W późniejszych latach Man Ray robił różne repliki tego żelazka. Nie przywiązywał on wagi do tego, czy dany przedmiot jest "oryginałem", liczyła się myśl. Podobnie postępował Duchamp.

"Prezent" Man Raya
© Man Ray Trust - ADAGP Paris 2008

W ogóle Man Ray był człowiekiem bardzo dowcipnym. Pewnego razu wstawił na wystawę metronom z przyklejonym okiem Lee Miller i podpisał "Przedmiot do zniszczenia". Wśród publiczności znaleźli się ludzie, którzy ten przedmiot rzeczywiście zniszczyli. Ale Man Ray powiedział, że to on miał ten przedmiot zniszczyć, a nie publiczność. No, ale trzeba powiedzieć, że wpadł we własne sidła. Na następnej wystawie odtworzył ten metronom i podpisał "Przedmiot nie do zniszczenia".

"Kobiety z buldogiem" Francis Picabia.
© ADAGP Paris and DACS, London 2008

Jeśli chodzi o Picabię wydaje mi się, że był on przede wszystkim wymyślaczem zaskakujących pomysłów. Na wystawie w Passage de Retz jest jego świetny obraz, na którym po prostu napisał (tłumaczę z francuskiego): "Abyście polubili jakąś rzecz musicie ją najpierw widzieć i słyszeć o niej wiele razy, bando idiotów". Rzeczywiście, w jakiś czas po oswojeniu się z obrazami np. impresjonistów, wszyscy się do nich przyzwyczaili i, jakby powiedział Gombrowicz, je "podziwiają". Świetne są też obrazy Picabii, które nazwałbym "mechanicznymi", czy też "technicznymi", jak np. pokazany w Londynie obraz "Córka urodzona bez matki". Ale Picabia pod koniec lat 30-tych, i później, w czasie wojny, przeszedł ewolucję, która wydaje mi się nieciekawa. Mówił, że chce malować obrazy, które podobałyby się jego dozorcy. Nie wiem, czy pokazywał swojemu dozorcy swoje obrazy i czy ktoś ewentualne uwagi tego dozorcy spisał. Picabia zaczął malować obrazy bardzo już erotyczne, na granicy pornografii. To mnie nie przeszkadza, ale dla mnie są to obrazy naprawdę kiczowate. Młoda francuska historyczka sztuki, niech mi wybaczy, że nie pamiętam jej nazwiska, odnalazła erotyczne pisma francuskie, z których Picabia czerpał wzory do swoich obrazów. Można powiedzieć, że wyprzedził tym o wiele lat tych malarzy, którzy później zaczęli malować rzutując na płótno zdjęcia. Ale malarsko te jego obrazy są dla mnie przykre do oglądania.

"Daughter born without mother" Francis Picabia.
© ADAGP Paris and DACS, London 2008

Na wystawie w Passage de Retz jest inna praca, z wczesnego okresu Picabii, jest to po prostu mała dziurka wycięta w papierze, trochę odsuniętym od tła i z podpisem "Młoda dziewczyna". Jest to trochę cyniczne i pornograficzne, ale nie można tej pracy odmówić pewnego humoru.

W ogóle dadaiści posługiwali się przede wszystkim humorem, o czym może świadczyć następujący fragment z jednego z manifestów Picabii :

"Dada niczego nie chce, niczego, niczego,
jeśli coś robi to tylko po to, aby publiczność
mówiła : nic nie rozumiemy, nic a nic".

U Picabii, w jego mieszkaniu, z sufitu, jakby jakiś żyrandol, zwisał wyścigowy rower, błyszczący swoimi chromami.

W ogóle dadaiści i surrealiści lubili się bawić. Istnieje zdjęcie Man Raya, na którym Kiki przebrana jest za dziewczynę lekkich obyczajów, a Man Ray udaje jej klienta. Na innym znowu zdjęciu Man Ray przebrany jest za księdza, a druga żona Man Raya, Juliet, klęczy u jego stóp, jako nawrócona grzesznica, z ramionami oczywiście kusząco obnażonymi. Man Ray napisał w swojej autobiografii, że jeśli coś nie sprawiało mu przyjemności, to najczęściej tego nie robił. Przyznawał, że jest trochę leniwy. M. in. dlatego nie chciał bardziej anagażować się w robienie filmów, ponieważ uważał, że jest ta działalność bardzo pracochłonna.

visuel 1221-19
Widok wystawy "Surexposition : Duchamp, Man Ray, Picabia - Sexe, humour et flamenco"
na pierwszym planie praca : "Obstrukcja" Man Raya, 1920-1964.
Kolekcja prywatna.
Courtesy Galerie 1900-2000
© André Morin
Man Ray
The bicycle.
1950
Akwarela, ołówek, tusz.
Kolekcja prywatna
© Droits réservés

Na wystawie w Passage de Retz jest ustawiona wygodna kanapa, na której można usiąść i posłuchać wywiadów radiowych z Duchamp, Picabią i Man Rayem.  Wywiad Man Raya pochodzi z 1972 r. i udzielił go obecnemu kuratorowi tej wystawy Jean-Hubert Martinowi. Mogłem usłyszeć, że Man Ray zachował bardzo silny akcent amerykański. Z tego wywiadu zapamiętałem np. takie zdanie : "kiedy mnie atakowano, byłem pewien, że jestem na dobrej drodze". Man Ray mówił, że kiedyś zwrócili się do niego ludzie opracowujący płytę dla Rolling Stones'ów. Podał im swoją cenę, wtedy oni powiedzieli, że jeśli jego zdjęcia nie wykorzystają, to wtedy mu nic nie zapłacą. Man Ray, oburzony, odpowiedział im, że przeciwnie, jeśli jego zdjęcia nie wykorzystają, to wtedy będą mu musieli zapłacić podwójnie. Nie jestem specjalistą od Rolling Stones'ów, ale chyba do tego zamówienia nie doszło.

Man Ray mówił, że często przychodzą do niego młodzi ludzie i pytają się go jak zostać sławnym i bogatym. On zawsze im odpowiadał, że nie jest człowiekiem interesu i nie wie jak to zrobić. W ogóle jak ktoś do niego przychodził, pokazać mu swoje prace, to on nigdy nie wyrażał swoich opinii. Mówił, że to dlatego, że nie lubi  się mylić. Zawsze więc mówił, że prace są interesujące i trzeba kontynuować. 

Zdarzało mu się, że zapraszano go do jury festiwali filmowych. Bardzo tego nie lubił. To, co mówił, wydało mi się trochę sprzeczne. Z jednej strony mówił, że jeśli każdy z autorów nadesłanych filmów się napracował, to należy każdemu przyznać medal. Jeśli nadesłano 200 filmów, to należy przyznać 200 medali. Albo też, należy wysłać na salę kogoś z kapeluszem, w którym byłyby numery filmów, i ten film, którego numer zostałby wyciągnięty, dostałby nagrodę. Widać, że Man Ray pozostał dadaistą, a może nawet anarchistą.

Ale z drugiej strony, gdy zaproszono go do Anglii na festiwal filmów o sztuce, obejrzał z 50 filmów, które były zrobione, jak sam powiedział, tak jakby zrobili je księgowi (nie sądzę, by miał coś przeciwko księgowym, chodziło mu chyba o to, że były zrobione bez wyobraźni). Wśród tych filmów zaplątał się jeden, który nie był właściwie filmem o sztuce, był to film Mac Larena. Man Ray doprowadził do tego, że ten film dostał główną nagrodę.

Innym razem zaproszono Man Raya na festiwal filmów krótkometrażowych w Brukseli. Było ustalone, że główną nagrodę miał dostać belgijski reżyser. Ale Man Rayowi najbardziej podobał się film zrobiony, jak powiedział, przez polskiego reżysera. Nie pamiętał jego nazwiska. I Man Ray potrafił przekonać innych członków jury, aby ten polski film dostał nagrodę. Oczywiście, belgijski reżyser się śmiertelnie na niego obraził. Man Ray nie pamiętał już nazwiska reżysera ani tytułu nagrodzonego filmu. Może chodziło o film "Dom" zrobiony przez Lenicę i Borowczyka?

Galeria 1900-2000. Fot.: M. Hermanowicz.

Czwartej wystawy poświęconej Man Rayowi nie udało mi się zobaczyć. W dniu, w którym specjalnie wybrałem się do Paryża, "Galeria 1900-2000" była wyjątkowo zamknięta. Zrobiłem więc tylko zdjęcie przez oszklone drzwi galerii. Historia tej galerii jest nie byle jaka. Do jej otwarcia (wówczas nazywała się "Quatre mouvements") namówił Marcela Fleissa sam Man Ray. Pierwsza wystawa odbyła się w 1972 roku i pokazanych na niej zostało 40 prac Man Raya - rayogramów. Obecnie galerię prowadzi syn Marcela, Dawid. Galeria poświęcona jest w dużej mierze dorobkowi surrealizmu. Obecną wystawę poświęconą Man Rayowi zorganizował w krótkim czasie właściciel galerii oburzony dość powierzchownym potraktowaniem pracy Man Raya na wystawie w Pinakotece.

rue Campagne Première

Tę pielgrzymkę po wystawach poświęconych Man Rayowi wypada zakończyć odwiedzeniem rue Campagne Première 31 bis, gdzie mieściło się pierwsze studio Man Raya w Paryżu. To ten wysoki budynek z przeszklonymi oknami. Niedaleko od tego budynku znajduje się cmentarz Montparnasse, na którym jest pochowany Man Ray (zmarły w 1976 roku), pod tablicą na której Juliet, jego żona, napisała "Unconcerned but not indifferent". Po swej śmierci (zmarła w 1991 r.) kazała dopisać "Together again".

Wędrówkę tę możemy zakończyć przy innym grobie, położonym może 200 metrów dalej, grobie Tristiana Tzary, dobrego znajomego zarówno Man Raya jak Marcela Duchamp i Francisa Picabii.

Jak pokazały te wystawy prace Man Raya są dosyć rozproszone, catalogue raisonné jego dzieł jeszcze nie powstał i może nas czekać jeszcze niejedna niespodzianka. W każdym razie fantazja, wyobraźnia, jakaś niesłychana sensualność jego prac, szczególnie fotograficznych, nie przestaje nas ujmować i czyni z Man Raya jednego z ulubionych artystów wielu ludzi. Zaś wolność jego poszukiwań jest tym co zawsze będzie najważniejsze w sztuce.

Mariusz Hermanowicz

Grób Tristiana Tzary. Fot.: M. Hermanowicz.
Grób Man Raya i Juliette. Fot.: M. Hermanowicz.

 

 

Zobacz też:

 

 

Wybór korespondencji Mariusza Hermanowicza w FOTOTAPECIE:

 

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.