OBIEG, 14 listopada 2005

Związkowcy przechodzą od słów do czynów, czyli Mała Galeria idzie do likwidacji

Adam Mazur

 

NA POCZĄTKU LISTOPADA zarząd Związku Polskich Artystów Fotografików przez swojego prezesa Mariusza Wideryńskiego podjął decyzję o rozwiązaniu umowy z warszawskim CSW Zamek Ujazdowski, która to umowa gwarantowała istnienie Małej Galerii, jednej z najciekawszych galerii fotograficznych w Polsce. Rozwiązanie umowy jest pierwszym krokiem na drodze do „przeprofilowania” galerii z publicznej, niekomercyjnej instytucji w punkt sprzedaży odbitek fotografów związkowych. Dokonujący się „powrót galerii pod skrzydła ZPAF” wiąże się więc faktycznie z zamknięciem galerii w jej obecnym kształcie. To trzeci zamach na istnienie założonej w 1977 roku galerii. Pierwsze dwie inicjatywy zmierzające do wymuszenia na galerii ślepej dyspozycyjności względem ZPAF spełzły na niczym dzięki zaangażowaniu środowiska artystycznego skupionego wokół miejsca. Na początku lat 80. i 90. obrony galerii podjęli się tak wybitni twórcy jak Zbigniew Dłubak, Józef Robakowski, Edward Hartwig, Zygmunt Rytka, Paweł Kwiek i inni. Tak jak każdy z poprzednich zamachów prowadził do mobilizacji, tak również i trzecia próba likwidacji galerii może okazać się przełomowa choćby z tego względu, że wymaga aktywacji młodszej generacji artystów, krytyków, historyków sztuki.

W obecnym napięciu między ZPAF (tym dobrze zakonserwowanym, dochodowym dla wielu reliktem komuny) a Małą Galerią (nie dofinansowaną galerią autorską, w jakiejś mierze również przynależącą do innej epoki) należy widzieć historyczną prawidłowość. Dwie poprzednie próby likwidacji przypadały na lata przełomu: Stanu Wojennego oraz wejścia w obszar gospodarki rynkowej. Także dziś mamy do czynienia ze zmianą. Z jednej strony mamy do czynienia z procesem wymiany pokoleń i odchodzenia starej gwardii, która jak Hartwig czy Dłubak miała decydujący wpływ na kształt polskiej fotografii powojennej. Z drugiej obserwujemy wzrost zainteresowania fotografią, który pierwszy raz od upadku komuny doprowadził do rozwoju pola fotograficznego (ze szkołami, prywatnymi galeriami, rynkiem czasopism itp.). W tej sytuacji nowy zarząd ZPAF chce krótkowzrocznie skolonizować Małą Galerię by powierzchownie reanimować Związek, którego degrengolada artystyczna połączona z nieprzemyślaną komercjalizacją zaczęła się wiele lat temu.

Dziś bowiem nieciekawi pseudoartyści i epigoni mają po raz pierwszy nie tylko przewagę liczebną (miernot w ZPAF nigdy nie brakowało), ale nie mają przeciwwagi w postaci silnego skrzydła awangardowego, które kiedyś skupiało się wokół Zbigniewa Dłubaka i innych ambitnych artystów. Wraz z upływem lat i postępującym uwiądem artystycznym ZPAF coraz więcej ciekawych osobowości twórczych wycofywało się ze Związku, do którego należenie było obciachem. Jednocześnie ZPAF nie miał nic do zaproponowania młodym artystom, którzy świetnie sobie radzili bez jego wątpliwej pomocy. W ten sposób uruchomiony został mechanizm, by odwołać się do metafory ekonomicznej, wypierania silnego pieniądza przez słaby. Prezes Wideryński (członek ZPAF nr. 840) – artysta z nieznanym szerzej dorobkiem jest jedynie żywym dowodem tej tendencji, który dzięki wsparciu sobie podobnych miał okazję na prezesurę związkową.


Warszawa, Mała Galeria ZPAF-CSW, Pl. Zamkowy 8, 4 października 1994 r., otwarcie wystawy: Edwarda Hartwiga "Na biezaco". Od lewej: Julia Hartwig, Edward Hartwig, Danuta Saulewicz, Marek Grygiel, NN. Fot. Krzysztof Wojciechowski / archiwum Małej Galerii.

Oczywiście, program Małej Galerii, był i jest autorski i trudno robić z tego zarzut kuratorowi Markowi Gryglowi. Z takiego powodu nikomu nie przejdzie przez głowę myśl, by likwidować np. Galerię Foksal, której program też ma taki charakter. Świat sztuki bardziej potrafi docenić historyczne dla siebie miejsca i dbać o ich ciągłość. Śledząc program Małej Galerii trudno jednak nie dostrzec, że wystawy dobrze oddają charakter epoki, dają pojęcie o tym, co było najbardziej współczesne w fotografii polskiej 1977, 1987 i 1997 roku. Inna sprawa to ograniczony krąg artystów wystawiających w Małej. Wąski krąg artystów bardzo boli niektórych związkowców, którzy dobrze wiedzą, że nigdy nie mieli i zapewne nigdy nie będą mieli szansy pokazania swojej „artystycznej” produkcji w tym miejscu.

Dla Małej Galerii nadszedł czas próby. Dowiemy się czy i na ile udało się stworzyć dynamiczne i skuteczne środowisko artystyczne, które będzie w stanie się zorganizować w obronie galerii jeszcze raz.

Warto pamiętać, że Marek Grygiel jest kuratorem, którego praca polega na bliskim kontakcie z artystami, śledzeniu tego, co robią, obserwowaniu i tropieniu nowych prac. Dokonywanie wyborów jest nieuniknione, jeśli chce się utrzymać charakter stanowiący o specyfice miejsca. Dla innych zawsze będzie to hermetyczny, elitarny klub, który trzeba zniszczyć nie proponując nic w zamian.

W intencjach Związku zmierzającego do przejęcia galerii widać dezynwolturę w traktowaniu tradycji, do której ochrony rzekomo jest powołany. Dla każdego obserwatora oczywistym jest fakt, że jeśli ZPAF chce założyć punkt sprzedaży fotografii, to niech go zakłada w dowolnym miejscu w mieście, w swojej obszernej siedzibie, gdziekolwiek. Prawda jednak jest taka, że nikomu w ZPAF nie chce się zakładać nowego miejsca i czekać ponad ćwierć wieku aż będzie ono rozpoznawalne, aż będzie miało określoną tożsamość i prestiż. Łatwiej pójść na skróty i zawłaszczyć dorobek innych, zasłaniając się pragmatycznymi celami dokonać brudnej roboty obliczonej na natychmiastową korzyść finansową grupy trzymającej związkową władzę. Do tej pory znaliśmy tego typu scenariusze z polityki, ale jak widać dobrze sprawdzają się również w instytucjonalnym polu sztuki. Osobna kwestia to formalne ograniczenia ZPAF, który nie powinien zakładać prywatnej, komercyjnej galerii stąd ten unik terminologiczny z „punktem sprzedaży” próbujący zamaskować intencje związkowców – zysk ekonomiczny. Zaskakujący jest również brak wyraźnej koncepcji co ma zastąpić Małą i naiwna wiara ZPAF w to, że znajdą się chętni do kupna artystycznych produkcji związkowców.


Warszawa, Mała Galeria ZPAF-CSW, Pl. Zamkowy 8, 5 marca 1991 r., otwarcie wystawy Janusza Bąkowskiego "Nie tak dawno temu". Na zdjęciu od lewej: Dr Adam Sobota, Marek Grygiel i Zbigniew Dłubak. Fot. archiwum Małej Galerii.

Ciekawym aspektem całej sprawy wokół Małej Galerii jest ton i sposób prowadzenia debaty. Wystarczy się wsłuchać uważniej w pełne arogancji i buty wypowiedzi prezesa Wideryńskiego i jego kliki, by usłyszeć wracającą niczym echo peerelowską przeszłość. Ciekawe, że w tej dość dziwnej historii biorą też udział nieźli – w porównaniu z Wideryńskim – fotografowie w rodzaju Pawła Pierścińskiego (skądinąd zasłużonego w niszczeniu Małej Galerii), Witolda Krassowskiego (który w zacietrzewieniu nie dostrzega tego, jak się kompromituje opowiadając publicznie swoje zdanie na temat galerii, które kiedyś rozpowszechniał w kuluarach), czy Andrzeja Zygmuntowicza, szefującego Radzie Artystycznej, która chowa głowę w piasek i udaje, że nic się nie stało, podczas gdy Zarząd publicznie legitymizuje swoją decyzję zgodą tejże Rady. Marek Grygiel przez wiele lat walczył o autonomię Małej Galerii względem ZPAF, a później także CSW. Ta właśnie autonomia galerii i autorski charakter wyborów kuratorskich Grygla tak kłuje w oczy związkowych likwidatorów. Nie ma nic bardziej destruktywnego niż resentyment miernych artystów, którzy czując się wykluczeni przez galerię, wolą ją zlikwidować, tak jakby była wyrzutem na ich niezaspokojonych ambicjach.

Dla Małej Galerii nadszedł czas próby. Teraz okaże się na ile polityka kuratorska Marka Grygla była skuteczna od strony środowiskotwórczej (to także jedna z funkcji każdej dobrej galerii działającej w artystycznej, ale także społecznej przestrzeni). Dowiemy się czy i na ile udało się stworzyć dynamiczne i skuteczne środowisko artystyczne, które wobec rozpadu poprzedniej konstelacji będzie w stanie się zorganizować w obronie galerii jeszcze raz. Nawet jeśli galeria upadnie, to musimy mieć jasność, kto w momencie wyboru był po czyjej stronie. Jeśli prezesowi Wideryńskiemu wraz ze wspólnikami uda się galerię „przeprofilować”, to rolą krytyki będzie stanie na straży, by miejsce nie zamieniło się w sklepik z kiczowatymi produkcjami niespełnionych artystycznie związkowców, atelier fotografii ślubnej, kolejny fotolab, czy dochodowy punkt sprzedaży pizzy na wynos.

Poniżej dla pamięci własnej i członków Zarządu ZPAF może warto przywołać punkty statutu, w którym dużo szczytnych haseł i ani słowa o „sprzedaży”.

Statutowym celem działania ZPAF jest:

  1. Wszechstronny rozwój twórczości fotograficznej, uwzględniający także postęp naukowo - techniczny w zapisie obrazu.
  2. Współuczestnictwo w kształtowaniu polityki kulturalnej.
  3. Ochrona swobody wypowiedzi twórczej.
  4. Kształtowanie zasad etyki zawodowej.
  5. Ochrona dorobku fotografii polskiej, a także upowszechnianie jej w kraju i zagranica.
  6. Inicjowanie systemowych rozwiazań prawnych, zapewniających warunki do wykonywania zawodu artysty fotografika w oparciu o status twórcy.
  7. Zarządzanie i ochrona powierzonych praw autorskich.
  8. Zabieganie o rozwój mecenatu artystycznego.

Adam Mazur
www.obieg.pl

 

 

 

Nowy koncept?

Wideryński: „Mała Galeria będzie galerią młodych”

PREZES ZPAF, Mariusz Wideryński - po ponad 3 tygodniach namysłu! - ogłosił 10.XII.05 swą odpowiedź na powyższy artykuł w postaci "listu otwartego" do autora.

Według Prezesa sytuacja zmieniła się dziś na lepsze w porównaniu z epoką późnych lat 70-tych, gdy nie było w Polsce miejsca dla prezentowania fotograficznej awangardy. Wtedy ZPAF przeznaczył na ten cel swoją Małą Galerię. Obecnie Związek nie czuje się już w obowiązku do udzielania sztuce awangardowej takiego wsparcia, zwłaszcza że w Warszawie istnieje od szeregu lat Centrum Sztuki Współczesnej. W tej sytuacji Zarząd uważa, że ze składek swych członków powinna być utrzymywana nie awangardowa galeria o charakterze autorskim, lecz raczej miejsce dla debiutantów - bez względu na rodzaj fotografii, jaką uprawiają.

Pisze Wideryński:

Co roku szkoły i studia fotograficzne kończy kilkaset osób i tylko najbardziej przebojowe, co wcale nie znaczy że najzdolniejsze, mają możliwość przedstawienia swego dorobku. Roli galerii debiutów nie wezmą na siebie istniejące galerie prywatne. Przygotowanie wystawy pociąga za sobą koszty, które nie każdy młody twórca może udźwignąć, a co dopiero opłata galeryjna za wystawę, bez gwarancji sprzedaży prac. Tu Związek widzi swoją rolę - Mała Galeria będzie galerią młodych, w której co roku będzie mogło wystawić swoje prace kilkanaście osób i nawet jeżeli tylko kilka z nich będzie miało coś do powiedzenia, może okazać się to szansą na wyjście ze ślepej uliczki, w jakiej znalazła się polska fotografia, w momencie „zmiany warty”, a patrząc na obecną działalność Małej Galerii pomocy w rozwiązaniu tego problemu spodziewać się nie możemy.

 

 

Zebrane dokumenty i artykuły na temat zamierzonej likwidacji Małej Galerii:

  1. List do Rady Artystycznej ZPAF
  2. Komunikat Zarządu Głównego ZPAF
  3. "Mała Galeria do likwidacji?" - A. Kowalska w Gazecie Stołecznej
  4. "Nudziarze bronią sztuki" - komentarz Agnieszki Kowalskiej - Gazeta Stołeczna
  5. "Ostatnia wystawa w Małej Galerii?" - A. Kowalska, Gazeta Stołeczna
  6. Oświadczenie Zygmunta Rytki
  7. "Sprostowanie" i "Informacja prasowa" ZG ZPAF
  8. "Czy to koniec niezależnej galerii" - Monika Kuc, Rzeczpospolita
  9. Protest promienentnych uczestników Miesiąca Fotografii w Bratysławie
  10. Stanowisko grona członków Rady Artystycznej ZPAF w sprawie Małej Galerii (14.XI.2005)
  11. A. Mazur, OBIEG: Związkowcy przechodzą od słów do czynów, czyli Mała Galeria idzie do likwidacji (14.XI.05)
  12. Redakcja kwartalnika FOTOGRAFIA do Władz ZPAF-u (17.XI.05)
  13. "Czarne chmury nad Małą Galerią ZPAF-CSW" - Zbigniew Włodarski (FOTO, nr 11/2005)
  14. List animatorów Galleri Image w Danii (24.XI.05)
  15. Protest from Budapest - Galeria LIGET (29.XI.2005)
  16. Poparcie Niemieckiej Akademii Fotograficznej dla Małej Galerii (28.XI.2005)
  17. Powtórka APELU Robakowskiego: Niedenthal, Robakowski, Rolke, Świetlik, Żak; inni
  18. Listy, wypowiedzi: Wanda Michalak; Krzysztof Candrowicz, Malwina Wieczorek-Brade, Witold Nowotka, inni
  19. Prezes Wideryński do A. Mazura: „Mała Galeria będzie galerią młodych” (9.XII.2005)
  20. "Mała zmienia profil" - Monika Małkowska, Rzeczpospolita (14.XII.2005)
  21. MAREK GRYGIEL do ZPAF: Fotografia ma się dobrze (list otwarty z okazji ostatniej wystawy w Małej Galerii ZPAF-CSW) 31.XII.2005
  22. Ostatnia wystawa w Małej Galerii ZPAF/CSW" - Agnieszka Kowalska, Gazeta Stołeczna (4.I.2006)
  23. Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski: Komunikat Prasowy w sprawie faktycznej likwidacji Małej Galerii ZPAF CSW (4.I.2006)
  24. PAP: Warszawa / Zmiany w Małej Galerii ZPAF (9.I.2006)
  25. PRESS RELEASE: Mala Gallery's last exhibition after 28 years of activities

 

Głosy w obronie Małej Galerii w jej dotychczasowym kształcie należy kierować bezpośrednio do Władz ZPAF (biuro@zpaf.pl) KONIECZNIE z kopią do redakcji FOTOTAPETY.

You can email your opinion about Mala Gallery closing' plans directly to the Union of Polish Art Photographes at biuro@zpaf.pl remembering (IMPORTANT!) to c/c the Editor of FOTOTAPETA.

 

W FOTOTAPECIE poprzednio:

 

Zobacz też:

 


Spis treści

Copyright © 1997-2017 Marek Grygiel / Copyright for www edition © 1997-2017 Zeta-Media Inc.